Witam wszystkich użytkowników. 
Mój nijaki problem/sytuacja przedstawia się następująco:
Jestem z dziewczyna prawie rok. Wiadomo wielka miłość itp. ok nadal wyznajemy sobie miłość (częściej dziewczyna mówi "kocham" ale ja tez tego nie zaniedbuje). Na brak emocji i przeżyć nie narzeka, często gdzieś jeździmy, jakieś atrakcje, imprezy, zawsze milo spędzamy czas razem, nie ma rutyny. Jak to w związku także się kłócimy, ostatnimi czasy częściej.
Narzeka ze jej nie szanuje, ale ma ten szacunek, dobrze ja traktuje, nie wyzywam, nie krzyczę czy coś podobnego. Dobrze się do niej zwracam-czule.
Sytuacja z przed chwili: coś się stało u niej w domu (sprzeczka z bratem) powiedziała mi o tym, ja jej dałem rade co mogłaby zrobić, poradziłem, wsparłem. A za chwile mówi ze żałuje ze mi o tym powiedziała.. troszkę to na mnie wpłynęło bo odrzuciła moja pomoc i jeszcze żałuję ze się zwierzyła mi.
Co trochę gada o zakończeniu związku, to ja jej mowie ze jeśli chce odejść proszę bardzo, wygląda to tak jakby mnie chciała postraszyć
lecz nie odchodzi 
Co panowie o tym związku sądzicie? trochę chaotycznie ale gdyby coś to poprawie 
Pozdrawiam
Może jest za młoda na zwiazek??? Chyba za bardzo ją rozpieściłeś
Może jakiś borderline albo inne cuś.
Najważniejszym chyba jest co ty sądzisz o tej relacji a nie my. Nie jesteśmy w twojej skórze. Rok związku streściłeś w 150 słowach, trudno byłoby coś powiedzieć gdyby nie jedna rzecz o której wspomniał kolega wyżej - ja bym się brał za inną dziewczynę jeśli obecna gwiazdorzyłaby w ten sposób.
To popraw "zprzeczkę" i "haotycznie"
Młody jesteś, twoja panna pewnie podobnie więc to normalne zachowanie z jej strony. Takie młode uwielbiają takie gierki. Może i jesteś z nią rok, ale nie traktuj tego związku jakoś super poważnie, bo przed tobą jeszcze kilka związków w życiu.
Olewaj jej gadki, dopóki będziesz miał cierpliwość. Jak będziesz miał dość to samemu wyskocz z zakończeniem związku. Jak jej zależy to wróci do pionu, jak nie to będziesz wiedzieć na czym stoisz.
BTW
Nie jesteś od rozwiązywania każdego jej głupiego problemu w jej życiu, typu kłótnia z bratem.
Laski codziennie mają tego typu życiowe problemy.
Wysłuchaj, pociesz i tyle. Inaczej pierdolnie focha, bo "wcale jej nie słuchasz/rozumiesz". Przerabiałem
Mnie się tutaj wydaje, że jest między wami za mało kina. No bo na logike piszesz o przeżyciach, o zabawach, a o kinie? Skoro zachowujesz się przy niej kulturalnie , to nie ma prawa mówić,że jej nie szanujesz, więc może sęk tkwi w tym, że Ona po prosty chce się do Ciebie przytulić chłopie - pomyśl trochę jak Ona (Easy ma o tym ostatniego bloga http://www.podrywaj.org/blog/co_... ).
Miałem kiedyś kumpele (nie była żadnym targetem), która jak coś się stało to mi powiedziała i po prostu się przytuliła, z resztą... Związki często rozpadają się przez brak dotyku - nie tylko atrakcje, nie tylko :"kocham Cię", ale szczera rozmowa, dotyk i zaufanie - to jest kwintesencją udanego związku.
Jeśli nie mam racji to szukaj innej, ale możesz spróbować mojego planu.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Główny problem to stagnacja. To oczywiste, brakuje jej emocji. Widziałeś kiedyś jakąś telenowele? One są skierowane w potrzeby kobiet i pełno tam wątków, kłótni, zejść, rozejść zagmatwanych w chuj. Widocznie kobiety tego potrzebują. Nie kieruje się w życiu telenowelami ale zauważyłem to także z doświadczenia. Jak jest zbyt dobrze, to jest źle
Ty swojej dajesz wsparcie, radę, itp. same pozytywy. Ale ona potrzebuje też negatywów, bo wyraźnie zaczyna się nudzić. Jak następnym razem powie o zakończeniu związku, to możesz powiedzieć że wkurwia cię takie gadanie, wyjdź i trzasnij drzwiami. Albo zrób jej jakąś niespodziankę, kup kwiaty. Zerżnij na ostro, albo olej całkowicie przez dwa dni. Cokolwiek innego niż zawsze, bo ona potrzebuje całej palety emocji. Nie może karmić się tylko miłością i rozkoszną sielanką, bo ją zacznie mdlić. Gdybyś jadł na śniadanie, obiad i kolację najlepszą pizzę jaka istnieje na świecie dzień w dzień, przez cały rok, to w końcu zacząłbyś pragnąc czegoś innego, nawet potrawy, której normalnie nie lubisz, czegokolwiek byle nie tylko tej jebanej pizzy. True story.
