Lubię słuchać mocniejszego brzmienia i wpadłem na pomysl, zeby sobie odlozyc kase na jakas gitarke, zastanawiam sie nad klasyczna albo elektryczna i mam pytanie do osob, ktore troche grają, ile musiał bym zapłacić żeby bylo juz cos na czym da sie dobrze zagrac, nie chcę po prostu kupowac badziewia a nie znam sie za bardzo.
Niech Cię ręka boska broni - nie zaczynaj od elektryka. Tylko się zniechęcisz i narobisz nadziei, a swoje ukochane utwory spod własnej ręki usłyszysz idealnie zagrane po jakichś 3 latach intensywnego treningu. Gitara to nie jest wcale taka prosta sprawa jak się wydaje na początku. Gram 8 lat (4 pierwsze sam akustyk, następne 4 2h dziennie elektryka i 2h dziennie akustyka) i szczerze nie ma dla mnie nic bardziej żałosnego, niż "gitarzysta", który potrafi grać tylko ciężkie metalowe riffy + jakies beznadziejne solówki brzmiące jakbyś przyspieszył sobie 8x normalne solo, a na prośbę na ognisku "a zagraj mi kołysankę dla nieznajomej, teksański Hey, może wehikuł czasu albo whisky dżemu? albo hardkorowo - Cancion del Mariaci z Desperados" smutnie zwiesza głowę i mówi, że nie umie grać na akustyku albo wręcz kaleczy bicie grając jak 5letnie dziecko. Jak chcesz grać i nie mieć potem wyrzutów, zacznij tak jak się zacząć powinno - kup sobie akustyka (podkreślam, akustyka. Na akustyka założysz nylonowe struny, na klasyka metalowych nie - można ale brzmi beznadziejnie), ogarnij podstawy, wyrób sobie opuszki palców, wtedy EWENTUALNIE, jak już ogarniesz picking, jakieś szybsze rzeczy, ulubione piosenki znanych zespołów - wtedy weź się za elektryka, ogarnij podstawy, bo mimo, że to też (obvious) jest gitara, to techniki gry są kolosalnie różne i można się zagubić. Też mogę Ci doradzić, pisz PW.
Drugi powód, dla którego nie warto kupować elektryka na początek to cena. Wyobraź sobie, że kupujesz gitarę za 700zł i przyzwoity piec za 500 zł, a potem nagle mówisz, że to nie to, nie leży Ci to, albo jest za trudne, i jednak nie będziesz dalej grał. I co? I wyjebałeś 1300zł w błoto, po to, żeby stało w kącie pokoju i ładnie wyglądało. Akustyka kupisz za jakieś 300-400zł idealnego na początek. Ja zaczynałem na Epiphonie (akustyk), mam go do dziś i świetnie się spisuje, dziś co prawda mam tez innego akustyka (i innego elektryka niż ten na ktrym zaczynałem xD), ale akurat Epiphona mam do dziś
Pierwszy elektryk - Squier by Fender telecaster po przeróbce + 2x humbucker. Można zacząć nisko i się wybić? Można. Najlepszy dowód.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
a moim zdaniem klasyczna gitara jest jak najbardziej na miejscu bo jak to słomiany zapał i mu sie znudzi po miesiącu to kasy nie straci wiele a podstawowych chwytów się nauczy i na popierdułce za sto złoty
they hate us cause they ain't us
Jak chcesz cisnać w ostrzejsze brzmienia, nie ma co czekać, tylko od razu bierz elektryka. Ja za mój pierwszy sprzęt, który na małych koncertach spokojnie dawałby radę, wydałem 800 zł. Szukaj sprzętu używanego - tańszy i lepszy od nówek z tej samej ceny. Jeśli masz więcej kasy, dokup akustyka - nic tak nie rozwija jak kontakt z każdym rodzajem muzyki.
Ale wszystko zależy od twojego zapału do gry i pieniędzy. Jeśli 1000 zł jest dla ciebie normalnym wydatkiem, pozwól sobie na niego. Jeśli nie, lepiej zacznij spokojniej od używanego akustyka i zobacz, czy cię to wkręca, czy raczej nudzi.
