Witam wszystkich.
Mam zagwozdkę, bo nie wiem co mam myśleć.
Dziewczyna mnie zostawiła praktycznie zaraz po tym jak się mnie zapytała czy ja chcę, żeby ona ze mną zamieszkała.
Żeby zrozumieć lub też mieć pogląd na sytuację zacznę od początku.
Ja jeszcze student (medycyna trwa chwilę dłużej niż inne studia), ona już pracująca.
Wszystko było w jak najlepszym porządku do momentu maja.
Ja się nagle odciąłem od świata zewnętrznego coby sie nauczyć na te egzaminy. Zajęło mi to trochę dłużej niż myślałem, ale suma sumarum udało mi się to ogarnąć. Przyszedł lipiec, a ona robiąc jakieś studium zaoczne zaczęła się również odcinać. mówie ok, na nic nie naciskam, wiem jak było.
Przyszło do poważnej rozmowy co i jak dlaczego nagle przestaliśmy być zespołem, dlaczego nie szanujemy się tak jak kiedyś itp.
Wszystko sobie wyjaśniliśmy i od tamtego momentu było super.
Nagle ni stąd ni zowąd się pyta czy ja chcę, żeby ona ze mną zamieszkała. Lekko zdziwiony mówie, że może się to nam udać i warto spróbować. Więc zaczęła snuć plany o wspólnym mieszkaniu, jak je urządzić i tym podobne. Chwilę przed tym jak mieliśmy już razem zamieszkać poszła na jakąś imprezę. Zostałem w domu i ok 5 nad ranem jak jej nie było zacząłem się zastanawiać co jest, więc sms: "żyjesz, czy będziesz dzisiaj spała u mnie jak się umawialiśmy?" ona: tak ja już kończę piwo i zaraz wracam. no to ok idę spać dalej. Ale o 8 jej nadal nie ma, więc szybko tel gdzie jesteś? ona: jeszcze piję ze znajomymi. ja: to narazie i sie rozłączyłem nie czekając na nic.
chwilę później przyjechała.
O: a Ty jeszcze nie śpisz?
Ja: nie już się wyspałem.
O: jesteś na mnie zły?
Ja: nie, ale uważam, że szacunek mi się należy!
O: przepraszam.
Ja: ...
O: to się przesuń, bo chcę spać.
Ja: ale ja nie chcę, idź do innego pokoju, bo będziemy sobie przeszkadzali.
Poszła, po ok 7 godzinach wstała. Powiedziałem, że chcę pogadać.
Przyszła i takowy dialog sie wywiązał:
Ja: Powiedz mi dlaczego Ty mnie nie szanujesz?
O: To nie tak.
Ja: Czy Ty nadal chcesz być ze mną?
O: Nie wiem, potrzebuję czasu.
Ja: Ok, czyli dzisiaj wracasz do domu, tak?
O: tak.
Ja: Przykro mi, ale takie życie i nic z tym nie zrobię.
O: kiedy będziesz miał czas, żeby porozmawiać?
Ja: podałem jej dzień kiedy będę miał wolne.
Przyjechała po paru dniach, w czasie których ja się do niej nie odzywałem, a ona dzwoniła. Za każdym razem starałem się kończyć rozmowie przed nią mówiąc, że jeszcze mam coś do zrobienia, że coś robię itd.
Przyjechała, zapytałem się wprost, że widzę, że nie chcesz już być ze mną. Nawet jakbym chciał to Cię siła nie utrzymam, więc trudno się mówi a życie dalej pędzi.
Zapytałem ją tylko o to czy ma kogoś, czy jest ktoś w kim widzi szanse na związek?
odpowiedziała, że nie ma takiej osoby, patrzyła mi prosto w oczy. Od kiedy ją znam to doskonale wiedziałem kiedy kłamie, więc wiem, że teraz mówiła prawdę.
Swoją wypowiedź zakończyła: bardzo Cię przepraszam, ale już nie czuje tego co kiedyś i nie chcę Cię ranić.
Na co ja: nie masz za co przepraszać, takie jest życie. Wiązałem z Tobą plany na przyszłość, ale nie wyszło.
