Jako, że 90% z was jest ode mnie starsza i bardziej rozgarnięta chciałem prosić was o pomoc.
Aktualnie stoję przed wyborem studiów, i wasze sugestie były by mi bardzo pomocne. Próbuję znaleźć coś co może mnie zainteresować, i w przyszłości jakoś zaowocować.
Mianowicie:
Jaki kierunek studiów wybrał byś, posiadając wiedzę jaką teraz masz? Lub jaki wybrałeś, i jest to dla Ciebie spełnieniem marzeń?
Od razu uprzedzę parę postów: Nie mogę założyć własnej firmy, rok przerwy na znalezienie tego co mnie interesuje nie wchodzi w grę, nie mam pasji więc nie mogę iść w tą stronę.
Dziękuje, i proszę o wyrozumiałość 
Ty lepiej rodziców zapytaj jak już naprawdę nie wiesz co robić. Oni Cie znają i na pewno Ci dobrze doradzą. Bo wiesz co? Wszystko może dobrze zaowocować w przyszłości, tylko do wszystkiego jest potrzebna ciężka praca. Pozdrawiam
Sam stoję teraz przed wyborem studiów, gdyż zostałem w domu i podbijałem punkty na medycynę.

Niby mój wymarzony kierunek, ale po napisaniu zajebiście matury spadły mi klapki z oczu i zacząłem dostrzegać nowe możliwości dla siebie.
Widzę dwie świetne opcje, które dostrzegał wcześniej, pewnie nie zdecydowałbym się na poprawianie matury.
1. Informatyka - programowanie. Jest to cholernie przyszłościowa rzecz, gdyż rozwój techniki idzie w parze z powstawaniem nowych miejsc pracy, a ilość ludzi chcących być programistami jest mniejsza niż ilość powstających miejsc pracy. Gdybym myślał tak rok temu, to zdecydowałbym się na kurs (tzw. bootcamp - np. CodersLab - wygoogluj sobie) w czasie wakacji, a potem poszedł na studia informatyczne, dokształcał się samemu, a w wakacje odbywał masę staży. 3-5 lat to na prawdę w cholerę dużo czasu i jakbyś go poświęcił na intensywną naukę, to świat już potem stoi otworem. Do tego dokładasz naukę języków (np. niemiecki i angielski) i pracujesz dla zagranicznych korpo zarabiając zagraniczny szmalec
2. Ekonomia + studia MBA (Master of Business Administration) + 2-3 języki perfect. 5 lat ekonomii, 2 lata MBA, w tym czasie uczysz się języków, odbywasz staże, dodatkowe kursy, czyli łapiesz doświadczenie w sprzedaży, a doświadczenie jest cholernie ważne w tej branży. Przykładasz się do tego mocno i jesteś gość.
Co ja bym zrobił?
Połączył te dwie rzeczy i zbudował firmę informatyczną. I kto wie. Może tak się stanie.
Mam nadzieję, że dałem do myślenia
Pozdrawiam
Budowlanka? Budowlanka w dobie Brexitu, kryzysu i budżetu unijnego na rok 2020 w którym Polska będzie płacić tyle ile z unii dostawać a od 2026 będzie płacić więcej niż z unii otrzymywać?
Wielkie inwestycje się kończą, wielkich budów (obojętnie z jakiej branży) i drugiego Euro2012 w Polsce nie będzie. - Piszę to ja. Inżynier Budownictwa w specjalności drogowej.
Za to Polska niezależnie od kształtu UE i ilości kasy z niej płynącej, będzie dalej montownią dla zachodnich fabryk. Dlatego poszedłbym w tym kierunku. Jesteś kozkamiem z matmy i fizyki to wybrałbym wszelkiej maści: mechaniki, mechatroniki, elektroniki, robotyki i pracę w przemyśle ale bynajmniej nie na zwykłej produkcji...
Jesteś słaby z fizyki ale z matmy w miarę jako tako? Wybrałbym: zarządzanie i inżynierię produkcji (tylko na politechnice, nie baw się w jakieś zarządzania na uniwersytetach a tym bardziej na prywatnych uczelniach) i do tego kuł język (jakiś inny niż angielski).
Chyba, że nie chcesz być jakimś inżynierem w fabryce i wolisz pracę biurową to wszelkiego rodzaju finanse i rachunkowości (wsparte kursami rachunkowości oraz językiem obcym) ale to wiąże się z pracą w korpo (przynajmniej jakiś czas) - nie dla każdego.
Jeszcze inną fajną opcją i przyszłościową - społeczeństwo starzeje się, są kierunki medyczne. Ale nie tylko medycyna. Ale i wszelkie inne. I dodam, że w tej gałęzi wcale nie musisz iść na studia! Są naprawde dobre i Państwowe Szkoły Policealne. Jakaś Asysta stomatologiczna (choć to bardziej dla lasek), jakaś protetyka (czyli techniki stomatologiczne), farmacja (zarówno studia jak i policealna), jakaś asysta osób starszych itd itd.
Jesteś typowym humanistą który słabo liczy? Jakaś filologia może być rozwiązaniem i ciśnięcie w kierunku tłumacza przysięgłego. Ale tu musisz byc nastawiony na to, że to zawód zamknięty. Ciężko może być się przebić i coś po studiach jednak znaleźć...
