hejka
potrzebuje spojrzenia z boku bo nie jestem pewien czy słusznie postępuje. Spotykam sie z laska 3,5 miesiąca. Był seks, jakieś rozmowy o związku itd. Dziewczyna młoda 22 lata ja 5 lat starszy. Ogólnie było ok. Od jakiegoś tygodnia miała bardzo zjebany humor z powodu sesji na uczelni i kiepskich godzin pracy. Nie spotkaliśmy się ani razu przez tydzień. Przez ten tydzień zrobiła sie bardzo marudna. Płakała mi jak bardzo przejebane ma w pracy i szkole, że nie pozalicza przedmiotów. Zwalała część winy na mnie bo ja odciągałem od nauki i opuszczała studia przez mnie - to prawda
były tez pretensje że nie chce słuchać jej żali (prawda), że ją olewam i mam w dupie (nieprawda). 2 dni temu były moje urodziny, byliśmy umówieni na wieczór. Zadzwoniła w południe że chce wpaść(z prezentami, złożyć życzenia), powiedziałem że mnie nie ma i że byliśmy umówieni na wieczór. Po krótkiej rozmowie wybuchła i wpadła w szał. Krzyczała na mnie, włączyl się jej słowotok, nic do niej nie docierało. Rzuciła mi słuchawką. W moim odczuciu przekroczyła granicę i zachowała się bardzo nie w porządku. Była to dla mnie oznaka braku szacunku i próba wejścia na głowę. Ja byłem spokojny, próbowałem ją uspokoić, nic to nie dało. Po kłotni napisała mi smsa jakby nigdy nic się nie stało. Nie odpowiedziałem na niego.
Postanowiłem chłodzić ją aż sama się nie odezwie i nie przeprosi. Czy dobrze postępuję? od 2 dni cisza, brak kontaktu.
Dodam że laska jest wybuchowa, zdarzało się jej to wcześniej ale zawsze się uspokajała i nie była to jazda tych rozmiarów. Ona jest bardzo przyzwyczajona do kontaktu ze mna, bombarduje mnie kazdego dnia smsami, często miała pretensje że nie chce z nią pisać. Do tego wszystkiego jest bardzo zaborcza, to jedna z tych że nie odezwie się pierwsza bo to dla niej "desperacja" i ujma na honorze.
Ona całą tą sytuację na pewno widzi inaczej, z innej prespektywy, ja poczułem się urażony, pomyślałem sobie że jak nie zareaguję to ona zrobi to ponownie ale z drugiej strony nie wiem czy w tym momencie ja jestem okej. Jak sądzicie?
Człowieku, jest sesja. Mniej nad nią litość. Schłodzisz ją po zaliczeniach. Teraz po prostu pomóż
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Swoją drogą niezła psychopatka..
To źe sesja, że cięzkie godziny pracy, że Jej godzina nie pasi to nie powód by 22 latka czuła się,bezkarnie jak 12 latka. Zastosowałbym prewencyjne kroki. Widziałeś filmy na National Geographic o Alasce/Antarktydzie. Zastosuj chłodnik takiego kalibru, nawet za najwyzszą cenę ( czyt. zerwanie) . Wyjdzie Ci na zdrowie.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Zastosowałbym prewencyjne kroki
Ty już odpuść sobie porady jak okiełznać dziewczyny, doktorze "zdziwki" style

Dzięki za info
A żeby nie było offtopu to :
POZDRO DLA FANÓW.
joł.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Stres, nerwy i napięcie przed sesją, to chyba gorzej niż z okresem u kobiety. Ja na twoim miejscu bardziej bym ją wspierał w tym czasie, a wybuch agresji można wytłumaczyć właśnie brakiem tego wsparcia. Są tutaj zasady żeby nie pieskować, nie być przyjaciółką z jajmi, psychologiem, pocieszycielem, ale za to trzeba być facetem. Wziąść w ramiona, mocno przytulić, powiedzieć: -nie martw się mała, na pewno wszystko zdasz, wierze w ciebie. Dać jej poczucie, że może na ciebie liczyć i że rozumiesz, że teraz może nie mieć czasu żeby się spotkać lub gdzieś razem wyjść. Dać jej swoje "silne ramię": -jak nie zdasz to świat się przecież nie zawali. Jakoś sobie z tym poradzimy.
