Prosiłbym o rady, co dalej:) Sporo czytałem, mniej więcej wiem, jak to ma wyglądać oraz jakich błędów unikać, niemniej nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia, w szczególności, jeśli chodzi o dotyk etc.
Krótka historia:
dziewczynę znam ok. trzy lata, razem studiujemy, niemniej nigdy nie trzymaliśmy się jakoś specjalnie razem, ot spotkania na studiach. Ja mam obecnie 25, ona 22. W międzyczasie skończyłem również drugi, dosyć dobry kierunek, te studia generalnie traktując luźno i rzadko się tam pojawiając, zarabiam dosyć dobrze, sporo podróżuję, jestem pewny siebie etc. Czemu o tym piszę? Bo w jakiś sposób wyróżniałem się przez to na tle innych osób, z którymi miała / ma do czynienia. Ona natomiast jest dosyć mocno "international", ma mnóstwo zagranicznych znajomych, natomiast w czas wolny to głównie wyjście do knajpy / jakaś impreza.
Ok. półtora roku temu próbowałem ją poderwać, poszliśmy do kina, ale później to sp... wysyłając tysiące smsów i wychodząc na frajera. Trochę poczytałem no i za radami odpuściłem sobie na zasadzie "przecież są inne laski". Przez kolejny rok "mijaliśmy się" przed / po zajęciach, ja na nią nie zwracałem uwagi, gadałem z innymi, niemniej nie, żeby ją jakoś szczególnie zlewać, ot "cześć" - "cześć" i tyle. W międzyczasie miałem zresztą inną dziewczynę.
Na początku roku i ja, i ona wyjechaliśmy na pół roku, przy czym każdy w inne miejsce. Przed wyjazdem spotkaliśmy się jakieś dwa razy w knajpie (nie sami, akurat w byłem i ja, i ona i kilka innych osób). Nawet się fajnie gadało, kontakt się odnowił, ja zresztą do tego wyjazdu podchodziłem totalnie na luzie załatwiając większość rzeczy niemalże na dzień przed, co było dla niej lekkim szokiem, że to wszystko udało mi się bez problemów w takim czasie poskładać;) No i pojechaliśmy. Przez pół roku jakaś tam krótka rozmowa na fb na zasadzie "a co tam słychać", "a jak tam".
Obecnie:
wróciłem 2,5 tygodnia temu, ona jest w Polsce od ponad dwóch miesięcy i robi aktualnie staż pn-pt. Pierwszy raz spotkaliśmy się ~1,5 tygodnia temu, miała mi dać jakieś notatki, umówiliśmy się w centrum, bo akurat się tam umówiła ze znajomą na piwo. Posiedzieliśmy na tym piwie ~2-3h, ona, że w ogóle zaj... że się z nami spotkała, jak to fajnie, że wróciłem etc. Całkiem fajnie spędzone kilka h, ja zresztą przyjechałem na takim fajnym stylowym... rowerze, gdzie potem sobie jeszcze jakaś para młoda robiła z nim sesję. Nie mam obecnie nikogo, pomyślałem sobie, może by spróbować jeszcze raz? No ale nie mam ochoty znowu wyjść na frajera, jak 1,5 roku temu.
Kolejny tydzień to kontakt przez fb, jakieś gadki o studiach, jak napisać pracę na ich zakończenie, gdzie ona teraz pracuje, co ja robię etc. Spotkaliśmy się w pt na egzaminie. Posiedzieliśmy potem ~2h na kompach, ja akurat miałem coś napisać, ona poprawiała tą swoją pracę, więc jej pomagałem trochę się z nią drocząc, był kontakt wzrokowy, ale kina nie było. Średnio jej to szło, więc mówię, że jeśli udałoby mi się znaleźć trochę czasu w weekend (bo w sb. mam to i to, a w nd wyjeżdżam), to jej to mogę poprawić i przesłać pod koniec weekendu - ok. Wracając trochę pogadaliśmy, ale trochę to wszystko było takie sztuczne, niemniej dziewczyna nagle wyskakuje z tekstem, że... w sumie to fajnie było w tej knajpie, a jeszcze ten rower i ta para młoda, tak fajnie to wyszło etc. Z doświadczeniem słabo, więc zamiast zaproponować jakieś wyjście temat znikł.
Przez weekend zero kontaktu, wysłałem poprawioną pracę w nd wieczorem mailem z dopiskiem, że lubię wino takie i takie. W pn na fb, jaka ona nie jest wdzięczna, kupi mi wino, piwo, czekoladę. W międzyczasie dostałem od znajomych info o wyjeździe w połowie października, ale nie jakaś nuda w postaci zwiedzania, tylko pt/sb nocny rajd autami, sb/nd impreza, generalnie spontan, dobra zabawa i sporo akcji. Zadzwoniłem wieczorem z pytaniem, czy by się z nami nie wybrała bo trzeba dać znać w miarę szybko, jechałaby jeszcze nasza znajoma i mój kumpel. Ok - spoko. Pytam o co chodzi z czekoladą, ona, że no czekolada, ja do niej, że myślałem, że jak pisze, że mi czekoladę postawi, to raczej taką w knajpie, bo to trochę niepoważne taka ze sklepu:) Ok, pogadaliśmy jeszcze chwilkę, dziewczyna się wypytuje, czy widzimy się w sb na egzaminie, bo na tą czekoladę później pójdziemy etc. - ok.