Pozdrawiam
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Podbijam - dróg do sukcesu jest kilka. Chcesz elektryka to kupuj elektryka - to że trzeba zaczynać od klasyka to tylko stereotyp.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Hmmm, w sumie teraz to sam się pogubiłem, bo lubię takie lekkie brzmienia jak "kołysanka dla nieznajomej" i również mocniejsze pierdolnięcia jak AC/DC, The Offspring itd.
Nie pisz mu o układać przystawek, singlach, humbuckerach, akcji strun i mostkach bo się chłopak totalnie pogubi, jeszcze nie zaczął grać a już mu pierdolą całym tym branżowym słownictwem xD BTW floyda bym nie polecał początkującemu, bo i tak nie będzie tego używał. Tak samo Corta
Już bym wolał jakiegoś Ibaneza, albo nawet mexican fendera kupić. Bo american to juz nie w kij dmuchał.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Siema! Sam ostatnimi czasy zacząłem swoją przygodę z gitarą więc chętnie posłużę radą
Na początek polecam Ci gitarę klasyczną ponieważ posiada nylonowe struny dzięki czemu będą Cię mniej bolały opuszki palców od ćwiczeń. Ewentualnie gitara akustyczna, gdyż to dobry trening przed przesiadką na elektryka. Ja jak narazie ćwiczę na klasyku, a czasem i na akustyku znajomego więc mam porównanie. Ogółem elektryki jakoś mnie nie łechcą więc w tej kwestii Ci nie doradzę. Jeśli chodzi o sam wybór gitary to niestety mogę pomóc jedynie w doborze gitary akustycznej, którą sam planuję zakupić. Najlepiej oceniane w niternecie modele akustyków dla początkujących to:
- Yamaha F310,
- Epiphone DR 100,
- Fender CD 60
Pozdrawiam!
http://www.podrywaj.org/forum/sp... - tutaj było też sporo na temat gitar (tak do wpisu marso).
Co mogę Ci doradzić kolego... Otóż po tym wyżej wymienionym temacie i po przeczytaniu trochę na temat różnego rodzaju gitar, popytania znajomych itp, stwierdziłem, że jednak akustyk to jest coś dla mnie. Już mówię dlaczego. Szukałem gitarki, którą: będę mógł wziąć na ognisko, nie będę się wstydził biorąc ją na jakieś wspólne granie z kumplami, będzie ona dobra na początek i we wmiare małym przedziale cenowym.
Niestety tata ubiegł moje plany, bowiem zamiast kupić to o czym czytałem (kosz bodajże 350 - 400 zł), kupił mi gitarkę Paola CG 94 bs. Byłem zawiedziony... Jednak do wszystkiego da się przyzwyczaić. Wąski, gruby gryf, wymiary jak w klasyku, struny i dźwięk akustyka - do nauki spoko, ale tylko do nauki!
Kumpel kupił jakiś miesiąc temu LAG T66a, czy b (podobne są) i powiem szczerze grając na jego gitarce poczułem tą jebitną wygodę. Szerokość gryfu idealna, gryf płaski, lekko owalny, band'y wchodzą świetnie, pull off, hamer on czysta przyjemność, a jakość dźwięku jak na gitarę za 500 zł idealna.
Także nie daj namówić się na kupno jakiegoś taniego sprzętu, bo okres bycia amatorem trwa może z 1 rok, a potem zaczniesz odczuwać niedogodności związane z tym jak kiepską gitarę posiadasz.
Powodzenia i daj znać co kupiłeś.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Ile osób, tyle opini, głowa mała
Edit:
A tak w ogóle, ma ktoś może jakies filmiki instruktażowe gry na akustycznej ?
nie łatwiej poszukac na jutubie niz pisać tutaj?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Gdybym miał gitaaaree to bym na niej graałł...
No wiec biodegradowalny polecił mi Takamine Jasmine S35, co Wy o tym sadzicie ?
Wiesz kolego , gitarka fajna, kumpel kupił LAG T66D (tam wyżej we wpisie się pomyliłem, dzisiaj go zapytałem dokładnie jaką ma. Znajomy, który gra na gitarze około 4 lat i ma również elektryka stwierdził: "Jak teraz miałbym kupić gitarę do 500zł to wziąłbym tego LAG'a" - bardzo wygodnie mi się na nim grało, i aż żal było go oddawać kumplowi (w końcu to jego gitara).