Skoro napisała normalnego smsa po swoim wybuchu agresji to znaczy, że rozumie że głupio zrobiła. Pewnie jest jej troche wstyd za to. Bo gdyby nie rozumiała, to obwiniała by ciebie za swoje zachowanie, że to wszystko przez ciebie i ble ble ble.
Ja będąc na twoim miejscu, raczej bym nie chłodził, bo to będzie wyglądać jak foszek. Ja bym raczej się z nią spotkał (nie dzwoń), w ostateczności napisał smsa coś w tym rodzaju: -Hej, wiem że masz teraz sesje i mnóstwo nauki, rozumiem że nie masz czasu, ale pamiętaj że możesz na mnie liczyć i na moje wsparcie. Mogę ugotować coś jak będziesz się uczyć lub zamówić pizze, podwieźć na uczelnie do bliblioteki, skserować coś na mieście. Takie małe uczynki, ale niech czuje że przechodzisz przez to razem z nią.
Takie jest moje zdanie w tej sytuacji.
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
dawałem jej poczucie że może na mnie liczyć, zarówno słownie ją podnosiłem na duchu jak i czynami. Mówiłem jej że będzie ok, że jakby co to tu jestem dla niej, pomogłem jej z jakimiś prezentacjami do szkoły, zrobiłem nawet jedną cała za nią (ona studiuje to samo co kiedyś jak studiowałem), była to duża inwestycja i pokazanie zaangażowania z mojej strony.
Nie wiem czy ona rozumie, bo zaraz po awanturze zarzuciła mi w smsmie że liczę się ja i tylko ja (tzn ze jestem według niej samolubem, egoistą). Potem po paru godz napisała już normalnego.
To co groom teraz napisał zmienia postać rzeczy i Tantos ma rację. Skoro udzielasz się w związku, to jej agresja jest bezpodstawna. Nie pisz jej tego smsa!
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Jeszcze jedna rzecz która skutkuje. Jak dziewczyna wydziera się przez telefon Ty jej powiedz że jak się nie uspokoi to się rozłączasz, powtarzasz to drugi raz i się rozłączasz. Za pierwszym razem jak będziesz miał taką sytuacje to się raczej nie uspokoi ale uwierz że się nauczy i później będzie się uspakajała.
To tak jak z moim bylym już szefem,dziala polecam
...
Edit wszystko zostało już napisane powyżej...
don't ever give up...
co tu radzić, szczerze nie wiem
zakładasz co tydzień nowy temat:
-walczyłeś z dziewicą o seks (to ta teraz?)
-najpierw jesteś zimnym chujem i laski ci sie nudzą
-potem chcesz być cieplejszym chujem i chcesz związku
-teraz ona się angażuje to tyż źle
nie wiadomo gdzie jest prawda, bo sam trochę dziecinadę uprawiasz w tym wieku, jesteś starszym facetem od niej to sam powinieneś wiedzieć jak ma być, prowadzić związek, nie odciągać jej od obowiązków, kontrolować emocje i ją temperować jak trzeba, albo może po prostu nie pasujecie do siebie i trzeba sie rozstać, bo macie inne charaktery
they hate us cause they ain't us
wszystko sie zgadza, to ta sama dziewczyna, z tym że relacja idzie do przodu i każdy z tych tematów był mi potrzebny. Wiem że mam prowadzić związek i to właśnie robię, kontroluje swoje emocje bo nie wybuchłem złością podczas kłótni, co do temperowania to właśnie to chyba robię. Nie wiem co ma różnica charakterów do impulsywności drugiej strony. Kłótnia wynikła z tego że ona w złości naruszyła zasadę szacunku do drugiej osoby, nie była to żadna kłótnia o jakieś podstawowe kwestie czy zasady moralne i życiowe. Jesteśmy z nią zgodni w wielu kwestiach, po prostu ona jest młodziutka, emocjonalna i wybuchowa.
