Ja 20lat,ona 17.Znamy sie od 8 miesięcy.Ogolnie ostatnimi czasy ona zaczęła sie mną bardziej interesować a ja nia.
Eskalacja na wysokim poziomie,seksualne podteksty,trzymanie za ręce,lapanie za Tylek etc.
2 próby pocałunku,odwrócenie głowy.
Napisałem jej ze to nie byl żart prima aprilisowy ze chciałem ją pocalowac.
Ona na to "Wiem,ale lubię Cie jako kolega i ten pocałunek wszystko by zniszczył".
Pytanie w tytule tematu.
"lubie Cie jako kolega"
Spraw, żeby tak nie myślała.
Daj jej chwile, umów na dniach w jakieś ciekawe miejsce, i próbuj dążyć do pocałunku.
Po takim 8 miesięcznym kolegowaniu się ciężko będzie po 1 spotkaniu coś zdziałać.
Z doświadczenia Ci powiem, żebyś trochę mniej czasu dla niej poświęcał, pokazał się jako wartościowego faceta z coraz liczniejszym gronem koleżanek.
Dziewczyna załapie że może stracić szanse, więc powinno być łatwiej.
Życie jest jak pudełko zapałek
Jak to mówią nadzieja matką głupich..
Wlasnie mną zaczela się interesować gdy zorientowała sie,ze mam powodzenie wśród kobiet.Nawet teraz sie spotykam z jedna naprawde fajna laską i widzę w jej oczach i czynach zazdrość.Dla mnie to pierdolenie to co ona mówi.Koledze nie daje sie lapac za tyłek,koledze nie daje sie seksualnych podtekstów..
To raczej zazdrość i udawanie niedostępnej.
Nie odzywaj się przez 2 tygodnie, niech potęskni za tymi Twoimi "koleżeńskimi" podtekstami i aluzjami
Odezwij się jak gdyby nigdy nic i umów na spacerek, jak nie pyknie to trudno.
Życie jest jak pudełko zapałek
Z friendzone'a się wychodzi tak:
czyli fajne przeżycia i zajebiste wspólnie chwilę ( jak ich nie ma, to nie jesteś we friendzonie tylko w ciamajdowie
).
Ma zatesknic i poczuć stratę, najlepiej jak będzie miała po czym
Ma myśleć w ten sposób: " Z moim Cafe latte mam takie zajebiste wspomnienia, brakuje mi go dzisiaj, szkoda, że nie pisze... "
Następnie pojawiasz się, zapraszasz do zrobienia czegoś wspólnie, co i jak, to już Twoja dola. Ale masz utwierdzić ją w przekonaniu, że właśnie Ciebie jej brakowało. Ma zobaczyć marchewkę, a nie ją dostać, więc zapomnij o rzucaniu się na nią. Nawet cmoczka w policzek.
Potem znów znikasz na jakiś czas, w momencie rozłąki laska utwierdza się w przekonaniu, że jesteś fajny i chce Ciebie mieć przy sobie. Albo za jakiś czas sam się odzywasz, albo sama to zrobi. I wtedy to już na innych zasadach się kręci.
Ale najpierw, musi poczuć stratę. Czyli, że Ci nie pasuje układ koleżanki i masz go w dupie.
Mniej więcej tak wylazłem zwycięska dłonią z dwuletniego friendzone, potem byliśmy półtorej roku razem.
Ale to się działo mniej więcej samo, miałem dość zawracania mi dupy za friko. I stwierdziłem, że jak ma być tak po koleżeńsku, to ja to pieprzę. A podobała mi się chuj
(edzia: wspólne pasję, wspólny język, podobna niedojrzałość i amba, ale fajnie było
) No i jak odnalazłem godność, to mi szczęśliwie pykło.
Edzia 2: przewrócenie tych smierdzacych gaci na świeża stronę nie trwa dwa dni, więc olej temat i zaciekaw się jakaś inna laską, nawet trzema
A temat jak przyjdzie, to przyjdzie. Przecież nie będziesz żebrał
za wysoki jesteś na to od urodzenia.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie pamiętam by przyjaciółki dały mi się łapać za dupę;) Będę musiał spróbować szczęścia...
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)