Cześć,
W niedzielę podbiłem do jednej kobiety (9/10) w sklepie robiąc nocne zakupy. Powiedziałem, że wydaje się na tyle ciekawą osobą, że chciałbym napić się z nią wina. Trochę pogadaliśmy, ona wyraźnie zaskoczona (powtarzała to i widać było po jej zachowaniu). Wymieniliśmy się numerami i powiedziałem, że zgadamy się w tygodniu.
I teraz tak: w Wigilię zjeżdżam w rodzinne strony i możliwe, że nie będzie mnie tu w mieście przez 2 tygodnie. W związku z tym zastanawiam się czy proponować spotkanie w tym tygodniu, po czym musiałaby nastąpić min. 2-tygodniowa przerwa między ewentualnym drugim spotkaniem (i wtedy ta relacja nieco wygaśnie, zakładając oczywiście, że nieco wzniecę iskrę
), czy jednak poczekać do Nowego Roku i dopiero wtedy działać?
A co tu sie radzić rób co chcesz to twoje życie.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Ha ha Snoof jak zwykle celnie w punkt ! A tak serio to zażądaj spotkania i nie proś tylko działaj. Jeśli masz ochotę spotkaj się teraz jak nie masz czasu -trudno ona się też musi dostosowac. Szanuj swój czas i postaraj się też zbytnio nie oddalać. Nawet głupie zakupy mogą być pretekstem do spotkania.
Mam wszystko w tyle...więc prawie się nie myle...
A "kuj żelazo póki gorące" znasz? To raz. Dwa, skąd pewność, że ona znajdzie czas przed świętami? Trzy, czekając parę tygodni oczywiście, że prosisz się o kłopoty - niezależnie od poziomu znajomości. Ale jednak lepiej być po spotkaniu na którym, miejmy nadzieję, zrobisz wrażenie (albo i nie, i będziesz wiedział, że już po frytkach). Cztery... i tak dalej, i tak dalej.
Wersja skrócona: możesz spotkać się w tygodniu, to zaproponuj w tygodniu (szanse małe, bo święta, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz i pokazujesz zamiar). Tak czy srak przez święta i nowy rok będziesz musiał kontakt jakoś podtrzymać.