Wszystko zaczęło się w marcu. Poznałem ją przez internet. Na początku mało rozmawialiśmy , ale potem się rozkręciło. Minęło kilka tygodni i w kwietniu po raz pierwszy prowadziliśmy rozmowę telefoniczną. Od tamtej pierwszej rozmowy nie było ani jednego dnia bez przegadanych 6/8 godzin dziennie.
Dzwoniła do mnie częściej niż ja do niej. Złamało mnie to , że powiedziała iż coś czuję do swojego przyjaciela podczas jednej z rozmów telefonicznych , ale cieszyłem się , że mogę mieć ją chociaż w postaci przyjaciółki.
Spotkaliśmy się w maju. Spotkanie było zajebiste. Nie wiedziałem czemu , ale ona przystawała się do mnie na spotkaniu. Całowaliśmy się i zachowaliśmy jak para.
Kiedy minął jeden dzień po spotkaniu zadzwoniła do mnie i powiedziała mi , że nie jestem w jej typie. Nie mam tego czegoś i chciała coś poczuć na siłę , ale wcześniej ogólnie czuła iż jestem raczej takim kumplem. Nic w sposób romantyczny jej się u mnie nie podoba tylko podobam się jej jako przyjaciel i uważa mnie za wspaniałą osobę.
W następny dzień rozpoczął się jej związek z przyjacielem , ale trwał tydzień i był prawdziwą porażka. Okazało się potem , że tak naprawdę nic do niego nie czuła.
Po tym wszystkim zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Zaczęła mi mówić , że mnie kocha (po przyjacielsku) i powtarzać często podczas rozmowy "Jesteś moim największym skarbem" i tym podobne teksty.
Z dnia na dzień coraz lepiej się nasze relacje układały. Oboje w rozmowie czuliśmy się 100% sobą. Mówimy sobie najskrytsze tajemnice. Ogólnie powiedziała mi , że jestem osobą o której zawsze marzyła i przez całe życie czuła się samotna mimo iż miała znajomych dopóki nie poznała mnie. Raz nawet powiedziała , że gdyby mnie zabrakło chyba by umarła z tęsknoty. Ja się cieszę takimi słowami , ale najgorsze jest to , że to są przejawy przyjaźni.
Pewnego dnia zaczęliśmy rozmawiać o uczuciach i powiedziała , że zaczęła patrzeć na mnie w inny sposób. Ucieszyło mnie to , ponieważ jestem w niej skrycie zakochany i ona jest dla mnie najpiękniejsza na świecie , lecz na następny dzień czar prysł , ponieważ jednak zaczęła się nad tym bardziej zastanawiać i nie wie czy jest w 100% zauroczona , ale raczej nic nie czuje. Jest skomplikowana osoba i boi takich relacji bo nigdy nie wie co czuje i podkreśliła znowu , że jestem wspaniały jako przyjaciel. Za dobrze się dogadujemy jako przyjaciele. Poprzez związek nie chce mnie stracić jak tamtego przyjaciela , ponieważ nie wytrzymała by ze mnie bo z tamtym się zrujnowała przyjaźń. Podkreśliła jeszcze , że niczego nie wyklucza w przyszłości , ponieważ życie jest pełne niespodzianek i może się zakocha , ale myślę , że mam marne nadzieję.
Ma inny typ. Można powiedzieć , że elegancki a ja lubię się ubierać na sportowo chociaż nie pogardzę elegancja. Kocha delikatność i romantyczność. Szczerze mówiąc mógłbym wszystko dla niej zrobić i nawet się zmienić , ale czy to ma sens? kiedy na pierwszym spotkaniu nie czuła dreszczy ani nic gdy mnie przytuliła.
Sprawdzałem czy będzie zazdrosna kiedy zacznę jej mówić o innej dziewczynie , ale marne wyszedł test (życzyła mi szczęścia) , lecz powiedziała , że będzie mega zazdrosna gdy zacznę poświęcać czas innej.
Prosi mnie od dawna , abym do niej przyjechał w lipcu na cały miesiąc i się zastanawiam czy kompletne się odmienić dla niej by zrobić może to drugie lepsze wrażenie.
Dzisiaj powiedziała mi , że nawet jeśli się zakocha we mnie nigdy mi tego nie powie bo nie chce mnie stracić , ponieważ sądzi , że związek zniszczy wszystko.
Proszę pomóżcie mi nie wiem co robić w tej sprawie :/ Ona mi się cholernie podoba. Nie musi być przecież na początku fajerwerków a poza tym znamy się od marca tego roku i tylko jedno spotkanie mamy za sobą.
