Jak jestem w gronie kobiet i np. jakbym jakąś poznał itd jak nie dawno ale skończyłem pisać bo jakoś nie przekonywała mnie jej gadka ale była ładna to o byłej w ten czas nie myślałem bo miałem koło siebie ładną, atrakcyjną kobietę. Czym się zatrułeś tym się lecz - uważam, że to działa w moim przypadku. A powiedzcie mi jeszcze jedno. Wiem, że to by było dziecinne z mojej strony ale, kiedy ona mi pisała, że mam dorosnąć to mogę jej trochę powygarniać? Nie to, że będę krzyczał czy coś tylko np. zobaczę ją gdzieś, podejdę, przywitam się i jak zaczniemy gadać to powiem co myślę o niej i przede wszystkim o tym gdzie mieszka bo mieszka u znajomej, które jeszcze jak była ze mną była dla niej najgorszą kurwą, szmatą, jebaną dziwką a teraz wielka przyjaciółka. Dupska nie miała gdzie wsadzić to poszła. Czy to też nie jest dziecinne? Bardzo mnie korci.. Czy po prostu uszczypnąć się w język i przemilczeć a kiedy ją widzę, mijam to część i iść dalej?
Ok, dzięki wszystkim za odpowiedzi, już więcej w moim przypadku myślę, że nie ma co pisać o ex. Biorę się za siebie i wale w nią totalną wyjebę. Co będzie to będzie. Mijam na ulicy tyle pięknych, ładniejszych, że nie mam zamiaru przejmować się jakąś dziewoją.
Nie chce zakładać drugiego tematu. Chodzi o tą koleżankę z uczelni. Jutro dzień kobiet, pewnie będę z nią gadał, widział się na pewno. No chyba, że jej jutro na uczelni nie będzie. No ale przyjmijmy, że będzie. Jak będę z nią rozmawiał to pogadam jak tam jej poszedł niemiecki, trochę droczenie się etc. W pełnym momencie powiem: Swoją drogą, wyciągnij rękę i nie podglądaj! (tutaj wszystko z uśmiechem). Złapię ją za rękę i dam jej cukierka, zacisnę jej pięść ona weźmie rękę z powrotem a ja powiem wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Ona pewnie: dziękuję, dziękuję (może coś tam dalej powie). Na pewno jej będzie miło a ja kontynuuje rozmowę, droczenie się. Coś tam powiem o cukierku, że np. jest specjalny bo nie posiada żadnych kalorii a sprawia, że ludzie się po nim lepiej czują. wszystko oczywiście z uśmiechem, nie poważnie. Jak myślicie, dobre to będzie czy dziecinne? Według mnie gitara.
Jeżeli chcesz wiedzieć "co znaczą słowa laski przy rozstaniu", to już Ci tłumaczę:
Wszystko co laska pieprzy, gdy się rozchodzicie, bez znaczenia czego by nie jęczała, mają tylko i wyłacznie usprawiedliwić jej położenie.
"Znajdziesz inną" znaczy tyle co "znudziłeś mi się, ale nie wiem jak Ci powiedzieć, że mnie nie kręcisz".
Podobne znaczenie mają wszystkie inne teksty typu "nie zasługuję na CIebie" itp.
Laska Ci nie powie otwarcie, "spier...", bo stawiałoby to ją w złym świetle.
A cała reszta słodkiego pierdzenia mówi mniej więcej tyle, że:
"Na wolności nie jest tak fajnie jak chciała i też trąci nudą, a Ty może zapewnisz jej rozrywkę na chwilę."
I chuja z tym zrobisz, bo laska i tak nie myśli o tobie w perspektywie związku.
Znajdzie sobie inne ciacho, co jej zapewni 6 m-cy emocji i tyle.
Ja powiem szczerze, jestem w stanie zrozumieć wiele, powroty po awanturach o poglądy czy spojrzenie na świat, ale wracać do kogoś, kto odszedł z nudy (tak, ona odeszła, z nudy, pewnie jeszcze jakieś koleżaneczki jej powiedziały, że robi dobrze, bo :nie ma emocji").
Stary ona pokazała jasno, że tobą gardzi - jesteś w jej mniemaniu na poziomie zapewnienia rozrywki. A do rozrywki, to jest konsola, albo karnet na netflixa,a nie druga osoba.
Wrócisz do niej, a pół roku później stwierdzi, że znów się nudzi.
Olej, skasuj numer, wyjeb z FB i zajmij się sobą.
Jest 4 mld kobiet na świecie i one wszystkie mają... swój własny urok.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Stary... Co ty bys zrobil po kilku letnim zwiazku z czego polowa to malzenstwo a rozpadlo sie przez wyjazd za granice za hajsem...
Odemnie kobieta odeszla bo tego ''nieswiadomie chcialem'' - analiza mojego zachowania i przeszlosci.
