Siemka.
Nie chciałem tego pisać, ale trochę się już nazbierało i sam nie wiem co się dzieje. Przejdę do rzeczy. Staż związku pół roku. Panna w moim wieku. Początek sielanka pierwsze 3 miesiące i dopiero mniej więcej zaczęły się niepokojące rzeczy. Najpierw jakieś kłótnie z dupy co swoim spokojem ogarniałem. Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy miały takie sytuacje:
- po pijaku obraża mnie na imprezie, zamówiłem po prostu taksę a ona, że kurwa chce iść do domu TERAZ, awantura, jakieś rzucanie się
- po jakiejś kłótni spotkała się z typem, o którego byłem zazdrosny bo czasami do niej wypisywał "przecież to tylko kolega" po mojej poważnej reakcji zablokowała go
- wyzywanie w kłotniach " spierdalaj:, "odpierdol się ode mnie"
- "już ci się nie podobam?" teksty, że jestem z nią tylko dla ruchania i nie mam nic innego do roboty
- nie umiesz być w związku( ona wcześniej miała jednego partnera dosyc dlugo, ja jakieś krotkie relacje nie nazwalbym tego zwiazkami)
Generalnie jest wybuchowa i mówiłą, że ma taki charakter. Przechodzimy przez to jakoś. Poza tym naprawdę się ona angażuje, organizuje czasem nam czas, robi niezapowiedziane obiadki, jakiś mały upominek z okazji bycia "x czasu" razem. Dobrze się dogadujemy.
To wszystko powoduje taki kontrast. Ogień i woda. Sam czasami rozmyślam nad tym czy to ma sens, przyszłość itp.
No pytanie jest to czy jest z nią jest coś nie tak? Jakoś można nad tym pracować?
Skoro się zastanawiasz czy to ma sens i ona co jakiś czas kręci dramy z dupy to pewnie nie ma sensu. Chyba, że lubisz takie atrakcje w związku.
Ma dziewczyna jakiś problem ze sobą, mi by się nie chciało męczyć. Ty nic z z tym nie zrobisz. Ona sama musi się ogarnąć.
Jesteś zazdrosny o typa a ona po kłótni się z nim umawia? No, niezła agentka, fajne zagranie.
"No pytanie jest to czy jest z nią jest coś nie tak? Jakoś można nad tym pracować?"
Można pójść do psychologa, ale za nią tego nie zrobisz.
Ewentualnie możesz dać jej ultimatum, że jeśli nie zacznie nad sobą pracować, to będziesz musiał zakończyć znajomość z nią. Z tym, że musisz się trzymać tego, co zadeklarujesz.
Ale jak ona nie zacznie czegoś ze sobą robić, to to się samo nie zmieni.
Z tego co piszesz to jesteś spokojnym człowiekiem, który zniesie wiele. Ona nie będzie Cię szanować, jak nie zaczniesz się jej stawiać. Pozwalasz się traktować źle, to tak będziesz traktowany.
Można próbować nad tym pracować, gwarancji na to brak.
Atakuje ona ze strachu, gdy czuje się niepewnie. Niepewność wynika z jej niestabilnego obrazu siebie. Boi się, że jest brzydka (nawet jeśli nie jest) czy inne strachy z dupy. Może też podświadomie obawiać się bliskości i ją sabotuje.
Musisz z nią porozmawiać, że dajesz jej bardzo dużo wsparcia, że nie robisz jej krzywych jazd, że dbasz o nią i że ją kochasz. I!
Że niczym sobie nie zasłużyłeś na takie traktowanie, i jeżeli jej zależy na Tobie i Was, To jej czas na tym popracować. Bo jej wybuchy i impulsywne działanie działają na wasz związek destrukcyjnie.
Jeżeli się zgodzi, to masz pozycje wyjściową do następnych kroków i dopiero wtedy napomknij, że złamała zasadę spotykajac się z tamtym. Nadszarpnęła Twoje zaufanie i teraz na jej barkach będzie tego odpracowanie.
Wymagaj wtedy od niej tego i tamtego. Dopiero wtedy zobaczysz, czy jej na Tobie zależy.
Jeżeli zacznie obracać kota ogonem, stawiać się, albo mówić, że "ona tak już ma". No to mam złe wieści. Będziesz się kopał z koniem.
PS. Próba pokierowania związkiem na dobre tory jest moim zdaniem dobrym wyborem. Nabierzesz doświadczenia, w egzekwowaniu zasad, w konsekwencji słów i czynów, w wychowywaniu. Nawet jak nie wyjdzie, to nie koniecznie z Twojej winy. Ona może się w tym okresie życia po prostu nie nadawać na związek. Po za tym, nie będziesz sobie zarzucał, że być może za szybko ją rzuciłeś. Nie będziesz gdybał.
PS2. "Przechodzimy przez to jakoś."
Związki nie zawsze są kolorowe, ALE, jeżeli zachowania drugiej połowy powodują u Ciebie duży dyskomfort, to nie wolno tego przemilczać dla "świętego spokoju". Dla świętego spokoju to można sprawdzić czy żelazko jest na pewno wyłączone, w związku coś nie gra, trzeba gadać, wymagać, stawiać granice, konsekwentnie.
I tego ta relacja może Ciebie nauczyć.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Ona chyba nie potrafi byc w związku. Po prostu podświadomie musi wszystko rozpierdolic.
Jakby do mnie laska powiedziała bym spierdalał to bym tak zrobił. Szkoda czasu bo ona nie bedzie nad sobą pracować. Łatwiej powiedzieć, ze "mam taki charakter". Uciekaj czym prędzej.
- po pijaku obraża mnie na imprezie, zamówiłem po prostu taksę a ona, że kurwa chce iść do domu TERAZ, awantura, jakieś rzucanie się
- po jakiejś kłótni spotkała się z typem, o którego byłem zazdrosny bo czasami do niej wypisywał "przecież to tylko kolega" po mojej poważnej reakcji zablokowała go
- wyzywanie w kłotniach " spierdalaj:, "odpierdol się ode mnie"
- "już ci się nie podobam?" teksty, że jestem z nią tylko dla ruchania i nie mam nic innego do roboty
- nie umiesz być w związku( ona wcześniej miała jednego partnera dosyc dlugo, ja jakieś krotkie relacje nie nazwalbym tego zwiazkami)
o pytanie jest to czy jest z nią jest coś nie tak?
To pytanie retoryczne?
Jakoś można nad tym pracować?
Tak, można. Ale pracują obie strony. Ty wykazujesz się wyrozumiałością, a ona ciężką pracą nad sobą. Czy będzie potrzebna terapia? Tego nie wiem, ale ja sobie nie wyobrażam do dziewczyny z która jestem w związku powiedzieć, np. "odpierdol się".
A wiesz, jaka jest druga opcja? Posłuchać jej rady i się odpierdolić
Na prawdę nie uważasz, że nie zasługujesz na kogoś, kto będzie Cię szanował? A nawet, jak dojdzie do kłótni, to można bronić swoich racji, można przeklinać, można nawet się na siebie wrzeszczeć, ale można to robić bez obrażania się. Pamiętaj, jak Ty się sam nie będziesz szanował, to ona też Cię nie będzie szanować.
Borderline z spod skrupuły. Przerabiałem temat i uważaj bo z czasem może się robić grubo. Na moim wpisie masz przykład mordo. Ja na Twoim miejscu spieprzył bym do krainy boba marleya.
danijel