Witam,
poznałem miesiąc temu na weselu pewną wspaniałą dziewczynę i niestety wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to że miesiąc przed naszym pierwszym przypadkowym spotkaniem zostawił ją facet przez co jego temat często w jej wypowiedziach się pojawiał, ale do czasu
.
Mieliśmy się spotkać drugi raz dopiero wtedy, gdy ona całkowicie o nim zapomni, stwierdzając że nie chce abym był tym drugim.... No ok, dałem jej do zrozumienia, że poczekam tyle ile bd trzeba.
Kontaktowaliśmy się często; były sms, rozmowy przez tel..
Jednak któregoś dnia oznajmiła, że gość wykazał się inicjatywą i że postanawia dać mu jeszcze jedną szansę; pożyczyła mi szczęścia, ja jej też. Od tamtej pory kontakt jest mocno ograniczony. Napisałem jej, że i tak mam nadzieję, że się spotkamy na luzie, jednak stwierdziła że to nie fair wobec jej chłopaka, ale po kilku dniach stwierdziła, że zmieniła podejście, ale nie zdradzi szczegułów gdyż nie chce siać zamętu i chętnie się ze mną spotka, gdy bede w jej mieście. Zastanawiam się, czy przypadkiem znów problem z facetem.... Kuzynka jest jej dobrą przyjaciołką i opowiedziała co nieco, że ten gość jest w ogole zły, chamski, nieodpowiedni i problemy w związku mają od dłuższego czasu...
Mimo to kontakt i tak jest mocno ograniczony, ale jak od początku nie byłem namolny tak i teraz nie kontaktuję się z nią w ogóle.
To tyle z historii
Sytuacja wygląda tak, że facet z którym znają się 2 lata jest w jej mieście, ja 100km poza jej miastem, ale odległość nie ma znaczenia, gdy ma się samochód.
Raz przy piwie kumple powiedzieli stanowczo: walcz o swoje!!
Pytanie; jak?? Co tu można zrobić? Nie wiem czy to istotne, ale ona ma 26 lat, ja 25. Nie naciskam też, bo nie chce wyjść na desperata.
Przychodzę po jakąś radę, bo wyobrażając sobie daną sytuację z boku, można dojść do rozsądniejszych wniosków niż kiedy ta sytuacja dotyczy nas.
Na odpowiedzi typu: "poznawaj inne" odpowiem od razu, że poznaję kobiety od dawna, co tydzień w klubach poznaję nowe, ale ta jakoś szczególnie utkwiła mi w pamięci i chciałbym coś z tym zrobić bo wiem, że i tak nie mam nic do stracenia a po tym jednym spotkaniu uważam, że jest warta by "powalczyć". Z drugiej strony nie chce sie narzucać.... Czekać, odpuścić?? Różne myśli przychodzą mi do głowy, ale nie robię żadnych kroków, bo jednak jakieś emocje zostały po tym a nie chcę popsuć tej relacji jaka by ona nie była...
Pozdrawiam
jak od początku nie byłem namolny tak i teraz nie kontaktuję się z nią w ogóle.
No jak wolisz... Ja często jestem "namolny", dzwonię 3 dni pod rząd aż odbierze. Co w tym złego, odbierze umówi się z tobą i możesz działać. I nie pieprz, że odległość nie ma znaczenia. 100 km? Ja jeśli mam ochotę zobaczyć się z laską to dzwonię i mam nadzieję, że zobaczymy się za 2 godziny. A stukilometrowy wyjazd musisz zaplanować, zapłacić za paliwko.
brudneskarpety dobrze prawi.
Kolego ptys, jak możesz myśleć, analizować, wkręcać się w kobietę , którą raz na oczy widziałeś? Po za tym co to za problem że ma faceta- jesteś na razie tylko jej znajomym , o ile Cię pamięta.
Nie możesz robić tak, że każda panna która ma chłopaka, albo jakieś humorki jest skreślona. Osobiście mam wiele koleżanek i kumpeli, które są w związkach, a jakoś dobrze ze sobą żyjemy, spotykamy się często, pomimo tego, że jestem "wolnym strzelcem" i czasami słyszę od nich , że ich chłopaki zaczynają się niepokoić - ale mamy z tego bekę.