Stalem sie wrakiem czlowieka i cieniem samego siebie nim odeszla
Poznalem sie na nowo, zrobilem retrospekcje mojego zycia, odkrylem kim jestem i co chce robic w zyciu (wczesniej tego nie bylo) bylem nijaki.
Pracuje nad soba, cwicze i sie rozwijam. Serce mi wyje z rozpaczy i tesknoty ale im bardziej jej to pokaze tym gorzej
NA tekst ''znajdziesz sobie inna' odpowiedzialem
- Owszem i to duzo lepsza - oburzyla sie niemilosiernie , po czym jeszcze raz to powtorzylem u usmiechem na twarzy.
Popelnilem wszystkie bledy przy powrocie, pomimo ze bylem na b.dobrej drodze do jej odzyskania ale... zjebalem
Teraz jestem ja, moj czas i moje pasje.
Schowalem swoja urazona meska dume do kieszeni ( poszukaj artykul tutaj o tym) i zyje.
Zmienilem sie i wciaz zmieniam. Bedzie chciala powrotu, nie bedzie chciala mnie znac. To teraz jest niewazne bo czeka mnie z nia najpierw rozwod a pozniej czas pokaze, lecz nigdy juz nie bedzie na piedestale. Jest Multum innych kobiet, Szukam zapachaj dziury ale tylko do spedzania czasu i seksu, pozniej mam zamiar przebierac jak autorzy tutejszych artykulow, czeka mnie jeszcze dluga droga.
Zycze Ci powodzenia, zajmij sie soba i tym kim jestes. Meskie urazone ego daj do kieszeni i zyj.
W tym roku będę miał 21 lat więc jestem młodym pelikanem. W moim przypadku przyzwyczajenie odgrywa dużą rolę i jak ktoś słusznie zauważył, że mam syndrom wspóluzależnienia z czym się zgodzę. Jak sobie wypisze na kartce plusy i minusy byłej to tam jest większość minusów i nigdy bym nie wrócił do niej, żeby przeżywać to samo. Kłótnie o głupoty, jak coś nie po jej myśli to hałas, wymuszanie płaczem itd. Tragedia. Z wyglądu jest okej ale jak tak na nią patrzę to na mieście mijam multum ładniejszych i być może zrównoważonych psychicznie a nie to co była. Jedyne co mi doskwiera to przyzwyczajenie, że zawsze się jechało i wyjebane. Tez się zmieniam, wyjebalem ja z instagrama etc. Co będzie dalej czas pokaże. Może będzie chciała wrócić, może nie. Ja raczej bym do niej nie wrócił bo wiem ze ona ma problemy z nerwami itd. Mogłem zostawić ja te 4 miesiące wcześniej i byłby spokój ale mam nauczkę żeby nie wiązać się z takimi kobietami. Charakter na prawdę ciężki.
No tak musisz se dać z nią spokój. Też miałem taką sytuacje chorą. Toksyczny związek i brak szacunku do siebie, dziewczyna depresyjna lubiejąca problemy, schodzilismy się i rozchodzili po kilkanascie razy, cyrk i małpy, ale nawet nie masz pojęcia jak się cieszę z tej lekcji. Zadbałem o siebie, schudłem 15 kg, rzuciłem fajki, bo chciałem pokazać sobie, że jak chce to zmienie wszystko. W tej chwili jestem w sytuacji takiej, gdzie sam próbuje wytrenować umiejętność rozmowy z kobietami. Mam z tym duży problem, cieżko mi się przebić by pogadać z obcą kobietą, ale wiem że w koncu się uda. Tyle zmieniłem w swoim życiu to tego nie zmienie?
