Cześć wszystkim! Może od razu przejdę do rzeczy,otóż mam juz ponad 19lat, w tym roku wybieram sie na studia,które są oddalone 250km od rodzinnej miejscowości (90tyś ludzi)
Ponad 1.5roku temu po zastosowaniu lekcji,wskazówek,udało mi sie poderwać dziewczynę- miala wtedy prawie 16lat, jestemy ze sobą około roku. Mialem w swoim zyciu pare przygód,mialem też inne dziewczyny, z ktorymi bylem - 2 tygodnie,miesiac, nie iskrzylo, nic ,zero chemii
Aż w koncu wpadlem, poznalem swój ideał, zero pieskowania do tej pory, chyba ,ze coś glupiego powiem ,to przeprosze.
jest wprost idealnie,bez zadnych kłótni (jedna w ciagu roku!)
Nigdy mi sie takie coś nie zdarzylo, mam dość wybuchowy charakter, ale przy niej miękne,gadamy codziennie,widzimy sie czesto, skype, telefon,GG , potrafimy siedzieć od 10 rano do 20 i od 23-3 na GG ,czy innych pierdolach.
Odrazu dodam,ze to atrakcyjna dziewczyna,bez dwóch zdań, nie bede mówil ze jakis super laska, bo to nie o to chodzi,zebym tutaj czarował,poprostu ladna z twarzy,niezla figura,mądra,nie imprezowa, raczej z niebogatej rodziny,zadbana,no aniolek ;D , moze ma 5kg za dużo
ale mi to nie przeszadza,wrecz przeciwnie
jako ,ze już wrzesien, oboje zdecydowalismy ze bedziemy ze sobą, nie bylo innej opcji, nie potrafilbym tego zrobic, tzn z nią zerwać, tym bardziej,ze nie wiem czy kiedyś z kimś bedzie mi tak dobrze
bede raz w miesiacu w domu na pare dni
, zaprosila mnie na polmetek, mozliwe ze do mnie przyjedzie , a na swieta ja oczywiscie bede wracal,
dodam ,ze bede mieszkal na stancji, sam
a nie w akademiku, u wujka, tu nie chodzilo,ze ze wzgledu na nią, poprostu mam ciezki kierunek. bede mial duzo nauki, ona z resztą też w II Klasie jednego z najlepszych Liceum
Panowie, zebyscie mnie zle nie zrozumieli, nie pytam tutaj po to,ze mam wątpliwości co do niej, ja poprostu chce obiektywną Wasza ocene, badz osoby ktorej to sie udalo albo i nie
pozdriawiam
PS. od razu napisze, ze zaangazowanie to 50/50
jej też bardzo zalezy rownie jak mi
Ona planowala przyjazd za dwa lata na studia do mnie, oczywiscie to tylko plany, nic wiecej, nikt z nas nikomu nic nie obiecywal, poprostu chcemy sprobować 
Wszystko spoko, życie Ci to zweryfikuje samo... nikt Ci odpowiedzi na pytanie czy to przetrwa nie da...
To co mogę Ci serdecznie poradzić to...
Nie zmarnuj sobie studenckiego czasu, imprezuj, baw się, łaź na imprezy poznawaj nowych ludzi..
Żadna dupa Ci tego nie zwróci później.. a jak ma być dobrze to będzie.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Ale można być uczciwym wobec kobiety i się bawić... nikt nie mówi o bzykaniu wszystkiego co się rusza...
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Studia to przeważnie przedłużenie młodości. Nawet jeśli pracujesz w tym czasie to jednak przebywasz w towarzystwie innych młodych ludzi i nie można się nudzić. Niektórym może chce się poświęcać cały czas na naukę ale ja do nich nie należę i dobrze mi z tym. W tym okresie życia jest dużo energii i werwy i trzeba to wykorzystywać. Nie wiem jakie masz potrzeby ale na imprezach można poznać wielu ciekawych ludzi. Każdy ma inne potrzeby, dla mnie dobra impreza zalicza się do moich potrzeb. Nomen powiedział baw się i ja tez polecam to robić bo jak nie teraz to kiedy?
O, jaki sympatyczny post, aż się zaloguję, żeby odpowiedzieć
Tak, znam taką parę, nawet kilka. Jedni to się nawet pobrali, kiedy chłopak był chyba na 2. czy 3. roku studiów, i do dziś są razem (minęło parę lat). Innym udało się razem zamieszkać (przy czym chłopak studiuje zaocznie i co dwa tygodnie dojeżdża na zajęcia kaaaaaawał drogi). Jeszcze inni spotykali się razem przez całe studia, chłopak właśnie je skończył i się oświadczył.
