Sytuacja zaczyna się we wrześniu, poznałem wtedy fajną dziewczynę od której postanowiłem wziąć numer telefonu.
Umówiłem się z nią na początku października na piwko i wszystko było fajnie, ale przed spotkaniem napisała mi "sliti, ale to nie jest randka", wtedy to zrobiło mi mały mindfuck w głowie, ale poszedłem na spotkanie, była miła gadka szmatką, a po spotkaniu spróbowałem kc - nie pykło - no cóż, zdarza się.
Jakiś czas później ustawiłem się z nią znowu, ale w dzień spotkania mi napisała, że jest zawalona robotą i nie da rady, nie ukrywam, że byłem wkurwiony, ale takie życie. Płot twist jest taki, że wybrałem się wieczorem na siłkę, wsiadłem w tramwaj, żeby przejechać dosłownie jeden przystanek (co śmieszne, na poprzedni tramwaj spóźniłem się 20 sekund) i kto wraca do domu tym tramwajem? ONA, podbiła do mnie i zaczęła zapraszać na piwo, ale stwierdziłem, że planów nie zmieniam i mam nastrój na siłownię (co w sumie było prawdą, nie miałem już humoru na spotkanie z nią)
W tramwaju też zaprosiłem ją na domówkę u kolegi, wcześniej nie chciałem tego robić, bo nie wpuszcza się sarny pomiędzy stado wilków, ale yolo.
Domówka, miło, fajnie i przyjemnie, po alkoholu trochę przyspermiłem... Pogadałem z nią, z jej koleżanką i ogólnie wszystko było ok. Starym zwyczajem, powiedziałem, że muszę z nią pogadać z boku, zabrałem do kuchni i ją pocałowałem,(pocałunek, odwzajemniony - nie całowanie). Domówka trwała dalej, ja trochę odjebałem, bo w sumie całowałem się z inną, do dziś podejrzewam, że tego nie widziała, ale kto wie...
Domówki koniec, ja szczęśliwy KC zaliczone, czego chcieć więcej??
No i tak trwałem trochę poddany, że się dowie o tej drugiej, ale wydawało się, że wszystko jest ok.
Zaprosiła mnie i moich znajomych na parapetówe i zapytała czy mam prawo jazdy.
Okazało się, że potrzebuję przewieźć meble z pobliskiej miejscowości do siebie. Ona wynajmowała auto i potem stawiała obiad, a ja jestem kierowcą.
Początkowo jej odmówiłem, gdyż po dużym mieście nigdy autem nie jeździłem no ale w razie potrzeby mogę to zrobić.
Powiedziała, że rozumie i ktoś inny jej pomoże.
Kolejnego dnia się odezwała, czy jednak ja tego nie zrobię. Zgodziłem się i byliśmy umówieni na wieczór.
I w sumie to było dziwne, jakoś szczególnie podzielnej uwagi nie mam, w szczególności jak prowadzę to i skupiałem się na drodze, a nie prowadzeniu rozmowy.
Aczkolwiek było coś dziwnego, czułem się z nią jak na poligonie wojskowym, co mnie wkurwiło. Stój, jedź, idź, nieś... Nosz kurwa...
Oczywiście powiedziałem jej, że może zmienić wobec mnie ton, zamiast wydawać rozkazy, może mnie prosić.
Koniec końców odstawiłem z nią auto pod sklep z pod którego je wypożyczyliśmy i wracaliśmy na przystanek tramwajowy. W międzyczasie znalazłem wózek zakupowy, to kazałem jej wejść i trochę ją powoziłem po parkingu, potem ona trochę mnie...
Było miło, stoimy na przystanku tramwajowym, zadzwoniła do niej jej matka, żeby się podpytać co z tymi meblami co woziliśmy i czy żyje. Ja na migi dałem znać, że też chcę porozmawiać z jej mamą i dostałem telefon XD
Chwilę gadki, kobieta sympatyczna i gdzieś w trakcie rozmowy target nazwałem koleżanką.