Witam, odświeżam temat, żeby pokazać wam jak to się w sumie dalej potoczyło z moją ex itd. Tak jak wyżej było napisane ex zamieszkała u znajomej, która wyzywała od najgorszych szmat. Tak się złożyło, że miałem tego nie mówić, zachować to dla siebie bo tylko pogorszę sprawę. Dusiłem to mega w sobie aż do wczoraj. Pojechałemdo tej znajomej ze znajomymi, była zwykła posiadówka. Oczywiście nie obyło się bez tematów ex. Znajoma chce ją wyrzucić (a właściwie już to zrobiła) z mieszkania. Mówiła mi, że moja ex już ją irytuje. Pierwszy miesiąc spoko a dalej to bałagani, jakieś swoje reguły porąbane wprowadza, chodzi po nocach, zaprasza ludzi do jej mieszkania bez jej zgody, nic sobie z tego nie robi. Jej kolega z mieszkania obok mówił jej to, że ex jej na głowę weszłą ale znajoma przymknęła oko na to. Teraz tak: Oczywiście uciąłem kontakt itd ale zawsze w podświadomości dręczyły mnie pewne sprawy. Jak zaczynałem z moją EX to ona miała kumpele, która ją wyciągała na bieganie, kradła fajki tam rodzicom i zmuszała moją ex do palenia. Ona jak idiotka nie potrafiła odmówić. Jak z nią byłem, początki to były to mówiłem, że ma wybrać albo fajki albo ja bo nie będę z dziewczyną, która pali. Ona przepraszała itd. Później mówiła, że przejrzała na oczy, że miałem rację, nie wiedziała co robi, dała się tej swojej przyjaciółce z dzieciństwa, nie potrafiła odmówić etc. Rok i siedem miesięcy no nie paliła bo jak mówiłem nie chciała i przejrzała na oczy jak to powiedziała. Moje zaufanie w tej kwestii było i tak na 50% bo nie wiedziałem czy ona nie potrafi odmówić, czy ją ciągnie palenie ale nie chce mi tego powiedzieć i z racji tego, ze była ze mną to nie paliła. Co się stało po odejściu? Zamieszkała u tej znajomej, która wyzywała od najgorszych bo nie miała gdzie dupy wcapić. Wczoraj się dowiedziałem, że pali fajki, że nawet zioła spróbowała bo chciała etc. Poznała jakąś kolęzankę, która jak to powiedziała nauczyła ją palić i pali miętowe. Czyli syndrom poprzedniej koleżanki z dzieciństwa. Brak własnego zdania i odmowy tylko fajki bo koleżanka powiedziała(czy coś źle interpretuje?), wypady na miasto po nocach, siedzenie u znajomej w mieszkaniu po nocach, palenie, picie pomimo tego, że nawet jej nie zapytała czy może. Niezdawane sesje na uczelni, taka pochyła w dół. Wszystko jej wczoraj wypomniałem, wiem, ze zjebałem ze nie powinienem ale tak mnie to dusiło, że musiałem bo nie chce wracać do takiej kobiety. Powiedziałem znajomej co na jej temat mówiła i pokazałem jej wiadomość jak było napisane jak na tacy jaka jest etc. Znajoma powiedziała, że i tak miała już ją wyjebać z mieszkania ale teraz to już postanowione. Oczywiscie jak napisałem jej, że miałem rację ze fajki pali, zielsko próbowała a mówiła ze to pierdoli, potem mi mówi, że sesje oblała itd. Ma wyniki. Wiem, że to jej zycie ale musiałem to jej wygarnąć, od razu czuje się pare kilogramów lżejszy. Oczywiście ona nie odpisała tylko jej koleżanka mi dymy robiła no to coś tam poodpisywałem, ze ma spierdalać ode mnie ta ex moja i tyle. niech sie stacza, niech pali, nie ma własnego zdania, jest żałosna, koleżaneczka ją wyprowadzi aż przejrzy na oczy to będzie może za późno. Widzę tutaj syndrom jej koleżanki z dzieciństwa, z która kontaktu nie ma teraz. Czy to się powtórzyło? Co o tym myślicie? A jeszcze dodam, że spotykała się z 4 razy z moim kuzynem i proponowała mu kino to poszli, potem zaprosiła go do tego mieszkania na film to zaczęła mnie opierdalać a on się żalić o swoim związku nie udanym a potem łyżwy mu proponowała ale on to uciął bo tak jakby ona zaczęła coś sie przypierdalać to to uciął bo kuzyni bliscy to kontaktu nie mają. W dodatku napisałem, że mam ją w dupie ma spierdalać itd. Wiem, że to było może i dziecinne ale po tym wygarnięciu poczułem ulgę bo wiem, że ona się nie zmieniła. Poznała nową koleżankę i robi z nią co ta poprzednia. Fajki itp. Wiem, że to jej sprawa ale chodziło mi o to, że jak np. by się zaczęła odzywać i chciała do mnie wrócić to pewnie zapytałbym czy jara i czy kogoś miała. Powiedziałaby, że pali więc od razu powiedziałbym nara a tak to już wiem, że robi to co kiedyś. Od razu dzisiaj jej koleżanka usunęła mnie ze snapchata, instagrama i moja ex też + blokada na FB. Ale ja mam to w dupie bo jej wygarnąłem i dzięki temu że dowiedziałem się jaka jest co odpierdala nie chce jej nigdy z powrotem bo dla mnie jest żałosna. No jak myślicie? Ona nigdy nie miała własnego zdania, wiecznie to co ktoś powie, łatwo ulega, znerwicowana, dym robiła z niczego. Mówiłem jej to jak byliśmy w związku to przepraszała a ona ciągle robi to samo. Jak to ocenicie? Czy ta dziewczyna na prawdę ma jakieś niskie poczucie wartości? co sądzicie o tych fajkach i ogólnie jej zachowaniu? Ja wiem, że nie powinienem pisać ale no tak mnie to dusiło , że musiałem + to, że się dowiedziałem co robi, że to prawda. Pochyła w dół, więc mam potwierdzenie, że nie chce do niej wrócić a tak to bym się zastanawiał czy jara czy nie. Co myślicie?
