Jak się popierdoliło to pakuj mandziur i wypad do innego lokum. W takich sytuacjach ludzi się poznaje, ja też przejechałem się wiele razy na znajomych , nawet niedawno dowiedziałem się , że mój dobry kolega, wysyłał ośmieszające smsy do dziewczyny z którą kręciłem w moim imieniu. Tylko ja to olałem i nie rozmyślałem, że mi się tam relacja z nią popierdoliła tylko dalej do przodu, choć nie ukrywam jak się dowiedziałem o tym to poczułem się jakbym dostał strzała i fala emocji wkurwienia, zdziwienia, niedowierzania przeszyła moje ciało, ale szybko się uspokoiłem. Koleżka jest u mnie skreślony na zawsze tak samo powinno być w Twoim przypadku zamiast tarzać się w gównie i wdychać codziennie to przesiąknięte gównem powietrze to spakuj się i się wyprowadź. Bez żadnych wyrzutów, bez gadki o hemoroidach i innych bzdurach. Nie ma co wyciągać brudów z przeszłości, pamiętaj agresja rodzi agresję, nawet nie wiesz do czego są zdolne kobiety, szczególnie te wyrafinowane. Po co się męczyć w toksycznym towarzystwie naprawdę nie ma o co walczyć, jak kolega trzyma jej stronę to się wyprowadź, a on prędzej czy później się na niej przejedzie i przyjdzie na kolanach do Ciebie i przyzna Ci rację.
Wrzuć na luz i odetnij się od tego towarzystwa. Ja swego czasu zmieniałem 4 czy nawet 5 razy towarzystwo i nie żałuję. W każdym towarzystwie znajdzie się jakaś zjebana osoba, manipulantka, która będzie chciała uprzykrzyć ci życie. Jeszcze wiele razy namoczysz dupy, jeszcze wiele razy ktoś ci wsadzi nóż w plecy, tylko problem jest taki co ty z tym robisz a nie jak reagujesz. Bo co ci to da, że będziesz się wkurwiał na ta całą sytuację,a dalej siedział na tej chacie i wąchał smrody??. Przyjrzyj się plusom tej sytuacji, jednej toksycznej osoby mniej w twoim życiu.
Kolejny temat, gdzie jak baby drążycie co i dlaczego, próbujecie się ciągu przyczynowo-skutkowego doszukać, zamiast skupić się na zasadach. Tu nie chodzi o to jakie autor miał intencje, tu chodzi o to, do czego autor ma prawo. To on zaprosił pannę na chatę, nie na odwrót, więc spokojnie może zażądać, żeby wypierdalała, BO BYŁ PIERWSZY i BO TAK MU SIĘ WYMYŚLIŁO.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Harpagan, autor wyraźnie napisał, że pierwszym na tym mieszkaniu był ten kumpel, który aktualnie panienkę posuwa i bodajże to on ma decydujący głos co do składu... jak przyjdzie co do czego, tak na ostro, to jak myślisz - kogo wypierdoli na zbity pysk???
Prawda, mój błąd. "Jestem lekko zszachowany przez to, że kumpel się z nią skumał a to on był pierwszy na mieszkaniu." Najważniejsze zdanie z wpisu, które nie wiem jak, ale mi umknęło. W takim układzie zachowując tezę z mojego pierwszego posta najeżałoby samemu wypierdalać, bo ktoś musi, a w chlewie nie ma co żyć. Hierarchia wyraźnie się zmieniła na niekorzyść autora tematu i zapowiada się, że będzie to eskalowało. Kiepsko być znowu biednym, kiedy było się bogatym i tak samo kiepsko być zepchniętym na koniec "łańcucha pokarmowego" w środowisku, które miało się swego czasu "opanowane". Zgodzę się też, że panna chce autora wysiudać z chaty i nie powiem, plan jej się realizuje. Jedyną cenną rzeczą w całej tej sytuacji jest rozeznanie w relacjach z kumplem i nauka, że każdy jest zdolny do wszystkiego, zawsze.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Generalnie na zimną głowę, uważam, że najlepiej będzie teraz przeczekać ten kryzys. Robić swoje, nie wychylać się i dać sobie trochę czasu do obserwacji czy też do jakiegoś krytycznego dla mnie momentu. W tym czasie może się tak stać, że między nimi coś się zjebie. Wiemy jak to jest, na początku praktycznie zawsze chodzi o seks. Dam im z dwa miechy, niech się naruchają.
I jest to kolejne rozsądne rozwiązanie. W sumie uciec z tego statku zdążysz zawsze, a poddanie towarzystwa obserwacji też może przynieść ciekawe wnioski. Grunt, że wiesz co się mniej więcej dzieje i nie popadasz w skrajności (przyznaję, mi się to zdarza). Masz teraz zdrowy dystans do całej tej sytuacji, a to musi zaowocować!
