Witam.
W związku od 3 lat, zamieszkaliśmy razem 8 miesięcy temu.
Niestety mieszkanie razem to nie jest sielanka, a ciężka praca. Wcześniej przez ponad dwa lata nie kłóciliśmy się prawie wcale, a gdy razem zamieszkaliśmy to tak przynajmniej raz w tygodniu. Kłótnie o bzdury, nic poważnego do czego można by przywiązać uwagę. W zeszły poniedziałek jednak poszło już o coś poważniejszego. Gdy zaczęliśmy ze sobą mieszkać ustaliliśmy że nasze pieniądze będą wspólne. Oboje mamy dokładnie takie same wypłaty. Doszliśmy do wniosku że lepiej będzie mieć wspólne pieniądze dlatego żeby potem nie było kłótni o to że ja kupiłem ze swoich to albo tamto i teraz musisz mi połowę oddać itp. Zasada była taka - z moich pieniędzy robimy wszystkie opłaty itd a jej pieniądze oszczędzamy dlatego że mieliśmy plan pod koniec roku otworzyć wspólny biznes na co jest potrzebna nie mała kasa na start. Obliczyliśmy wspólnie ile pieniędzy musimy odkładać co miesiąc żeby do grudnia uzbierać odpowiednią sumę. I tak mijało te ponad 8 miesięcy bez mojej większej uwagi co do naszych oszczędności aż do zeszłego poniedziałku. Kolejny raz przyszedł rachunek za jej telefon o połowę za duży niż jej abonament przewiduje. Wcześniej mówiłem jej że jeżeli potrzebuje większy limit internetu na telefonie to trzeba zmienić umowę z operatorem bo nie ma sensu co miesiąc niepotrzebnie przepłacać. Zapytałem jej się o stan naszych oszczędności o co pytałem jej się od czasu do czasu. Za każdym razem gdy się jej pytałem kwota ta była nie wiele większa od ostatniego razu. Wiadomo na początku mieliśmy spore wydatki bo trzeba było urządzić mieszkanie plus ciągle jakieś nie przewidziane rzeczy ale przez ostatni czas nic takiego nie było więc poprosiłem o wyciąg z jej konta i przystąpiłem do liczenia. Wynik jaki mi wyszedł zaskoczył mnie. Okazało się, że w ostatnim miesiącu zaoszczędziliśmy tylko 1/4 jej wypłaty. Gdy to zobaczyłem aż zaniemówiłem. To w jaki lekko myślny sposób ona zarządza pieniędzmi przeraziło mnie, ponad połowa wydanej kwoty to były zakupy internetowe. Wkurwiłem się ale nie dałem tego po sobie poznać, zacząłem patrzeć się w ścianę i medytować ale oczywiście ona widziała że jestem zły. Podeszła do mnie i powiedziała że straciła kontrole nad wydatkami, widać było że jest zdołowana tym. Powiedziałem jej ok rozumiem że jak człowiek młody to robi głupie rzeczy ale musimy to zmienić i wyznaczyć jakieś limity.
I tu jest problem. Poprosiłem ją o podanie kwoty swojej ostatniej wypłaty więc podała mi ją mniej więcej z głowy, poprosiłem ją czy może dokładnie sprawdzić, a ona z wielką łaską poszła sprawdzić i jeszcze mi powiedziała że jezuuu 30 zł robi mi wielką różnice, a ja na to zdenerwowanym głosem, ale nie krzykiem, powiedziałem że tak 30 zł robi mi bardzo dużą różnice. Wtedy ona podała mi kwotę i obraziła się na mnie. Ja do niej że co teraz Ty jesteś na mnie obrażona i zła jakby to była moja wina? ona że nie i przestała się do mnie odzywać. I tak nie odzywaliśmy się do siebie w poniedziałek potem wtorek. W środę miała chyba chujowy dzień w pracy bo przyjechała jakaś zdołowana i próbowała mnie jakoś nieśmiało złapać za rękę a potem wieczorem chciała żebym ją objął w łóżku jak szła spać. Zapytałem jej się czy porozmawiamy w końcu, a ona na to że nie dziś. Ja jej powiedziałem że nie mam zamiaru za nią biegać i jej przepraszać i teraz przytulać bo to ona zawiniła i na tym się skończyło. Wczoraj znowu się do siebie nie odzywaliśmy, wieczorem się ubrałem i powiedziałem że wychodzę skoro ona ma wyjebane na całą sytuację. Ona na to że nie ma wyjebane ale dlaczego dzień wcześniej nie mogłem jej przytulić. Powiedziałem że to ona narobiła bigosu i że to ona powinna teraz starać się naprawić sytuacje między nami a nie ja. Powiedziałem jej że nie rozumiem jak może być teraz taka zimna i obojętna i poprostu siedzieć cicho zamiast starać się coś zrobić. Ona na to że taki ma już charakter i że czas to naprawi. Ja na to że dla mnie czas może tylko pogorszyć sytuacje i że o problemie trzeba porozmawiać jak dorośli. I znowu na tym się skończyło. Dziś też nie rozmawiamy ze sobą. Pojechała właśnie na fitness.