Po rozmowie mi się za to oberwało (nie pamiętam dokładnie jak to brzmiało, ale na zasadzie "jestem tylko twoja koleżanką")
W tramwaju siadamy osobno i się ignorujemy, ja traktuje to jako przekomarzanie, więc dzwonię do niej, i zaczynam mówić do niej tak, jak by wygrała nagrodę w radiu i że może się do mnie dosiąść.
Trafiamy na miasto, ona proponuję jedzenie (nadal mi rozkazując) i poszliśmy na burgery. Chciała zapłacić, ale stwierdziłem, że to za późno nie obiad i zapłacę za siebie, a ona kiedyś mnie gdzieś zaprosi ( w rzeczywistości nie lubię jak ktoś za mnie płaci) jakaś gadka szmatką i pytanie "sliti, czy ty mnie w ogóle lubisz?".
I poprawną odpowiedzią chyba nie było duszenie się ogórkiem z burgera xd W sumie to pytanie zjebalem po całości, bo jej odpowiedziałem, że to nie ma tak i mnie, że kogoś lubię czy nie lubię itd. (Debil) Później po dłuższej refleksji, jej napisałem, że ją lubię, ale wiecie xdd Wyraźnie było widać, że jest zasmucona, no ale wiecie...
Po burgerach poszliśmy do pubu, spotkaliśmy jej znajomych (yay) i się dosiedlismy, nie jestem mistrzem takich rozmów to siedziałem, słuchałem i czasem coś tam powiedziałem, gdzie kilka razy przecięła palę mówiąc mi "cicho".
Zamówiłem sobie ubera i wyznaczyłem trasę tak, żeby zahaczyć o mieszkanie jej i jej psiapsi (czy zapłacę 10 czy 15 zł za ubera mi różnicy nie robiło)
Podjechaliśmy pod mieszkanie, każę jej się przytulić i dać buziaka, ale moja głowa kazała mi się odwrócić w ostatniej chwili, by buziak wylądował na ustach (tak, jestem debilem). Pogadałem trochę z jej psiapsi w uberze i nara.
Spotkanie 3/10
Dzień parapetówki. Miałem przenocować u siebie psa jej psiapsi, bo nie chciała, żeby biegał pomiędzy 30 osobami na parapetowie, ja się zgodziłem.
1. Lubię psy
2. Lubię psy
Skoczyłem na before do kumpla który mieszka obok, pijemy i okazało się, że mój target przenocował jakiegoś kolesia po domówce. Nie powiem, że się wkurwiłem, ale się wkurwiłem, poczułem się jak ostatni frajer. Niby do niczego nie doszło, ale przez chwilę miałem ochotę nie jechać na parapetówe... Zapiłem smutki, poszedłem odebrać psa od jej psiapsi i ta zaoferowała, że nas podwiezie. Ja się zgodziłem, wsiadamy, jedziemy, gadka szmatką, no i wyciągam małego pluszaka który był jednym z prezentów na parapetówe i go daje tej psiapsi, stwierdzając, że target i tak na niego nie zasługuje XDDD
Wbijam na imprezę, mówię część, przytulam się do niej, daje prezent i nara. Całą imprezę ja ignorowałem. Raz siedzieć na łóżku w ciemnym pokoju, wchodzi, siada obok i się pyta o co chodzi, a ja nadal w trybie full ignore. Zauważyła, że nic nie wyciągnie więc sobie odpuściła. Na pożegnanie się z nią przytuliłem i nara.
Wróciłem do piesia, ranek był ciężki, piesio kochany i czekalem, aż psiapsi psa odbierze. Tak leżę z psem na łóżku i dzwoni target, odrzucam połączenie, dzwoni drugi - odrzucam, za 3 razem odbieram i mówi mi, że zaraz będą, odpowiedziałem ok i czekam.
No i standard, wbija psiapsi z targetem i inna psiapsi, idę po psa, gadka szmatka, target olewany, widzę, że szuka kontaktu ale go nie dostaję. Biorą psa zamykam powoli drzwi i widzę tylko, jak przez te szczelinę się na mnie target patrzy.
