Po wczorajszym dniu zadałem sobie to pytanie, wczoraj 'skończył' się mój pierwszy związek(chociaż mam 20lat) trwał miesiąc, tak po prostu w 10minut. Byliśmy razem na imprezie, zadałem jej pytanie, które powinienem zadać jak zaczęło się coś więcej niż zwykłe spotkania, a mianowicie: czy jest w stanie być ze mną w 100% szczera, ufać mi i mnie szanować. Odpowiedziała, że ona wie z doświadczenia, że z tego nic nie będzie. No trudno, przykro mi bo mi kurwa zależało, byłem dobry dla niej, nie wiem czy to doceniła na pewno nie odpłaciła się ani razu tym samym, jakiekolwiek emocje okazywała mi jak była pijana w tedy też zaczynała tematy swoich byłych lub opowiadała jak to ciężko miała w życiu, mogłem z nią o tym porozmawiać bo przeszliśmy prawie przez to samo, no może ja zostałem bardziej kopnięty w dupę niż ona , naprawdę starałem się, ale przekonałem się na własnej skórze, że nie powinienem dawać z siebie tyle ile dałem tym razem. Do tej pory chciałem zbudować związek, potrzebowałem tego po prostu chciałem się przekonać jak to jest mieć kogoś z kim będę mógł porozmawiać na wszystkie tematy poszukać pomocy w trudnych chwilach, w końcu jestem tylko zwykłym dobrym człowiekiem nigdy nie zrobiłem nikomu krzywdy. I tu pada pytanie czy warto być dobrym, jeżeli tak to czy istnieje granica? Jestem ciekaw waszych opinii.
Byłeś z nią miesiąc, ale czy to był związek...? Nie. To był okres spotykania się i sprawdzenia kandydata (Ciebie), czy jest dobrym materiałem (dopiero) na związek. Okazałeś się "konfesjonałem", chłopcem do wygadania się, kimś dzięki komu Ona mogła podnieść swoje poczucie własnej wartości. To, że jesteś dobrym człowiekiem jak mówisz (i chwała Ci za to), nie oznacza, że masz włazić ludziom w dupę, robić dla nich wszystko... Dobroć według mnie to nie robienie krzywdy innym i szacunek (w tym do własnego siebie). Chciałeś być dobry dla kobiety, ale "taką" dobrocią pokazałeś jej że jesteś słabą jednostką, więc spuściła Cie w kiblu bez żadnych skrupułów. Klasyk... Poza tym, sam widzisz, że nie była warta Twojego zachodu, skoro nie umiała o tym pogadać, tylko zachowała się jak się zachowała...Jeszcze nie jedną taką spotkasz na swej drodze... Postaw bagnet i idź na przód przez życie...
pozdr
Masz racje. Ale czegoś mi w życiu brakowało, chciałem tego doświadczyć sam sobie banie naginałem, łatwo przyszło łatwo poszło tak naprawdę, możliwe, że jestem słaby ale na pewno nie w moich oczach potrafię przyjmować ciosy w zasadzie podczas rozstawania się powiedziałem jej wprost, że się mną po prostu zabawiła, na stwierdzenie, że ma nadzieje, że dalej będziemy utrzymywać kontakt odpowiedziałem, że przyjaciół nie szukam, nie wiem co mnie pcha do tego, że chciałbym mieć kobietę, zamiast korzystać z tego, że jestem młody i wiem, że mam możliwości, że bez problemów co weekend mógłbym poderwać inną pannę...
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
To dobrze, że czujesz, że chcesz mieć kobietę na dłużej. Nikt Ci nie mówi, że masz bzykać codziennie kogoś innego, skoro TY chcesz mieć stałą partnerkę... Ale to nie może być Twój cel na życie, bo nigdy nie będziesz mieć kobiety na dłużej. Będziesz się za bardzo starać, żeby nie stracić aktualnej dziewczyny, co w następstwie spowoduje to, co spotkało Cię teraz...
Słuszna uwaga, na pewno czegoś się nauczyłem, ważne, że zdobyłem jakieś doświadczenie, następnym razem nie dam się tak łatwo.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Normalna reakcja po zerwaniu pierwszych, bliższych więzi z kobietą, czyli doszukiwanie się winy.
Bywa, tak, czasem tak po prostu. Swoją drogą nie widzę sensu w dogłębnej analizie problemu. Odeszła z dnia na dzień, życie toczy się dalej. Moglibyśmy dywagować, że panienka jest pusta i zła, że ty za bardzo się otworzyłeś, albo święty mikołaj miał kaprys i tak jakoś wyszło.