Myślimy, że nie czytasz tego, co ludzie tutaj, w twojej sprawie napisali. Myślimy, że nie szanujesz czyjegoś czasu, osób które Ci tu napisały „co masz zrobić”. Ty to olales (co mnie w ogóle nie dziwi), i robisz dalej po swojemu. Pytasz się co myślimy, by i tak zrobić odwrotnie. Kurwa czytałem cały ten wątek i nie widziałem porady w stylu: „poczekaj jakiś czas a potem jedz do niej i powiedz jej jaka z niej kurwa”. Żałosny to byłeś kolego Ty. Posłuchaj; wiesz co zrobiłem jak mi dziewczyna, z która byłem 1,5 roku w czerwcu tamtego roku podziękowała? Nic. Podziękowałem jej za wspólny czas i piękne chwile, przytuliłem ją i poszedłem w swoją stronę. Po miesiącu napisałem do niej SMS na urodziny „wszystkiego najlepszego”. Tylko i aż tyle. . Od tego czasu nie odzywaliśmy się do siebe ani razu. Wiadomo, ze było mi ciężko i do głowy pchały się debilne myśli. Myśle, ze nie ma faceta, który by lekko zniósł rozstanie z dziewczyna, na której mu szczerze zależało i ją kochał. Niemniej ja mam zasadę taka, ze skoro ona zerwała, to ona ma starać się to naprawić. I to jest jedyna opcja. Natomiast sam nie czekam na jej ruch. Już nie. Żyje swoim życiem, zaczepiam inne laski i się z nimi spotykam. Wszystko w życiu ma swoj rytm i nie od razu u mnie tak było. Chłopaki poradzili ci tu już wystarczająco dużo dobrych rad. Jesteś jednym z milionów takich samych kolesi, którzy kiedyś dostali lepę od swojej kobiety aż ich z ringu znieśli. Twoja historia jest dokładnie taka sama jak wielu już tu piszących na tym forum. ajmij się kurwa sobą. Ja w tym trudnym okresie czytałem mnóstwo książek, jeździłem na rolkach i rowerze. Rób coś konstruktywnego zamiast jebac pannie jakieś kaznodziejskie kazania domorosłego tatusia, który trąci desperacja i śmierdzi niespójnością. Młoda dupa z niej, to chce się bawić skoro była w dłuższym związku i jest w nowym środowisku. A ty się od niej odpierdol, ona już nie jest częścią twojego swiata, wiec nie musi słuchać od ciebie żadnych rad ani kazań. Bez odbioru.
mężczyzna1 sorry, ale wykazujesz jakieś objawy zaburzeń na tle psychicznym. To co robisz i wypisujesz jest ogromnie żałosne. Jest tutaj taki dział nazywa się podstawy może coś z tego wyniesiesz, ale póki co nie bierz się za żadne laski do czasu aż nie zrozumiesz jaki słaby jesteś.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Ja uważam, że zarówno ja jak i moja eks zachowaliśmy się po rozstaniu jak szczeniaki i tyle. Nasz pierwszy poważny związek więc jeśli chodzi o mnie to wyciągnąłem wnioski odnośnie tej relacji z dziewczynami. Teraz się zachowałem źle ale ona też. Obgadywała mnie, wyżalała się co robiłem dodając od siebie, jak ja to usłyszałem to po prostu jej to wygarnąłem co dusiłem w sobie od długiego czasu. Ja tą dziewczynę już na prawdę mam w nosie, poznaje inne, nie chce za cholerę do niej wracać, wypisałem sobie na kartce różne rzeczy etc. i nie, nie będę z taką dziewczyną. Dla mnie wszystko skończone. Niech sobie o mnie myśli co chce ale on też wie co ja o niej myślę. Dosadnie jej to napisałem i przekazałem. Przynajmniej zgodnie z prawdą a ona mnie obsmarowywała i się śmiała ze mnie dodając od siebie połowę, sama nie potrafiła pogadać w cztery oczy tylko zablokować a później pisać do mnie przez swoje przyjaciółki, które wiadomo, czyją stronę trzymały. Na prawdę mam ją w nosie. Wyciągam wnioski i uczę się relacji. Wiem, że już takich błędów w nowym związku nie popełnię bo wiem jak się zachowywać w danych sytuacjach a w moim pierwszym związku kompletnie nie wiedziałem więc uważam, że to było mi potrzebne. Dzięki temu wiem jak się zachowywać. Dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam was, a ten cały wątek może zostać usunięty przez administratora. Pozdrawiam!
