Poznałem ostatnio pewna dziewczyne, w poprzednim temacie wspominałem o niej. Spotkałem sie z nia już 3 razy, spotkania udane.
Mam jednak pewien problem poniewaz jak w temacie nie wiem jaka powinna byc czestotliwość naszych spotkan żeby dziewczyna nie czuła że ją olewam. Czy na tym etapie znajomości 1 spotkanie na tydzień to za mało? Nie ukrywam, że po prostu nie mam czasu czesciej sie z nia widywac. Może dałoby rade 2x na tydzien ale to dopiero po świetach. Przez świeta nie bede sie z nia widział ponad 2 tygodnie. Dodam że nie piszemy nic przez sms/fb.
Tyle ile możesz i chcesz tu nie potrzeba wzorów matematycznych
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Stary nic się nie przejmuj 1/2 razy w tygodniu to idealnie. A co do smsów to dobrze ,że nie piszecie. Daj jej za sobą zatęsknić.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
zatęsknic albo zapomnieć...
zapomnieć? nie rób psa z siebie ,jeśli wartość masz za niską to zapomni,jeśli jesteś na tyle atrakcyjny i dajesz jej na tyle emocji to choć byście sie widzieli co tydzien i pisali 10 smsów w dniu to będzie głupiała przed spotkaniem i będzie ją żarło z tęsknoty.Laski pociąga niedostępność a nie odsuwa pamiętaj !
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Właśnie domyślam się i mam też taką nadzieję, że dziewczyna nie obrgyza paznokci czekając z niecierpliwością, aż sie do niej odezwę. Chodzi o to żeby nie myślała że sobie sprawę odpuszczam czy olewam.
Tutaj nie ma reguły w sumie wg mnie
Spotykasz się wtedy kiedy chcesz, zakładając oczywiście że nie codziennie
Próbuj, postaraj się wyczuć jak ona zapatruje się na tą relację. Na tym etapie 1 spotkanie na tydzień jest jak najbardziej odpowiednie. Jeżeli relacja będzie przybierała już jakąś "związkową" formę, to możesz zwiększyć częstotliwość spotkań.