Mam taką ciekawostkę.
Generalnie nie mam żadnego problemu z poznawaniem nowych kobiet, przechodzeniem do kolejnych poziomów itp. To zawsze ja byłem ten prowadzący, aż trafiła kosa na kamień.
Około listopada 2021 r. poznałem dziewczynę z Ukrainy. W mojej skali 9 a mam wyśrubowane wymagania. Kilkukrotnie widziałem ja w różnych miejscach i ona również zwracała na mnie uwagę, stąd przy kolejnym spotkaniu podszedłem i poprosiłem o nr tel. Od razu zaznaczyła, że jest w związku i nr mi nie da, ale dostałem kontakt na FB. Po kilku wiadomościach zgodziła się na spotkanie. Po pierwszym, umówiliśmy się na następne. Dziewczyna sama inicjuje kontakt zarówno tel. jak i chętnie zgadza sie na spotkania. Jako że jest dość otwarta, często mówi mi jak bardzo je się podobam, że lubi spędzać ze mną czas, rozmawiać a jej aktualny związek od wielu miesięcy jest raczej przyjacielski itd. Aby nie przedłużać, spotykamy się od listopada, sypiamy ze sobą, widujemy się 3-4 razy w tygodniu, dziewczyna mówi że się zakochała i sumie ja trochę też. Generalnie zachowujemy się jak para. Był wspolny wyjazd na weekend itp.
A teraz do rzeczy. Wciąż nie został finalnie zakończony jej poprzedni związek, który trwa od 2 lat. Od samego początku informowała mnie, że jej facet niedługo przeprowadza się do innego miasta o wiele większego i ona pierwotnie miała z nim wyjechać, ale pojawiłem się ja i to skomplikowało jej plan na życie. Około stycznia stwierdziła , że już tak nie może i musimy przestać sie widywać. Po dwóch dniach sama do mnie zadzwoniła, że nie wytrzyma beze mnie i powiedziała facetowi, ze nie chce z nim być i zostaje tutaj. Jednak jej facet nie przyjął tego do wiadomości i stwierdził, że nie ma takiej opcji, aby się rozstali, że ona z nim wyjeżdża itd. I taki impas trwa od ok. lutego. Ona spotyka sie ze mną, codziennie dzwoni i pisze, sama angażuje spotkania a z nim widuje się w pracy. Jednak, jak sama twierdzi, nie jest w stanie definitywnie z nim zerwać, nie wie jak mu to powiedzieć, bo nie może podjąć decyzji, czy zostaje czy wyjeżdża. Oczywiście wyrażam jej swój pogląd na ten temat, lecz trochę pękam aby postawić sprawę na ostrzu noża i zerwać kontakt ąz sytuacja sie wyjaśni.
Ktoś miał coś takiego? 
"Oczywiście wyrażam jej swój pogląd na ten temat, lecz trochę pękam aby postawić sprawę na ostrzu noża i zerwać kontakt ąz sytuacja sie wyjaśni."
W tej sytuacji, w której jesteś to całkiem dobre wyjście. Ale musisz się liczyć z tym, że minie sporo czasu, aż ona wróci. W sensie może być tak, że powiesz, że wóz albo przewóz, ona powie, że wyjeżdża z nim i potem pół roku będzie ciszy, zanim ona się odezwie znowu. Nie musi tak być, ale może. Pytanie, czy Ty dasz radę się trzymać tego postanowienia, bo jak już powiesz, że albo Ty albo on, to będzie ciężko się z tego wycofać nie tracąc twarzy.
Musiałbyś to też zrobić mądrze. Bez fochów, dramatów, obrażania, pouczania itp. Tak, żeby ona miała w głowie Twój obraz wartościowego faceta, który odchodzi de facto z jej winy. Że to ona traci coś istotnego przez swoje niezdecydowanie.
"jej facet nie przyjął tego do wiadomości i stwierdził, że nie ma takiej opcji, aby się rozstali, że ona z nim wyjeżdża itd. I taki impas trwa od ok. lutego"
Jeśli ona jest niezależna finansowo, to ten impas wynika raczej z jej niezdecydowania. Przecież mogłaby się wyprowadzić od niego itp. Jeśli z nim nie mieszka, to tym bardziej. Co to znaczy, że on tego nie przyjął do wiadomości? Przecież jej nie wiąże i nie trzyma w piwnicy...
"Jednak, jak sama twierdzi, nie jest w stanie definitywnie z nim zerwać, nie wie jak mu to powiedzieć, bo nie może podjąć decyzji, czy zostaje czy wyjeżdża"
Powinieneś wykorzystać taki moment i odwrócić go na swoją korzyść. Trzeba było powiedzieć tak: nie mam prawa Cię do niczego zmuszać, jeśli chcesz wyjechać z nim, to wyjedź. Masz do tego prawo. A potem zrobić jej porządne dalej - nie mieć czasu na spotkania, być zajętym bardzo, zdystansować się emocjonalnie. Tak, żeby ona poczuła, że nic na niej nie wymuszasz, ale też nie pozwolisz sobie na to, żeby sytuacja tak dalej wyglądała.
Z tego co opisujesz to kobieta chciałaby być z Tobą, ale jakiś lęk ją trzyma tam, gdzie ona szczęśliwa nie jest. Więc jak to umiejętnie rozegrasz, to ona od niego odejdzie. Tylko nie możesz się bać robić konkretnych ruchów, nawet jeśli będą oznaczać, że przez jakiś czas nie będziecie mieć kontaktu.
