Witam,
Po mojej porażce w "pierwszej miłości" zrobiłem wielkie kroki w budowaniu swojej pewności siebie i swojej ogolnej postawie. Troche dojrzałem wziąłem sie za siebie. Przez cały rok chodzilem z dosc duża czestotliwoscia na imprezy, spotkania ze znajomymi itd. Kobiety głownie poznawalem w klubach ryzyko natychmiastowej zlewki ograniczylem prawie do zera. Potrafie kazda kobiete wstepnie zainteresowac soba, najwyzej wezme nr tel. i jest pozniej cisza.
Poczatkowo byłem podjarany jak przelizalem laske w klubie, szczytem dla mnie bylo wyciagniecie ja z klubu i zwykla rozmowa. Teraz mnie juz to nie interesuje. Miałem kilka sytucji, gdzie bylem blisko seksu, ale zawsze cos sie zjebalo - to kolezanka byla w mieszkaniu i laska nie chciala, to laska byla niezdecydowana, nie podobałem sie jej fizycznie,jak wkladalem reke w majtki to odpychala itd.
Pozniej moje znajomosci przeradzly sie od kilku tygodni do kiku miesiecy czasu znajomosci. Nigdy z żadną z tych lasek nie doprowadzilem do seksu. Kazda mi na koniec mówila NAPRAWDE Z CIEBIE SUPER CHLOPAK ALE NIE CHCE NIC WIECEJ. Nie jestem przystojny mam urode młodzieczą, ale nie uwazam sie za brzydala, mam fajna sylwetke, mlody wyglad nadrabiam ciuchami. Ogólenie kazda mi mowi ,ze jestem grzeczny,spontaniczny,spokojny,usmiechniety, nawet pewny siebie.
DO sedna:
Spodziewam sie tego ,ze zaraz polecą tu komentarze typu:
bo jestes cipą
nie umiesz sie zabrac za nią
udajesz jej przyjaciela
nie eskalujesz dotyku
Turbo uwodziciele niech sie nie wypowiadaja. Skoro jestem spokojny to nie uwazam to za wade i nie bede zgrywal skurwiela przed kims zeby zwrocic na siebie uwage laski do ktorej nie pasuje.
Zaczalem poznawac rozne kobiety. Te bardziej OGARNIETE (ułozone, nie te pojebane z dyskotek) wystraszałem moim nachalnym dotykiem i splaszalem, gdy chcialem pocalowac odsuwały sie, kiedy chcialem to zrobic w miare szybko po kilku randkach. Te mniej dowartosciowane całowalem na 1 spotkaniu i na to leciały, ale i tak relacja sie rozpadala.
Mam 21 lat i jestem prawiczkiem raz bylem na lodzie, u dziwki bo juz nie wytrzymalem. Wkurwia mnie to jak pomysle,ze kobiety ,ktore poznaje maja to juz dawno za sobą i boje sie podejmowac rozmowy na ten temat, zaraz mnie to irytuje. Kiedy nie wyjdzie mi z jakas laska czuje sie jak frajer,bo ktos juz ją przelecial a ja nie dalem rady. Cierpi na tym moje EGO.
Jakies rady?
To ,ze jestem zagubiony to wiem. Raz uwazam sie za Boga po czym wpadam w doła po jakiejs porazce. Nie wiem co chce i jestem niezdecydowany w tym co robie.
Odebrałem to tak, że nie chcesz związku tylko sobie zwyczajnie podymać. Powiem Ci jak było ze mną jak zacząłem poznawać laski.
I etap:
Podchodzenie do każdej gadka kilka minut po której sam odchodziłem, bo chciałem pogadać jeszcze z innymi. Potem zdałem sobie sprawę, że dobrze mi juz wychodzi więc czas na...
II etap:
Zacząłem w końcu brać numery i umawiać się na spotkania.
III etap:
Koncentrowałem się na dotyku miałem za cel jak najszybciej pocałować dziewczynę.
No i etap na którym chyba ty właśnie jesteś tzn umiałem się umówić, całować, dotykać, ale seks to mi się rzadko zdarzał. Spróbowałem po prostu od pierwszego spotkania sprowadzać rozmowe na erotyczne tematy, na drugie spotkanie zapraszam teraz kobietę do siebie i jakoś to leci.
Mystery bodajże fajnie pisał jak złamać "ostatni ruch oporu" jak on to nazwał. Poczytaj sobie o tym.