Miałem straszną ochotę od razu do niej zadzwonić, ale się powstrzymałem. od tamtego czasu dzwoni dość często. Na początku były pytania: jak sie czujesz, na które odpowiadałem mogłoby być lepiej, ale nie jest źle. Po kolejnym kontakcie odpowiedziałem: jest dobrze, a Ty jak się czujesz? Mam poczucie, że nie dałem po sobie poznać, że tak naprawdę jest mi nie za dobrze. Natomiast ostatnia rozmowa z nią była inna niż reszta.
Brak kontaktu z mojej strony od dłuższego czasu chyba ją faktycznie zmusił do przemyśleń i zadzwoniła.
Pytała się o wszystko, tzn jak w szkole, jak sie czuję, jakie mam plany, co robię. Na wszystkie jej pytania odpowiadałem bardzo zdawkowo i praktycznie jedno-wyrazowo. ja zadałem jedno pytanie: "jak w pracy", zaczęła się rozwodzić. W tym momencie przyszli do mnie znajomi i powiedziałem, że "muszę kończyć, narazie."
Pomóżcie mi to ogarnąć, bo mimo iż znam ludzkie ciało to na samej psychologii kobiet chyba ewidentnie się nie znam.
Jak mam o tym myśleć?
z góry dzięki za pomoc.
Jestem nowy, tylko dlatego, że się nie dawno zalogowałem, jednak z tej stronki korzystałem wcześniej i nie da się ukryć, że zawarte w niej informacje są potężną bronią:)
Co u Ciebie? Choćbyś płakał i nie spał po nocach masz jej opowiadać że jest wspaniale. Ty się nie odzywasz no i dobrze. Nie pytaj co u niej bo Ciebie to nie interesuje, masz dużo swoich spraw, imprez i innych spotkań ze znajomymi. Rozeszliście się - trudno. Według mnie najlepiej było by dla ciebie gdyś unikał jej gdy zadzwoni lub coś bo tylko Ci będą wspomnienia w głowie buszowały, i jeszcze nie daj Boże będziesz prosił żeby wróciła. Koniec to koniec - żyje się dalej.
Żyję dalej, co więcej, znajduję co rusz nowe pasję, których wcześniej nie zauważałem.
Czasu dla siebie mam więcej, jednak czasami nadmiar, co jest już gorszę.
Bardziej mi chodzi o to co ona myślała i o co chodziło jej z tym zamieszkaniem razem, skoro już nie chce być razem?
Wyśpisz się po śmierci!
Widzisz, kobiety często robią różne dziwne rzeczy a później w ogóle na odwrót. Nie mam pojęcia o co jej chodziło, być może ktoś mądrzejszy się wypowie
sesję zamknąłeś?
absolutorium jest?
obroniłes pracę dyplomową?
to zajmij się poszukiwaniem stażu.
wszystko przyjdzie z czasem.
Baby mają różne zachowania. hocki-klocki.
a Ty? Ty się jej po prostu już chyba znudziłeś.
pamiętaj - one teraz są "wyemancypowane", chcą być "feministkami", kariery, zdobywanie świata i inne pierdoły.
się naoglądała TVNu i innych gówien, typu kobiety na krańcach świata, H. Clinton, Merkel i Palin nasłuchały.
niech się wyszumi.
chyba, że wolałbyś się hajtać z taką panną, która za 2-3 lata, nagle będzie chciała popróbować innych relacji, z innymi facetami?
Zastanów się, na chłodno.
a teraz - zajmuj się sobą.
Tak jak pisał kolega u góry.
Jezeli zadzwoni to masz odpowiadac ze świetnie sie czujesz itp
"Strach" to tylko rzeczownik
Zapomnij o niej, nie pisz, nie dzwoń - jak już Koledzy Ci poradzili nad moim wpisem. Tego, że zadzwoni możesz być pewien na 10000000%, chyba że jest już z kimś innym w bardzo szczęśliwej relacji (wątpię, bo będzie to nikt inny jak tzw. "plaster"), ale nawet jak takiego kogoś ma, to prędzej czy później i tak się odezwie. Odpowiadaj, że wszystko okej i "urywaj" rozmowę pierwszy wymyślając, że masz spotkanie lub coś w tym rodzaju. Niech poczuje, że Cię straciła.