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Jak jestem w gronie kobiet i np. jakbym jakąś poznał itd jak nie dawno ale skończyłem pisać bo jakoś nie przekonywała mnie jej gadka ale była ładna to o byłej w ten czas nie myślałem bo miałem koło siebie ładną, atrakcyjną kobietę. Czym się zatrułeś tym się lecz - uważam, że to działa w moim przypadku. A powiedzcie mi jeszcze jedno. Wiem, że to by było dziecinne z mojej strony ale, kiedy ona mi pisała, że mam dorosnąć to mogę jej trochę powygarniać? Nie to, że będę krzyczał czy coś tylko np. zobaczę ją gdzieś, podejdę, przywitam się i jak zaczniemy gadać to powiem co myślę o niej i przede wszystkim o tym gdzie mieszka bo mieszka u znajomej, które jeszcze jak była ze mną była dla niej najgorszą kurwą, szmatą, jebaną dziwką a teraz wielka przyjaciółka. Dupska nie miała gdzie wsadzić to poszła. Czy to też nie jest dziecinne? Bardzo mnie korci.. Czy po prostu uszczypnąć się w język i przemilczeć a kiedy ją widzę, mijam to część i iść dalej?
Przemilcz, po co się odzywać? Wtedy pokazujesz, że nadal Cię interesuje jej życie.
Ok, dzięki wszystkim za odpowiedzi, już więcej w moim przypadku myślę, że nie ma co pisać o ex. Biorę się za siebie i wale w nią totalną wyjebę. Co będzie to będzie. Mijam na ulicy tyle pięknych, ładniejszych, że nie mam zamiaru przejmować się jakąś dziewoją.
Nie chce zakładać drugiego tematu. Chodzi o tą koleżankę z uczelni. Jutro dzień kobiet, pewnie będę z nią gadał, widział się na pewno. No chyba, że jej jutro na uczelni nie będzie. No ale przyjmijmy, że będzie. Jak będę z nią rozmawiał to pogadam jak tam jej poszedł niemiecki, trochę droczenie się etc. W pełnym momencie powiem: Swoją drogą, wyciągnij rękę i nie podglądaj! (tutaj wszystko z uśmiechem). Złapię ją za rękę i dam jej cukierka, zacisnę jej pięść ona weźmie rękę z powrotem a ja powiem wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Ona pewnie: dziękuję, dziękuję (może coś tam dalej powie). Na pewno jej będzie miło a ja kontynuuje rozmowę, droczenie się. Coś tam powiem o cukierku, że np. jest specjalny bo nie posiada żadnych kalorii a sprawia, że ludzie się po nim lepiej czują. wszystko oczywiście z uśmiechem, nie poważnie. Jak myślicie, dobre to będzie czy dziecinne? Według mnie gitara.
Jeżeli chcesz wiedzieć "co znaczą słowa laski przy rozstaniu", to już Ci tłumaczę:
Wszystko co laska pieprzy, gdy się rozchodzicie, bez znaczenia czego by nie jęczała, mają tylko i wyłacznie usprawiedliwić jej położenie.
"Znajdziesz inną" znaczy tyle co "znudziłeś mi się, ale nie wiem jak Ci powiedzieć, że mnie nie kręcisz".
Podobne znaczenie mają wszystkie inne teksty typu "nie zasługuję na CIebie" itp.
Laska Ci nie powie otwarcie, "spier...", bo stawiałoby to ją w złym świetle.
A cała reszta słodkiego pierdzenia mówi mniej więcej tyle, że:
"Na wolności nie jest tak fajnie jak chciała i też trąci nudą, a Ty może zapewnisz jej rozrywkę na chwilę."
I chuja z tym zrobisz, bo laska i tak nie myśli o tobie w perspektywie związku.
Znajdzie sobie inne ciacho, co jej zapewni 6 m-cy emocji i tyle.
Ja powiem szczerze, jestem w stanie zrozumieć wiele, powroty po awanturach o poglądy czy spojrzenie na świat, ale wracać do kogoś, kto odszedł z nudy (tak, ona odeszła, z nudy, pewnie jeszcze jakieś koleżaneczki jej powiedziały, że robi dobrze, bo :nie ma emocji").
Stary ona pokazała jasno, że tobą gardzi - jesteś w jej mniemaniu na poziomie zapewnienia rozrywki. A do rozrywki, to jest konsola, albo karnet na netflixa,a nie druga osoba.
Wrócisz do niej, a pół roku później stwierdzi, że znów się nudzi.
Olej, skasuj numer, wyjeb z FB i zajmij się sobą.
Jest 4 mld kobiet na świecie i one wszystkie mają... swój własny urok.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Stary... Co ty bys zrobil po kilku letnim zwiazku z czego polowa to malzenstwo a rozpadlo sie przez wyjazd za granice za hajsem...
