Artykuł o miłości mam zaliczony i swój wiek też mam, swoje przeszedłem dlatego słowo "kocham cię" jest czymś wyjątkowym czym nie obdarzę każdej kobiety. A jestem teraz z kobietą od prawie 5 m-cy. Zdążyłem się już w tym czasie przekonać o tym, że jest w porządku wobec mnie i angażuje się w relacje i traktuje ją poważnie. Nie dawno przewinął się temat miłości-wynikło z niej że oboje czujemy do siebie "chemię" i gdyby każdy z nas chciał to nazwać najprościej jak się da to zabrzmiałoby "kocham cię". Jednak nikt z nas nie chce tego powiedzieć jako pierwszy. Wiem o tym, że to ma mi do powiedzenia, ale nie zrobi tego jako pierwsza. Dziewczyna zna swoją wartość i takie ma przekonania, że jako pierwsza tego nie powie. A ze mną jest to samo i żadne z nas nie ustępuje mimo przeróżnych podchodów, nawet bardziej z mojej strony. Czeka na mnie aż to powiem, aż będę pewny, bez pośpiechu ( tak mówi ), wiem że w odwecie usłyszę to samo. Jak to ugryźć? Czy macie jakieś pomysły? Powiedziałbym jej to, dlatego że czuje ze budujemy wartosciowy zwiazek ktory wpisuje sie w moje pojecie milosci (szacunek i zaufanie wobec osob). Co powinienem zrobić?
i takie ma przekonania, że jako pierwsza tego nie powie.
Bo co?
bo robi z siebie nagrodę? Tylko że ja robię to samo. Poza tym, ona nie jest pewna, że ja czuje to samo i prawdopodobnie boi się, że się w jakiś sposób może poniżyć.
Takich rzeczy się nie ma gryzie, jedynie po tym dostaniesz sraczki, a raczej ona dostanienie i cie wysra. Od takich tematów i dywagacji są kobiety, ty się nie baw w podchody,bo po co ? Jak jest miedzy wami dobrze,jest maleńko fochòw, dużo bliskości i czułości oraz trochę zazdroś ci, to cie kocha,możesz mi zaufać
Przypomniał mi się pewien filmik: https://www.youtube.com/watch?v=...
jest tak jak mówisz, ja wiem że mnie kocha. Ale ona nie jest tego pewna z tego wynika, więc czy jest sens trzymać to nie wiadomo ile w tajemnicy skoro wiem że spotkałem wartościową kobietę? Co ten filmik ma do rzeczy?
Pomysl ile czasu ona poświęca w domu na zastanawianie się czy ty ją kochasz czy nie,.Podpowiem ci że tyle, abyś się jej wkrecil w glowe jeszcze bardziej.A gdyby dostala od ciebie podaną informacje na tacy, to cały ten czas by poświęciła na co innego, np
" kocha mnie, ciekawe bo jak mnie kocha to pewnie bedzie mógł duzo dla mnie znieść.Muszę przetestować czy mnie kocha.A w ogóle ja go kocham ? Ciekawe co tam u Anki, dawno się z nią nie widzialam, spotkam się z nią dzisiaj,chociaż mialam się spotkać z maestrem, ale walić to, duzo się z nim widze więc jak raz odwolam spotkanie na godzine przed to w nic, on mnie przecież i tak kocha.O, super przyjdzie jacek i krzysiek,fajnie się składa bo dawno nie gadalam z zadnym facetem innym niz maesttro, prawie od 5 miesięcy.Kurczę,szkoda że maestro nie ma takich bickow jak Jacek, maestro ma takie malutkie.W ogóle on jest jakiś niedorobiony,nie to co jacek"
A ze mną jest to samo i żadne z nas nie ustępuje mimo przeróżnych podchodów, nawet bardziej z mojej strony.
Chłop robi podchody, żeby usłyszeć "kocham Cię". Ktoś tu ma problem z poczuciem własnej wartości?
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
Bez przesady. To że facet mówi kocham cię to znaczy że to jest wieczne? Nie. I niewłaściwym zachowaniem można to spieprzyć. A spotyka się też z innymi ludźmi, tak jak ja, nie można cały czas siedzieć ze sobą, są też inne aspekty życia. Co do podchodów. Nie wiem, nigdy nie powiedziałem kobiecie pierwszy kocham cię i teraz próbuje zrobić to samo.
Dziewczyna zna swoją wartość i takie ma przekonania, że jako pierwsza tego nie powie. A ze mną jest to samo i żadne z nas nie ustępuje mimo przeróżnych podchodów
To jest tak pojebane, że koniec. No nie da się tego inaczej określić. Niby masz swoje lata, a brandzlujesz się z tym jak przedszkolak na recytacji wierszyka.