Jak ja szanuję ludzi za pisanie długich postów w czytelny sposób. Piąteczka.
1. Ile macie lat?
2. "Od tamtej pierwszej rozmowy nie było ani jednego dnia bez przegadanych 6/8 godzin dziennie."
Stary za dużo, nie podawaj jej się na tacy, nie bądź na każde zawołanie.
3. "W następny dzień rozpoczął się jej związek z przyjacielem , ale trwał tydzień i był prawdziwą porażka. Okazało się potem , że tak naprawdę nic do niego nie czuła."
Gratuluję, zostałeś plastrem. (Co nie zawsze musi być złe jak się umie to wykorzystać)
4. Wróciłem sobie na koniec posta i zobaczyłem to.
"Proszę pomóżcie mi nie wiem co robić w tej sprawie :/ Ona mi się cholernie podoba. Nie musi być przecież na początku fajerwerków a poza tym znamy się od marca tego roku i tylko jedno spotkanie mamy za sobą."
O Panie, jedno spotkanie z laską z internetu a Ty takie elaboraty piszesz?
To wszystko co ona mówi możesz sobie między bajki wsadzić, raz Ci powie, że umrze z tęsknoty innym razem, że super z Ciebie PRZYJACIEL a innym razem, że w sumie ma Cię w dupie. Jak tylko znajdzie boya na miejscu, no ewentualnie będzie Ci pisała jakieś dyrdymały żebyś podbijał jej ego zakochany kundlu. Nie napisałem tego żeby Cię obrazić tylko zobrazować Ci jak to wygląda.
5. "Prosi mnie od dawna , abym do niej przyjechał w lipcu na cały miesiąc i się zastanawiam czy kompletne się odmienić dla niej by zrobić może to drugie lepsze wrażenie."
Jeśli chcesz się zmieniać to rób to dla siebie a nie dla kogoś. Kobiety przychodzą i odchodzą, ta nawet nie jest twoja. Jednego dnia słyszysz, że Cię kocha a za dwa tygodnie odejdzie. Życie to nie bajka. Tak naprawdę poza internetem nic was nie łączy a Ty chcesz przechodzić dla niej metamorfozy. Zmiany? Fajnie ale dla siebie.
6. "Sprawdzałem czy będzie zazdrosna kiedy zacznę jej mówić o innej dziewczynie , ale marne wyszedł test (życzyła mi szczęścia) , lecz powiedziała , że będzie mega zazdrosna gdy zacznę poświęcać czas innej."
Zacznij się umawiać i spotykać z innymi, zajmij się dziewczynami na miejscu, niech one Ci wypełniają czas. Wtedy będzie zazdrosna ale naprawdę zastanów się czy chcesz pakować się w związek na odległość z osobą która jest Ci obca. Ludzi nie poznaje się przez telefon ani czat. Co do zazdrości. Tu jest ciekawy artykuł. http://www.podrywaj.org/blog/jak...
Nie rób tego co autor ale zobaczysz pewien mechanizm, o to chodzi.
Odpowiadając na twoje pytanie. Nie, nie warto.
Poświęciłem łącznie 2 lata dla kobiet które nie mieszkały w tym samym miejscu co ja.
Z pierwszą byłem w rocznym związku gdy się przeprowadziłem więc miało to jakieś fundamenty żeby mogło trwać. Druga była moją dobrą kumpelą i jakoś ta wyszło, że się zeszliśmy, poświęciłem jej rok. Powiedzieć Ci coś zabawnego? Gdy przeprowadziła się bliżej mnie (ok. godzinę drogi, czyli prawie jak na miejscu) to się rozstaliśmy. W obu tych przypadkach wcześniej coś nas łączyło, znaliśmy się itd. Mimo wszystko i tak związki się rozpadły.
Jak myślisz, ile potrwa twój "związek" o ile w ogóle do niego dojdzie?
Nie żałuję żadnej z tych relacji bo to były świetne dziewczyny ale przez te dwa lata mógłbym mieć niezły przerób na miejscu i znaleźć sobie partnerkę która by mi odpowiadała i była na miejscu. Nigdy więcej nie wchodzę w związek na odległość, to nie ma sensu. Wszystkim radzę to samo. Ty teraz tracisz czas na kobietę której wybudowałeś mentalny ołtarzyk i pielęgnujesz przy nim swoje uczucia do niej.
Ogarnij się, przeczytaj podstawy, klasyki, poznawaj dziewczyny na miejscu i pamiętaj, że inne też mają.
Mamy po 17 lat. Ona jest bardzo skomplikowana. Nigdy się z taką dziewczyną nie spotkałem szczerze mówiąc. Potrafi z dnia na dzień zupełnie coś innego mówić. Czasami mnie to męczy. Ma problemy ze sobą.