Odemnie kobieta odeszla bo tego ''nieswiadomie chcialem'' - analiza mojego zachowania i przeszlosci.
Stalem sie wrakiem czlowieka i cieniem samego siebie nim odeszla
Poznalem sie na nowo, zrobilem retrospekcje mojego zycia, odkrylem kim jestem i co chce robic w zyciu (wczesniej tego nie bylo) bylem nijaki.
Pracuje nad soba, cwicze i sie rozwijam. Serce mi wyje z rozpaczy i tesknoty ale im bardziej jej to pokaze tym gorzej
NA tekst ''znajdziesz sobie inna' odpowiedzialem
, po czym jeszcze raz to powtorzylem u usmiechem na twarzy.
- Owszem i to duzo lepsza - oburzyla sie niemilosiernie
Popelnilem wszystkie bledy przy powrocie, pomimo ze bylem na b.dobrej drodze do jej odzyskania ale... zjebalem
Teraz jestem ja, moj czas i moje pasje.
Schowalem swoja urazona meska dume do kieszeni ( poszukaj artykul tutaj o tym) i zyje.
Zmienilem sie i wciaz zmieniam. Bedzie chciala powrotu, nie bedzie chciala mnie znac. To teraz jest niewazne bo czeka mnie z nia najpierw rozwod a pozniej czas pokaze, lecz nigdy juz nie bedzie na piedestale. Jest Multum innych kobiet, Szukam zapachaj dziury ale tylko do spedzania czasu i seksu, pozniej mam zamiar przebierac jak autorzy tutejszych artykulow, czeka mnie jeszcze dluga droga.
Zycze Ci powodzenia, zajmij sie soba i tym kim jestes. Meskie urazone ego daj do kieszeni i zyj.
W tym roku będę miał 21 lat więc jestem młodym pelikanem. W moim przypadku przyzwyczajenie odgrywa dużą rolę i jak ktoś słusznie zauważył, że mam syndrom wspóluzależnienia z czym się zgodzę. Jak sobie wypisze na kartce plusy i minusy byłej to tam jest większość minusów i nigdy bym nie wrócił do niej, żeby przeżywać to samo. Kłótnie o głupoty, jak coś nie po jej myśli to hałas, wymuszanie płaczem itd. Tragedia. Z wyglądu jest okej ale jak tak na nią patrzę to na mieście mijam multum ładniejszych i być może zrównoważonych psychicznie a nie to co była. Jedyne co mi doskwiera to przyzwyczajenie, że zawsze się jechało i wyjebane. Tez się zmieniam, wyjebalem ja z instagrama etc. Co będzie dalej czas pokaże. Może będzie chciała wrócić, może nie. Ja raczej bym do niej nie wrócił bo wiem ze ona ma problemy z nerwami itd. Mogłem zostawić ja te 4 miesiące wcześniej i byłby spokój ale mam nauczkę żeby nie wiązać się z takimi kobietami. Charakter na prawdę ciężki.
No tak musisz se dać z nią spokój. Też miałem taką sytuacje chorą. Toksyczny związek i brak szacunku do siebie, dziewczyna depresyjna lubiejąca problemy, schodzilismy się i rozchodzili po kilkanascie razy, cyrk i małpy, ale nawet nie masz pojęcia jak się cieszę z tej lekcji. Zadbałem o siebie, schudłem 15 kg, rzuciłem fajki, bo chciałem pokazać sobie, że jak chce to zmienie wszystko. W tej chwili jestem w sytuacji takiej, gdzie sam próbuje wytrenować umiejętność rozmowy z kobietami. Mam z tym duży problem, cieżko mi się przebić by pogadać z obcą kobietą, ale wiem że w koncu się uda. Tyle zmieniłem w swoim życiu to tego nie zmienie?
