Cześć !
Przedstawię wam krótko pewną sytuację.
Dziewczyna z którą jesteście parę miesięcy pyta się czy może iść z kolegą na wesele. Ja się nie zgodziłem, nie znam gościa powiedziałem nie. Ona rozumiem okej. Kilka dni przed mówi że ona idzie i moje zdanie ją nie interesuje.. Powiedziałem że jak tak zrobi nie ma do czego wracać. Później jeszcze z nią rozmawiałem, nie zmieniła zdania ja odszedłem.
Panowie ciekawi mnie jakie jest wasze zdanie na ten temat.
Pozdrawiam.
Ona jest osobą towarzyszącą, czy to ona go zaprosiła?
Jeśli to pierwsze to wg mnie takie coś jest do przełknięcia, ja nie miałbym nic przeciwko temu żeby moja laska poszła z kolegą na wesele. Jednak gdybym już powiedział jej, że mi się to nie podoba, a ona by mi powiedziała że moje zdanie jej nie interesuje to środkowy palec w jej stronę.
Ona jest osobą towarzyszącą, nigdy nie miałem nic przeciwko żeby spotkała się ze znajomymi. Była taka sytuacja kiedyś, byliśmy razem tydzień, dwa nie pamiętam, i miała wesele na które poszła z kolegą. Nie robiłem z tego problemu bo ugadana była z nim zanim byliśmy razem. Tu po prostu poczułem się oszukany, stąd taka decyzja. Tym bardziej że dałem jej wybór.
Ja bym się nie zgodził, skoro jest z Tobą to po co ma z kimś iść się bawić. Kolega jej powinien sobie szukać wolnej dziewczyny a nie brać się za zajętą. Ona mówiąc że pójdzie pokazała że ma Cię gdzieś, ciekawe czy ona nie miała by nic przeciwko gdyby Ciebie zaprosiła koleżanka.
Ja bym się teraz do niej nie odzywał żeby zrozumiała że popełniła bląd.
Jak znają się lata, to co mi tam - niech jedzie i się dobrze bawi. Jakby mieli być razem, to już dawno waliliby się jak słomiane chaty w Afryce.
Jak nie - dla mnie pójście na wesele to już pochodna randki. Ona odwali się na bóstwo, będą pić, będą jeść, będą tańczyć. W końcu, jeśli to daleko, będą też spać. Może razem. Szlag też zna intencję gościa. Bo kto o dobrych zamiarach zaprasza zajętą laskę na partnerkę na wesele? Ba, jako singiel, wolałbym jechać solo. Może akurat się poszczęści.
Mówią - jak kochasz, puść wolno, a jeśli wróci, będzie twoja na zawsze. Bardzo mądre, acz w niektórych przypadkach ślepe i heroiczne. Granice są umowne. Nie należy stawiać granicy zbyt blisko, bo wtedy to nie związek, a tyrania. Należy jednak jakąś mieć. Jeśli wpakowałbym się w jakieś zobowiązanie - tutaj właśnie byłaby granica, po której zacząłbym wierzyć, że coś się kroi i najpewniej będą mi dorabiane rogi.
@Edit
Jak panienka odwala mi imprezy i znajomych ponad mnie, to sobie idę i nawet nie raczę wskazać jej drzwi.
A to, że pojechała mimo tego, że wiedziała, że cię to zrani, to już moim zdaniem ładny popis ze strony panny
Wiem że ona mu się podoba, i że on jest jej bratem ciotecznym jej przyjaciółeczki, która tam będzie. Ogólnie przyjaciółka nie jest osobą lubianą przez klasę, nie jest zapraszana na żadne imprezy czy urodziny. I wydaje mi się że ta przyjaciółka maczała w tym palce
Bo jak powiedziała jej że ja się z zgadzam to tamta wielce oburzona i mówi że powinna ze mną zerwać, hehe dobre.
Skoro powiedziała że Twoje zdanie ją nie interesuje, to chyba rozstanie będzie najlepszym wyjściem. Po co masz być z osobą która Cie nie szanuje?
