Dzięki. Popełniłem błędy, nawet wiem gdzie. Generalnie ona sie w pewnym momencie na mnie bardzo nakrecila, trwalo to z tydzien, akurat nie moglismy sie spotkac z roznych przyczyn po mojej stronie, po tym z nim zerwala. Wiem sam przed soba ze to jej nakrecenie na mnie mnie troche przerazilo i mozliwe ze nie dalo sie tego ukryc. Mysle ze tu zabraklo mocnego bodzca.
Tyle, ze ta historia jest bardzo dluga. Bywalo w niej mnostwo sytuacji gdzie posuwalismy sie krok na przod a pozniej cofalismy dwa do tylu. Za kazdym razem jednak po krotszej lub dluzszej chwili byl kolejny skok do przodu.. co naz przywiodlo tu gdzie jestesmy.
Bazujac na tym wszystkim zastanawiam sie, czy sa tu jeszcze szasne ze to sie powtorzy.. obecnie jestesmy na etapie cofniecia.. ale dlaczego mialoby ono byc az tak 100 procentowo skuteczne..
Wiem, wiem, zabrac sie za inne. Ale normalne, ze sie zastanawiam co zrobic by te sprawe przelozyc jednak na swoje..
Spokojnie, nie wykonuje nerwowych ruchow. Po prostu ma problem by go zostawic a tych osmiu lat nie da sie z niczym porownac (to jej pierwszy facet, jego pierwsza dziewczyna) wiec ja to rozumiem, jakie to trudne. Stad chcialem jej tylko pomoc w jakis sposob, a pomoc mogloby jedynie to, ze on zechce zakonczyc ta przygode.. ale teraz to mi sie nawet wydaje ze gdyby on chcial zakonczyc to ona moglaby zaczac walczyc. paradoks. zly czas.
z drugiej strony napiszę ci, że jeżeli oni są razem tak długo( pierwszy poważny związek) a Ty jesteś pierwszą jej odskocznią, to może też być zachowany "standard" w postaci pobawi się tobą, on się dowie a jak jest piesek to ona się tobą pobawi, następnie stwierdzi, że go kocha i do niego wróci a Ty zostaniesz podziurawiony.
to tak z drugiej strony
nie obiecuj w szczęściu nie decyduj w złości coś jednak w tym jest
nam ( chyba a przedewszystkim mi) chodzi o to, że jedynym bodźcem, że jej źle nagle w związku jest twoja pojawiająca się osoba.
Mogę się założyć, że mówiła, albo mówi, że on ją bardzo kocha, jest dla niej dobry bla bla bla
a jak mówi inaczej to tylko po to żeby sobie go obrzydzić.
JEdno jest pewne, oni razem na 90% nie będą ze sobą, ale chyba niestety nie za twojej kadencji.
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
Laska po mistrzowsku zaczyna rozgrywać na dwa fronty. Za chwilę pojawią się tekściki typu "ja nie mogę go zostawić, bo on się zabije" albo "to ciota a nie facet tak jak TY ale nie mogę go tak zostawić bo on się powiesi" vel miliony powodów typu konto, sronto, rozwód. Miałem podobną sytuację i po trzech latach gry na dwa fronty postawiłem laskę pod ścianą i...musiała wybrać. Zdecydowałem się na ten krok ze względu na to, że relacja ta zbyt obciążała mnie psychicznie i przez to cierpiały inne sfery mojego życia Jej było w to graj, także kolego nie daj się wrobić w manipulacje, gierki, płacze wymówki. Szanse masz 10% w wypadku ultimatum ale to jedyne wyjście. Oczywiście nie stawiasz go wprost tylko milkniesz...milkniesz na długi okres czasu - minimum miesiąc. Po miesiącu możesz się ustawić na rozmowę i powiedzieć w jej trakcie, że cierpisz ale wolisz taki stan niż to co było i że jesteś na dobrej drodze do ostatecznego zamknięcia tego tematu. Po tym zdarzeniu laska na 99% będzie myślała, że znów ma Cię w garści i zacznie literalnie jebać na dwa fronty plus shit testy razy 20 . Znów jesteś nieugięty dwa tygodnie, miesiąc i tylko na JEJ usilną próbę kontaktu zgadzasz się. Wtedy stawiasz sprawę na ostrzu noża. Masz 10% szans, że nie wytrzyma jak dałeś jej naprawdę dużo w sensie przywiązania. Coś ją wlecze do tamtego typa - w moim wypadku były to duże pieniądze i wygoda życia.