Jak się zachować panowie w takiej sytuacji? Mieć wyjebane na nią i dać jej czas?? Denerwuje mnie to, zawsze jak jest problem to ona zachowuje się jak dziecko. Idzie do łożka obraca się plecami i udaje wielce obrażoną. Ja już próbowałem z nią rozmawiać powiedziałem wszystko co mogłem ale jej do rozsądku nic nie przemówi.
Liczę na jakieś rady z waszej strony. Pozdro
Z kim ty się kurwa w ogóle związałeś.
Znacie się dobre 3 lata a ona dalej nie potrafi z tobą rozmawiać?
Mnie się wydaje że po prostu wcześniej przymykałeś na to oko i teraz jak wychowałeś tak masz.
W życiu nie ulegaj teraz, bo ona jest mentalnym dzieckiem. Zobaczy że kara ją ominęła to będzie się to powtarzać.
Ustaliliście jebane zasady, a ona je łamie bez większych skrupułów - jeszcze nie mówiąc ci o tym wcześniej.
Podsumuje tylko: przejebana laska, to tak jak w gadce ze zdradą.
"przyłapał mnie na zdradzie, ale to jego wina bo mnie śledził".
Ja bym jej nie dawał czasu, tylko ultimatum. Terapia szokowa, niech jej wejdzie to łba że nie przymykasz na wszystko oko. I niech wie że może ciebie stracić - bo ona się zwyczajnie tego nie boi.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Może i masz rację.
Jak dla mnie to ona powinna teraz starać się naprawić swoje błędy, a nie robi tego i to mi nie odpowiada.
Kiedy ja popełniam błędy staram się je naprawić a ona mówi że ma inny charakter niż ja i że muszę dać jej czas aż zacznie coś robić. Paranoja.
Pomysł, żeby oddać kobiecie całą wypłatę, no kurwa, genialny. Nie ma co.
No ale dobra. Po pierwsze nie daj sobie odwrócić kota ogonem, tak jak ona próbowała to zrobić o te 30 zł, ale też pamiętaj, żeby nie robić jeszcze większego dramatu, niż to warte, bo to domena kobiet.
Facet ma podjąć właściwe decyzje, bez zbędnego pierdolenia i wyjaśniania nie wiadomo czego i być w tym konsekwentnym. Czyli, rezygnujecie ze wspólnych pieniędzy. Za mieszkanie płacicie po połowie i dzielicie się resztą wydatków, a na konto oszczędnościowe wpłacacie co miesiąc równą kwotę, tyle na ile obojgu was akurat stać.
Kurwa, przestań w końcu z nią rozmawiać i wyjaśniać, po prostu podejmujesz właściwe decyzje, jesteś w nich stanowczy, ale nie obrażasz się jak baba. Zachowuj się normalnie, zrób jakąś niespodziankę, żeby rozładować napięcie, ale tego co postanowisz, trzymaj się choćby nie wiem co się działo. Jak oboje będziecie się do siebie odwracać dupą, to raz, dwa będzie po wszystkim. Wtedy kiedy chciała, żebyś ją przytulił, to był dobry moment na to, żeby jej to odwzajemnić i jednocześnie przedstawić swoje decyzje. Podkreślam słowo decyzje, a nie pomysły, czy wątpliwości. Ona zjebała, więc zmieniasz reguły i koniec. Koniec dyskusji, wyjaśniania i "poważnych rozmów o nas".
Zajmij się swój rolą w związku jako faceta, czyli decyzje i konsekwencja, a robienie dramatów zostaw jej
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Wydawała mi się ogarniętą kobietą i jeżeli ustaliliśmy coś to wydawało mi się że będzie do tego dążyć.