Kupując gitary zwróć uwagę na to, by podstrunica była wykonana z PALISANDRU - takiego rodzaju drewna używa się nawet w Gibsonach za 30 tys zł
!
Osobiście gdybym obecnie miał kupować gitarę poszedłbym w firmę (jeżeli chodzi o sprzęt muzyczny, to preferuje jednak znane marki), typu:
!)
- Yamaha (niezłe klasyki)
- Ibanez (akustyk, elektryk)
- Epiphone (klasyki, akustyki elektryki i mają elektryki Les Paul
- Hohner (robię klasyki)
- Fender (też znana marka akustyków)
- LAG (wyżej wymieniony)
Po prostu kupując ze znanej marki masz jakąś tam gwarancje dobrej jakości, w końcu szanująca się firma nie powinna sprzedać Ci chłamu.
A jak masz kasę to oczywiście polecam firmę GIBSON!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
W sumie masz rację, ale tak jak piszesz :"Każdy ma swój gust", a osobiście polubiłem firmę Yamaha, ponieważ z tej firmy mam również keyboard na którym grałem kiedyś kilka koncertów i sprzęt świetnie się sprawował (kupiony za chyba 7,czy 8 stówek). Tylko, że ciężko porównywać elektronikę z wyrobem drewnianym...
Jest jeszcze jedna opcja. Gitarę można zamówić u lutnika. Nie wiem co prawda jaki jest jej koszt, ale gwarancja jakości jest murowana. W końcu nie jest to seryjna produkcja, a jedyny niepowtarzalny, ręcznie robiony egzemplarz - ale to raczej dla zaawansowanych np dla Ciebie Tantos12
.
Nowemu gitarzyście na prawdę odradzałbym sprzęt za tysiąc złotych. Zrazi go cena, potem zorientuje się, że F-dur to zmora adeptów tej sztuki i jeszcze mu coś odbije i sprzeda gitarę. Po za tym osobiście nie wziąłbym tak drogiej (jak dla mnie) gitary na ognisko do znajomych, którzy graliby na niej po pijaku
.
Rock'n Roll jest w sumie w każdym większym mieście, w Katowicach, w Częstochowie chyba też (na stronie chyba mają napisane, gdzie są ich oddziały).
Jeszcze takie krótkie ps - niech nie stroi gitary na słuch na początku - znajomo próbowała i zerwała strunę w nowej gitarze (i zaraz biegała po sklepach
). Tuner jak na początek , taki za 40 zł wystarczy, ja używam :WST-550G Guitar Mate (36zł
) - stroić tym można od klasyków po elektryki, a stroik ten zbiera drganie z główki gryfu, więc nie ma jakiś zniekształceń jak w przypadku kiepskich tunerów z mikrofonem (zbierają dźwięki z otoczenia).
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Tuner od biedy można nawet pobrać sobie na telefon, ale najlepiej jest nauczyć się na słuch, a bez błędów się tego nie da nauczyć
Tantos ma rację z marką, ja np wstydziłbym się raczej wziąć na ognisko jakieś badziewie, które nie stroi na progach i brzęczy :PP A gitary lutnicze są przezajebiste, ale i drogie ;p
A tak apropo Les Pauli - moje ulubione gitary ;pp Taki Gibek R8 <333 cudo, piękny clean i (z dobrym wzmakiem typu MESA Boogie albo Rivera jakaś +OCDki) zajebiste przesterki, wygodna, akcja strun super. Tylko floyda nie ma, więc warto też jakiegoś strata mieć
Z kolei ja np. bardzo nie lubię majonezów i elektryków Epiphona 
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Lutnik jest dla ludzi którzy wiedzą czego chcą, mają kasę i czas, co by poczekac na realizacje zamówienia. Z akustyków tańszych obczaj T.Burton. W tej najniższej klasie cenowej są naj.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Zależy mi na akustyku w tym momencie, do 500 zł.
Edit:
Znalazłem fajne lekcje na yt http://www.youtube.com/user/AleG... i chciałbym się tego uczyć.