Tak też zrobiłem powiedziałem że odchodzę. Być może ja też na swój sposób zjebałem. Nie ukrywam rutyna zaczęła się wkradać, to ja ostatnio bardziej się starałem niż ona, i chyba stała się lekko obojętna.
a jedź w pizdu, nawet dobrze się złożyło, trochę wolnego czasu mi się przyda, dawno nie byłem na imprezie, wódki się napijemy z kolegami, potańczymy, nie martw się, dam sobie radę
Jak zerwałeś to sie tego trzymaj. Ona pewnie wróci podziurawiona po tym weselu (przecież zerwałeś, jest wolna, może robić co chce) i będzie chciała wszystko odkręcić.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
@ Konstanty
Tego się trzymam,
W tej chwili na pewno targają jeszcze w jakimś stopniu mną emocje. Strasznie się wkręciłem w tą dziewczynę i w tą relację. Zakładając że się odezwie, co w tedy powinienem zrobić. Nie chodzi mi tu o gotowy schemat działania czy coś takiego. Po prostu, czy warto ?
A nie masz jakiejś fajnej dupy niedaleko żeby się z nią spotkać jak ta Twoja była będzie na weselu? Powinieneś się umówić z jakąś fajną panną.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Powiedziałeś swoje i zadecydowałeś to teraz tego się trzymaj. Co Cię obchodzi co sobie ktoś z nas pomyśli i czy przyklaśniemy Twojej decyzji? To nie pora na rozmyślanie o konsekwencjach i ewentualnych wyjściach.
Teraz już nie powinno Cię to interesować. Poszła - i dobra, niech się jak najlepiej bawi. A jak chciałeś jej dać nauczkę/coś pokazać żeby wyszło na Twoje i wróciła z podkulonym ogonem to nie tędy droga. Bo ona się wybawi, postawiła na swoje, może "zarucha" (w końcu jest wolna więc nie będzie miała żadnych oporów) a jak nie wyjdzie to do Ciebie wróci ze sztuczną skruchą i przyjmiesz ją z otwartymi ramionami - przecież w końcu jej pokazałeś kto tu rządzi. Sam sobie odpowiedz kim się staniesz jak dopuścisz do takiego scenariusza.
Co do decyzji - każdy ma swój zakres tolerancji na to co wolno a co nie wolno. Na Twoją korzyść przemawia to, że nie udawałeś, że jest Ci to na rękę i postąpiłeś tak, jak ostrzegałeś. Zaś szantaż emocjonalny i ultimatum jakie postawiłeś jest niedopuszczalne. Sam sobie odpowiedz co byś zrobił gdyby ktoś tak postąpił wobec Ciebie. Jest jednak ale - gdyby dziewczyna była w porządku wobec Ciebie, odmówiłaby temu kolesiowi i nie wspominała o sprawie. Dlaczego? Bo pytając się Ciebie o pozwolenie już w główce miała szeroki plan jak wybyć na to wesele a Ty być może nawet sobie nie zdawałeś z tego sprawy. Ludzie wykorzystują takie sytuacje (ile ja sam "pytałem" o różne sprawy, znając już odpowiedź i wiedząc, że dziewczyna się zgodzi bo inaczej pokazałaby swoją zazdrość bądź zaborczość). Więc była pewna, że z bólem dupy jednak się zgodzisz (w końcu raz już była). Stąd "Rozumiem, okej". Po konsultacji z przyjaciółką postanowiła powiedzieć jednak: "Sprawdzam!" i kolejny raz się zdziwiła.
Jaki z tego wniosek? Na początku ustal reguły i spory przez Ciebie nieakceptowalne (chociaż nie jestem ich zwolennikiem, bo biorę poprawkę na to, że spotykam się jednak z wychowaną dziewczyną) i gdy dziewczyna na nie przystanie będzie w pełni świadoma skutków. Ochroni Cię to przed takimi szantażami bo to zachowanie ludzi słabych.
Co do reszty to nie widzę złego zachowania. Byłeś konsekwentny i można stwierdzić, że trafiłeś po prostu na nieodpowiednią dziewczynę, która Cię nie szanuje.
Sam widzisz bracie, 100% głosów za tym żeby zostawić tą dziewczynę w pizdu
I znaleźć taką która będzie szanowała Twoje zdanie.
Jak nie wróci i będzie to koniec definitywny, to ja bym temu ziomku wpierdolił, tak dla rozrywki, rozładowania emocji i dla zasady, minusujcie:)
Typowa rozrywka dla plebsu...
Typowe rozładowanie emocji dla prostaków...
Typowe zasady dla "dresów"...
Jednym zdaniem - typowy "Byczek"