Miała okropne dzieciństwo i staram się być dla niej ogromnym wsparciem. Zawsze może na mnie liczyć i raz usłyszałem , że tylko ja potrafię poprawić jej humor albo iż tęskni kiedy nie rozmawiamy. Wtedy co myślała , że coś czuje do mnie to mówiła iż nie może przestać o mnie myśleć. Wkurwiła mnie wtedy bo narobiła mi nadziei. Skoro jestem takim wspaniały według niej to czemu nie wyobraża sobie związku ze mną. W sensie romantycznym nic jej się we mnie nie podoba a w przyjacielskim wszystko. Nie chce tkwić w friendzone.
Ostatnio miała pretensje , że tylko ona pierwsza dzwoni i stwierdziła iż jej bardziej zależy niż mi. Ogólnie , że mam na nią wylane i od tamtej rozmowy miałem zacząć pierwszy dzwonić by udowodnić więc tylko pierwszy zadzwoniłem przez dwa dni , ale teraz znowu się zaczęło i ona nie dała mi się wykazać.
Powiedziałem jej , że miałem pierwszy dzwonić. Ona z kolei nic się nie odezwała na ten temat. Kolejny dowód , że jest zmienna. Kiedyś mi powiedziała , żebym nigdy się dla niej nie zmieniał , ponieważ akceptuje mnie takim jakim jestem. Pewnie chciała zasugerować , że jest pewna tego iż nic nie będzie.
Dziękuję też za uświadomienie mi , że nic nie muszę zmieniać , ponieważ jeśli ma mnie pokochać to za kim jestem a nie jako wymarzony ideał. Miłość na tym chyba polega , aby pokochać kogoś niedoskonałości i za to kim jest drugi człowiek a nie jakieś upodobania. Wtedy znalezienie miłości graniczyło by z cudem.
Jeślibym miał być szczery to gdy z nią przebywałem to nie czułem jakiś dreszczy czy Bóg wie czego tylko pokochałem jej charakter a nie sfere fizyczna. Czym by był człowiek bez pięknej duszy.
A jeśli chodzi o związki na odległość to oboje nie mamy z tym problemu
bardzo ale to bardzo duzo czytania przed Tobą. I najbardziej nieprawdopodobny dla Ciebie wariant działąnia będzie tym właściwym
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Oglądałeś Matrixa? No to najwyższa pora dokonać wyboru. Czerwona albo niebieska pigułka. Jak chcesz otworzyć oczy to zasuwaj do podstaw. Ilekroć odchodziłem od podstaw to zawsze gorzej szło, naprawdę. Związek na odległość wam nie przeszkadza?
Bo żadne z was w nim nie było. Chcesz to przekonaj się na własnej skórze. Chociaż, nie przekonasz się bo przecież jesteś PRZYJACIELEM. Fajnie, że uczuciowy z Ciebie chłopak ale na twoim miejscu nie szastał bym uczuciami na prawo i lewo w stosunku do niedojrzałej laski którą widziałeś tylko raz.
Coś mi mówi, że jednak wybierzesz drogę młodego Vertera i boleśnie się przekonasz, że nie było warto. Trzymam kciuki, powodzonka!
PS:
Zapomniałem o najważniejszym.
"Ona jest bardzo skomplikowana. Nigdy się z taką dziewczyną nie spotkałem szczerze mówiąc. Potrafi z dnia na dzień zupełnie coś innego mówić. Czasami mnie to męczy. Ma problemy ze sobą."
Rozumiem, że ma problemy ze swoją osobowością.
Spierdalaj chłopie, jeśli mimo wszystko Ci się uda to wsiąkniesz w toksyczną relację. Jak będziesz miał dość i stwierdzisz, że chcesz odejść to będziesz miał obawy czy ona czegoś nie odjebie z tego tytułu.
Serio, nie baw się w psychologa. Znajdź sobie normalną, zdrową dziewczynę. Będziesz szczęśliwszy.
Ostatnimi czasy trochę kiepsko to wszystko znosiłem. Nie jestem w stanie spotykać się z innymi dziewczynami myśląc o niej. Uparłem się na nią jak cholera.
W tamtym tygodniu była smutna wymiana zdań pomiędzy nami bo zbyt pokazałem , że mnie to boli iż jestem tylko przyjacielem. Napisała mi , że jest tu dla mnie , ale nie może mi dać tego czego chce.