Moim skromnym zdaniem rób jak uważasz. Sam lepiej znasz tą laskę i wiesz jaka była wcześniej. Jeżeli jest wybuchowa ale nie gra w gierki typu chłodniki to zrozumie twój błąd i cię przeprosi na dniach. Ty wtedy racz już nie szukać więcej problemów tylko się z nią pogódź.
Ja miałem kiedyś podobne problemy i to kilkakrotnie. Tego typu sytuacje wychodzą często bo kobiety jak to kobiety wszystko widzą po swojemu i ciężko im udowodnić winę - nawet nie warto tego próbować bo ona swój błąd zrozumie dopiero za 2 tyg kiedy będzie leżała u ciebie w łóżku wtulona.
Czy to kobieta impulsywna czy też nowo poznana bardzo wstydliwa, nie warto grać w żadne gierki - takie jest moje zdanie. Kiedyś było inne, stosowanie chłodników zamiast próba wyciągnięcia dłoni w zagrożeniu swojej męskiej dumy.
Własne zdanie trzeba mieć ale nie można być skurwysynem ( nie nawiązuję tutaj do twojego tematu, bo było ci przykro o kłótnię z jej strony ).
Ja bym na twoim miejscu tak jak piszesz poczekał max 2 dni które właśnie mijają. Jutro zadzwoń i się z nią umów, bezstresowo tak jakbyś nie pamiętał co się stało. Na spotkaniu zapytaj ją dlaczego się tak zdenerwowała, tylko bez pretensji do niej bo wyczuje to i zacznie zwalać winę na ciebie. Daj jej się przyznać do błędu ale na spokojnie i pokaż że ci się to nie podobało ale już nie czujesz urazy.
Kiedyś umawiałem się z dziewczyną która była bardzo wstydliwa odwrotność twojej, w ogóle nie zaborcza, nie potrafiła podejmować sama decyzji. Dzwoniłem nie odbierała bo czasem wstydziła się przy mamie ze mną gadać.
Ja oczywiście się wkurwiłem jeden raz, zamiast poprowadzić grzecznie za rączkę pomimo że wiedziałem jaka jest.
Już nie popełniam błędów i gierek / i wiesz co? Dziewczyna jest ze mną szczera i wie że gierki/chłodniki/fochy bardziej męczą niż przynoszą oczekiwane rezultaty.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
no to żeście teraz mi tylko namieszali
wiele sprzecznych opinii do tego wszyscy pominusowali prawie każdego posta 
laska bardzo dobrze wie co robię i co to jest chłodnik, sama lubi gierki. Do tego pewnie w ogóle nie widzi swojej winy w całej sytuacji - kobiety mają do tego tendencje. Przypuszczam że jeśli to ja pierwszy się do niej odezwę to zbiorę bardzo ostre baty i całą winę zrzuci na mnie. Wiadomo przecież że ten kto pierwszy się odzywa wychodzi z słabszej, uległej pozycji.
Chłopie, poświęcałeś się dla niej, pomagałeś jej, dawałeś jej wsparcie a teraz ona Ci robi jazdę z tego powodu. Według mnie wniosek jest prosty - albo przemyśli swoje zachowanie i zrozumie swój błąd, albo out i następna.
Nie odzywaj się do niej 2-3 tygodnie i najlepiej zacznij się umawiać z innymi jeżeli to nie jest jeszcze związek(na początku piszesz, że były rozmowy o związku, ale czy ten związek jest?), jeżeli czujesz, że jest to związek to po prostu zajmij się sobą, swoimi pasjami. Jak się odezwie nie dawaj się od razu udobruchać, niech ona na prawdę poczuje, że zrobiła błąd, wtedy ta relacja ma jeszcze jakieś szanse.
