Witam. Mój pierwszy post.
Na początek: moja uśpiona czujność, wobec pewnego gościa - byłego mojej dziewczyny - nagle się obudziła i wzrosła.
Jestem z dziewczyną około 8 miesięcy. Wszystko fajnie, kolorowo itp.
Jest to mój pierwszy poważny związek. Wcześniej były jakieś 2-3 miesięczne niewypały/romanse. Natomiast moja dziewczyna wcześniej była w 2-3 związkach.
Wszystko spoko, fajnie, ale z jednym EX utrzymuje kontakt do dziś. Na początku mi to nie przeszkadzało. Mówiła, że to tylko przyjaciel, mieszkają niedaleko siebie, znają się długo, a ich związek był w latach gimnazjalnych. Mają wspólnych znajomych, gdzie spotykają się co jakiś czas. Podobno próbowali być ze sobą 3 razy.
Wiadomo, nie przeszkadzało mi to, mimo, że w przyjaźń męsko-damską nie wierzę i to też jej oznajmiłem. Moja czujność na początku wobec tego typa była uśpiona, ponieważ miał dziewczynę. No właśnie, miał... Od tego momentu, gdy jest sam wydaję mi się, że jego aktywność wokół mojej dziewczyny wzrosła. Ciągle ma jakąś sprawę do niej. A to zeskanować/wydrukować coś musi, a to pomoc w obsłudze jego nowego telefonu(śmieszny, ale działający pretekst aby się spotkać) itp. Dziewczyna na razie mi mówi o wszystkim, wie też, że jestem o niego zazdrosny. Nie widziałem typa, jest to jej były więc akurat o niego jestem trochę zazdrosny. Miałem go poznać, bo podobno on chciał mnie poznać. Na razie do spotkania nie doszło.
Ogólnie to spotykam się z dziewczyną 1-2 w tyg. Każdy ma swoje zajęcia i pracę, ale ten 1 dzień lub 2 dni znajdziemy w tygodniu, aby się spotkać. Czasami ja u niej nocuję albo ona u mnie i tak spędzamy jakiś weekend razem. Mieszkamy od siebie około 30 km. Nie jest to problemem. W przyszłości planuję jej zaproponować mieszkanie razem, ale na razie jest na to po prostu za wcześnie...
Wracając do jej byłego:
Na początku spotykałem się z nią to tylko o nim słyszałem. Czasami o nim wspominała. Ostatnio zauważyłem, że jego kontakt polepszył się z nią, ponieważ na każdym spotkaniu kiedy jestem z nią to dzwoni do niej. Np. kilka dni temu miałem taką sytuację:
Jechałem do niej samochodem, ona akurat wracała też samochodem z miasta. Rozmawiamy przez telefon. Wszystko fajnie, mówi, że stoi w korku i może się spóźnić. Ok, spoko. Gadamy, temat się rozwija i nagle wyskakuje, że musi kończyć bo jedzie. Po 5-10 min. dojechałem do niej do domu. Patrzę, nikogo nie ma, no to myślę, że zadzwonię do niej i powiem, że już jestem. Dzwonię, numer zajęty. Nie odkładam słuchawki bo dostałem komunikat, żeby poczekać na linii. Długo nie czekałem i dziewczyna odbiera. No to jej mówię, że już jestem i czekam. Pytam jej z kim rozmawiała. Na początku było tylko "yyyyyyyyyyyyyyyyyy", no i po chwili mi powiedziała, że z nim bo miała wcześniej od niego 2 nieodebrane połączenia...
Ten gościu ma chyba lepszy kontakt z nią niż ja po naszych spotkaniach. Ona wie, więcej o nim, niż o mnie(interesuje się jego życiem bardziej niż moim!?)... To chyba nie jest normalne. Może to ja panikuję? Dodam jeszcze, że gdy się nie widzimy to wymienimy parę esów albo skończymy na rozmowie przez telefon, przeważnie wieczorem.
Co do dziewczyny: pierwsza mi wyznała miłość i powiedziała mi, że żadnemu facetowi nie powiedziała "Kocham Cię", fajne uczucie. Po jakimś czasie też jej to powiedziałem.
Ktoś miał podobną sytuację z byłym? Niestety mogę tylko chyba obserwować jak to się rozwinie i robić swoje.
