Nie podoba mi się nawet specjalnie. Nie, nie chodzi o dziewczynę z mojego niedawnego tematu, inna. Ale inspiruje. Nie mam nic do stracenia i postanowiłem spróbować ją poderwać tak dla sportu / treningu / zabawy / satysfakcji. Mało miałem do czynienia z takim typem kobiet.
Wiek podobny. Duża, wysoka, ale nie otyła ani wielgachna. Duże piersi, tyłek, bardzo wysportowana. Amatorsko od lat trenuje pewien sport, z powodzeniem bierze udział w zawodach itd. Z bogatego domu, ma dużo kasy. Nie jest "ąę", ale z takiego środowiska gdzie sprytem i wytrwałością dorobili się hajsu. Mocny makijaż, dość wulgarna. czasami lubi eksponować drogie ciuchy na sobie. Do otoczenia często lekceważąca. Nie zdradza emocji, cały czas lekko zobojętniało melancholijna. Dość szorstka. Tyle o niej wiem, widziałem z 2,3 razy, ale tylko w większej grupie znajomych, poznałem przez "koleżankę koleżanki" na imprezie itd. Jak ktoś zapytał czemu się spóźnia to jej psiapsiółki żartowały "idąc do pubu znokautowała dwie pary które stanęły jej na drodze pociągając z bara i policja ją zabrała", nie jest tak może dosłownie, ale różne żarty i ploteczki w podobnym tonie za nią chodzą nie bezpodstawnie.
Na urodzinach koleżanki w klubie chciałem ową twardą sztuką zatańczyć, ale się nie zgodziła olewając totalnie. Na pocieszenie nikt z nią nie zatańczył, no raz pokiwała biodrami z pewnym amantem który wyglądał jak milion dolarów ale tylko przez max kilkadziesiąt sekund. A wielu do niej podbijało, a był to klub o bardzo dobrej renomie ze średnią wieku lekko ponad 30 lat.
Z jednej strony myślę, że to wyzwanie jedynie dla jakiegoś profesjonalisty podrywacza, a z drugiej... a czemu by nie spróbować, najwyżej się czegoś nauczę, potrenuję, przemogę się.
"Nie podoba mi się nawet specjalnie."
Po czym dodajesz kilka linijek o tym jaki to ona ma tyłek, piersi i ze chyba jest to robota tylko dla Jamesa Bonda. Pierwszy krok do zmian, to przestać oszukiwać samego siebie. Tutaj juz praktycznie spaliłeś, ustawiłeś sie niżej od niej zanim jeszcze zacząłeś.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
"czasami lubi eksponować drogie ciuchy na sobie. Do otoczenia często lekceważąca"
O takkk... lataj za rozpieszczoną księżniczką ze zje*anym poczuciem wartości. Nie podoba Ci się a przyleciałeś na forum pytać jak ją poderwać.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
"Nie podoba mi się nawet specjalnie, tylko tak, żeby napisać o niej cztery akapity na forum o podrywaniu. Olała mnie jak próbowałem z nią zatańczyć. Czy mogę spróbować jeszcze raz czy zabraniacie?"
Nikt Ci nie zabrania, ale sam wiesz, jakie masz szanse.
Na urodzinach koleżanki w klubie chciałem ową twardą sztuką zatańczyć, ale się nie zgodziła olewając totalnie.
Uuuu, nie udało ci się tego odbić i wzbudzić attraction.
Bez attraction nie pojedziesz. Musisz mieć coś, czym będziesz bardziej wartościowy od niej. Kasą, wyglądem i bickami nie wygrasz. Zostaje charakter. Masz?
Musisz być ponad nią. Jak większy bad boy bądź tatuś.
Jeszcze jedno.
spróbować ją poderwać tak dla sportu / treningu / zabawy / satysfakcji
Z tekstu sądzę, ta duża babka trenuje sporty walki. Nie boisz się o stan twarzy, gdy pozna twoje motywacje.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Życzę powodzenia z Twoimi przekonaniami "niby średnia" ale znowu piszesz o niej "OCH I ACH, potrafi srać wyżej niż dupe ma, bogata; tylko typ co wygladal jak milion dolcow cos ugrał na ułamki sekund" znajdź inny target
Daj znać, kiedy wstawiać popkorn w garnku
Spotkałem się z nią, ale w gronie jeszcze dwóch osób, moja i jej przyjaciółka i wspólny kolega. "Sami swoi". Sfochowana bohaterka tematu cały czas pisała i rozmawiała na przemian z mamą i jakąś koleżanką. Większość czasu obecna była tylko ciałem, nie odwzajemniała mimiki, uśmiechów, nie udawała nawet uśmiechu jak wszyscy się śmiali. Nie tylko w stosunku do mnie, ale do innych też. Dopiero po paru jej piwach udało mi się jakoś ją rozruszać, ale nic z tego dalej. Moja przyjaciółka co była z nami (znam ją od małego, wielokrotnie dłużej jak one się znają) mówiła potem, że ona nikogo nie ma i ma wymagania typu "pilot odrzutowca, kapitan statku", a że forsy ma to czasem płaci "profesjonalistom" za seks. Raczej była szczera, a nie mówiła po to by ją w oczach innych "zohydzić".
A co do sportów walki, to akurat ja w tym temacie siedziałem, a jej sport to nie sw, ale coś droższego, snobistycznego, mało popularnego w Polsce. W każdym razie o swoją buzie się nie martwię