Witam, odświeżam temat, żeby pokazać wam jak to się w sumie dalej potoczyło z moją ex itd. Tak jak wyżej było napisane ex zamieszkała u znajomej, która wyzywała od najgorszych szmat. Tak się złożyło, że miałem tego nie mówić, zachować to dla siebie bo tylko pogorszę sprawę. Dusiłem to mega w sobie aż do wczoraj. Pojechałemdo tej znajomej ze znajomymi, była zwykła posiadówka. Oczywiście nie obyło się bez tematów ex. Znajoma chce ją wyrzucić (a właściwie już to zrobiła) z mieszkania. Mówiła mi, że moja ex już ją irytuje. Pierwszy miesiąc spoko a dalej to bałagani, jakieś swoje reguły porąbane wprowadza, chodzi po nocach, zaprasza ludzi do jej mieszkania bez jej zgody, nic sobie z tego nie robi. Jej kolega z mieszkania obok mówił jej to, że ex jej na głowę weszłą ale znajoma przymknęła oko na to. Teraz tak: Oczywiście uciąłem kontakt itd ale zawsze w podświadomości dręczyły mnie pewne sprawy. Jak zaczynałem z moją EX to ona miała kumpele, która ją wyciągała na bieganie, kradła fajki tam rodzicom i zmuszała moją ex do palenia. Ona jak idiotka nie potrafiła odmówić. Jak z nią byłem, początki to były to mówiłem, że ma wybrać albo fajki albo ja bo nie będę z dziewczyną, która pali. Ona przepraszała itd. Później mówiła, że przejrzała na oczy, że miałem rację, nie wiedziała co robi, dała się tej swojej przyjaciółce z dzieciństwa, nie potrafiła odmówić etc. Rok i siedem miesięcy no nie paliła bo jak mówiłem nie chciała i przejrzała na oczy jak to powiedziała. Moje zaufanie w tej kwestii było i tak na 50% bo nie wiedziałem czy ona nie potrafi odmówić, czy ją ciągnie palenie ale nie chce mi tego powiedzieć i z racji tego, ze była ze mną to nie paliła. Co się stało po odejściu? Zamieszkała u tej znajomej, która wyzywała od najgorszych bo nie miała gdzie dupy wcapić. Wczoraj się dowiedziałem, że pali fajki, że nawet zioła spróbowała bo chciała etc. Poznała jakąś kolęzankę, która jak to powiedziała nauczyła ją palić i pali miętowe. Czyli syndrom poprzedniej koleżanki z dzieciństwa. Brak własnego zdania i odmowy tylko fajki bo koleżanka powiedziała(czy coś źle interpretuje?), wypady na miasto po nocach, siedzenie u znajomej w mieszkaniu po nocach, palenie, picie pomimo tego, że nawet jej nie zapytała czy może. Niezdawane sesje na uczelni, taka pochyła w dół. Wszystko jej wczoraj wypomniałem, wiem, ze zjebałem ze nie powinienem ale tak mnie to dusiło, że musiałem bo nie chce wracać do takiej kobiety. Powiedziałem znajomej co na jej temat mówiła i pokazałem jej wiadomość jak było napisane jak na tacy jaka jest etc. Znajoma powiedziała, że i tak miała już ją wyjebać z mieszkania ale teraz to już postanowione. Oczywiscie jak napisałem jej, że miałem rację ze fajki pali, zielsko próbowała a mówiła ze to pierdoli, potem mi mówi, że sesje oblała itd. Ma wyniki. Wiem, że to jej zycie ale musiałem to jej wygarnąć, od razu czuje się pare kilogramów lżejszy. Oczywiście ona nie odpisała tylko jej koleżanka mi dymy robiła no to coś tam poodpisywałem, ze ma spierdalać ode mnie ta ex moja i tyle. niech sie stacza, niech pali, nie ma własnego zdania, jest żałosna, koleżaneczka ją wyprowadzi aż przejrzy na oczy to będzie może za późno. Widzę tutaj syndrom jej koleżanki z dzieciństwa, z która kontaktu nie ma teraz. Czy to się powtórzyło? Co o tym myślicie? A jeszcze dodam, że spotykała się z 4 razy z moim kuzynem i proponowała mu kino to poszli, potem zaprosiła go do tego mieszkania na film to zaczęła mnie opierdalać a on się żalić o swoim związku nie udanym a potem łyżwy mu proponowała ale on to uciął bo tak jakby ona zaczęła coś sie przypierdalać to to uciął bo kuzyni bliscy to kontaktu nie mają. W dodatku napisałem, że mam ją w dupie ma spierdalać itd. Wiem, że to było może i dziecinne ale po tym wygarnięciu poczułem ulgę bo wiem, że ona się nie zmieniła. Poznała nową koleżankę i robi z nią co ta poprzednia. Fajki itp. Wiem, że to jej sprawa ale chodziło mi o to, że jak np. by się zaczęła odzywać i chciała do mnie wrócić to pewnie zapytałbym czy jara i czy kogoś miała. Powiedziałaby, że pali więc od razu powiedziałbym nara a tak to już wiem, że robi to co kiedyś. Od razu dzisiaj jej koleżanka usunęła mnie ze snapchata, instagrama i moja ex też + blokada na FB. Ale ja mam to w dupie bo jej wygarnąłem i dzięki temu że dowiedziałem się jaka jest co odpierdala nie chce jej nigdy z powrotem bo dla mnie jest żałosna. No jak myślicie? Ona nigdy nie miała własnego zdania, wiecznie to co ktoś powie, łatwo ulega, znerwicowana, dym robiła z niczego. Mówiłem jej to jak byliśmy w związku to przepraszała a ona ciągle robi to samo. Jak to ocenicie? Czy ta dziewczyna na prawdę ma jakieś niskie poczucie wartości? co sądzicie o tych fajkach i ogólnie jej zachowaniu? Ja wiem, że nie powinienem pisać ale no tak mnie to dusiło , że musiałem + to, że się dowiedziałem co robi, że to prawda. Pochyła w dół, więc mam potwierdzenie, że nie chce do niej wrócić a tak to bym się zastanawiał czy jara czy nie. Co myślicie?
