Ostatnio przeczytałem treść tematu, w którym większość wypowiadających się użytkowników, stwierdzała, że i owszem lubi mieć romanse czy też przygody z kobietami które zdradzają swych partnerów.
Praktycznie wszyscy tam byli na tak. Zgadzali się na takie układy.
Ale co pociąga facetów, w tym aby uwodzić zajęte?
Skoro jest tyle wolnych lasek, że trudno je wszystkie lepiej poznać. To po co komu zdradzające?

Czasami te zajęte są łatwiejsze niż wolne.
Nera pisał, że jest trudniejsze poderwanie zajętej.
Jak jest naprawdę, nie powiem, bo nie podrywałem.
Huka nie jest tak, że zakazany owoc smakuje najlepiej? A dzisiejsze społeczeństwo neguje odbijanie kobiet, bo to nie jest korzystne dla państwa, ani dla społeczeństwa jako gatunku. Im więcej dzieci, im większy przyrost tym bardziej mamy szansę przetrwać.
Więc jeżeli jest to zakazane, to ludzie kierują się większą ciekawością, co zwiększa z późniejszej perspektywy naszego prymitywnego mózgu dawkę nagrody – dopaminy, serotoniny, oksytocyny, kiedy dostaniemy to, czego pragnęliśmy.
PS. To jest chwilowa przyjemność, po chwili się nudzi.
Fakt, zakazany owoc to najchętniej podnoszony, zdaje się, argument odnośnie podrywu zajętych pań.
Zakazany owoc smakuje najlepiej, tylko trzeba sobie zadać pytanie, czy trudno go zerwać. Kobieta która decyduje się na zdradę partnera jest bardzo łatwa do zdobycia, jest praktycznie zerowym wyzwaniem. Co innego, gdy chcemy odbić zajęta kobietę, która jest w dobrym związku, musimy stawać na głowie żeby ja zainteresować. tylko po co wpierdalac się komuś w życie, jest tyle wolnych kobiet.
Raskolnikow, z tego co mi wiadomo oksytocyna uwalniana jest przy porodzie, przy karmieniu piersią, a także przy pieszczeniu ich i odpowiada za poczucie bliskości. Stosowana jest jako dodatek do feromonów, aby szybko przełamać barierę bliskości i zaufania.
Sądzę, że fair enough.
Swoje wziąłeś, co Twoje, to Twoje.
W jakich okolicznościach się rozstaliscie?
Nigdy sam nie podrywamm zajętej kobiety. Jeśli już sama daje mi do rozumienia, że możemy poswirowac to atakuje. Też nie zawsze, wszystko zależy od okoliczności poznania. Co mną kieruje? Może w najmniejszym stopniu to, że mogę dać jej coś o czym marzyła, żeby przeżyć z facetem, a jej obecny nie jest w stanie jej tego dać. Nie mówię tu tylko o seksie, głównie chodzi mi o emocje. Fajnie czasami polechtac sobie ego. Poza tym raczej nic, jak jest okazja korzystam, natomiast nigdy na siłę nie rozjebalem żadnej związku bo ja miałem na nią ochotę. Ogólnie, nie polecam, lepiej zająć się wolnymi kobietami
No tak za młodu, taka starsza mężatka, to była wyższa klasa niż "koleżanka Kasia". A dwa to dawała komfort zero odpowiedzialności za swe czyny
Ogólnie zajęta dziewczyna zawsze ma przewagę, bo jest w niej coś na tyle atrakcyjnego że ktoś chce z nią być. Zazwyczaj taka dziewczyna ma poczucie humoru,luz i docenia dreszczyk emocji. Wolne dziewczyny do 24 roku życia (koniec studiów) zazwyczaj tez są normalne. Później im starsza tym gorzej... albo zdziwaczala stara dziewica z kotami, albo taka co miało ja całe osiedle, albo dziewczyna po przejściach i ciągle myśli o byłym albo rozwodka albo drinkujaca itp. itd. Jakie typy zajętych dziewczyn można wyróżnić: a) w związku od miesiąca do roku - spokojnie można pogadać, potańczyć, ugrać coś więcej b) w związku od roku do trzech lat - tu mamy dwie opcje. Pierwsza opcja dziewczyna jest zadowolona i związek rokuje na przyszłość. Wtedy pogadasz, potanczysz i pożartujesz i tyle. Druga opcja dziewczyna widzi że związek nie rokuje i szuka już następnego. Tu spokojnie coś można ugrać. c) zareczona z rokowaniem na ślub - tu ciężko coś ugrać jedyna szansa to ons w dniu panieńskie. d) wiecznie zareczona - czyli niby zareczona ale on nie wspomina o ślubie. Tu albo coś ugrasz bo ona będzie ciekawa, będzie chciała zrobić mu na złość, będzie chciała spróbować czegoś nowego. Albo nic nie ugrasz bo ona już tyle trwa w tym związku ze jej dobrze tak jak jest chodź jest kiepsko. e) młoda mężatka która się nie wyszalala - tu jest szansa pod warunkiem że jesteś zdecydowany, prowadzisz i zero zawahania. f) normalna mezatka - pozartuje, poflirtuje, potańczy i tyle. Jest wierna i ok. g) mezatka dla korzyści - wyszła za mąż dla kasy,auta, domu, nie miała pomysłu na siebie itp. Można z nią coś ugrać ale trzeba zaprezentować jakąś wartość która akurat w danej chwili ona potrzebuje.
Mi tam zwisa czy dziewczyna jest zajęta. Ani mnie to ziębi, ani parzy. Albo jest fajna i mam na nią ochotę albo nie.
Za to z mężatkami jest jedna fajna sprawa poboczna.
Często na tej stronie przewija się James Bond.
W jednym z filmów kobieta pyta go: Ty chyba lubisz mężatki?
JB: Tak, to sprawia, że sprawy są prostsze.
Dokładnie moje zdanie - jak ja mam ochotę i ona też to to robimy, jak nie to nie. To czy ma faceta czy nie to jej sprawa, z tym że nie naciskam jeśli zdecydowanie mówi że ma bo to strata czasu, kobieta w szczęśliwym związku nigdy nie zdradzi (a przynajmniej w to wierzę.. ;] ).
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
jeszcze jest druga strona, ze czasem jak poznajesz jakas kobiete w klubie czy na necie nie masz pewnosci ze ona juz nie ma kogoś czy z kims innym nie flirtuje, a poprostu szuka sobie dodatkowych wrażen o których Ci nigdy nie powie ..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Podrywanie, a raczej zaliczanie zajętych to dla mnie zwykle frajerstwo i pójście na łatwiznę. Napalona mężatka to banał i nie pchałem się w takie relacje nigdy, bo po co? Lepiej ogarnąć dluzej wolną, mocną 8-9
jak Was kręcą zajęte to idzcie do swingers klubu i przynajmniej nie zniszczycie komuś życia 
J/w