Cześć wszystkim. Przeglądają ostatnio internet natknąłem się na pytanie czy rurki mogą nosić mężczyźni. Wiele odpowiedzi była taka, że rurki są dla pedałów.
Chciałbym tutaj poruszyć temat tego co mamy na sobie.
1. Jak postrzegacie płeć męską w dresach?
2. Jak postrzegacie płeć męską w koszulach i eleganckich spodniach?
3. Jak postrzegacie płeć męską w rurkach i koszulkach/koszulach?
Jako że chcę poznać waszą opinię to niektórzy z was mogą chcieć poznać moją opinie.
1. Dres - uważam, że to raczej ubranie domowe lub sportowe
i nie nadaje się na wypady do klubów. W moich oczach
uważam ich jako tych co chcą pokazać, że są odważni.
2. Elegancik - wszystko ma granice. Dla mnie ktoś kto chodzi
24/7 w koszuli to jakiś szaleniec. Sam chodzę w
koszulach, ale są granice.
3. Rurki - wiele ludzi uważa, że w rurkach chodzą pedały.
Dla mnie jak pisze że coś jest "męskie" to jest dla
mężczyzn.
Na koniec ostatnie pytanie. Mówi się, że aby osiągnąć sukces
w podrywie ubranie nie gra roli. Co wy na ten temat powiecie.
Jakie szanse na udanie na podryw ma Pan z nr 1, 2 lub 3?
Zacznę od końca. Każdy pan ma równe szanse w podrywie, ale w swojej grupie docelowej. A strój to się powinno dobierać do sytuacji i tyle. Bo rozmawiamy tutaj tylko i wyłącznie o ubiorze prawda? W dresie lubię chodzić do jakiejś fizycznej pracy, ciepło, wygodnie, swoboda ruchów itp. Elegancko ubieram się na jakieś oficjalne spotkania, rozmowy itp. W rurkach nigdy nie chodzę, nie mam, nie jestem hipsterską pizdą żeby rurkami popisywać się przed 16 latkami. Po za tym mój kutas jest normalnych rozmiarów więc w rurkach się nie mieści. Na codzień i na imprezy chodzę ubrany tak jak ubieram się mając dzień wolny i siedząc w chacie. Tzn luźny tshirt(na imprezy czasem koszula, lubię koszule i czuję się w nich swobodnie) i zazwyczaj spodenki. Nie założyłem spodni od kwietnia. Kwiecień-październik to dla mnie wyłącznie spodenki i tak też chodzę do klubów, wyglądam dobrze też w ubiorze spodenki + koszula.
Co do tych twoich rurek, nie zliczę ile dziesiątek dziewczyn razem ze mną śmiało się z tego jakie to niemęskie.
Ja lubię chodzić w koszulach. W zależności od pogody i sytuacji, można założyć do tego krótkie jeansowe spodenki i trampki, długie spodnie jeansowe i pantofle albo garnitur. Chyba najbardziej uniwersalna "góra"
Co do rurek:
http://demotywatory.pl//uploads/...
Co to są właściwie te rurki? Macie na myśli te mega obcisłe spodnie, wykonane jeszcze z takiego jakby elastycznego materiału? Czy po prostu spodnie, które są dobrze skrojone, są dopasowane do budowy nosiciela
http://img.khleeg.com/imgcache/2...
http://adipant.com/wp-content/up...
Powiedzcie mi jak widzicie te dwa typy spodni? Ja osobiście pierwszy typ traktuję jako te słynne rurki, natomiast drugi jako dobrze dopasowane spodnie.
Sam osobiście nienawidzę kiedy ubrania, które mam na sobie, nie są do mnie dopasowane i dla mnie to jest taka podstawa, żeby te ubrania dobrze na mnie leżały. Ubrania dla mnie muszą być slim fit, tym bardziej, że odkąd trenuję, to takie ubrania ładnie uwidaczniają budowę ciała.
Sam w takich spodniach jak z pierwszego linku nie chodzę, ale też nie czaję jak można określić kogoś mianem pizdy, bo chodzi w danych spodniach. Niech sobie każdy chodzi w czym chce. Ja wychodzę z założenia, że najważniejsze poza dopasowaniem, jest to aby strój był czysty i schludny, tyle.