Polecam, brudne skarpety.
EDIT: a tak btw jak Ci się podobał lodzik od dziweczki ;D
Tak, nie ma sensu zgrywać bad boya gdy się nim nie jest bo będziesz NIESPÓJNY.
Skoro ciągle "spalasz" interakcje to możliwe, że ciągle popełniasz te same błędy i warto przeanalizować swoje działania i wtedy na podstawie wniosków planować zmiany w działaniach.
"Kazda mi na koniec mówila NAPRAWDE Z CIEBIE SUPER CHLOPAK ALE NIE CHCE NIC WIECEJ."- Moim zdaniem powinieneś popracować nad szeroko rozumianią SEKSUALNOŚCIĄ bo to ona właśnie rozróżnia przyjaciół od kochanków.
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
albo moze nie trafilem na naprawde zainteresowaną mną kobiete. Nie bede przeciez sie zastanawial nad kazdym swoim ruchem. Jakby lasce zalezalo to by nie uciekla po tym jak ją klepłem w pupe, albo zaczałem obmacywac czy w ogole tego nie robilem, bo bylem bierny.
Mi tez rzadko która kobieta sie podoba i kiedy ją poznaje blizej sam nie wiem czy chce od niej cos wiecej i robie wszystko wbrew sobie dążąc do zwiazku. Tłumacze sobie ze chce zaryzykowac i zobaczyc jak to jest miec stala dziewczyne. Bo podswiadomie czuje ze nie chce miec takiej albo sie boje milosci. Mam nawet tak ze laska ktora mi sie mega podoba na poczatku po uznaniu przezemnie ze moge ja miec odpuszczam sobie po czym jak ona bedzie chciala zerwac kontakt mi znowu zalezy na maksa i jest koniec. Moze ja jestem niedojrzały??
Mam podobnie ... ale wiesz co sobie mówię ?
Że gdyby wszystko było tak jak chce to by było nudno, a tak przynajmniej jest nad czym pracować
Dobry cytat z piosenki, który stawia mnie mega na nogi : " a co by było gdyby utonąłbyś w zachwycie i potrzeby coraz większe, życia ozdoby piękniejsze, wszystkiego więcej lepiej, ale czy to najważniejsze ? Pomyśl czy na pewno byłoby życie piękniejsze ? "
Odpowiedz sobie przede wszystkim czy chcesz wyrywać masowo lachy i potem z nimi spać czy raczej jesteś osobą spokojną i wrażliwą, która potrzebuje związku i chce czuć miłość kobiety ?
Wyrywać laski nie jest trudno, serio. Sam posiedziałem na tej stronce, zmieniłem kilka przekonań, dowiedziałem się kilku technicznych rzeczy i co ?
Miałem sytuację, uwiodłem laskę 2 miechy temu, która w gimnazjum mnie zlała ciepłym moczem, z którą musiałem zasłużyć NA TO ŻEBY DAĆ JEJ BUZI W POLICZEK.
Powiedziała mi po 2 randce, że mam taki urok osobisty, że to masakra, że podniecam ją nieziemsko, na parkingu jak szliśmy do sklepu mnie przelizała tak, że prawie się na ziemię wyje****śmy.
A jak to wyglądało od mojej strony ? Zacząłem ją dotykać, bo chciałem po prostu udowodnić sobie, że potrafię .. że potrafię zacząć eskalować z laską erotyczny dotyk na 2 spotkaniu... że potrafię ją przer****ć na 2 spotkaniu .. i co ? No i udało się, ale jak wyglądał seks ? Jak była naga zdałem sobie sprawę, że k... przecież ona mnie nawet nie podnieca, że nie robiłem tego wszystkiego, bo naprawdę chciałem seksu wywołanego stojącą parówą, tylko, że chciałem sobie to udowodnić. I wiesz co stwierdziłem ? Tylko głupiec musi sobie coś udowadniać.
Seks był taki, że w połowie ostrego posuwania mi opadł, czułem, że robię to wszystko wbrew sobie tak naprawdę. I co zrobiłem ? Pojechałem do chaty liczyć matmę na kolokwium
Kolega mówi mega mądrze. Odnajdź siebie. Rób coś dla siebie, nie dla kobiet. I trzymaj się tego. Ja nawet wychodzę z założenia, że nie muszę na siłę szukać lasek. Ja się zajmuję swoimi rzeczami, mam plany na siebie, trzeba jakoś kombinować, żeby ta przyszłość wyglądała.