Jak możecie to podzielcie się doświadczeniami. Radami, krytyką jakąś, jakimś liściem w twarz od was na odmułkę też nie pogardzę.
Wkręciłem się w analizowanie, ale weszło mi to chyba w krew przez nową pracę...
Kolego manekin
Nie możesz tak dygać i bać się utraty dziewczyny ;/ Nie mówię że masz być arogancki i chamski ale daj se trochę siana. Jak panna będzie chciała coś kręcić na boku to uwierz mi że pozornie może być wszystko idealnie a i tak będziesz rogaczem. Zakazy i nakazy gówno dadzą, ona sama musi wiedzieć na co może sobie pozwolić a na co nie.
Napiszę więcej- jesteś teraz w świetnej sytuacji ponieważ masz okazję sprawdzić czy Wasz związek to rzeczywiście coś więcej z jej strony. Jak panna ma ochotę wrócić do byłego to proszę bardzo- ale niech wie że jest to one way ticket.
Wiesz, ogólnie to jej niczego nie zakazuję itp. bo to byłoby chore
.
Co do tego, że jest to "one way ticket" to ona chyba sobie z tego zdaje sprawę
.
Ostatnio leżeliśmy sobie i oglądaliśmy film. Skomentowałem sytuację z filmu, w której gościu dał wrócić kobiecie. Powiedziałem, że źle zrobił. Ona do mnie wtedy z tekstem: a jak my byśmy się rozstali i chcieli spróbować drugi raz to co wtedy?
Ja na to, że dwa razy do tej samej rzeki nie wejdę i nie będzie możliwości powrotu, drugich szans.
to nie on, to ona jest coraz bardziej aktywna... gość ma jedną przewagę - jest pod ręką... przypuszczam że w końcu ją ponownie sobie "wychodzi"...
no właśnie, on jest bliżej, więc jest pod ręką...
Co Twoja dziewczyna ma w głowie, to tylko ona wie, ale mi się to nie za bardzo podoba. Miałem taką, która miała kontakt z byłym i na początku znajomości mi opowiadała też dużo o tym. Na początku tylko słuchałem, dawałem się jej wygadać i nic nie wypytywałem, ewentualnie kwitowałem te wywody uśmiechem i zmieniałem temat. Po jakimś czasie zaczęło mnie to drażnić i powiedziałem wprost, że nie chce mi się słuchać o jej byłym i wolę ten czas na inne rzeczy przeznaczyć
Od tego momentu spokój. Odcięła się od byłego i zaczęła zlewać jego starania.
Z Twojego opisu wynika, że Twoja ewidentnie szuka z nim kontaktu, a przynajmniej się temu nie sprzeciwia. Bo ja rozumiem, raz na jakiś czas coś albo przypadkowe spotkanie, a nie tak jak ona robi. Usiadłbym z nią i krótka piłka. Pewnie będzie się tłumaczyć, że to tylko kolega, itp. Ja bym się nie wdawał w dyskusję, tylko powiedział co o tym myślę i albo w prawo albo w lewo. Niestety, ale musisz pokazać, że nie boisz się jej stracić i że masz jaja. A według mnie, to ogarnięta laska powinna się sama domyśleć, że taka sytuacja może Cie wkurwiać. Założę się, że ona nie chciałaby być na Twoim miejscu.
manekin, skoro planujesz z panienką zamieszkać, to powiedz jej to, określcie termin i do tego dążcie - powinna się na to złapać, w końcu to jakiś pewnik, a z exem to potencjalne zamki na piasku... wbrew pozorom, to czasami kobiety potrafią być bardzo konkretne...
Racja, pogadam z nią o tym. Z tego co mi mówiła to chciałaby najpierw spokojnie studia skończyć, czyli tak za pół roku, rok moglibyśmy razem zamieszkać.
Co do jej EX to wiele razy mi mówiła, żebym się nie przejmował nim, że to tylko "przyjaciółka z fiutkiem", no ale kobiety to są "maszyny emocjonalne" i tu może być problem. Co innego jest mówione, co innego robione... Zresztą to EX...
Nie wierzę w nagłe i bezinteresowne uaktywnienie się exa, zwłaszcza po tym, jak się rozstał ze swoją.