Co do pomysłu z niespodzianką to odpada. Nie będe jej jeszcze bardziej rozpieszczał.
Najważniejsze jest to że nie chodzi mi o pieniądze i jej to też powiedziałem. Chodzi o to że ona zjebała więc powinna się postarać tą sytuacje naprawić a jest na odwrót.
Duży + dla Ciebie za rozsądne zarządzanie gotówką, ale co to niej, no kurwa ustalone zostały warunki, a ona dała dupy (nie wiem ile ma lat?) no ale stary musisz być konkretny, zmieniłbym zasady typu nie Ty płacisz za wszystkie rachunki tylko po połowie(woda, prąd, gaz, itp.) ale np. wspominasz o jej rachunkach telefonicznych to jej sprawa i niech ona płaci ! wtedy być może zrozumie ciężar odpowiedzialności. Co do kasy na firme to samo po połowie (aczkolwiek zbierałbym raczej na własną rękę) To na dobry początek
Jak Cie to denerwuje, to powiedz Jej to i basta. Powiedz że inne zasady sobie ustalaliście, Twoje wydatki idą na utrzymanie wszystkie a Jej na oszczędności. I nie ma żadnego pierdolamento że w ' internetach ' była fajna promocja obieraczki ziemniaków albo 2 miniówy w cenie jednej. Powiedz Jej że czasy beztroski minęły, że mieszkacie razem i liczysz na współpracę i wzajemne wsparcie a nie odpierdalanie szopek, w stylu ' okej, zjebalam, i na chuj mi to wypominasz, wychodze '. Powiedz że jesteś dorosly i czasy kiedy ruszaly Cie babskie fochy minely bezpowrotnie.
A ode mnie, jak Ci sie uda jakos dogadac to staraj sie nie klocic ze swoja lubą o kasę. To zabija miłość i ten ogień namiętności a wkrada się rutyna i wręcz nienawiść.
A jak panna dalej bedzie udawac beztroska zakupoholiczke ktora focha sie 6 - latka to Ją najzwyczajniej w świecie wypierdol ze swego życia, jak Pirotechnik - czyli z hukiem!
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
" Powiedz że jesteś dorosly i czasy kiedy ruszaly Cie babskie fochy minely bezpowrotnie" tego się nie mówi, to się pokazuje.
Stary, i Ty chcesz z nią wspólnie firmę zakładać? Miej się na baczności, bo brakiem naiwności nie grzeszysz i jak tego nie ogarniesz, to ona puści Cię z torbami pod byle pretekstem.
W ogóle pomysł z zakładaniem firmy z własną dziewczyną jest strasznie głupi i krótkowzroczny. Jak tylko coś pójdzie nie tak, a sam widzisz, że już się zaczynają problemy, to będziesz miał w życiu tyle smrodu, na wszystkich frontach, tak że nie będziesz miał nawet jak i gdzie oddechu złapać.
Rozumiem, że w kraju jest ciężko i w ogóle, ale imho to jest strzał w kolano. Jakbyście byli dogranym małżeństwem z dłuższym stażem i dzieciakami, to jeszcze bym zrozumiał, ale Wy dopiero zaczynacie razem mieszkać i już się zaczynają dymy. Przemyśl to, póki nie wpierdolieś w to, nie tylko emocji, ale i całej swojej kasy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Myślałem o tym wiele razy nie jestem głupi. Ostatni czas pokazywał że faktycznie to nie jest dobry pomysł. Ale miała czas do grudnia żeby pokazać że to może się udać.
W tym momencie z biznesu raczej nici.
no ale tych twoich tematów że się kłócicie cały czas to chyba założyłeś już kilka, założenie kolejnego raczej niewiele zmieni, nie dorośliście oboje do związku więc dajcie sobie spokój i rozstańcie sie puki jeszcze się lubicie i tyle, po co sie katować na siłę
they hate us cause they ain't us
Nie zakładałem kilka tematów. Założyłem dwa i to było chyba z dwa lata temu kiedy nie miszkaliśmy razem i chodziło o bzdury. Dogadujemy się zazwyczaj genialnie ze sobą i na prawde dziewczyna ma wiele plusów.
Chodzi mi o ostatnią sytuację. Zjebała i nie zachowuje się jak dorosła kobieta.
