Tak dokładnie...kurwa. Wyprowadzilem sie do wiekszego miasta. Mieszkam dopiero tydzien, prace mam dorywcza na razie, ale czuje sie jak gównO.Tak samo jak w rodzinnym mieście gdy bylem ze starszymi w mieszkaniu. Myślałem że nowe miasto coś we mnie ruszy, a tu wał!! Wracam o 18, ogarne się po robocie, siadam i wkurw leci na samego siebie. Z rana wstaje i tak samo, to depresj czy ki chuj? Chcę się czuć dobrze,pełen spokoju i harmoni, a nie non stop jakiś niepewny,wkurzony. Nie rozumiem czego potrzebuję, cały czas milion myśli i pytań bez odpowiedzi. Cofam się strasznie, brak pozytywnego myślenia, brak celu...trochę to głupie ale skad kuzwa wsiedziec czego sie chce?
24 letni ćwok...
Jakoś między 24 a 26 rokiem życia miałem też problemy z określeniem celów i czasami uczucia podobne do Twoich. Rok później samo przeszło.....