Właściwie... to jedne z najszczęśliwszych par, jakie znam. Także da się. Jeśli jest dobrze, nie przejmuj się na zapas, niech Ci się szczęści
W moim przypadku takie coś działało przez pół roku. Potem jebnęło bo jednak spotkanie raz na miesiąc to (przynajmniej dla mnie) za mało. W każdym razie żadna sytuacja nie jest taka sama i radził bym Ci spróbować bo ja pomimo tego że się nie udało to nie żałuje. Laska niedługo przyjeżdza na studia do mojego miasta a mam z nią dobry kontakt i już uchyloną furtkę
Które pomysły są dobre?
te które zostaną zrealizowane
niezrealizowane pomysły są chujowe ~ ktoś na podrywaj.org
Znajdziesz i osoby którym się udało i takie którym się nie udało. Zależy od Was.
Jesteście bardzo młodzi, krótko ze sobą, więc obstawiałabym, że nic poważnego z tego nie będzie, ale kto wie.
Z własnego doświadczenia. To ja wyjechałam na studia. Wyczekiwane spotkania co weekend, każde święta, ferie i wakacje razem, codzienne telefony i tak się to kulało do IV roku moich studiów. Na początku wielkie och i ach (tak jak u Ciebie obecnie), a potem stopniowo się wypalało. Nie wiem, czy przez odległość, czy po prostu - ale się skończyło. Nie ukrywam, że trochę życie na szybszych obrotach w większym mieście zawróciło mi w głowie, zaczęłam nadrabiać zaległości na studenckich imprezach, bardziej się udzielać, pracować. Teraz z perspektywy czasu widzę, że byłam całkiem inną osobą, gdy jechałam na studia i gdy je kończyłam.
Znam też pary, które przetrwały studia na odległość. Bawiłam się na ich dwóch weselach:)
Nie nastawiałabym się, życie zweryfikuje.
"Nie zmarnuj sobie studenckiego czasu, imprezuj, baw się, łaź na imprezy poznawaj nowych ludzi" Nomenie drogi kolega Romanek idzie na ciężki kierunek. Przypuszczam, że to nie jest jakieś zarządzanie więc żeby ta sielanka imprezowa się nie zakończyła po pierwszym semestrze.
Romanek pewnie jedziesz do jakiegoś większego miasta co daje większe możliwości spędzania wolnego czasu jeśli taki będziesz miał hehe
Może masz jakieś hobby czy pasję, której nie mogłeś rozwijać w swoim mieście z różnych względów, teraz możesz to robić, rób to co daje Ci przyjemność, satysfakcję, spełnienie.
A co do twojej dziewczyny może i troszkę się nią zachłysnąłeś choć nie mówię, że to źle jeśli nie idzie w złym kierunku.
Czas pokaże.
Pozdrawiam.
Pić, pierdol*ć, nie żałować!
hahaha większych bzdur nie czytałem
Imprezy się skończyły?
Studiuję jeden z najcięższych kierunków w tym kraju i mam czas na wszystko... Był nawet taki semestr kiedy byłem 3-4 razy w tygodniu w klubie!
może nie zawsze mogą sobie na to pozwolić ale jak już można to..
Znam sporo osób z lekarskiego, stomy i uwierz, na wszystko jest czas
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
a potem sesja i płacz
they hate us cause they ain't us
oj tam oj tam
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Ja też znam pary, które przez studia mieszkały od siebie o 250 km i w końcu się pożenili i dzieci spłodzili. Ale to jest wyjątkowa sytuacja. Podchodzę do tego sceptycznie. Krótko mówiąc - statystki nie kłamią. Możesz próbować zmniejszyć zmniejszyć prawdopodobieństwo rozpadu, ale jak koleżanka wyżej wspomniała - rozpad może nie będzie gwałtowny, tylko powolny. Jak skorupy lodowej na Grenlandii. I bardziej stawiam na Twoją inicjatywę w tym rozpadzie, gdy tylko powieje Ci wiatr w studenckie żagle. Ale póki co - miej nadzieję. Przeleć ją dobrze przed wyjazdem ,bo nic tak lasce w pamięć nie zapada jak dobre pchnięcie.
Jesteśmy w IDENTYCZNEJ sytuacji. Jak czytałem Twój temat to tak jak bym o sobie czytał. Też wyjeżdżam i również mam podobne myśli. Nic Ci nie doradzę gdyż barykam sie z tymi samymi pytaniami.
Powiem tylko tyle KIBICUJĘ WAM I WIERZE ŻE DACIE RADĘ
Pozdrawiam
"Dwoma malymi krokami przepasci nie przeskoczysz"
"Czasem trzeba cofnac sie o 2 kroki, zeby pojsc do przodu o 4''