Parę godzin później, mój kumpel wysyła mi screena, że napisał do niego mój target z pytaniem co mnie ugryzło xdd
Mój foch jeszcze z chwilę trwał i napisałem do niej czy idziemy na piwo. Zgodziła się.
Byliśmy umówieni na 20 i spóźniła się 30 minut, nie ukrywam, że byłem wkurwiony. Spotkanie, gadka szmatką, trochę się rozgadałem.
Gadaliśmy trochę o związkach, gdzie dla niej najważniejsze jest najpierw się zaprzyjaźnić, a potem robić coś więcej, ja się z tym trochę nie zgodziłem bo stwierdziłem, że związek i przyjaźń to dwie różne rzeczy, a nie ewolucja jednego z drugiego.
Dostałem opierdol za ten pocałunek z auta, co się nagle odwróciłem, że ona sobie tego nie życzy i bla bla bla.
Trochę pograłem na jej zazdrości, swoją przyjaciółką. Gdzie wrzuciłem na ig wcześniej nasze wspólne zdjęcie, z miejsca, gdzie target zabrałem na pierwsze spotkanie xd Trochę jej powiedziałem o tej przyjaciółce, blablabla, mogła być zazdrosna, a wręcz bym powiedział, że była xd
Zadała mi kilka dziwnych pytań jak "Czy twój ziomek chce się ze mną umowic" - odpowiedziałem na to perfekcyjnie, ale męczy mnie to do dziś. Tłumacze to sobie tym, że chciała wzbudzić we mnie zazdrość, ale też wiem, że mój kumpel ma powodzenie u kobiet... Do dziś nie wiem co o tym myśleć.
Kolejnym pytaniem było to, czy nazwałem ja swoją siostrą XDD Bo niby psiapsi jej tak powiedziała.
Koniec końców poszedłem ja odprowadzić na przystanek tramwajowy, po drodzę próbuje KC, nie wchodzi i się jej pytam, czego odemnie oczekuje.
-"Chce, żebyśmy byli ziomkami"
-"Nie, jasno stawiałem gdzie ta relacja ma iść"
I tu mi wchodzi pocałunek (odwzajemniony), ale nadal tylko pocałunek...
Nagle wywala tekstem "ja tego nie chciałam" i, że musi iść.
No i teraz zaczyna się zabawa... Ona nie chce się spotkać, bo uważa, że ja zmusilem do pocałunku... Ona mi mówiła, że nie chce być calowana, ja tego nie uszanowałem itp. itd. Jedyna możliwością na spotkanie, jest spotkanie w większej grupie, bo wtedy ma pewność, że jej nie pocałuje ponownie... Wywaliła mnie z insta (ale story moje nadal regularnie przegląda xd)
Siedziałem cicho, próbowałem z 2 razy, gdzieś zabrać i nadal ten sam tekst. Wkurwiłem się i napisałem jej, że w takim razie odpuszczam sobie. I dostałem odpowiedź "Serio, sliti? xd Serio? xd Nie mam dla Ciebie wartości jako przyjaciółka? xd"
Co w kontekście naszej rozmowy o związkach napawa mnie nadzieją, ale...
Nie wiem, wydaje mi się, że relacja jest już zjebana, ale proszę o opinie, może jakieś rady? Co robić, jak się zachować?
Jej zachowanie prawdopodobnie wynika z tego, że jest dosyć świeżo po poważnym związku i czuję się zraniona, ale sam nie wiem...
Ja pierdolę... Czułem się, jakbym czytał jakąś miłosną historyjkę z Bravo Girl.
Popełniłeś tak dużo błędów w tej relacji, że głowa mała. Nie dziwie się dziewczynie, że obecnie tak na Ciebie reaguje. Twoje całe dotychczasowe zachowanie wobec niej doprowadziło do takiego stanu rzeczy.
Ok. Jeżeli dziewczyna jest świeżo po poważnym związku i czuje się zraniona, to raczej nie jest to najlepszy moment, aby myśleć o niej w kontekście czegoś poważniejszego.