Jest kilka fajnych ścieżek ale budowlankę odradzam. Dziś, w roku 2016 (i patrząc wstecz), może i zawód spoko, ale patrząc dalej (na lata 2020 i dalej) już moim zdaniem tak atrakcyjnie nie jest... Wszystko zależy od Twoich predyspozycji. Moje opcje które Ci dałem plus ta ekonomia i MBA + informatyka (o których wspomnieli inni) są naprawdę dobrymi opcjami (przynajmniej patrząc z dzisiejszej perspektywy)
jeśli czujesz się w programowaniu to jak najbardziej to, a jak nie to coś z elektroniką. ogólnie coś technicznego lub mundur np. WAT
Gdzieś miałem listę zawodów przyszłościowych oraz takich, które niedługo umrą. Pamiętaj, że jak skończysz studia, to mogą być już nowe zawody.
Mówię tu o wysokich branżach.
Ważniejsze od tego, na jaki kierunek pójdziesz będzie to, czy się w niego zaangazujesz i czy podstawa programowa będzie dla Ciebie za mała. Bo będziesz tak chłonął temat.
Najchętniej teraz bym poszedł na coś związane z biznesem i strategią biznesową. Aktualnie pracuję w firmie, w której szefem jest gość, który potrafi obracać pieniędzmi i kierować ludźmi. Uczę się os niego.
Jak bym miał pójść na studia, to na takie, które by mi się przydały globalnie, a nie lokalnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Przede wszystkim idź na to co czujesz, a nie że to fajnie wygląda. Studia do przede wszystkim papier, ale nie tylko. Kończę obecnie inżyniera na Politechnice.
Na maturze zdawałem rozszerzony Polski, chociaż zadanka z Matmy też mnie zawsze jakoś bardziej jarały. Fizykii nie ogarniałem kompletnie. To był okres kiedy wiara w samego siebie była na poziomie minus (-100). Ale coś we mnie pękło. Powiedziałem sobie dam radę. Przemyślałem, że zawsze od dziecka interesował mnie transport. Progi były raczej małe. Przyjeli dużo osób. Ale 1 semestr zweryfikował. Na 1 semestrze Matematyka miała tak dużo punktów ECTS, że nie można było wziąć warunku. Samemu musiałem dociągnąć matme rozszerzoną. Byłem na tyle uparty, że w 2 semestrze byłem zwolniony z egzaminu. Fizyka - poziom rozszerzony hard. Zadania były przejebane na maksa. Z własnych kieszonkowych dawałem na korepetycje i zdałem... jako pierwszy. Mechanika, wytrzymałość itd. to też były przewalone przedmioty. Może trochę nie w temacie, ale podałem Ci przykład, że jak coś bardzo chcesz to możesz dosłownie wszystko.
Studia też uczą cię myślenia. Rozwiązywania problemów. Tam nikt Ci nie wyłoży tu i teraz co masz zrobić. Musisz sam myśleć, sam się doszukiwać czemu to tak, a nie tak. Czasem niestety jest to denerwujące.
Na jakiekolwiek studia pójdziesz studia, które wg Ciebie są interesujące to i tak będziesz miał od zajebania tematów i rzeczy, które pewnie nie będą Cie interesowały.
Koledzy wyżej Ci nakreślili, co i jak, co możesz zrobić żeby potem gdzieś pracować. A ja chciałem Ci pokazać jak wygląda od środka to co musisz przejść. Bo łatwo się mówi, ciężej czasem to zrobić.
Ja osobiście wybrałbym trochę inny kierunek studiów, ale i tak się cieszę z tego gdzie jestem, co osiągnąłem. Uważam, że każda uczelnia (oprócz prywatnych) i każdy kierunek jest dobry jeśli Cię to interesuje w jakikolwiek sposób. Jak nie masz pasji, ogarniasz trochę matmę i fizykę i masz trochę samozaparcia do nauki to polecam politechnikę. Ew. jakieś finanowe, ekonomie jeśli w świecie techniki się średnio odnajdujesz.
Nauczyl sie niemieckiego i studiowal w Niemczech... Wszystko Ci dofinansuja. Tam syndrom studenta bez kasy nie wystepuje.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Może ekonomią się zainteresuj i handlem na GPW, 5-10 tysięcy wystarczy, żeby zacząć i zarabiać przyzwoite pieniądze
Prosty przepis na lipę w swoim życiu? idź na studia które są "przyszłościowe" nieważne czy cię to interesuje czy nie - ale liczysz na dobry hajs. Poszczęści ci się - to będziesz zapierdalał w korpo na stanowisku które niekoniecznie cię kręci, no ale w oczach swoich i innych będziesz "kimś" bo masz tyrkę za te 4 koła miesięcznie i nową Octavię na kredyt. A jak się nie poszczęści - tak jak tym co szli 10 lat temu na zarządzanie i marketing jako przyszłościowy kierunek i marzyli o byciu szefem tylko z racji posiadanego wykształcenia, to będziesz robił gdzieś za 1500. Możesz też zacząć robić to co cię kręci i się doskonalić w tym, nieważne czy to wymaga studiów czy nie. Jak wymaga - już wiesz na co pójdziesz, a jak nie - nic się nie stanie jak nie będziesz inżynierem, za to codziennie będziesz szedł do pracy czy też prowadził swoją firmę z przyjemnością.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij
Dziękuje wszystkim za rady, będę miał chwilę to postaram się odpisać jak to widzę