Zdobyłeś cenną lekcje. Buduj i trzymaj silny kręgosłup moralny, realizuj priorytety życiowe i rozwijaj się. Czyli wszystko to, co każdy facet, ah! co ja mówię, każdy człowiek winien w życiu robić.
W przeciwnym razie odwiedzi cię Woland.
Per aspera ad astra
Nie jest pusta, była inteligenta i ładna ale przy okazji zła o tym wiedziałem od początku, wpakowałem się w to na własne życzenie. Wytrzeźwiałem.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Ale ja nie o tym.
Per aspera ad astra
No jo jo, wiesz jeżeli chodzi o budowanie kręgosłupa, ja go zbudowałem już dawno, mam swoje zasady, staram się być jak najlepszy pomagać ludziom, tylko teraz uświadamiam sobie naprawdę, że nie warto dla każdego się wysilać, jeszcze nikt mi w życiu tak naprawdę nie odpłacił dobrem za dobro, oprócz najbliższych przyjaciół
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Ale "to" się buduje całe życie, a Ty mówisz, że w wieku 20 lat masz od dawna ten kręgosłup zbudowany hehehe.
Nie chce się użalać nad sobą, ale od 18 roku życia jestem samodzielnym człowiekiem, w wieku 14lat dostałem solidnego kopa w dupę, teraz studiuje dziennie pracuje wieczorami jako barman (polecam zajebista praca) masz racje cały czas coś, będzie wzmacniać mój kręgosłup ale ogólnie nie jestem człowiekiem którego łatwo złamać.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Być dobrym się opłaca, ale musisz wymagać tego od innych. Byłeś dobry, lecz nie miałeś wymagań, bo ona Ci tego nie dawała, a Ty nic nie robiłeś z tym.
Bądz dobry, ale wymagaj od innych, aby Ci odpłacali tym samym. Jeśli coś Ci nie pasuje, to zmień to, albo zaakceptuj. Jak laska Cię wkurwia, to zerwij kontakt i tyle.
Życie da Ci tyle, o ile je poprosisz
w zasadzie masz rację, będę miał to na uwadze.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Karma. Zasiej dobro, zbierz dobro. Niech każdy nazywa to jak chce, zwykle mówię "pieprzona równowaga wszechświata", z uwagi na fakt studiów ścisłych
Tak uważam, tego się trzymam - mój pogląd, a myślę, że warto być dobrym, ale jak to życie - różnie bywa. Ale w relacjach DM niech to będzie dobro za dobro. Ale pamiętaj też, że nie ma 'ideałów'. Zycie = n-składowych (powieje klimatem matematyczno - fizycznym, jako że jestem nanotechnologiem
) plątanina sznurków, pociągnij jeden a poruszą się pozostałe. Nie jeden filozof już się nad tym głowił. Czyż nie masz tak, że jak jesteś pozytywnie nastawiony, to to uczucie udziela się reszcie, także pozytywnie? Uwielbiam to obserwować. Wiem, że Ci źle, i właśnie teraz przestrzegam przed wrzucaniem wszystkich kobiet do jednego worka ;]
Ale wracając do wątku.
Ja jednak widzę tutaj troszkę Twoją frustrację i szukanie winy, dla mnie uzasadnione - każdy z nas przez to przechodził. Ewidentnie wpadłeś w mieszankę szufladki "przyjaciel" w połączeniu z czasoumilaczem/bandażem emocjonalnym - taki koleś od wszystkiego, wiesz do wygadania, wypłakania za "dziękuję", za to że jesteś itd jednym słowem cud, tylko raczej zabrakło tego 'seksualnego czynnika' prowadzącego do czegoś więcej. Myślę, że wiesz o czym mówię. Nie ma się co obwiniać itd - musisz docenić wyniesioną lekcję. Na Twojej drodze jest i będzie mnóstwo fantastycznych kobiet!!! Jeszcze rok temu rozpaczałem po rozpadzie ponad 5-letniego związku. Sam chciałem ją zostawić, później ona zostawiła mnie. Gdybym wiedział, jakie poznam kobiety zrobiłbym to już dawno. Kobiety/-ki młodsze od niej (ona 23 lata). Nie siedź tylko teraz na tyłku. Samo nic nie przyjdzie, znana prawda. Z takiej cholernej szufladki, wielkim nakładem sił i czasu jest prawdopodobieństwo wyjścia. Mówię od razu - cierpliwość i dużo pracy nad sobą, emocjami. TYLKO CZY WARTO?! Jest też droga prostsza
stary, zobacz na świecie są miliony fantastycznych kobiet! Przemyśl. I DO DZIEŁA! Życzę powodzenia, choć dobrze o tym wiesz, że będzie OK! 