Zatem w tym tygodniu dwa razy zadzwoniła do mnie z pretensjami , że to jej tylko zależy i dzwoni zawsze pierwsza. Ja nie miałem po prostu czasu w tych dniach. Powiedziała , że jest obrażona na mnie za to iż zbyt długo mnie nie słyszała i tęskniła bo przez jeden dzień nie rozmawialiśmy.
Mimo wszystko mam nadzieję , że może kiedyś będziemy razem. A co mi daje tę nadzieję? No cóż to , że spotkaliśmy się tylko raz a czasami zakochujemy się w drugim człowieku po wielu tygodniach/miesiącach spędzonych razem na żywo a nie przez telefon.
Szukasz poklepania po plecach czy kopa w dupę? Bo na te pierwsze nie licz, zachowujesz się jak jakaś marna imitacja mężczyzny.
Do czytania Rational Male, biegusiem!
Nazywaniem Cię "marną imitacją mężczyzny" kolega wyżej trochę przesadził
Po pierwsze, na spokojnie. Macie 17 lat, masz bardzo, ale to bardzo dużo czasu na naukę, pracę nad sobą i tworzenie relacji. Ja bardzo bym chciał mieć w wieku 17 lat dostęp do takiego forum, blogów, artykułów i różnych opinii innych. Moja rada na początek - czytaj. Rozmawiaj z ludźmi, czytaj inne tematy, poznaj filozofię życiową innych ludzi i staraj się wykształcić w sobie własną.
Po drugie, dziwnie bym się czuł, jakby w przerwie po między mną, a mną był inny gość. Akurat ja tak mam, nie wiem czy to jest dobre, ale budując związek zależy mi na tym, aby dziewczyna była ze mną, bo uważa mnie za wartościowego człowieka, a nie dlatego, że z kimś jej nie wyszło. I akurat to jest moje indywidualne podejście, bo jak ja się nie będę szanował, to nikt mnie nie będzie szanował
Po trzecie, ten tekst z przyjacielem. Mnie osobiście trochę śmieszy jak widzę takie coś. Przyjaźń buduje się latami, ja na Twoim odpowiedziałbym: "Na moją przyjaźń trzeba sobie zasłużyć".
Po czwarte, tekst z inną dziewczyną nie był potrzebny, ale jak już to powiedziałeś, to przynajmniej wiesz, że omawiana dziewczyna ma trochę podejście psa ogrodnika. Kolejna cecha, która nie jest zbyt dobra w relacjach między ludźmi.
Po piąte, miała okropne dzieciństwo... ok. Nie jej wina. Też miałem i wiesz co? Moment w którym uświadomiłem sobie, że to ja odpowiadam za swoje życie a nie rodzina, był dla mnie przełomowy. Zauważyłem, że na forum sporo osób wypowiada się "miała okropne dzieciństwo? Uciekaj!".
Zgadzam się z tym tylko po części. Są dwa typy ludzi:
- Miała okropne dzieciństwo, nic nie robi, uważa, że więcej jej się należy od życia, obwinia o to rodziców? - UCIEKAJ.
- Miała okropne dzieciństwo, chce coś w życiu zdziałać, ma tendencje do wstawania i pójścia dalej, nikogo nie obwinia, ani nie uważa, że więcej jej się należy. Zostań i bądź wsparciem, pod warunkiem, że wszystko inne będzie w porządku
Po szóste, widzę, że jest tu trochę parabola, z jednej strony jest fajnie, z drugiej jednak nie. Fakt, że nie jesteś w jej typie przez ubiór... jest trochę naciągany. Masz 17 lat, logiczne, że ubierasz się na sportowo, zwłaszcza jak jest upał
Jeżeli chcesz to jakoś wypośrodkować, to może koszulka polo? Wątpię, że to jest powód do postawienia na Tobie kreski, ale warto się przekonać. Dochodzimy do końca moich wypowiedzi, więc ja bym Ci radził z nią pogadać.
Uwierz mi, ale tak serio mi uwierz, bo chyba każdy przechodził przez podobny okres w życiu i podobne podejście dziewczyny, nie warto utrzymywać kontaktu z dziewczyną, która chce Cię mieć za przyjaciela, a Ty coś do niej czujesz. Po co Ci się męczyć i słuchać o jej kolejnych zauroczeniach, chłopakach fazach, albo raz słuchać, że chce z Tobą być, a innym razem, że jednak nie. Nie ma sensu, ale spróbować warto, zadziałać też, a jak się nie uda. Iść dalej
I jedna ważna rzecz, to są moje osobiste przemyślenia/podejście do życia itd. nie musisz się z tym zgadzać, ale jeszcze raz wspomnę, że warto czytać blogi i inne tematy. Wyrobisz w sobie własny proces myślowy, a wtedy będzie z górki
Trzymaj się