Witam ,zanim zdecydowałęm się na ten wpis na forum przeczytałem wiele innych tematów ,które często są poruszane i bardzo podobne głownie za sprawą młodszych ludzi, ale problem ten występuje też i u starszych i będzie nieco inny.
No dobra przejdę do rzeczy .Jestem już prawie rok z partnerką ,która ma 27 lat i mieszkamy razem. Od miesiąca zaobserwowałem dużą zmianę jeśli chodzi o seks.
Wcześniej uprawialiśmy go bardzo często ( za wyjątkiem wyjazdów i delegacji raz w tygodniu ale to był krótki epizod) ,nawet i kilka razy dziennie ale 3 razy w tygodniu to byl minimum.Od miesiąca zauważyłem całkowity brak seksu i kiedy już dochodzi do zbliżenia to słyszę same wymówki:
- "Nie mam ochoty, jestem zmęczona , boli mnie głowa,boli mnie ząb, chce mi się spać,rano muszę wstać itp." Powoli juz mam tego dosysc i zacząłem z nią o tym rozmawiać poważnie ,żeby odnaleźć przyczynę.
Usłyszałem tylko ,że ona nie ma ostatnio ochoty i seks nie sprawia już jej przyjemności jak kiedyś, i od jakiegoś czasu nie dochodzi itp.
Zaczyna już też się psuść coś między nami przez częste kłotnie i głupie fochy z jej strony oraz wybuchowe zachowanie.
Nie stety nic nie dała ta rozmowa bo za każdym razem mówi co innego.
Nie wiem co z tym zrobić
Zaczynam powoli oglądać się już za innymi laskami dosłownie wszędzie, na mieście ,w pracy ,na siłowni czuje ,że długo już to nie pociągnie.

adaś - nie histeryzuj!
najpierw trzeba zdiagnozowac problem, bo rzadko wina jest tylko po jednej stronie
jego higiena, stresy w pracy, tabletki antykoncepcyjne...
Pogadaj, w czym problem.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kobietom w stałym związku spada libido im pewniej i stabilniej się w nim czuje. Dużo seksu jest na początku, potem chuć spada
Na pewno jeśli jest rzadziej niz raz w tygodniu, to trzeba reagować. Często w długich związkach jest też tak, że jest dużo seksu przez 3mc, potem 2-3 mało, bo dziewczyna chora, problemy w pracy, jakieś pierdoły urzędowe, a gdy to minie, to znowu wszystko wróci do normy. Gadką niestety nic nie ugrasz, bo na poziomie logicznym jej nie przekonasz, że ma jej się chcieć, kiedy jej się nie chce i już. NIE MA OCHOTY, to nie przekonasz ją by ją miała.
Pomyśl jak ją nakręcić, gra wstępna to często kilka h przed się zaczyna a jej temperatura ma sobie rosnąć. Wspólna kąpiel z winem, jakaś komedia gdzie jest dużo seksu ( sprawdzone), seks w innym miejscu niż zwykle,pokombinuj coś. W sumie najważniejsza zasada - zestresowana kobieta, to cnotliwa kobieta. Musisz odpowiednio wczesniej ją rozluźnić, bo gdy myślami jest gdzieś w pracy, czy myśli o rachunkach, to nie będzie miała ochoty na zabawy.
Problem jest zapewne głębiej niż w łóżku, w łóżku jest tylko wynik tego problemu.
"Boli mnie glowa/ząb/zmęczenie" to tylko wymówki, jeśli miałbyś nawet te wszystkie dolegliwości to będąc napalonym, raczej by Ci to nie przeszkadzało, a nawet byś sobie wmawiał, że przejdzie po stosunku.
Krótko mówiąc - jej się zwyczajnie nie chce, a rozmowami o tym pogarszasz sytuację, poszukaj problemu gdzie indziej, pomyśl co się zmieniło od tamtej pory. Jeśli nic co miało by wpływ na jej zdrowie/hormony/poczucie atrakcyjnosci, to niestety wina leży raczej po Twojej stronie.
Obstawiam, ze ma juz na oku kogos innego.
To już nie manipulacja a szantaż, powiedzieć że seks w związku jest ważny i wychłodzić - okej, ale że ma to robić, bo coś tam, raczej zadziała odwrotnie.
Co się zmieniło? Jeżeli ona już na Ciebie nie leci (no bo nie oszukujmy się - nie leci) to jakaś jest tego przyczyna. Kiedy zamieszkaliście razem? Czy ostatnio nie odpuściłeś siebie albo Waszego związku (nie wlazłeś pod pantofel)?
Wychodzi na to, że Ty jesteś petentem i ciągle się starasz, a ona nie. Potem za to jej marudzisz. To powoduje tylko nakręcanie się tej spirali - ona nie chce z Tobą sypiać, bo ciągle jej suszysz o to głowę, a potem zrzędzisz, co powoduje u Ciebie więcej marudzenia, itd.
Olej. Zajmij się swoim życiem, swoimi hobby, zajęciami, przestań być dla niej tak dostępny, zacznij spotykać się ze znajomymi (także kobietami), niech jej w końcu do głowy przyjdzie, że a) nie ma Cię w garści b) masz inne opcje c) jesteś atrakcyjnym facetem. Niech każda rzecz, którą robisz potwierdza c), a jednocześnie nie poruszaj tematu seksu i tak dalej. Bądź zadowolony z życia, niech ona się zastanawia czemu.
Bo większa szansa jest, że zrobi jej się mokro na widok faceta, który ma swoje życie pod kontrolą i jest mu z tym dobrze, niż na gościa, który prosi i żebrze o seks, a potem jeszcze marudzi i się kłóci.
"zacząłem z nią o tym rozmawiać poważnie"
Zawsze zły pomysł.
"Usłyszałem tylko ,że ona nie ma ostatnio ochoty i seks nie sprawia już jej przyjemności jak kiedyś, i od jakiegoś czasu nie dochodzi itp.
Zaczyna już też się psuść coś między nami przez częste kłotnie i głupie fochy z jej strony oraz wybuchowe zachowanie."
A to z kolei brzmi jak zapowiedź końca, ona daje Ci szansę, żebyś się przygotował. Może jest ktoś inny na horyzoncie (bardzo prawdopodobne), a może już tak zrzędzisz, że nie może z Tobą wytrzymać (mniej).
Ale zastanów się - co jej daje relacja z Tobą? Dlaczego ona w ogóle ma trwać w tym związku? Jakie ma korzyści?
Podpisuję się pod postem wyżej.. prawdopodobnie przygotowuje Cię do rozstania... na 90%. Czy ktoś już jest na horyzoncie to nie wiem, ale obstawiam, że tak. Nawet jeśli nie ma nikogo, to teraz jest furtka jest otwarta na całej szerokości, jak zacznie częściej wychodzić z koleżankami, później wracać do domu to znaczy, że już :
a) szuka
b) już znalazła i jest już upatrzony
c) już znalazła i już się z nim bzyka, dlatego jest dla Ciebie "zmęczona"
Boli? Zapewne tak. Za to pocieszająca wiadomość jest taka, że czeka na Ciebie nowy, zajebisty seks z inną kobietą, o ile zaczniesz się - podobnie jak ona - rozglądać. Radzę zacząć już teraz.