To co może Ci na chwilę obecną pomóc, w tejże sytuacji, do której sam doprowadziłeś jest to, abyś się wycofał. Przestań do niej pisać, proponować jej spotkania itd. Nie okazuj póki co swojego zainteresowania. Jeżeli przybierzesz taką wycofaną postawę, to po jakimś czasie ta dziewczyna zacznie się zastanawiać, co się stało, że już za nią nie ganiasz. Wtedy może zacząć jej tego brakować, gdy będzie czuć, że straciła Twoje zainteresowanie. Będzie tęsknić za tym, wobec czego może nastąpić zwrot akcji, gdzie sama zacznie Cię podrywać. Wtedy to Ty będziesz Panem sytuacji, bo obecnie, to ona jest "górą" i robi z Tobą Panie kolego, co tylko chce. Jesteś dla niej, jak zabawka, którą za chwilę może się znudzić i rzucić w kąt.
Pozdrawiam.
Przyznam że nie chciało mi się czytać całości, a tego "Wywaliła mnie z insta (ale story moje nadal regularnie przegląda xd)" nawet nie chciałem widzieć.
Laska ma Ciebie za pizdę i jesteś jej opcją, tylko nie opcją a ani b tylko tak w połowie alfabetu.
Po 2 naucz się całować - szczerze, przez ostatnie kilka lat jedyny "normalny" pocałunek w usta to miałem z matką i babcią.
Kobiety kochają się całować, one nawet robią to ze swoimi koleżankami. Najpierw zbliżasz swoją głowę do niej, potem rozchylasz usta, potem zaczynasz muskać swoimi ustami jej usta, kusisz ją tym. Patrzysz jej głęboko w oczy, obserwujesz reakcję. Jak się odsuwa - to nie idziesz dalej (jak dobrze rozegrasz to to się nie zdarza), jak idzie dobrze - możesz nawet się odsunąć i powiedzieć "dziś całowania nie będzie". Stary, TY TO KONTROLUJESZ.
Masz mieć taki mindset - "Wiem że mogę Cię mieć, wiem że jakbyśmy byli sami to bym Cię zerżnął i dałabyś mi ze sobą zrobić wszystko, dlatego NIE MUSZĘ się o tym upewniać dając Ci tego buziaka w kuchni".
Albo ją mocno przyciśnij - wkładasz jej rękę za szyję albo za włosy, drugą na plecy i przyciągasz do siebie, w każdym razie po męsku - w tę lub w tę stronę, a nie prosisz się o ochłapy.
"Jej zachowanie prawdopodobnie wynika z tego, że jest dosyć świeżo po poważnym związku i czuję się zraniona, ale sam nie wiem..."
pierdolenie.
Każda czuje się zraniona dopóki nie znajdzie odpowiedniego faceta.
Co zrobić? Chuj wie, nie byłem w takie sytuacji nigdy, zawsze od 1 spotkania stawiam sprawę na tyle jasno, że laska się domyśla po co będziemy się spotykali.
Pewnie olałbym ją, jakby dalej pisała to bym zadzwonił, powiedział że to dla mnie strata czasu i przyjaźń mnie nie interesuje, albo się spotykacie na Twoich warunkach albo wcale.
Jakby chciała się spotkać - wtedy konkretnie pushuj, najlepiej weź z miasta na chatę pod pretekstem grzańca/drinka (jakie lubisz drinki -> o bo akurat robię zajebiste mohito -> to chodźmy do mnie, ale nie licz na nic więcej niż jeden drink), jak nie to next.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Olej ją i koniecznie rozglądaj się za innymi. Wiele spraw zjebałeś i to ten moment gdzie trzeba odpuścić i ochłonąć. Ona na pewno się jeszcze odezwie, a mając w rękawie kilka innych potencjalnych panienek człowiek działa całkiem inaczej
@sliti666 nie jest Tobą zainteresowana, nie poruchasz sobie, tracisz tylko czas i energię.
Temat wyczerpany, można zamykać