Dziś jesteśmy razem, raz lepiej, raz gorzej - z perspektywy czasu stwierdzam,że moje działanie miało charakter wyłącznie ambicjonalny, bo racjonalnie rzecz biorąc to mógłbym w krótkim czasie poderwać kobietę o podobnej urodzie, wykształceniu i intelekcie ale się zaparłem
Powodzonka życzę, tylko się nie daj wkręcić w układ na dwa baty na dłuższy czas, chyba że się przewartościujesz i zaczniesz traktować układ jako czysty seks (ale jak znam życie to laska wyczuje taką zmianę i pójdzie w odstawkę, bo im zależy właśnie na tym, żeby kręcić dwóch na raz i powodować konflikt). Dlaczego tak jest? Za chuja nie wiem - jak mawiał Mr.Snoofie
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać." ////
To też było, typu nie moge go zostawic bo on sobie cos zrobi. A potem pojawilo sie haslo tych osmiu lat.. u mnie do ultimatum nie doszlo - przynajmniej obecnie sytuacja inna - ale to dlatego ze inaczej sie to potoczylo.. ona rzucila go, ale raz ze ja wiem, ze nie dalem jej wowczas wlasciwego impulsu, aby spotegowac ten krok, a on grajac na litosci i nie wiem czym podjal ostatnia walke, ktora jak dotychczas przyniosla skutek. Obecnie mamy faze, ze nie zaprzeczamy, ze cos miedzy nami jest, ale ona wybrala sobie,.. choc za mna teskni.. w sumie, wiem co powiecie, ale odbieram to, ze jej tez jest ciezko.. wiec nie wykluczam w sumie, ze wrocimy do punktu wyjscia, co byloby o tyle dobre, ze daje szanse aby ponownie tego nie zepsuc.
Choc chyba drugi raz zdobyc sie na porzucenie go to trudniejsza sprawa? wowczas nie wiedziala w co sie laduje, teraz wie ze to same rozterki.. wiec pewnie potrzebowalaby duzo mocniejszych bodzcow aby to zrobic..
Ambicjonalne podejscie jest faktycznie niebezpieczenstwem w tego typu sytuacji.. czy ja to juz mam.. chyba jeszcze nie, ale wlasnie jego o to podejrzewam.. ze to zagranie ostatnie bylo ambicjonalne i teraz moze ma radosc z mini sukcesu, ale jak oprzytomnieje to wytnie jej ten czy inny numer, nie sadzisz?
Gratuluje, mimo wszystko powiodlo Ci sie i jak rozumiem jestes szczesliwy..
Stary ja jestem na takim etapie, że nie potrzebuję kobiety aby być szczęśliwym Paradoks polega na tym,że jak potrzebowałem kobiety bo wierzyłem, że mi da szczęście to ni chu chu nic się nie kleiło. Później rozwój osobisty, dużo lektury i dziś...fajnie, że jest ktoś obok, ale mój świat się nie zawali jak zostanę sam. Całą sztuką w tym życiu jest nauczyć się żyć dziś. Nie wczoraj, nie jutro tylko dziś i brać to co świat sam Ci daje.
Trzymaj się.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać." ////
''Stary ja jestem na takim etapie, że nie potrzebuję kobiety aby być szczęśliwym ...''
Mam ten sam stan
''......fajnie, że jest ktoś obok, ale mój świat się nie zawali jak zostanę sam. Całą sztuką w tym życiu jest nauczyć się żyć dziś. Nie wczoraj, nie jutro tylko dziś i brać to co świat sam Ci daje.''
Dziś poznaje wiele kobiet, są różne ... większość to psychiczne zombi ale wiem, że one mi nie są potrzebne do szczęścia, do pełni szczęścia.
Tak naprawdę człowiek jest sam całe życie, sam ze sobą dlatego musimy nauczyć się żyć w zgodzie nie z kobietą za wszelką cenę a właśnie ze sobą samym!
Amadeuss - nie jestem tu od aż takiego dosadnego jechania po Tobie jak sporo użytkowników powyżej.
Podoba mi się jednak Twój sposób wypowiedzi, spokojniejsze emocje w całym opisywaniu i odpisywaniu oraz to, że nie starasz się obrażać innych mimo powodów. Dyskutujemy - rozmawiamy o problemie bez narzucania zdania.
I w sumie tyle ode mnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Dzięki. Popełniłem błędy, nawet wiem gdzie. Generalnie ona sie w pewnym momencie na mnie bardzo nakrecila, trwalo to z tydzien, akurat nie moglismy sie spotkac z roznych przyczyn po mojej stronie, po tym z nim zerwala. Wiem sam przed soba ze to jej nakrecenie na mnie mnie troche przerazilo i mozliwe ze nie dalo sie tego ukryc. Mysle ze tu zabraklo mocnego bodzca.