Więcej na ten temat znajdziesz w tym jak odzyskać kobietę, oczywiście, jeśli chcesz to zrobić. Możliwe, że gdzieś tam jest ta odpowiedniejsza
PS.
Złota zasada, którą od pewnego czasu się kieruję - żyj tak, by kobieta nie była Ci do szczęścia potrzebna. Początkowo będzie to trudne lecz z czasem zobaczysz jak sam się zmienisz i jak... inne panny zaczną do Ciebie lgnąć.
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
PatrickPatrick, także stosuję tę zasadę i jestem w ogóle innym człowiekiem, coś z panną się nie udało? Obrazi się? Odpierdala nie wiadomo co? To chuj z nią jest tysiąc innych które można poznać
Wojtek1243, jeśli ta zasada w końcu wejdzie nam na stałe w życie i stanie się jego najzwyklejszą częścią jak sikanie, spanie czy jedzenie, to nie będziemy mogli narzekać na brak powodzenia u kobiet.
Ważne jest też to, aby stać się nie tyle pozerem, co "najlepszą wersją samego siebie". Może piszę, to po raz kolejny, ale to stwierdzenie bardzo przypadło mi do gustu i też zamierzam się stać najlepszą wersją samego siebie, aby żyło mi się lepiej, abym cieszył się życiem i by kobieta była jedynie dodatkiem do mojego życia, o ile uznam, że znalazłem odpowiednią.
To jest trudne, tego nie da się ukryć, ale tak samo mówiłem, gdy zaczynałem swoje treningi na siłowni. Nie potrafiłem wypchnąć 20 kg, po jakimś czasie nie wstydzę się do tego przyznać. Dziś biorę o wiele wiele więcej ( 90 kg) i wiem, że to nie jest szczyt moich możliwości.
Piszę o tym, by pokazać, że praca nad sobą to taka sama praca jak np. podczas budowania idealnej sylwetki.
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie
czytaj ksiazki, poznawaj ludzi na ulicy, zagaduj ! przypadki chodza po ludziach ! chodza po tych którzy sie wrecz prosza o to ! masz kumpli, tyle klubów, pubów, idz na DG / NG , rozerwij sie, zacznij cwiczyc.
Masz 10000000000000 tyle rzeczy jeszcze do zrobienia w zyciu
jakie sa Twoje marzenia? jakie sa Twoje ambicje? tam nie ma kobiet, tam jest Twój swiat bez nich, ona moze w nim uczestniczyc ale tylko i wylacznie za Twoja zgoda 
zycie singla ma Swoje zajebiste plusy ! rusz chwile glowa
"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O
Gościu, nie słuchaj całkowicie kolegów powyżej. Musisz zrozumieć jedno : Nie jesteś pierdolonym robocopem. Rozstałeś się z dziewczyną z którą łączy Cię wiele wspomnień. Nie możesz pokazywać całemu światu, a zwłaszcza jej pod publikę "że nigdy nie czułeś się w życiu lepiej" bo tak NIE JEST !!! Musisz być spójny ze sobą. Każdy z nas ma prawo do przeżywania smutku i bólu po rozstaniu. Zachowanie typu "Nareszcie się od niej uwolniłem i w końcu mam zajebiste życie" nie jest zbyt dorosłe. Na jej przykładowe pytania : "Co u Ciebie?" odpowiadaj naturalnie. Jak silny i stabilny emocjonalnie facet, a nie gimbus po pierwszym analu. Coś w stylu : "Wszystko w porządku. Jest OK! A u Ciebie?" Po czym ładnie i kulturalnie uciekasz do swoich obowiązków żegnając się. Staraj się żyć normalnie. Tak jak kolega napisał, rozejrzyj się za stażem. Gwarantuję Ci że po pewnym czasie wrócisz do normalności. Jestem 3 miesiące po rozstaniu. Mój związek trwał 1.5 roku. Mi się udało. Znalazłem odlotową pracę na cholernie odpowiedzialnym stanowisku w moim fachu. To wszystko przyszło samo. Czas, czas i jeszcze raz czas, POWODZENIA i POZDRAWIAM.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Panie Spark, a co mu to da jeśli będzie spójny ze sobą? Jeśli jej powie że mu smutno i ciężko bez niej? Jak on będzie wtedy wyglądał w jej oczach? Takim zachowaniem pokaże się jako silny i stabilny facet?