P.S. Nadrabiaj podstawy uwodzenia, podstawy budowania związku - rozumiem chęć posiadania stałej partnerki, związku poważniejszego, ale to się BUDUJE, od tego się nie zaczyna - widzę braki. W końcu i przychodzi taki moment, że rozmawiacie ze sobą na każdy temat
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Nie mam zamiaru siedzieć na dupie,to była tylko przygoda, nie próżnuje mam swoje cele, już nawet umówiłem się na piwko z kilkoma dziewczynami, pewnie jeszcze nie jedna mnie porobi ale nie tak łatwo jak ta. A dobrze, że kilka innych dziewczyn mnie widywało z nią, jest nawet taka sytuacja, że spotykałem się z taką blondyneczką nim poznałem tę tutaj, każde jej spojrzenie rzucane w moją stronę kiedy widziała mnie z tą dziewczyną było dla mnie jednoznaczne. Miała swoją szansę na początku ale chciała ze mną sobie pograć więc może tym razem nie będzie próbowała.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
I życzę żebyś się tego trzymał i nie dawał miotać emocjami, bo bywa różnie - czasem takie rzeczy lubią wrócić za jakiś czas i 'dźgnąć jak igła w dupę'. Pracuj nad sobą, nie poddawaj się i będzie git.
I dobrze zrobiłeś, spotykaj się z tymi kobietkami - spotkaj z każda z nich i nie tylko! A w tej blondie jak rozumiem wzbudziłeś trochę zazdrości, więc jak chcesz zawsze możesz spróbować, zawsze wynieść kolejną bezcenna lekcję z życia i doświadczenie.
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
A jakieś 20minut temu odezwała się do mnie była:P niby o pierdołę ale dałem jej do zrozumienia, że na razie nie chcę kontaktów żadnych
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Nie ma granic w byciu dobrym człowiekiem. Nie dostrzeżesz tej granicy, chyba że dostosujesz się do każdego człowieka. Ale to już nie będzie spójne z Tobą, a to jest złe podejście. Znajdziesz "złoty środek" a rozwiążą się Twoje problemy. Jednak czasami łatwo jest popaść w skrajności, a wtedy człowiek się gubi..
Bycie altruistą w gruncie rzeczy jest dobrą postawą, ale kłócić się będzie z własnym dobrem. Polecam przeczytać bloga SunLighta : Egoizm vs. Altruizm. Ładnie zhierarchizowane są poszczególne postawy.
..więc kimże w końcu jesteś? - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro -- Michaił Afanasjewicz Bułhakow
Biorę się do lektury.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Dobro i zło nie mają znaczenia. Ważne, żebyś wiedział sam czego właściwie chcesz od życia, a potem konsekwentnie i z determinacją do tego dążył przy okazji nie zadając cierpienia innym osobom.
A Ty chłopie w ogóle myślisz czy zawsze używasz gotowych tekstów ze strony?
Zapytał laski "czy jest w stanie być ze mną w 100% szczera, ufać mi i mnie szanować", bo wyczytał tutaj, że autor portalu tak robił... no litości!!!
Żadnego kręgosłupa nie zbudowałeś, weź się obudź człowieku i sobie przeanalizuj kim Ty tak na serio jesteś i kim Ci się wydaje, że jesteś.
Co to w ogóle za pierdolenie o byłych, dostawaniu po dupie i ciężkim życiu po miesiącu znajomości? Dużo osób się nabiera, że takie ględzenie świadczy o głębokiej osobowości, ale uwierz mi, że jest wręcz odwrotnie - gadać takie rzeczy umie byle głup, a wręcz powiem tak - wywlekanie takich smutów w związku, który ma miesiąc nie świadczy dobrze o człowieku. Straszną niedojrzałością mi tu jedzie.
Sorry, że tak bezpośrednio, ale po prostu mnie niektórzy rozśmieszają.
Tu nie było nawet żadnego związku, to co opisałeś jako "rozpad w 10 minut" to jakaś dziecinada, normalny związek dwojga ludzi się tak ot nie "rozpada".