Powinieneś wykorzystać taki moment i odwrócić go na swoją korzyść. Trzeba było powiedzieć tak: nie mam prawa Cię do niczego zmuszać, jeśli chcesz wyjechać z nim, to wyjedź. Masz do tego prawo. A potem zrobić jej porządne dalej - nie mieć czasu na spotkania, być zajętym bardzo, zdystansować się emocjonalnie. Tak, żeby ona poczuła, że nic na niej nie wymuszasz, ale też nie pozwolisz sobie na to, żeby sytuacja tak dalej wyglądała.
*** To chyba najbardziej rozsądne rozwiązanie. Nie mam zamiaru się obrażać, bo to dziecinne, ale faktycznie czuje do siebie brak szacunku, że na coś takiego pozwalam. Dodam, że ona cały czas wspomina o naszej wspólnej przyszłości itd., okazuje oznaki zazdrości o inne kobiety, przy czym wg. mnie nie ma powodu, ale to chyba oznaka zaangażowania.
W niedziele mamy wspólna kolację i pewnie seks, więc pewnie od przyszłego tygodnia lekko postaram sie wychłodzić relacje. Męczy mnie ta sytuacja jak cholera
" czuje do siebie brak szacunku, że na coś takiego pozwalam"
no to nie możesz tego zostawiać tak jak jest
Zobaczysz, że jak odzyskasz szacunek do siebie, to ona też zacznie Cię szanować bardziej.
To budzi szacunek, kiedy ktoś umie stawiać granice.
Jak zgadasz się na coś, co Ci nie pasuje, to tracisz w oczach swoich i w jej oczach też.
Yahoo, panna poleruje berło Tobie i tamtemu. Być może nawet ubijacie nawzajem swoje mleczko. Ona nie jest dobrym materiałem na coś poważnego.
Po pierwsze co jest Twoim celem? Napisałeś że dziewczyna się w Tobie zakochała i Ty w niej trochę chyba też. Póki co spotykacie się, macie seks, czasem gdzieś wyjedziecie. Jeśli zerwiesz kontakt do czasu aż ona zostawi tamtego to stracisz seks. Powiedziałeś jej co myślisz i ona podejmie decyzję czy wyjeżdża czy zostaje. Ty wykorzystaj sytuację na 100% i używaj ile się da. Możesz też spotykać się z kimś równolegle jak zostanie to zostanie. A jak pojedzie to przynajmniej skorzystasz na maksa.
Po pierwsze co jest Twoim celem? Napisałeś że dziewczyna się w Tobie zakochała i Ty w niej trochę chyba też. Póki co spotykacie się, macie seks, czasem gdzieś wyjedziecie. Jeśli zerwiesz kontakt do czasu aż ona zostawi tamtego to stracisz seks. Powiedziałeś jej co myślisz i ona podejmie decyzję czy wyjeżdża czy zostaje. Ty wykorzystaj sytuację na 100% i używaj ile się da. Możesz też spotykać się z kimś równolegle jak zostanie to zostanie. A jak pojedzie to przynajmniej skorzystasz na maksa.
Bardziej bym uznał, że jesteś fwb niż ona go zostawi. Pewnie jesteś lepszy od niego w łóżku a z nim ma stabilne życie. Temat bym nazwał nieciekawa sytuacja bo nic nie będzie stałego z tego.
Byłem w podobnej sytuacji, laska finalnie ucięła kontakt;// ale czuję że jak z czasem jej nie wypali to się odezwie. Ciekawe jak będzie u Ciebie, pamiętaj że między tym co laska mówi planuje, obiecuje a tym co zrobi to jest przepaść. Daj znać jak się potoczyło
______________________________
Nie mów hop póki nie włożysz;-)
Postanowiłem wybrać wersję hard. Dziś to zakończyłem,bo zbyt wiele nerwów mnie to kosztowało. Zobaczymy
Jak jej to zakomunikowałeś?
Oczywiście. Przez tel. powiedziałem, że taki układ mi nie odpowiada i że się wycofuje a to daje czas do podjęcia decyzji. Widać było że jest zaskoczona, ale powiedziała, że w pełni rozumie.
Co wy Macie z tym rozpatrywaniem lasek dających dupki na boku jako kandydatki na poważne partnerki?
To jest przepis na katastrofę, a ta laska to już kompletnie. Kocha, ale jest z tamtym, ona nie wie co zrobić, itd. Przecież to jest jakiś żart.
Faceci są zdesperowani
Dżizus kurwa ja pierdolę stary chłop, a rozkminy na całą stronę o co jej chodzi... Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o to samo. Tamten jest pewny, a z tobą nie wiadomo, więc puka się z wami dwoma czekając na konkretną ofertę z twojej strony - co będę z tego miała jeśli zerwę z nim i zostanę z tobą - bo chyba nie myślałeś, że masz złotego pytonga i dlatego ona daje ci dupy po kątach, będąc oficjalnie w związku z kimś innym? To wszystko jest proste jak szczanie, a wcale bym się nie zdziwił jak do kompletu jeszcze się pojawi jakiś mąż i dzieci na Ukrainie, którzy też tam na nią czekają