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Nie wiem, widzę was jako takich gogusiów którzy za wszelką cenę chcą aby było zawsze wasze na wierzchu. Macho, rambo, killerzy czy chuj wie co tam jeszcze...
Są czasami sytuacje w życiu w których po prostu trzeba odpuścić podziękować z uśmiechem na twarzy wyjść i zostawić pewne rzeczy za sobą (jeżeli po krótkiej rozmowie z kumplem, że albo laska wypad albo Ty się przeprowadzasz).
Bez wyjaśniania, bez szukania winnych, bez tworzenia guwnoburzy, bo i po co?
Na prawdę sądzicie, że to ma sens? Udowadnianie sobie i innym jakichkolwiek racji albo spróbować dopierdolić tej kurwie bo przecież taka z niej zdradziecka szmata, Ty z sercem na ręce a ona knuje i dupczy się z innym?
Kurwa, dorośnijcie.
Pakuj mandzioł i wypierdalam z tego mieszkania bez płaczów i żalów.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
tylko chyba jeśli wynajmuje to ma jakąś umowę na czas określony, więc chyba tak od razu nie zrezygnuje i sie nie wyprowadzi, zresztą, no ludzie, jakaś dupeczka krzyknęła i koleś ma sie wyprowadzać ? no bez żartów, chyba jeśli odważył sie wyjechać i robić za granicą to chyba ma na tyle mocną psychę żeby sobie z tym poradzić (a jak nie ma, to jest okazja poćwiczyć) dodatkowo sprawę zapasów i żarcia można dograć, każdy ma różne przyzwyczajenia, z kumplem flaszkę obrócić i tyle ... poczytajcie cały wątek, może tak naprawdę problemu nie ma ?
ja bym siedział robił swoje i zajął się swoim życiem i pracą, bez bólu dupy
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
i teraz chcesz jej w ramach tej "bliskości" dojebać z hemoroidami i czym tam jeszcze??? - akurat tak, to zachowują się odrzuceni gówniarze...
wszystko mi sie na chacie popierdoliło przez nią. Możliwe że będę musiał się wynieść przez nią i mam to wszystko tak o po prostu olać? Nie.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..
Jak się popierdoliło to pakuj mandziur i wypad do innego lokum. W takich sytuacjach ludzi się poznaje, ja też przejechałem się wiele razy na znajomych , nawet niedawno dowiedziałem się , że mój dobry kolega, wysyłał ośmieszające smsy do dziewczyny z którą kręciłem w moim imieniu. Tylko ja to olałem i nie rozmyślałem, że mi się tam relacja z nią popierdoliła tylko dalej do przodu, choć nie ukrywam jak się dowiedziałem o tym to poczułem się jakbym dostał strzała i fala emocji wkurwienia, zdziwienia, niedowierzania przeszyła moje ciało, ale szybko się uspokoiłem. Koleżka jest u mnie skreślony na zawsze tak samo powinno być w Twoim przypadku zamiast tarzać się w gównie i wdychać codziennie to przesiąknięte gównem powietrze to spakuj się i się wyprowadź. Bez żadnych wyrzutów, bez gadki o hemoroidach i innych bzdurach. Nie ma co wyciągać brudów z przeszłości, pamiętaj agresja rodzi agresję, nawet nie wiesz do czego są zdolne kobiety, szczególnie te wyrafinowane. Po co się męczyć w toksycznym towarzystwie naprawdę nie ma o co walczyć, jak kolega trzyma jej stronę to się wyprowadź, a on prędzej czy później się na niej przejedzie i przyjdzie na kolanach do Ciebie i przyzna Ci rację.
Wrzuć na luz i odetnij się od tego towarzystwa. Ja swego czasu zmieniałem 4 czy nawet 5 razy towarzystwo i nie żałuję. W każdym towarzystwie znajdzie się jakaś zjebana osoba, manipulantka, która będzie chciała uprzykrzyć ci życie. Jeszcze wiele razy namoczysz dupy, jeszcze wiele razy ktoś ci wsadzi nóż w plecy, tylko problem jest taki co ty z tym robisz a nie jak reagujesz. Bo co ci to da, że będziesz się wkurwiał na ta całą sytuację,a dalej siedział na tej chacie i wąchał smrody??. Przyjrzyj się plusom tej sytuacji, jednej toksycznej osoby mniej w twoim życiu.