Tyle, ze ta historia jest bardzo dluga. Bywalo w niej mnostwo sytuacji gdzie posuwalismy sie krok na przod a pozniej cofalismy dwa do tylu. Za kazdym razem jednak po krotszej lub dluzszej chwili byl kolejny skok do przodu.. co naz przywiodlo tu gdzie jestesmy.
Bazujac na tym wszystkim zastanawiam sie, czy sa tu jeszcze szasne ze to sie powtorzy.. obecnie jestesmy na etapie cofniecia.. ale dlaczego mialoby ono byc az tak 100 procentowo skuteczne..
Wiem, wiem, zabrac sie za inne. Ale normalne, ze sie zastanawiam co zrobic by te sprawe przelozyc jednak na swoje..
Spokojnie, nie wykonuje nerwowych ruchow. Po prostu ma problem by go zostawic a tych osmiu lat nie da sie z niczym porownac (to jej pierwszy facet, jego pierwsza dziewczyna) wiec ja to rozumiem, jakie to trudne. Stad chcialem jej tylko pomoc w jakis sposob, a pomoc mogloby jedynie to, ze on zechce zakonczyc ta przygode.. ale teraz to mi sie nawet wydaje ze gdyby on chcial zakonczyc to ona moglaby zaczac walczyc. paradoks. zly czas.
z drugiej strony napiszę ci, że jeżeli oni są razem tak długo( pierwszy poważny związek) a Ty jesteś pierwszą jej odskocznią, to może też być zachowany "standard" w postaci pobawi się tobą, on się dowie a jak jest piesek to ona się tobą pobawi, następnie stwierdzi, że go kocha i do niego wróci a Ty zostaniesz podziurawiony.
to tak z drugiej strony
nie obiecuj w szczęściu nie decyduj w złości coś jednak w tym jest
nam ( chyba a przedewszystkim mi) chodzi o to, że jedynym bodźcem, że jej źle nagle w związku jest twoja pojawiająca się osoba.
Mogę się założyć, że mówiła, albo mówi, że on ją bardzo kocha, jest dla niej dobry bla bla bla
a jak mówi inaczej to tylko po to żeby sobie go obrzydzić.
JEdno jest pewne, oni razem na 90% nie będą ze sobą, ale chyba niestety nie za twojej kadencji.
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
Ten "standard" mamy obecnie. Generalnie MISTRZU wszystko co napisałeś do 100% prawda. Tak dokładnie jest.
Wbrew może logice ale liczę, że ich kadencja jednak sie szybko skończy bo jak pisałem, nie ustrzegłem się bledow, ktorych mam swiadomosc..
Ale bez napinki, lapie powoli dystans.
Laska po mistrzowsku zaczyna rozgrywać na dwa fronty. Za chwilę pojawią się tekściki typu "ja nie mogę go zostawić, bo on się zabije" albo "to ciota a nie facet tak jak TY ale nie mogę go tak zostawić bo on się powiesi" vel miliony powodów typu konto, sronto, rozwód. Miałem podobną sytuację i po trzech latach gry na dwa fronty postawiłem laskę pod ścianą i...musiała wybrać. Zdecydowałem się na ten krok ze względu na to, że relacja ta zbyt obciążała mnie psychicznie i przez to cierpiały inne sfery mojego życia
Jej było w to graj, także kolego nie daj się wrobić w manipulacje, gierki, płacze wymówki. Szanse masz 10% w wypadku ultimatum ale to jedyne wyjście. Oczywiście nie stawiasz go wprost tylko milkniesz...milkniesz na długi okres czasu - minimum miesiąc. Po miesiącu możesz się ustawić na rozmowę i powiedzieć w jej trakcie, że cierpisz ale wolisz taki stan niż to co było i że jesteś na dobrej drodze do ostatecznego zamknięcia tego tematu. Po tym zdarzeniu laska na 99% będzie myślała, że znów ma Cię w garści i zacznie literalnie jebać na dwa fronty plus shit testy razy 20
. Znów jesteś nieugięty dwa tygodnie, miesiąc i tylko na JEJ usilną próbę kontaktu zgadzasz się. Wtedy stawiasz sprawę na ostrzu noża. Masz 10% szans, że nie wytrzyma jak dałeś jej naprawdę dużo w sensie przywiązania. Coś ją wlecze do tamtego typa - w moim wypadku były to duże pieniądze i wygoda życia.