Znajdź mi moment w którym napisałem żeby powiedział jej że mu smutno. Jak znajdziesz dam ci 5 zl...
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Dodam coś jeszcze:
Kolego zsamott postępowałeś w miare zgodnie z zasadami tzn ignorowałeś ją przez co robiłeś jej mętlik w głowie [ w pozytywnym tego słowa znaczeniu].
No ale co teraz?
Nie jestes z laską i mam nadzieje, że nie chcesz do niej wracać, bo moim zdaniem zachowywała się w stosunku do Ciebie nieodpowienio, nie szanowała Cie.
[b]Co zrobić?[/b]
To proste jak 2+2. Jak zadzwoni jeszcze raz powiedziec jej, że związek sie już skończył i nie chcesz mieć z nią nic wspólnego, nie szanowała Cie to nie jest warta Twojej przyjaźni bo na związek z Tobą nie ma już co liczyć.
Tak będzie najlepiej urwać kontakt raz na zawsze.
Pozdrawiam i Powodzenia;]
"Strach" to tylko rzeczownik
@Spark
Na chuj mu kolejna kolezanka, ktora w zwiazku nie okazywała mu szacunku? Niech spierdala teraz jej sie zachcialo rozmow telefonicznych
"Strach" to tylko rzeczownik
Ja mu nie każę się z nią kolegować. Ma się tylko zachowywać jak dorosły, stabilnie emocjonalny facet. A tylko taki facet wiecznie nie rozpamiętuje i nie żywi wiecznie urazy.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
No dobra niech sie zachowuje dorośle ale niech jej powie ze to koniec wszystkiego.
Ja tego kurwa nie czaje zerwali ze soba a ta do niego dzwoni co u niego slychac, miala swoje 5 minut to sie nim bawiła...
"Strach" to tylko rzeczownik
Powinien być obojętny i powinno po nim spływać.
Ciężka praca. Indywidualne zasady. Nieustający rozwój.
Powinno, powinno.
O wiele łatwiej mu będzie jak zerwią kontakt a nie będą udawać że nic sie nie stało i gadać ze sobą jak gdyby nigdy nic
"Strach" to tylko rzeczownik
Ja: Czy Ty nadal chcesz być ze mną?
O: Nie wiem, potrzebuję czasu.
Bullshit jak sam skurwysyn. Ktoś na blogu napisał wprost, jeśli ci na kimś zależy, to nie potrzebujesz czasu, żeby to przemyśleć i te pierdoły. Po prostu to czujesz, wiesz. Albo wchodzisz w tą relację, albo cześć. Bo taka odpowiedź, to taka odmowa, żeby nie zranić drugiej osoby.
Jeśli nie chcesz z nią być, to stawiaj sprawę jasno, zresztą to ładnie jej przekazałeś już, teraz trzymaj się swego, nie trzeba nie obrażać, grać nie wiadomo kogo, jeśli nie chcesz wracać, to jej to powiedz, gdyby coś kombinowała. Olewać sztucznie nie ma sensu. Poza tym są inne kobiety.
Nigdy Jak Niewolnik, Zawsze Jak Król
"miej wyjebane a bedzie Ci dane"
jej rozdzial sie zakonczyl w Twojej ksiazce. Teraz piszesz nowy, inny, jeszcze dokladnie nie wiesz jakie tam przygody opiszesz lecz napewno nie zadne z nia. Mozesz "laskawej" Pani powiedziec ze wprost ze nie zyczysz Sobie by Ci teraz zawracala glowe, jak kolega napisal "miala Swoje 5min" bo miala, a teraz wprost niech wypierdalaja i nie zatruwa Ci wiecej zycia.
Zale i smutki odlóz na bok, nie jestes z kamienia, wiem, kazdy ma trudne chwile wiem, ale to nie o to chodzi zeby "oo kurwa jaki ja biedny jestem, dziewczyna mnie rzucila" nie, tu chodzi o to zeby trzymac glowe wysoko , piers wypieta i pomimo wszystkich jeb*nych przeciwnosci isc do przodu, isc po Swoje szczescie ! bo w zyciu (opócz Matki) nie spotyka sie kobiet co krok by dawaly Ci je, a jesli ta nie umiala to mozliwe ze zrobi to inna
+ bardziej Cie doceni 
"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O
Chyba jednak ktoś mnie częściowo zrozumiał.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
jak tam sie sprawy mają?