Doszedłem do wniosku, że skoro ja dzwoniłem, to niech teraz kontakt wyjdzie od niej. Do czwartku cisza, w czw. przychodzi jakiś głupi sms na zasadzie, czy coś już udało mi się załatwić. Odpisuję, że idę dopiero jutro. Tyle. Wieczorkiem poszedłem do kumpli na imprezę, było zabawnie, wysłałem jej jakąś tam fotkę na fb i chwilkę pogadaliśmy. Pt był akurat "piątkiem trzynastego", wysłałem rano tekst w stylu "Nie daj się pechowi i linka do teledysku beautiful day U2". I zaczyna się wymiana smsów, że dla niej "pt 13" to zawsze szczęśliwe były, ale jak tam u mnie idzie"
etc. I tak żeśmy trochę poesmsowali. Kilka h przerwy, wieczorem przysyła tekst w stylu "Ale ten dzień nie był taki pechowy, prawda?:D". Znowu kilka smsów, widzimy się jutro.
Nigdy nie dzwoniła (A), niemniej rano tel, gdzie ten egzamin, o której się widzimy etc. Przed egzaminem siedzimy sobie na korytarzu, coś tam się uczymy, przybijamy żółwika jak komuś uda się odpowiedzieć etc;) Niestety napatoczyła się koleżanka (B), dziewczyna (A) wyskoczyła z pomysłem, żeby iść się potem wspólnie napić, więc ze spotkania we dwójkę nici... Poszliśmy na shoty, no ale może nie wszystko stracone. Ja sobie siadłem obok (A), koleżanka naprzeciwko, więc nie najgorsze miejsce no i można wprowadzić kino:) Wiadomo, co alkohol robi z ludźmi, generalnie nienajgorzej to wyglądało, dziewczyna nie miała nic przeciwko:) Podjechaliśmy kawałek tramwajem razem, ona wysiadła do domu, ja pojechałem dalej. Zadzwoniłem ~1h później spytać się, czy kontynuujemy wieczorem. Ona, że idzie na urodziny znajomego, ale możemy się zgadać, niemniej teraz jest pijana, niech zadzwonię za jakieś 2h. No i teraz pewnie "trochę" sp..., bo dzwonię po tych ~2h - nie odbiera. Zamiast na tym skończyć, zadzwoniłem po kolejnej godzinie jeszcze raz - to samo. I za ok. godzinę znowu... Zero odzewu, więc wysłałem smsa w stylu "dodzwonić się do Ciebie to jak wygrać 6 w totku, miłego wieczoru", w międzyczasie poszedłem na miasto ze znajomymi.
Pomysł, żeby zadzwonić ponownie dzisiaj wydawał mi się szalony, niemniej fajna pogoda, można gdzieś wyjść i zrobić coś fajnego. Padło na rower i wycieczkę w jakieś fajne miejsce. Choć generalnie nastawiłem się na to, że telefonu nie odbierze, miałem wtedy odpuścić na kilka dni. Dzwonię ok. 12, pierwszy sygnał, telefon odebrany i tekst, że "przepraszam, że wczoraj nie odbierałam, ale tak się upiłam, że poszłam spać, na te urodziny również nie poszłam" (super, ale mogła sama oddzwonić zadzwonić / wysłać sms, prawda?). Ok, no to skoro jest fajna pogoda, wyskoczmy na rower. No ale ona coś tam by w sumie chciała zrobić, ja na to, że spoko, zrobisz i to, ale rower też w niczym nie przeszkadza. Ok, umówiliśmy się ok. 15, ona roweru nie ma, ja mam dwa, zgarnę ją autem, jedziemy do mnie, bierzemy rowery i jedziemy na wycieczkę
Podszedłem do tego na zasadzie "zobaczymy co będzie", nie spodziewając się czegoś super udanego, zresztą nie wiadomo nawet, czy nam się będzie fajnie razem gadać przez tak długi czas, bo w sumie we dwójkę nigdy razem nie byliśmy. A tutaj... było mega. Zobaczyliśmy kilka miejsc, których nie widziała, zresztą do celu nie dojechaliśmy, bo po drodze mijaliśmy przystań z kajakami, padło pytanie czy pływała kajakiem, ona, że nigdy, "no to olewamy cel podróży i płyniemy?", "ok, super". Spontan i coś nowego. I z minuty na minutę rozmawia się coraz bardziej naturalnie, kajaki są, ale nie ma żywego ducha, szukamy właściciela, biorę ją na chwilkę lekko za rękę i wprowadzam do środka, próbuję ją tam jakoś lekko objąć kierując w odpowiednią stronę, nie ma żadnego problemu, poprawiam jej włosy etc. Wracając w stronę domu czułem się już jak z bardzo dobrą znajomą, po niej również było widać, że dzień wyszedł ok, zrobiło to na niej wrażenie, zachowuje się naturalnie. Jedyne, czego nie za bardzo jak na razie ogarniam to dotyk i mam wrażenie, że wychodzi to średnio naturalnie z mojej strony i czasem widać, że to trochę sztuczne (np. włosy):/ Podwiozłem ją autem do domu, przy okazji zupełnie przypadkiem okazało się, że lubimy tą samą muzykę więc się troszkę pokiwała w takt piosenki w aucie;) Pyta się, czy słyszałem jakąś tam piosenkę, tej akurat nie słyszałem, mówię wyślij mi linka. Zresztą jeszcze jakiś notatek mi tam ma poszukać i ew. jutro przynieść, bo będziemy się pewnie widzieć na studiach (ja mam egz., a ona idzie coś tam załatwiać). Ma wysiadać, mówię "daj buziaka". Ona nie chce. "To chociaż w policzek", "w policzek możesz", przytrzymałem jej szybko głowę, dałem buziaka w policzek i tyle. Nie spanikowała, wymieniliśmy jeszcze kilka zdań jak już stała przy samochodzie, pojechałem do domu.