Chcesz to mów, nie chcesz to nie mów, ale nie wkrecaj sobie, że dziewczyna ma jakieś zasady co do "kocham cię". Jakby na prawdę chciała, i była normalna, to by to zrobiła.
A prawda jest taka, że żadne z was tego tak naprawdę nie czuje.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
miej jaja by robic i mowic to na co masz ochote taki jest motyw przewodni tej strony a ty sie nas pytasz jak jakaś cipka co masz zrobic ...japierdole
miej jaja by robic i mowic to na co masz ochote taki jest motyw przewodni tej strony a ty sie nas pytasz jak jakaś cipka co masz zrobic ...japierdole
Dzięki za opinie, ale chyba zbyt powierzchownie to oceniasz. Może mi powiesz w jaki sposób, jeśli w ogóle udało ci się komuś wyznac, bądz uslyszec kocham cie?
Dla mnie to nie jest problem powiedzieć kocham cię, ale właśnie ta gierka sprawia, że mówię sobie "NIE", co to ma k.. znaczyć, stop.
RoswellHigh to co napisałeś jest ważne-ile może czekać? Z drugiej strony czemu miałbym ulegać jej gierkom i czy mówiąc to jako pierwszy nie zrobię błędu.
Ty tak rozkminiasz te swoją kobietę - że ona na pewno to czuje, że na pewno ci powie jak ty powiesz. A skąd masz taką pewność?
Pytałeś kogoś o doświadczenia w tym temacie. Ja się mogę wypowiedzieć, bo u mnie wychodziło trochę inaczej niż jest to opisane na stronie. Otóż zawsze to ja mówiłem pierwszy kocham cię, a zdarzyło się to w stosunku do dwóch kobiet:) Mniej więcej po trzech miesiącach znajomości. Pierwsza była we mnie zakochana przez 4 lata dopóki jej nie zdradziłem, druga jest ze mną do teraz. Owszem, miałem z nimi trochę problemów, ale była taka, której nigdy tego nie powiedziałem, mimo że trochę byliśmy razem i robiła mi więcej gierek, problemów niż te, którym mówiłem.
Po tych akcjach jak im mówiłem "kocham cię" bardziej się na mnie nakręcały. Tzn. ta druga się trochę spięła i zaczęła badać czy wyskoczę dla niej z okna, ale szybko się przekonała, że kocham cię nie znaczy, że jestem na jej każde zawołanie. Przez najbliższy miesiąc myślała o tym kocham cię, co mi sama powiedziała i rozmyślała czy ona też mnie kocha. Tym samym bardziej się nakręciła.
Wiadomo, że gdybym nie powiedział to mogłoby być jeszcze lepiej, ale równie dobrze mogłoby być gorzej. W związku z tym nie ma sensu nad tym rozmyślać, tylko robić tak jak chcesz.
Wychodzi z tego że lepiej jej to powiedzieć i olać to czy ona powie pierwsza czy nie? Jestem pewien że mi to powie bo widzę jej stosunek do mnie i pytałem jej o to co czuje i powie mi to, jednak poczeka na mnie aż ja poczuje to samo...bez sensu.
Dobra stało się. Powiedziałem że to właśnie ją pokochałem i jestem tego pewien. Usłyszałem w odpowiedzi to samo tak jak mówiłem. W odpowiedzi dlaczego ona nie zrobiła tego pierwsza-bo to ja jestem facetem i im dluzej sie bawilem w jakies gierki i podpytywanie ja, tymbardziej ona sie wkurwiala i nie chciala mi powiedziec. Ma to sens??
"W odpowiedzi dlaczego ona nie zrobiła tego pierwsza-bo to ja jestem facetem i im dluzej sie bawilem w jakies gierki i podpytywanie ja, tymbardziej ona sie wkurwiala i nie chciala mi powiedziec."
Nie wiem po co pytałeś, dlaczego ona nie powiedziała pierwsza. Ja bym nie pytał, bo po co?
Wkurwiała się, bo zamiast powiedzieć co ci leży na wątrobie, to podchodziłeś do tego jak pies do jeża.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Srutu tutu... Kochasz - powiedz jej to. Jeśli się rzuci na Ciebie, wycałuje i tak samo odpowie, to bądź zadowolony z siebie (teraz, bo nic nie jest wieczne). Jeśli zacznie coś kręcić to jest wtedy fucking red alarm. Wtedy zweryfikujesz czy między wami rzeczywiście jest tak jak myślisz.
Szkoda, że tak długo z tym zwlekałeś.