Witam, mam takie pytanie zaznaczam że pewnie jest głupie, jestem w związku już dłuższy czas, dodam że cierpię na natręctwa lękowe i mam bardzo natrętne myśli z którymi powoli zaczynam się oswajać, ale dzisiaj chyba je okazałem swojej dziewczynie a więc tak. W związku mam dwie twarze pierwsza zewnętrza to jest taka że przy dziewczynie jestem zawsze zadowolony, uśmiechnięty, pewny siebie i nie okazujący swoich slabosci w skrócie książkowe zachowanie z tej strony tyle że jest jedno ALE to zachowanie nie płynie ode mnie ale jest udawane bo mam jeszcze druga twarz to co się dzieje w mojej głowie, mianowicie w środku jestem mega zazdrosny, boję się że dziewczyna mnie zdradzi i doszukuje się tego w każdym jej zachowaniu oczywiście nie okazując tego, zdałem sobie sprawę że wina jest moja głowa czytałem o natrętnych myślach lękowych i zrozumiałem jak to działa, od pewnego czasu zaczęło się u mnie poprawiać, nie odrzucałem już tych myśli od siebie na siłę poprostu pozwoliłem im płynąć, uświadamiając sobie że mój chory umysł mi sam je podsuwa.
Wszystko było dobrze aż do dzisejszej nocy, śpimy sobie razem ja się przebudziłem i wydawało mi się że dziewczyna bawi się telefonem, a gdy zobaczyła to że się obudziłem, odłożyła telefon i udawała że śpi, nie wiem co na nim robiła i nie mam też pewności że się bawiła a nie np sprawdzała godzinę, nie wiem co mi odjebalo ale rano powiedziałem jej że mam wrażenie jakby coś przede mną ukrywała i powiedziałem o tej sytuacji z nocy, ona powiedziała że sprawdzała tylko godzinę, ja się od razu opamietalem co narobiłem że po jakiego chuja ja się jej pytałem, dlaczego nie potrafiłem tego zdusić w sobie, od razu zmieniłem temat tak jakby nic się nie stało, ale teraz mam dopiero natretne myśli, myślę sobie że co ona teraz o mnie pomyśli, pomyśli że jestem jakiś słaby i się przejmuje, że jak ja mogłem się tak głupio zapytać, że straciłem w jej oczach, że ona już wie że jestem słaby itd co o tym sądzicie, czy wy rozmawiacie o swoich obawach w związku czy zawsze trzymacie to dla siębie a mówicie dopiero jak macie 100 pewności że coś zrobila
Prawdopodobnie już dziś Cię zostawi. Okazanie jednej chwili słabości to z reguły dyskwalifikacja, ona już szuka innego. Nie jesteś chadem bez uczuć = rozstanie.
@widzę, że sarkazm w moim poście nie został wykryty ale i tak zostawiam dla potomnych
Tak, ewidetnie masz ze sobą problem. Rozumiem Twoj problem doskonale. Moim zdaniem jedyna słuszna droga to praktykowanie swojej wartości i asertywności. Takie lęki niekoniecznie mogą byc Twoją winą, a rodziców.
Polecam odnaleźć zajebistego hipno terapeutę, który rozwiąże twoj problem (walkę z myslami, natłok) w ciagu sesji dwóch. Ew. psycholog, ale troche to potrwa. Stwierdzi Ci nerwice natręctw i bedzie dluga droga do leczenia.
23
No moja była też tak robiła z telefonem, często na początku związku, bo nie chciała mnie po prostu obudzić.
Nie przejmuj się tak, nie da się być doskonałym i nie musisz być zawsze twardym, pewnym siebie alfa, można czasem okazywać słabość. Kobiety lubią jak mężczyźni są o nie zazdrosne, ale tylko trochę bez przesady, czują się wtedy ważne.
Coś mam wrażenie, że nie jesteś szczery z tym "duszeniem tego w sobie" często jej coś wypominasz?.
EDIT.
Dodam jeszcze tylko, że kobiety na takie sprawy mają rentgen w oczach, więc jak jesteście w związku, to ona już doskonale wie jaki ty jesteś i żadne udawanie jakiegoś pewnego siebie alfy tutaj nie pomoże. Jak jest z tobą to widocznie jej to odpowiada, ważne żebyś dawał jej pozytywne emocje, nie dopuścił do rutyny w związku i będzie git
---------------------------
Masakra ja nie poznaje już nieraz siebie, jak byłem chory na raka to nie miałem aż tak natrętnych myśli, jak się z nią widzę to jest wszystko ok a jak się nie widzimy to ja snuje scenariusze zdrady, po tej nocy tak mi to weszło do głowy że niemal pewny jestem że z kimś piszę na boku, naczytałem się tych wszystkich tematów i wariuje, nadalem ogromną wartość tej myśli w głowie bo nie mogę się zająć niczym innym, analizuje każdy jej ruch i sklejam wszystko do kupy i mi wychodzi zdrada, nie mam żadnych konkretnych dowodów ale każde zachowanie interpretuje jako kombinowanie przeciwko mnie.