Pomogłem? Odwdzięcz się* *komukolwiek
Laska rozwiana emocjonalnie. Robi, co chce. Robi tak, bo wcześniej dałeś jej na to przyzwolenie.
Piszesz, że atrakcji jej nie brakuje. W takim razie zabierz jej te atrakcje, wówczas może doceni Twoje starania.
Jeśli dalej będzie próbowała na Ciebie wpłynąć mówiąc, że zerwie relację po prostu sam odejdź. Szanuj siebie. Nie pozwól nikomu, zwłaszcza najbliższej osobie na takie zagrania, bo z kogoś naprawdę bliskiego dość szybko może stać się osobą, której będziesz mieć po dziurki w nosie. Szacunek przede wszystkim. Traktujcie się poważnie.
Bez urazy, ale skoro dopuszczasz do takich sytuacji i one się pojawiają ponownie, to zły prognostyk. Laska czuje się bezkarnie, robi co chce i może mieć Cię przez to za pipkę.
Rozwiązania są dwa. Zmienisz swoje postępowanie albo zmienisz partnerkę, co w przypadku nie zmienienia tego pierwszego nie gwarantuje powodzenia!
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
Kobieta nie mówi ci o swoich emocjonalnych przeżyciach, bo oczekuje rady. Udzielanie rady nie jest wsparciem. Nie w jej rozumieniu. Mówi Ci o tym, bo chce o tym powiedzieć. I tyle. Masz wysłuchać po prostu. Udzielając jej rady, postępujesz jak słoń w składzie porcelany. Trzeba przytulić, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze (oczywiście nie spuszczać z oka ekranu, gdzie gra Brazylia).
Panowie dobrze mówicie, zgadzam sie z wami. (ja 18 lat, dziewczyna 17)
czyli aby gada o koncu zwiazku. A jak przychodzi co do czego, że mowie ok,to zakończmy to. To chyba standard, że nie chce (chce winę zwalić na mnie zapewne:)) albo tak kocha
chociaż podsumowując dziewczyna świetna, młoda ale swój rozum ma (jak na ten wiek to się wyróżnia) A i urodziwa HB9-10 (nie to że się chwale ale taka sztuka
)To też szkoda.
Ale jak to dziewczyny, własnie wróciłem od niej i zdając raport sytuacja sie przedstawia tak że wszystko wróciło do "normy". Mówi jedno, myśli drugie a trzeciego nie robi
Dodam, że jestem jak to ona ujeła "cierpliwym i twardym" oczywiście nie jestem jej "pieskiem"
Co do jej bezkarności- musi sie liczyć z tym co robi i mówi. Są dobre efekty, tylko w gorszych chwilach "foszkach" ma zachwiania, lecz tylko to olewam i wyśmiewam
Wybaczcie za błedy w piśmie..to z pośpiechu
Koledzy chyba za bardzo wszystko przedstawiłem ze złej strony, napewno dlatego, że chodziło mi konkretnie o tą negatywną stronę, pomijając i nie przedstawiając dobrych/pozytywnych stron w związku.
Już wiem co mam robić, jak działać
Bardzo dziękuję za wypowiedzenie się oraz rady. Pozdrawiam
Jeśli człowiek nie potrafi czegoś dostrzec od razu, potem może już tylko zamknąć oczy.
rysiekonomatopeja
Takim tekstem ją "gasze" i przywołuje się sama do porządku, bo w myślach zdziwiona zapewne, że jej nie proszę o to żeby nie odchodziła etc.
Tak miała z byłymi słyszałem, a ja taki nie jestem. Nie biegam za nią i nie proszę o bycie ze mną. Ma warunek, że jeśli chce być ze mną to tylko z własnej woli a nie dlatego, że TYLKO ja tego chce. Moją dominacje czuje napewno, gdyż sama o tym mówi.
Dzieki za udzielenie się
Jeśli człowiek nie potrafi czegoś dostrzec od razu, potem może już tylko zamknąć oczy.
Hmm... Z tekstu wynika, że uważasz, że bycie miłym i zawsze wiernym dla swojej wielkiej pani jest wielkim okazem szacunku i miłości, który sprawi, że na zawsze będziecie tkwić w tej pięknej bajce?
Powiedz mi... Gdzie ty żyjesz?
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Drogi mgk
) także nadszarpnąłem jej zaufanie itp.
Moze tak uwazam a może nie. W każdym razie bardziej jestem właśnie chamski\wredny dla ludzi niz miły.
Co do wierności, otóż taki nie byłem bo kręciłem trochę na boku (samusieńki początek związku:)) z innymi(oczywiście sie dowiedziała. Przyjąłem wszystko na klate a mimo to nie chciała odejść
Święty nie jestem
Jeśli człowiek nie potrafi czegoś dostrzec od razu, potem może już tylko zamknąć oczy.