Dresy poza zastosowaniem sportowym odpadają, ewentualnie mogę tak iść do warzywniaka, po pomidora do jajecznicy, ale żeby bujać się w dresach po mieście, czy próbować wejść do klubu, bez przesady. Lat 90 już dawno minęły, kiedy wszyscy popylali w tych dresach z guzikami u boku i kurtkach ortalionowych.
A koszule? Jak najbardziej i mógłbym chodzić codziennie w koszuli, tylko póki co mam za małą kolekcję koszul dobrze dopasowanych. Żadna krata tylko jednolity kolor bądź jakiś ciekawy wyróżniający wzór. Ostatnio ja i kumpel zaliczyliśmy rundę po mieście, obaj ubrani w koszule. Wracaliśmy z egzaminu, co nas kobiety na mieście obcinały. Panowie, koszula to sporo punktów do ogólnego odbioru, tylko żeby to nie była krata
Jak się nie wie, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.
Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.
"(...) najważniejszej rzeczy: musisz mieć styl. Swój styl. Skończ z "kupowaniem ładnych rzeczy", zawsze miej w głowie swój docelowy imidż. (...) Zawsze powinien istnieć jakiś końcowy obraz ciebie, nawet jeśli jeszcze ci do niego daleko.
Pamiętaj też, że ubrania mają podkreślać twoje dobre cechy. Wybij sobie z głowy, że możesz się za nimi schować. Wielki wełniany sweter od ukochanej babci może i jest wygodny, ale nie wygląda dobrze. Kurtka M-65 w woodlandzie też nie pomoże Ci w daygamie. Ani dresy. Ani ubrania, które były "czadowe" 10 lat temu. Ani twój ulubiony t-shirt. Czy te 5-letnie buty."
"(...) wybieraj dopasowane ubrania, pasujące do siebie kolory, dobre buty i unikaj t-shirtów ze zwykłymi (okrągłymi) dekoltami, a w szczególności tych ze "śmiesznymi" nadrukami."
Jedyne co bym jeszcze podkreślił to: dopasowane ciuchy wyglądają lepiej niż luźne, a kolory jak się nie znamy, to dobieramy według koła kolorów.
Co do pytań na początku - ubiór dopasowujesz do sytuacji. Jeżeli chcesz poderwać taką, co to "czuje w tobie piniądz", to może i dres się sprawdzi. Ale kobieta mająca swój biznes i mało czasu pewnie nie będzie zainteresowana. Analogicznie - paradując w gajerku łatwo wpaść w rolę "providera", trudniej będzie o szybki seks bez zobowiązań. Nie znam opinii kobiet o rurkach, bo nigdy w nich nie chodziłem. Tyle jeżeli chodzi o kwestię płci pięknej.
A jakie jest moje zdanie? Niech każdy sobie chodzi w czym chce, ale niech nie wmawia wszystkim dookoła, że to dobrze wygląda. To akurat jest łatwe do sprawdzenia i widać na pierwszy rzut oka.
Nie to słyszę, kiedy dziewczyny komentują mój ubiór. V-neck rządzi, zamiata zwykły dekolt pod dywan... o ile masz dobrze zbudowaną klatę i ramiona.
I tu się bardzo zgodzę z MrSnoofie - najpierw dobra sylwetka, potem obcisłe/dopasowane ubrania. Z drugiej strony: luźnych nie polecam absolutnie nikomu.
Polemizowałbym troszeczkę... Niedobory w sylwetce można nadrabiać postawą. Ja siebie uważam za suchoklatesa chociaż bary i bicki mam przyzwoite, bo od dzieciaka fizycznie pracowałem, nigdy nie ćwiczyłem. Noszę obcisłe t-shirty i koszule i słyszę często, że fajnie się ubieram i myślę, że to zasługa mojej postawy i tego, że się w tym dobrze czuję. Klata do przodu, głowa do góry, pewny wolny krok, uśmiech na twarzy. Oczywiście, że jeszcze lepiej bym wyglądał gdybym pochodził na siłkę, mówię tylko, że mową ciała można sprawić, że nawet taki średniak, co do sylwetki, jak ja może wyglądać w takich ciuchach dobrze.
Co do rurek
http://brakironii.com/wp-content...
Ja osobiście chodzę w tym czym lubię (nawet 1 rurki w szafie są
Oczywiście trochę szersze od tych typowych, gdzie noge ciężko wyjąć, ale nadal moje to rurki raczej).