Zanim poznałem tą stronę to poznałem mega dziewczynę, do której strasznie się zblizyłem. I co ? Byłem jej pierwszym chłopakiem ( ona miała tedy 18 lat, ja 17 ). Robiłem podstawowe błędy - pisałem ciągle do niej, byłem kochany, opiekuńczy itd. Wiadomo, że na początku przez to było trudno, jednak jakoś swoim naturalnym zachowaniem zbudowałem taką relację, że zakochała się do granic we mnie. Niestety się zepsuło bo dziewczyna ta trochę przesadziła i czułem się skrępowany. Ale gdybym miał szansę to bym to naprawił.
Dzięki temu związkowi wiem, że są jednak kobiety nie wpasowujące się w schematy kobiet z tego forum. Takie, które naprawdę docenią opiekę faceta, taką bezgraniczną, dla której nie ma nudy w związku nawet jak siedzicie sie ze sobą po 30h na dobę dzień w dzień i oglądacie TV.
Sory, poniosło mnie. Reasumując ... życie przed Tobą/przed nami. Nie ma się co wkur.... Rób swoje, zwizualizuj sobie siebie jakim chcesz być i jaką naprawdę chcesz mieć Kobietę, a potem rozwijaj się i dąż do tego. Pozdro
Dzieki za wartosciową odpowiedz. Masz sporo racji w tym co piszesz. Za duzo czasu i uwagi poswiecam kobietom zamiast naprawic to co u mnie kuleje. Tylko głupiec musi sobie coś udowadniać- całkowita racja. Moja ostatnio relacja podobnie sie skonczyla.
Twierdze że to w dużej mierze sprawa tego że dziewczyna może Cie stracić a jak ją odpowiednio zainteresujesz to będzie za wszelką cene zatrzymać polecam też umejętne kwalifikowanie. Znajdż na stronie jak podniecić kobiete ...
Ja mam 32 lata a ciało jak 20+. I jest to jeden z największych darów od Boga jakie otrzymałem. W życiu bym nie chciał mieć "typowego" ciała 30 latka, thank you very much.
Każdy kij ma dwa końce, zacznij wiedzieć ten dobry koniec swego:)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Cialo to nie dar od boga, tylko efekt ciezkiej pracy.
taki maly ot.
troche temat zmierza w innym kierunku, ale nie zgodze sie z tobą. Takich rzeczy jak zdrowa i ładna cera czy budowa ciała (szkielet, wzrost) nie zmienisz całkowicie. Owszem mozesz poprawic. Mam kumpli co trenuja różne sporty, chodza na silke po kilka lat, a wygladają jak wygladają. Kiedy ja po 4 miesiącach treningu wygladalem juz o niebo lepiej. Mają opadające cycki,brzuch czy wklesłą klate ( to jest genetyczne) mimo, że w łapie jest okej. Tez mam atletyczną sylwetke, nie jestem szczuply mam 182 cm wzrostu i 83 kg wagi przy czym kaloryfel na brzuchu i szerokie bary przy 2 treningach w tyg.
U mnie to bardziej dar. Poza tym pewnych rzeczy jak rysy twarzy, wzrost, grubość kości czy bujna czupryna ćwiczeniami nie zdobędziesz;)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
" Wkurwia mnie to jak pomysle,ze kobiety ,ktore poznaje maja to juz dawno za sobą i boje sie podejmowac rozmowy na ten temat, zaraz mnie to irytuje. Kiedy nie wyjdzie mi z jakas laska czuje sie jak frajer,bo ktos juz ją przelecial a ja nie dalem rady. Cierpi na tym moje EGO."
EGO wsadź se w dupę, że niby te kobiety mają już to za sobą? - a może pomyśl, że je ten pierwszy raz też mnóstwo kosztował - chuj wie czy nie więcej... pomyślałeś? - a teraz wyłącz myślenie i włącz działanie, że niby jakiś frajer?, bo ktoś inny był pierwszy?, a Ty, to niby Stoch/Kowalczyk/Bródka czy tam inny Usain Bolt? Facet, jesteś jednym z wielu milionów gości na tym łez padole, to porzuć maniery gwiazdy, a bądź normalnym facetem - swoje zawsze ugrasz...