Mam pytanie do bardziej zaawansowanych użytkowników forum.
Jak tworzycie chemie na randce, tak aby kobieta o was myślała i czekała, aby znów się spotkać?
Co mówicie, w jaki sposób się zachowujecie. Porównam to wtedy z moim zachowaniem. Będzie to też dobra lekcja dla wielu początkujących.
Ostatnio często kilka razy słyszałem, że nie było chemii, ale że jestem fajny i możemy się przyjaźnić.
Opisze w skrócie 7 moich ostatnich randek, w 3 pierwszych chemia była a w 4 kolejnych już nie:
1)dziewczyna poznana obok pałacu kultury, przyjechała z Inowrocławia, bardzo zaskoczona że podszedłem, odprowadziłem ją do złotych. Ciągle gadała, ale nie dała numeru. Dałem jej swój i następnego dnia napisała i zaprosiła mnie na kawę. Później mi mówiła, że się jej podobam.
2)dziewczyna poznana w złotych tarasach. Piękna rosjanka, zaprosiłem ją na kawę. Przesadzałem tutaj trochę z pewnością siebie, ale była zainteresowana. Umówienie się na drugą randkę noł problem. Na drugiej nawet sama zaproponowała żebyśmy pojechali do mnie, ale ja pomyślałem, że to szit test. Chemia na 100% była.
3)Trzecia poznana w Arkadii. podszedłem do niej i chciałem od razu zaprosić na kawę, ale była na zakupach więc zaproponowałem, że wymieńmy się numerami. Tak też zrobiłem i po 30 sekundach odszedłem. Spotkaliśmy się po tygodniu. Wyglądała jeszcze lepiej niż w Arkadii. Tu też była chemia.
4) Tu były 4 randki z portali randkowych. Każda niby przebiegała dobrze, fajna rozmowa itd. Po moim kontakcie po randce zawsze słyszałem, że nie było chemii, ale że fajny jestem i możemy się przyjaźnić.
Tak wyglądały moje ostatnie randki. Sam już nie wiem czemu raz chemia jest a raz nie. Dziwne jest też to, że te dziewczyny z dg były ładniejsze od tych z tinderów, a pomimo tego cos poczuły.
Będę wdzięczny za rady i opisy jak to u was wygląda.
"Na drugiej nawet sama zaproponowała żebyśmy pojechali do mnie, ale ja pomyślałem, że to szit test."
No to pięknie, od 2012 roku na forum, kobieta sama mu mówi żeby pojechali do niego, a on myśli, że to ST. Dawno się tak nie uśmiałem. Powinniśmy to zamieścić w jakimś tomiku największych wtop tego portalu
Nie rozumiem Twojego podejścia, powinieneś zacząć od odpowiedzi na pytanie - czy którakolwiek z tych randek zakończyła się w łóżku? Czy może wystarcza Ci "chemia"?
Z chemią jest tak, że czasami pojawia się od pierwszego wejrzenia, czasami potrzeba na to więcej czasu i lepszego poznania siebie, a czasami po prostu jesteście dla siebie nieatrakcyjni lub przyciągają was zupełnie inne rzeczy i nic z tego nie wyjdzie.
W ogólnym rozrachunku, im fajniejszym, ciekawszym, pociągającym, tajemniczym i uwodzicielskim jesteś facetem tym częściej kobiety będą czuły do Ciebie "to coś". To też działa w drugą stronę - jeżeli kobieta jest dla mnie atrakcyjna, pociąga mnie, jest inteligentna, zaradna, pełna ciepła i miłości to nasza relacja będzie bardziej magiczna [czytaj będzie lepsza chemia], bo automatycznie odpowiada temu czego szukam w kobietach, a wtedy to automatycznie "zaskakuje".
Powodzenia NC
a może ta chemia to jak w tym memie:
"hej, malenka! Czy może składasz się z selenu, potasu i krzemu? Bo jesteś Se K Si"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Neal Caffrey co do tej Rosjanki i wtopy roku to mi nie zależało w tamtej chwili na seksie.
Wiem, że sławny James mówi, aby mieć dziewczynę to najpierw ją przeleć, ale moi kumple w długich związkach, mówią coś odwrotnego.
Chciałem wejść z nią w związek bo mi się bardzo podobała i oprócz ładnej buzi widziałem kobiete z którą mogę stworzyć coś więcej.
Jestem takim facetem, że bardzo szybko inicjuje dotyk i dążę do seksu. Przez to często psułem moje randki z kobietami bo naczytałem się, aby szybko dotykać. Oczywiście gdy kobieta tylko tego chciała to dotyk działał. Z Rosjanką chciałem, aby było inaczej.
Cóż tak miałbym przynajmniej seks.
"im fajniejszym, ciekawszym, pociągającym, tajemniczym i uwodzicielskim jesteś facetem tym częściej kobiety będą czuły do Ciebie "to coś"
Ta odpowiedz mi sie podoba. Widzisz, u mnie kluczem jest to czy działam czy nie. 3 pierwsze randki pewnie były udane bo wychodziłem na ulicę i podchodziłem do kobiet i byłem w grze.
4 kolejne były trochę później, gdy przez jakiś czas znikł zapał to dg, widać doprowadziło to do spadku energii i mniejszej atrakcyjności w oczach kobiety.
I z tego co wiem to kobiety od razu chca poczuc "to coś". Uwazają, że jesli nie ma tego na początku to tym bardziej nie będzie tego później. Szczerze kilka razy w życiu poczułem chemie od razu. W większości kobiet zakochuje się po jakimś czasie, ale widać one mają inaczej. Tylko, że to znów dotyczy kobiet z portali.
Ty myslales odrazu o zwiazku. A Rosjanka najwyrazniej najpierw chciala Cie przeleciec i zobaczyc jak to bedzie wygladalo, zeby pozniej ewentualnie pomyslec o czyms wiecej
To wyglądało tak, że to ona pierwsza myślała o związku, a ja się dołączyłem do tego. Z nią nie wypaliło z tego powodu, że w jej oczach byłem zbyt pewny siebie i niestabilny tzn. że ona szukała męża i ojca dla przyszłych dzieci,który zapewni jej utrzymanie jak zajdzie w ciąże (miała dobrą pracę), a mnie wrzuciła jako imprezowicza który musi dorosnąć jeszcze do ślubu z kobietą (rozmawiałem z nią o tym stąd wiem).
To nie do końca jest tak jak ona myślała, ale trudno jest zmienić kobiece myślenie kiedy sobie coś ubzdurają. Podobałem się jej bo po pierwszej randce chciała pojechać ze mną na mazury ale nie dostała urlopu. Lecz po lepszym poznaniu widać nie planowała już nic ze mną na stałe to chciała się przynajmniej zabawić. Cóż teraz też bym chciał, ale nie zareagowałem na czas i teraz mogę co najwyżej wspominać.
Ja to widzę tak:
Randki z dziewczynami poznanymi w "realu" na "żywo" = chemia (od razu podchodzisz bo czujesz to coś i ona też to widzi i czuje)
randki z internetu = brak chemii (zakompleksione laski, z mega wymaganiami i często nie pracujące nad własnym rozwojem, często ściemniają; gdy widzisz je na żywo jesteś bardziej spięty, bo pisaliście ze sobą, miałeś większe wymagania, a tu kupa...)