Dziś jesteśmy razem, raz lepiej, raz gorzej - z perspektywy czasu stwierdzam,że moje działanie miało charakter wyłącznie ambicjonalny, bo racjonalnie rzecz biorąc to mógłbym w krótkim czasie poderwać kobietę o podobnej urodzie, wykształceniu i intelekcie ale się zaparłem
Powodzonka życzę, tylko się nie daj wkręcić w układ na dwa baty na dłuższy czas, chyba że się przewartościujesz i zaczniesz traktować układ jako czysty seks (ale jak znam życie to laska wyczuje taką zmianę i pójdzie w odstawkę, bo im zależy właśnie na tym, żeby kręcić dwóch na raz i powodować konflikt). Dlaczego tak jest? Za chuja nie wiem - jak mawiał Mr.Snoofie
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
To też było, typu nie moge go zostawic bo on sobie cos zrobi. A potem pojawilo sie haslo tych osmiu lat.. u mnie do ultimatum nie doszlo - przynajmniej obecnie sytuacja inna - ale to dlatego ze inaczej sie to potoczylo.. ona rzucila go, ale raz ze ja wiem, ze nie dalem jej wowczas wlasciwego impulsu, aby spotegowac ten krok, a on grajac na litosci i nie wiem czym podjal ostatnia walke, ktora jak dotychczas przyniosla skutek. Obecnie mamy faze, ze nie zaprzeczamy, ze cos miedzy nami jest, ale ona wybrala sobie,.. choc za mna teskni.. w sumie, wiem co powiecie, ale odbieram to, ze jej tez jest ciezko.. wiec nie wykluczam w sumie, ze wrocimy do punktu wyjscia, co byloby o tyle dobre, ze daje szanse aby ponownie tego nie zepsuc.
Choc chyba drugi raz zdobyc sie na porzucenie go to trudniejsza sprawa? wowczas nie wiedziala w co sie laduje, teraz wie ze to same rozterki.. wiec pewnie potrzebowalaby duzo mocniejszych bodzcow aby to zrobic..
Ambicjonalne podejscie jest faktycznie niebezpieczenstwem w tego typu sytuacji.. czy ja to juz mam.. chyba jeszcze nie, ale wlasnie jego o to podejrzewam.. ze to zagranie ostatnie bylo ambicjonalne i teraz moze ma radosc z mini sukcesu, ale jak oprzytomnieje to wytnie jej ten czy inny numer, nie sadzisz?
Gratuluje, mimo wszystko powiodlo Ci sie i jak rozumiem jestes szczesliwy..
Stary ja jestem na takim etapie, że nie potrzebuję kobiety aby być szczęśliwym
Paradoks polega na tym,że jak potrzebowałem kobiety bo wierzyłem, że mi da szczęście to ni chu chu nic się nie kleiło. Później rozwój osobisty, dużo lektury i dziś...fajnie, że jest ktoś obok, ale mój świat się nie zawali jak zostanę sam. Całą sztuką w tym życiu jest nauczyć się żyć dziś. Nie wczoraj, nie jutro tylko dziś i brać to co świat sam Ci daje.
Trzymaj się.
////Pani twierdzi, że jest w ciąży, po wizycie u lekarza przychodzi do mnie sms: "Byłam u lekarza, okazało się, że to nie ciąża tylko polip na macicy. Po tym co usłyszałam nie chcę Ciebie znać."
////
''Stary ja jestem na takim etapie, że nie potrzebuję kobiety aby być szczęśliwym
...''
Mam ten sam stan
''......fajnie, że jest ktoś obok, ale mój świat się nie zawali jak zostanę sam. Całą sztuką w tym życiu jest nauczyć się żyć dziś. Nie wczoraj, nie jutro tylko dziś i brać to co świat sam Ci daje.''
Dziś poznaje wiele kobiet, są różne ... większość to psychiczne zombi ale wiem, że one mi nie są potrzebne do szczęścia, do pełni szczęścia.
Tak naprawdę człowiek jest sam całe życie, sam ze sobą dlatego musimy nauczyć się żyć w zgodzie nie z kobietą za wszelką cenę a właśnie ze sobą samym!
Jest tyle kobiet ... Wyskocz na miasto zabaw się
Amadeuss - nie jestem tu od aż takiego dosadnego jechania po Tobie jak sporo użytkowników powyżej.
Podoba mi się jednak Twój sposób wypowiedzi, spokojniejsze emocje w całym opisywaniu i odpisywaniu oraz to, że nie starasz się obrażać innych mimo powodów. Dyskutujemy - rozmawiamy o problemie bez narzucania zdania.
I w sumie tyle ode mnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.