Dziewczyna jest bardzo czuła, często mówi kocham Cię i cały czas chce się do mnie przytulać i całować to ja to uznaje że ona ucisza tym swoje sumienie i moja czujność.
Dziewczyna często porusza temat wspólnej przyszłości i planów a ja oczywiście nie wierzę jej w ani jedno słowo bo się naczytałem żeby nie wierzyć w to co kobieta mowi
Telefon ma zablokowany hasłem i nie wyświetla treści powiadomień ale znam jej hasło bo mi podała sama, nie ma problemu żeby mi dała telefon jak chce coś sprawdzić bo nieraz mam problem z internetem, nie chowa ekranu telefonu przede mną i widzę co robi, nieraz oglądamy coś wspólnie na jej tel, ja oczywiście mam w głowie że ma pewnie ukryty jakiś komunikator zaszyfrowane wiadomości, albo piszę z kimś na Instagramie bo tam akurat nie mam konta, do kibla nie chodzi z telefonem.
Jedyny plus chyba jest taki, że duszę to w sobie, nie wypytuje gdzie była i co robiła gdy się nie widzimy, nie gapie się w jej telefon gdy coś robi, nigdy jeszcze nie przeszukiwalem jej telefonu chociaż nieraz miałem okazję, nie wydzwaniam do niej ani nie wypisuje, jeszcze nigdy nie odwołała ze mną spotkania, zawsze da radę, ostatnio jak byłem u niej i powiedziałem że wracam na noc do domu bo jutro idę do pracy a z domu mam tylko 2km a od niej 50, to ona stwierdziła że pojedzie że mną a rano podrzucę ja na busa o 5.20 bo tak jadę do pracy(ona miała wolne i mogła się wyspać ). Ale ja mam oczywiście najebane w głowie i czuję że ja sam rozpierdole ten związek jak się nie ogarnę, tylko nie wiem jak ostatnio już mi się trochę udało, dowiedziałem się jak działa nerwica natręctw lękowych i wiem że to mój chory umysł, znacznie mniej już o tym myślałem a dzisiaj w nocy jak grom z jasnego nieba, jeszcze rano dojebalem jej że wydaje mi się że coś przede mną ukrywa, że widziałem w nocy jak bawiła się telefonem, a gdy ja się przebudziłem to schowała i udawała że śpi, ona się wyparła i powiedziała że wydawało mi się, normalnie nie mogę tego przeżyć że ja to jej powiedziałem, mam wrażenie że cały mój misterny plan leci na łeb na szyję, do tej pory udawało mi się ukrywać emocje ale dzisiaj się już konkretnie zdolowalem...
Przede wszystkim powiedz czy byłeś już na jakiejś terapii,albo czy chociaż zastanawiałeś się nad nią. Plus patrząc na twój nick, to czy czasem nie jarasz zbyt dużo.
Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
Zaczynam bardzo poważnie myśleć o terapii, palić pale ale znacznie mniej, gdy się widzę z dziewczyną to nie palę wcale, a jak jestem w domu sam to palę wieczorami, kiedyś paliłem dzień w dzień... Wiem że to nasila mój problem... Nie potrafię wsiąść się w garść.
Terapia to właśnie bardzo dobry pomysł w tym przypadku. Traktuj to na spokojnie. Najpierw pójdź do specjalisty (dobrego, który ma spoko opinie, najlepiej wśród osób które znasz) i zobacz co ci powie. Nie musisz od razu iść na terapie, po prostu przejdź się i posłuchaj co ci powie.
Co do maryhy to ona w twoim przypadku najpewniej zwiększa lęki i nerwicę (mój kumpel miał takie same problemy, ale odpuścił maryhe i jest lepiej). Nie mówię, żebyś od razu rzucił, ale staraj się ograniczać powoli stopniowo. A jeśli zdecydujesz się na terapię to warto korzystać przy tym z pomocy specjalisty.
Powodzenia chłopie
jak się postarasz to się na pewno uda.
Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
Tylko i wyłącznie wizyty u specjalisty. Cała masa wizyt, ale jak chcesz się zmienić to jedyne wyjście. Sam tego nie ogarniesz. A jak nie, to przejebane będziesz miał w życiu.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."