Nie wierzę też za bardzo w jakieś bezinteresowne zażyłości między parą byłych partnerów.
''a to pomoc w obsłudze jego nowego telefonu'' - to co on kurwa inwalida umysłowy jest?
Zawsze to ja dupeczkom jak co pomagałem w kwestii kompa czy telefonu, bo dupcie zazwyczaj się na tym nie znają. Ale pretekst dobry
Powiem tak, bo ostatnio mam trochę podobną sytuację, tylko z takim przydupasem mojej kobiety, który od czasu do czasu się uaktywnia.
Bardzo mądre stwierdzenia tam padły. To ona jest od tego, żeby ustalać IM granicę ich 'przyjaźni'. Jeżeli ona nie daję mu subtelnie znać, że koleś przegina z kontaktem itp, to znaczy, że jej to pasuję i sama może z tego tytułu czuć do typa jakąś miętę. W sumie awanturami i gadkami nic nie zdziałasz a tylko wzbudzisz zażenowanie u laski i poczucie, że może faktycznie ten ex jest coś wart. W sumie to nigdy jakoś nie rozumiałem tego sposobu utrzymywania relacji pomiędzy z exami.
Z moją ex, z którą byłem prawie 5 lat, przez okres 7 mscy od rozstania gadaliśmy może z 3 razy, z czego wszystko na fb i 2 razy przy składaniu zyczeń na Święta i Nowy Rok. Jak mam być szczery, to jest to teraz jedna z ostatnich osób , z którą bym chciał wyjść na piwo i pogadać, pomimo , że rozstaliśmy się, bo się kłócilismy i nie pasowaliśmy do siebie
Także sam widzisz jak sytuacja wygląda.
Lupin, wyślij mi na pw namiary Twojej laski i wszystkich aktualnych targetów, aktualizuj tą listę co tydzień. Już teraz wiem, że nie chce ich tykać
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
No właśnie też tego nie rozumiem, mimo, że oni próbowali być ze sobą 3 razy... Dobra, kontakt utrzymywać jeszcze zrozumiem(wspólni znajomi, to wiadomo, że co jakiś czas się spotkają w gronie znajomych itp.). Akurat z nią mam teraz bardzo dobry okres(zapowiada się na jeszcze lepszy, planujemy mały wyjazd w góry na weekend), a jednak ktoś potrafi wjebać się w czyjeś życie i próbować to wszystko zburzyć.
Wszystko zależy od niej, jakie ona mu granice postawi, o ile postawi. Hmm, można chyba to określić jako "próba jej wierność"?
bo niektórzy czasami nie doceniają "przyjaciół z kutaskiem"
ja mam sporo koleżanek i naprawdę większość z nich można w jakimś okresie życia bzyknąć (oczywiście nie robię tego bo po co mi problemy)
wystarczy kryzys w związku, jakaś przerwa, wyjazd, kłótnia, rozstanie (klin klinem)
telefon, spotkanie, rozmowa, trochę winka, przytulaski ona sie musi dowartościować i nieszczęście (lub szczęście-zależy od punktu widzenia) gotowe
they hate us cause they ain't us
Jak mnie on denerwuje powoli. Spędzam miło czas z dziewczyną i słyszę dźwięk esa. Siedzimy obok siebie i widzę, że to on napisał. Nie pamiętam dokładnie treści esa, ale brzmiał on coś w stylu: "Dziś się widzimy, bez gadania!", ona odpisała, że jest u mnie to zaraz odpisał coś w stylu: "A to przepraszam".
Z tego co mi mówiła, przez ostatnie 2 tyg nie spotkali się, nawet w gronie znajomych. No, ale kontakt mieli(fejs, telefon).
Co do tej sytuacji to podszedłem na spokojnie w towarzystwie mojej dziewczyny. Nie robiłem jej awantur, przeszedłem na "milsze" dla nas tematy...
Jak to gen powiedział: "... w końcu ją ponownie wychodzi", no i po tym spotkaniu jestem tego pewny, że on tego chce. I tak jak Urlich mówił: "...nie doceniają "przyjaciół z kutaskiem"..." - jest w tym dużo prawdy, czasami bycie w "friendzone" jest dobrym rezultatem.