Zrozum, że jeżeli teraz jej ustąpisz, to w przyszłości takie sytuacje będą zdarzały się częściej i będzie Ci bardzo ciężko.
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
w moim odczuciu jest to związek, jesteśmy na wyłączność (ona o to prosiła) i nie mogę postępować tak że przy pierwszej kłótni lecę do innych panienek... to byłoby bardzo nie w porządku, dużo bardziej niż to co zrobiła ona. Powiem szczerze że dziewczyna od samego początku miała problemy z szacunkiem. Rzuciło mi się to w oczy gdy ją poznałem. Jest to jakaś luka w wychowaniu bo ona nie szanuje nikogo, rodziców, siostrę, przyjaciółki, koleżanki - ma bardzo zlewczy do nich stosunek, widziałem to wielokrotnie jak przy mnie olewała telefony, wiadomości, prośby od innych ludzi. Nie robiła tego jakoś celowo czy na złość - przynajmniej ja tego tak nie odbierałem. Gdy zacząłem się z nią spotykać to uczyłem ją tego szacunku do mnie i można powiedzieć że ją sobie wychowałem pod tym względem bo była bardzo duża poprawa względem mnie. Zawsze jak zrobiła coś olewczego, jak się zaczynała nakręcać żeby wybuchnąć to ją tłumiłem i się uspokajała. Przypadek przez który zrobiłem ten temat był pierwszym razem kiedy ona się nie uspokoiła tylko pojechała po całości.
Pamiętam kiedyś kłótnie z moja mamą na jakiś błahy temat, w którym pojechała mi za bardzo a ja na spokojnie przyjąłem jej dziwne argumenty, powiedziałem: ok, rozumiem i spokojnie wróciłem do nauki do pokoju.
Po trzech godzinach moja mama przyszła do mnie do pokoju i przeprosiła mnie za swoje zachowanie, pogadaliśmy szczerze na wcześniej poruszony temat i doszliśmy do konsensusu.
Było to jak miałem 16 czy 17 lat, ale sytuacja ta bardzo utkwiła mi w pamięci. Teraz wiem, że jedną z cech mojej dziewczyny ma być umiejętność przyznana się do błędu. I w tym przypadku zrobiłbym tak jak pisałem, chłodnik 2-3 tygodnie i jeżeli tego nie zrozumie to out. Po co masz się męczyć z nią, jeżeli wymaga to od Ciebie znoszenie tego typu pojazdów po tobie. Na świecie jest tyle kobiet, które dadzą Ci o wiele więcej szczęścia.
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
Wiem dokładnie o czym piszesz. Zdarzało się jej wcześniej już mnie przepraszać i przyznawać do błędu. Podejrzewam jednak że w tym przypadku ona ma całkowicie odmienny pogląd na to zajście bo inaczej już by mnie przeprosiła. Tak jak sednem dla mnie jest tu jej wybuch złości i brak szacunku, to prawdopodobnie dla niej patrząc z jej perspektywy jest to olewanie jej, brak jakiegoś wsparcia i zrozumienia z mojej strony, wnioskuje to po tym jak pisała mi że jestem samolubem i egoistą, po tym jak napisała że liczę się ja i tylko ja.
Sam pisałeś, że ją wspierałeś, ale nawet jeżeli ona uważa inaczej to nie powinna Ci tego komunikować w taki sposób, no bez jaj...
Napisałem Ci tylko jak ja bym zrobił, jeżeli chcesz, to ew. możesz zadzwonić do niej i powiedzieć, że chcesz poważnie porozmawiać, umówić się na spotkanie i na nim powiedzieć co Ci się nie podobało w tym, ale zazwyczaj logicznie kobietom nic nie wytłumaczysz, i myślę, że w tym przypadku będzie podobnie.
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!