"Strach" to tylko rzeczownik
Witam.
No a więc dzisiaj przyszedł dzień wspomnień, kilka razy miałem wybrany numer, jednak udało mi się stłumić chęć zadzwonienia.
Widzę, że nadal nie umiem sobie do końca z tym poradzić, jednak walczę na tyle na ile mogę i tak jak w ciągu tygodnia jest super, tak w dzisiaj, czyli w dzień wolny, kiedy nie chciało mi się nic robić w kierunku mojej profesji i pierwszy raz od niepamiętnych czasów miałem kompletnie wolny dzień, zacząłem myśleć jak to fajnie było. Tęsknie, ale wg Waszych rad odcinam kontakt maksymalnie. Pomaga, jednak muszę sobie maksymalnie wypełniać czas.
Dzięki wielkie za pomoc i za zrozumienie!
Jutro i tak będzie lepiej!
Wyśpisz się po śmierci!
Mam jeszcze pytanie: mianowicie wiele moich rzeczy jest u niej, nie są to rzeczy ważne dla mnie finansowo, jednak są mi potrzebne w większym lub mniejszym stopniu.
Jak powinienem to rozegrać, żeby nie wyszło z mojej strony, że jest to błaganie o spotkanie lub zabieganie o kontakt?
Wyśpisz się po śmierci!
Dzwonisz i mówisz, że wpadniesz zabrać parę swoich rzeczy - bez zbędnego przeciągania, ustawiasz termin i wbijasz.
Zabierasz co swoje i wychodzisz
W trakcie nieuniknionej rozmowy, rozmawiaj na luzie - jak z koleżanką, nie graj twardziela lub chama oraz z drugiej strony - nie daj się wciągnąć w jej ewentualną gre.
Tak więc - delikatny uśmiech, wszystko okej i w nogi ;P
Cause it's me, you, you, me, me, you all night
Have it
Your Way
Forplay
Before I feed you appetite
No właśnie tu jest problem. Wiele rzeczy potrafię znieść ale jak już mam się zachowywać normalnie przy osobie z którą mnie wiele łączyło, a ja nie jestem jeszcze w 100% ok, to to już nie jest takie łatwe.
Ma sens żebym czekał do momentu kiedy mi się trochę bardziej w głowie ułoży i trochę ochłonę?
Już się nie mogę doczekać jutra, znowu nie będę miał czasu na nic, a na pewno nie na myślenie.
Wyśpisz się po śmierci!
wyślij kumpla z listą rzeczy do odebrania. i niech WSZYSTKO dokładnie sprawdzi, i odbierze.
jej zadzwoń, że Ty będziesz. i odbierasz takie rzeczy (tutaj jej mówisz listę, żeby przygotowała).
Wchodzi kumpel, sprawdza, zabiera, i wychodzi.
proste.
Ty się do tego ZUPEŁNIE NIE nadajesz. w tej chwili.
Witam forumowicze skończyłem ten rozdział!
Jestem już po oddaniu wspólnych rzeczy i muszę przyznać, że jest mi znacznie lepiej!
Podczas tego zdarzenia wywiązała się rozmowa, którą mam nadzieję dobrze rozegrałem. Na pytania jak się czuję mówiłem, że jest bardzo dobrze, odpowiadałem pólsłówkami i bez zbędnych emocji związanych z nią (rozmowa była trochę chłodniejsza niż z koleżankami, ale to samo tak wyszło)
Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że to ona chciała wiedzieć wszystko co jest ze mną związane i co się ze mną dzieje, nie wiem po co to jej...
Powiedziałem nawet nie 1/10, co wyzwoliło salwę dalszych pytań. Jednak wstałem i powiedziałem, że czas na mnie, na razie.
Na do widzenia powiedziała, że życzy mi szczęścia, a ja na to odpowiedziałem skromnym dziękuję, się odwróciłem i poszedłem.
Dzięki wszystkim za pomoc i za zaangażowanie!
A ja tymczasem wracam dalej do odrabiania lekcji i zaległości w uwodzeniu:) Jak na razie same sukcesy!
Wyśpisz się po śmierci!