Problem w tym że ona i wy myślicie że mi chodzi o pieniądze.
A mi jedynie chodzi o to że powinna się postarać naprawić swój błąd czego nie robi. Ja z nią już rozmawiałem i więcej nie mam zamiaru, rozmowa z nią nie ma sensu. Nie potrafi w logiczny sposób podejść do tematu.
Mój plan jest taki żeby mieć wyjebane w ten sam sposób jak ona, zajmować się swoimi codziennymi sprawami i tyle. Ja nie chodze obrażony jak baba.
Ale mam zamiar dużo pozmieniać w tym związku. Chyba pozwalałem jej na zbyt wiele.
Według mnie zjebales na samym początku. Powinieneś ty odkładać kasę na konto a ona na wydatki. Pomysl, gdybyście się rozstali laska ma jakąś sumę na koncie a Ty tylko potwierdzenie zapłaty rachunków.
W dzisiejszych czasach bycie prawdziwym mężczyzną to sztuka, którą pragnę zgłębiać.
Może tak może nie. wydawało mi się że to facet powinien utrzymywać dom.
Kuva ale się uśmiałem:)) Za bystry to chyba nie jesteś skoro oddajesz kobiecie zarządzanie kasą, Ty chcesz biznes otwierać a zamiast zarządzać całą kasą to oddajesz te sprawy w jej ręce?! Może lepiej, że tak się stało bo moglibyście się nieźle na interesach przejechać. Ty jesteś facet i Ty masz trzymać rękę na pulsie a nie oddawać to kobiecie. Jakoś marnie widzę to wszystko po tym co teraz się dzieje. Prowadząc firmę trzeba TRZEŹWO myśleć i PRZEWIDYWAĆ co może się wydarzyć, patrzeć do przodu i brać pod uwagę wszystkie możliwe wydarzenia, również musisz brać pod uwagę fakt, że dziewczyna może Cię zrobić w ch*ja i odejść, znacie się albo nie znacie ale jesteście razem 3 lata i zawsze wszystko się może zdarzyć. Przemyśl sobie czy otwieranie z nią firmy to dobry pomysł, może daj jej swobodę i niech każdy pracuje na własną rękę, ona u kogoś a Ty na swoim, będziecie się rzadziej widywali ale obejdzie się bez kłótni itp. Prowadzenie własnej firmy to nie jest łatwa sprawa, jak myślisz, że wszystko będzie gładko i przyjemnie to jeszcze życia nie znasz, interesy to nie sielanka
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Czy ja tu zadałem pytanie na temat prowadzenia biznesu??
Jestem niezależny finansowo, a poza tym nie to jest tutaj tematem.
Odpowiedzi jak możesz postąpić już dostałeś, ja jako, że wiem jak to wygląda bo sam ciągle się użeram z urzędnikami i sponsoruję nierobów na wiejskiej doradziłem Ci czego nie robić aby nie zjebać Twojej relacji do reszty! Twoja dziewczyna ewidentnie nie radzi sobie z domowymi finansami to jak ma poradzić przy prowadzeniu firmy, znam masę przypadków jak takie coś kończy związki bo wymagania odnośnie drugiej strony są niewspółmierne do jej umiejętności... Chciałeś rady, napisałeś na forum to je dostajesz, im więcej to chyba lepiej, nie strosz się tak bo nie piszę tego w złych intencjach tylko, żeby Ci pomóc, nie znam Twojej panny ale coś jest nie tak skoro na dzień dobry pojawia się taki problem
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Ja się nie stroszę odpowiadam tylko na Twój komentarz.
Wszystko zależy od typu biznesu akurat w typ przypadku układ mężczyzna-kobieta sprawdziłby się idealnie. Ja nie muszę zakładać żadnej firmy, nie mam noża na gardle, bardziej traktowałem to jako nowe wyzwanie.
Gdybyśmy oszczędzali moją wypłatę, nie dowiedziałbym się tego że ona nie potrafi zarządzać pieniądzem- a dziś to wiem. Można to uznać za test który oblała.
Jednak przede wszystkim w naszej kłótni nie chodzi o pieniądze a o to że ona nie przyjmuje do swojej głowy żadnej krytyki tylko się obraża.
Dazwid bez urazy ale mam wrażenie że jesteś na etapie przyjmowania tylko tych odpowiedzi które tobie pasują
they hate us cause they ain't us