Powiem Ci tak. Kobiety są tak samo wierne jak mężczyźni. Fakt, niektóre typowe "świętoszki", ale pamiętam jak moja dobra znajoma była chyba w 2 letnim związku, a jak coś złego to leciała do mnie, przy okazji lecieliśmy w ślinę, a Ona bez żadnych skrupułów rozpoczynała jakieś macania, masaże itd - tylko sprawa była postawiona jasno - tylko przyjaciele (nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, co Ona mi udowadnia, ale dobrze mi z tym
) , i tak nie umiałbym z nią być.
Głowa do góry i mniej myślenia o przeszłości - żyj chwilą :" Carpe diem!"
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
"No ok, dałem jej do zrozumienia, że poczekam tyle ile bd trzeba."
I tutaj romans miał swój prawdziwy, choć ukryty, finisz. Tak naprawdę nie muszę czytać dalej, bo 98% historii po takiej akcji kończy się tak samo. Problem jest taki, że dotknąłeś ją swoją mentalną desperacją, a ona to podłapała. Pokazujesz, że jest twoją najlepszą aka jedyną opcją. Poczekam. Jesteś jedyna, jesteś zajebista. Oh, mógłbym z tobą konie kraść!
Kobieta bierze cię w obroty. Pompuje swoje ego. Trzyma cię na dystans, bierze ile może i spierdala z tej relacji do kogoś, kto będzie wiedział, co chce i będzie potrafił to sobie wziąć. W tym przypadku do pojebanego byłego, który kontrastuje z tobą, jest marnym sortem na partnera, ale przynajmniej się intelektualnie nie płaszczy.
Rozgrywanie laski, która jest zajęta/cierpi po byłym to kiepski grunt i ja nigdy się w niego nie pakuję. NIGDY. Trzeba takiej panience serwować taką mieszankę zainteresowania, zazdrości (aby ona była) i zobojętnienia, że człowiek całkowicie traci ochotę. No i ani przez chwilę nie możesz pokazać, że ma cię w garści
Mało tego - prawie cały czas jesteś oceniany przez pryzmat jej partnera. I często jest tak, że ten jej były jest tak wybielony i wyidealizowany w jej główce, że to bajka.
Żyj dalej. Źle zainwestowałeś swój czas i energię.
No macie rację Chłopaki, ale raczej nie nazwałbym tego aktem desperacji, lecz wyrażeniem chęci poznania tej dziewczyny. Poza tym myślę, że w jakimś stopniu też należy wykazać odrobinę szczerości intencji? Wiem, wiem; Gracjan uczy inaczej, ale zauważyłem, że lekcje uwodzenia są świetne i działają na nastolatki, no może do kobiet max 21 lat, a kobiety starsze jednak oczekują jednak poczucia jakiejś pewności czy coś w tym stylu, tak wynika z mojego doświadczenia. No nic; dzięki za szczere słowo, otworzyliście mi oczy; rzeczywiście może trochę sie zapomniałem. Potraktuję tę znajomość na luzie i co mam być to bedzie.
A ja radzę Tobie ją odpuścić.Jest wpatrzona w tego gościa jak w obraz i jedyne o czym będzie myślała to jak go odzyskać,podtrzymać relacje z nim lub sprawić żeby bardziej się starał(lub w ogóle się starał)to taka laska która twierdzi że znalazła już swego idealnego,i będzie dążyła do dopasowania rzeczywistości do obrazka co złego by nie robił,a jak się coś nie uda to chwila szoku odepchnięcia,otrząśnięcia się,otrzepania i powrót do początku.Póki się z niego naprawdę nie otrząśnie to TY będziesz tym drugim,a nie tym w którego będzie wpatrzona.
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Serio 100 km to żaden problem? Ja czasem mam 17 km do spotkania z jakąś dziewczyną i robi się problem, a tu 100 km, do tego jeszcze laska co ma gościa. Nie wiem co ty se wogóle kurwa myślisz. Ale chuj z tego wielki będzie, a ten kolega doradca? O co ty kurwa masz walczyć, zastanów się trochę.