Myślimy, że nie czytasz tego, co ludzie tutaj, w twojej sprawie napisali. Myślimy, że nie szanujesz czyjegoś czasu, osób które Ci tu napisały „co masz zrobić”. Ty to olales (co mnie w ogóle nie dziwi), i robisz dalej po swojemu. Pytasz się co myślimy, by i tak zrobić odwrotnie. Kurwa czytałem cały ten wątek i nie widziałem porady w stylu: „poczekaj jakiś czas a potem jedz do niej i powiedz jej jaka z niej kurwa”. Żałosny to byłeś kolego Ty. Posłuchaj; wiesz co zrobiłem jak mi dziewczyna, z która byłem 1,5 roku w czerwcu tamtego roku podziękowała? Nic. Podziękowałem jej za wspólny czas i piękne chwile, przytuliłem ją i poszedłem w swoją stronę. Po miesiącu napisałem do niej SMS na urodziny „wszystkiego najlepszego”. Tylko i aż tyle. . Od tego czasu nie odzywaliśmy się do siebe ani razu. Wiadomo, ze było mi ciężko i do głowy pchały się debilne myśli. Myśle, ze nie ma faceta, który by lekko zniósł rozstanie z dziewczyna, na której mu szczerze zależało i ją kochał. Niemniej ja mam zasadę taka, ze skoro ona zerwała, to ona ma starać się to naprawić. I to jest jedyna opcja. Natomiast sam nie czekam na jej ruch. Już nie. Żyje swoim życiem, zaczepiam inne laski i się z nimi spotykam. Wszystko w życiu ma swoj rytm i nie od razu u mnie tak było. Chłopaki poradzili ci tu już wystarczająco dużo dobrych rad. Jesteś jednym z milionów takich samych kolesi, którzy kiedyś dostali lepę od swojej kobiety aż ich z ringu znieśli. Twoja historia jest dokładnie taka sama jak wielu już tu piszących na tym forum. ajmij się kurwa sobą. Ja w tym trudnym okresie czytałem mnóstwo książek, jeździłem na rolkach i rowerze. Rób coś konstruktywnego zamiast jebac pannie jakieś kaznodziejskie kazania domorosłego tatusia, który trąci desperacja i śmierdzi niespójnością. Młoda dupa z niej, to chce się bawić skoro była w dłuższym związku i jest w nowym środowisku. A ty się od niej odpierdol, ona już nie jest częścią twojego swiata, wiec nie musi słuchać od ciebie żadnych rad ani kazań. Bez odbioru.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
mężczyzna1 sorry, ale wykazujesz jakieś objawy zaburzeń na tle psychicznym. To co robisz i wypisujesz jest ogromnie żałosne. Jest tutaj taki dział nazywa się podstawy może coś z tego wyniesiesz, ale póki co nie bierz się za żadne laski do czasu aż nie zrozumiesz jaki słaby jesteś.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Ja uważam, że zarówno ja jak i moja eks zachowaliśmy się po rozstaniu jak szczeniaki i tyle. Nasz pierwszy poważny związek więc jeśli chodzi o mnie to wyciągnąłem wnioski odnośnie tej relacji z dziewczynami. Teraz się zachowałem źle ale ona też. Obgadywała mnie, wyżalała się co robiłem dodając od siebie, jak ja to usłyszałem to po prostu jej to wygarnąłem co dusiłem w sobie od długiego czasu. Ja tą dziewczynę już na prawdę mam w nosie, poznaje inne, nie chce za cholerę do niej wracać, wypisałem sobie na kartce różne rzeczy etc. i nie, nie będę z taką dziewczyną. Dla mnie wszystko skończone. Niech sobie o mnie myśli co chce ale on też wie co ja o niej myślę. Dosadnie jej to napisałem i przekazałem. Przynajmniej zgodnie z prawdą a ona mnie obsmarowywała i się śmiała ze mnie dodając od siebie połowę, sama nie potrafiła pogadać w cztery oczy tylko zablokować a później pisać do mnie przez swoje przyjaciółki, które wiadomo, czyją stronę trzymały. Na prawdę mam ją w nosie. Wyciągam wnioski i uczę się relacji. Wiem, że już takich błędów w nowym związku nie popełnię bo wiem jak się zachowywać w danych sytuacjach a w moim pierwszym związku kompletnie nie wiedziałem więc uważam, że to było mi potrzebne. Dzięki temu wiem jak się zachowywać. Dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam was, a ten cały wątek może zostać usunięty przez administratora. Pozdrawiam!