I teraz jestem w kropce, bo nie wiem co dalej...
- we wt przylatują jej znajomi z Włoch, z jej półrocznego pobytu tam, do tego będą tutaj siedzieć kilka miesięcy, wiadomo, Włosi - przystojni;), ale co bardziej istotne zabiorą sporo czasu;
- niby jest ok, niemniej ona jest bardzo otwarta, jeśli chodzi o nawiązywanie nowych znajomości i do nowych osób podchodzi bardzo serdecznie. I mam wrażenie, że cały ten czas jest właśnie na zasadzie "fajnie spędzonego czasu z nowym znajomym", bez nastawienia na nic więcej.;
- nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o kino. Fajnie mi się gada, jestem pewny siebie i spontaniczny, niemniej kino akurat wychodzi średnio, a bez tego wiadomo - nic dalej nie będzie. A to co było do tej pory to generalnie to, co wśród zwykłych znajomych;
I teraz pytania, jeśli moglibyście pomóc:
- kiedy i na kiedy ją gdzieś zaprosić, żeby nie wyszło, że obok niej skaczę? Widzimy się jutro, to dobry moment? Ona jest potem w pracy do pt, we wt przylatują jej znajomi. Jak to rozegrać? Uderzać jutro, czy poczekać 2-3 dni i zaproponować coś wtedy telefonicznie (jutro i tak się będziemy widzieć)? Spróbować się umówić na jakiś wieczór w tygodniu, czy np. na weekend? Jeśli zadzwonię za 2-3 dni, to z racji przyjazdu znajomych pewnie poumawia się już z nimi Jeśli zagadam jutro nie wyjdę na needy? Z drugiej strony nie chcę zostać "przyjacielem";
- co z dotykiem? W jaki sposób to eskalować, żeby dziewczyny nie spłoszyć? Tzn. nie mam problemu z nie wiem, poprowadzeniem jej przez drzwi, objęciem, jak wydarzy się coś fajnego, ale to jest przecież standard dla znajomych.
- całowanie, kiedy? Z jednej strony nie chcę jej spłoszyć, z drugiej nie chcę wyjść na frajera, który nie jest w stanie pocałować dziewczyny;
- wyjazd. Gadaliśmy o podróżach, trochę poopowiadałem jej o swoich takich dosyć spontanicznych wyjazdach organizowanych niemalże z dnia na dzień ("jakie to super, również bym tak chciała"), ona z tekstem, że kilka tygodni temu też pojechała tak ze znajomym z pracy na jeden dzień w góry. Potem miała z nim jechać również na wesele, na którym była tydzień temu, ale pojechała tam sama, więc temat raczej skończony. Zaproponować jej np. wyskoczenie gdzieś na weekend, na cały razem z noclegiem, na jeden dzień? Jeśli tak, to kiedy wyjść z taką propozycją? Jutro, kiedy jest największa szansa na zgranie terminów, ale spontan żaden, czy np. w czw. wieczorem, kiedy wyszłoby to na zasadzie "a wiesz co, weekend się fajnie zapowiada, więc jeźdźmy tu i tu", ale szansa na wyjazd mocno spada?
- jak się zachować, jeśli np. na propozycję wyjścia gdzieś w weekend / wyjazdu padnie jakaś wymówka, z której będzie jasno wynikać, że mnie spławia.
Możesz próbować, ale nie rób z niej priorytetu. W między czasie oczywiście umawaj sie z innymi etc... Powodzenia
Nie ma Game Over, jest tylko Next Level . . .
Ojej , za bardzo ci zależy . Zajmij się hobby i spotykaj z innymi i później spróbuj dalej : )