Dam Ci do myślenia
Kolejny temat, gdzie jak baby drążycie co i dlaczego, próbujecie się ciągu przyczynowo-skutkowego doszukać, zamiast skupić się na zasadach. Tu nie chodzi o to jakie autor miał intencje, tu chodzi o to, do czego autor ma prawo. To on zaprosił pannę na chatę, nie na odwrót, więc spokojnie może zażądać, żeby wypierdalała, BO BYŁ PIERWSZY i BO TAK MU SIĘ WYMYŚLIŁO.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Ale pitolisz.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Aha nonono. Kolejna piękna wypowiedź na poziomie Panie Moderatorze.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Pewnie dlatego BO TAK MI SIE WYMYSLILO.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Harpagan, autor wyraźnie napisał, że pierwszym na tym mieszkaniu był ten kumpel, który aktualnie panienkę posuwa i bodajże to on ma decydujący głos co do składu... jak przyjdzie co do czego, tak na ostro, to jak myślisz - kogo wypierdoli na zbity pysk???
Prawda, mój błąd. "Jestem lekko zszachowany przez to, że kumpel się z nią skumał a to on był pierwszy na mieszkaniu." Najważniejsze zdanie z wpisu, które nie wiem jak, ale mi umknęło. W takim układzie zachowując tezę z mojego pierwszego posta najeżałoby samemu wypierdalać, bo ktoś musi, a w chlewie nie ma co żyć. Hierarchia wyraźnie się zmieniła na niekorzyść autora tematu i zapowiada się, że będzie to eskalowało. Kiepsko być znowu biednym, kiedy było się bogatym i tak samo kiepsko być zepchniętym na koniec "łańcucha pokarmowego" w środowisku, które miało się swego czasu "opanowane". Zgodzę się też, że panna chce autora wysiudać z chaty i nie powiem, plan jej się realizuje. Jedyną cenną rzeczą w całej tej sytuacji jest rozeznanie w relacjach z kumplem i nauka, że każdy jest zdolny do wszystkiego, zawsze.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Dzięki chłopaki,
Generalnie na zimną głowę, uważam, że najlepiej będzie teraz przeczekać ten kryzys. Robić swoje, nie wychylać się i dać sobie trochę czasu do obserwacji czy też do jakiegoś krytycznego dla mnie momentu. W tym czasie może się tak stać, że między nimi coś się zjebie. Wiemy jak to jest, na początku praktycznie zawsze chodzi o seks. Dam im z dwa miechy, niech się naruchają.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..
I jest to kolejne rozsądne rozwiązanie. W sumie uciec z tego statku zdążysz zawsze, a poddanie towarzystwa obserwacji też może przynieść ciekawe wnioski. Grunt, że wiesz co się mniej więcej dzieje i nie popadasz w skrajności (przyznaję, mi się to zdarza). Masz teraz zdrowy dystans do całej tej sytuacji, a to musi zaowocować!
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Oj ciency w uszach jesteście Panowie...
Nie wiem, widzę was jako takich gogusiów którzy za wszelką cenę chcą aby było zawsze wasze na wierzchu. Macho, rambo, killerzy czy chuj wie co tam jeszcze...
Są czasami sytuacje w życiu w których po prostu trzeba odpuścić podziękować z uśmiechem na twarzy wyjść i zostawić pewne rzeczy za sobą (jeżeli po krótkiej rozmowie z kumplem, że albo laska wypad albo Ty się przeprowadzasz).
Bez wyjaśniania, bez szukania winnych, bez tworzenia guwnoburzy, bo i po co?
Na prawdę sądzicie, że to ma sens? Udowadnianie sobie i innym jakichkolwiek racji albo spróbować dopierdolić tej kurwie bo przecież taka z niej zdradziecka szmata, Ty z sercem na ręce a ona knuje i dupczy się z innym?
Kurwa, dorośnijcie.
Pakuj mandzioł i wypierdalam z tego mieszkania bez płaczów i żalów.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
tylko chyba jeśli wynajmuje to ma jakąś umowę na czas określony, więc chyba tak od razu nie zrezygnuje i sie nie wyprowadzi, zresztą, no ludzie, jakaś dupeczka krzyknęła i koleś ma sie wyprowadzać ? no bez żartów, chyba jeśli odważył sie wyjechać i robić za granicą to chyba ma na tyle mocną psychę żeby sobie z tym poradzić (a jak nie ma, to jest okazja poćwiczyć) dodatkowo sprawę zapasów i żarcia można dograć, każdy ma różne przyzwyczajenia, z kumplem flaszkę obrócić i tyle ... poczytajcie cały wątek, może tak naprawdę problemu nie ma ?
ja bym siedział robił swoje i zajął się swoim życiem i pracą, bez bólu dupy
they hate us cause they ain't us