Od dzieciaka wmawiano mi "ucz się ucz nauka to potęgi klucz jak nie to będziesz zbierał puszki" ja jednak zaparcie szedłem swoją drogą bo nie widziałem siebie jako lekarza, prawnika itp. Zawsze chciałem miec fach, z niego korzystac i zamiast iśc jak wszyscy do LO poszedłem do zawodówki skończyłem elektryka robiłem na budowie wylewałem siódme poty za które zrobiłem uprawnienia do powożenia TIRem za które wydałem gruby hajs, teraz dobrze zarabiam, ciężko pracuje ale robie to co lubie jednak przez cały czas w rodzinie, w towarzystwie jestem postrzegany jako ten gorszy (bo Marcin to studiuje, a monika będzie adwokatem a to a tamto) i szczerze mówiąc cholernie to deprymuje, nawet w kontaktach z laskami jak pytają co robisz ? jeżdże tirem, hahaha jeźdźij sobie ja będe menedżerką...
Nie załamuje się szczerze mnie to wali ale chciałem zapytac jakie macie doświadczenia.
Miał ktoś podobnie, jak sobie z tym radzicie 
Praca, jak praca, żadna nie hańbi, a wstyd to kraść.
Kierowcy TIR-ów dobrze zarabiają (należy im się, bo to wyjątkowo ciężki kawałek chleba), robisz to co lubisz i jesteś w tym dobry, wystarczy.
Nie każdy może (musi) być menedżerem.
Gdy panna się śmieje, spytaj co robi jej ojciec. Marne szanse, że trafisz na córkę dyrektora KGHM.
KAŻDY kto sobie Tobą chce dupę podetrzeć jest tak naprawdę niżej od Ciebie.
A niech kurwa studiują. Kwit mamony nie robi. Trzeba mieć jeszcze pomysł na siebie.
Jak się go ma - to i podstawówka wystarczy. Dyplomików nie trzeba.
Miałeś pomysł, wykonałeś, dobrze zarabiasz, robisz to co lubisz. Git.
Ja swojego starego tyle razy wyśmiałem w twarz jak mi coś napomknął o studiach, że już od roku nie zagaił tego tematu.
E:
A co do brudnej roboty, jak ktoś z miasta jest i dwie lewe łapki ma, to i postrzelony obraz rzeczywistości posiada, jeszcze się telewizji naogląda z ludźmi w garniturach i stąd te drwiny.
Jak człowiek od małego pracuje to zupełnie inaczej patrzy na te sprawy, zwyczajnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Propsy, że robisz to co lubisz
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Masz pracę, spoko pieniądze, baa a nawet satysfakcję z taj pracy (a nie jest to standardem)- skoro lubisz to co robisz - więc wszystko się zgadza. Sam jestem po studiach ale mam jednego z lepszych kumpli który z rożnych powodów nie skończył podstawówki i dobrze się znamy lubimy, poznawaliśmy razem dziewczyny itp. itd. i nigdy nie było z tego powodu żadnych dysonansów, nieporozumień.
Poza tym to wiesz, ludzie, mali ludzie, w różny sposób sobie przedłużają siusiaka; a to że mają lepszą szkołę, wykształcenie, samochód, fryzurę...
Dobra jest
Robię swoje i jadę dalej
A co do problemów w związkach przez tą pracę to wydaje mi się że jest tak jak mówił to kumpel który skończył odsiadkę, z jedną byłem miesiąc czekała 5 lat, z drugą byłem 5 lat nie czekała minuty
Znajdź ogarniętą na głowie laskę. Ja szukałem bardzo długo, i mam nadzieję, że już znalazłem. Jak na razie myślę, że warto było odsiewać plew od ziarna
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Mysl o tym z innej strony. Prawda jest taka ze wiekszosc ludzi idzie teraz na studia jak stado jeleni, opierniczaja sie przez pare late a potem mysla ze beda zarabiac jakies ogromne pieniadze i zostana managerem, prawnikiem, krolem zycia czy budda...
Sam mowisz ze ciezko pracujesz, i to jest na plus i to duzy. Robisz to co lubisz - jeszcze lepiej. Ja sam jestem dumny ze nie poszedlem na studia, robie to co chce i lubie, mialem szanse przez ten okres sie rozwijac i robic wiele innych rzeczy. Wielu ludziom nie miesci sie to w swiatopogladzie ze ktos nie poszedl na studia ale to juz ich problem. Takze trzymaj sie twardo i nie poddawaj sie otoczeniu.
"Wyuczony po studiach idiota jest gorszy od niewyedukowanego idioty. Idiota po studiach myśli że jest mądry"
ja osobiście bym jebla dostał w tej kabinie siedząc kilka dni, ale co kto lubi
kumpel zrezygnował z tirów i założył własną firemke trasportową, sprowadzanie aut sie już za bardzo nie opyla (chyba że jako dodatkowa) ale części, opon, elektroniki owszem, tym bardziej że trasy znasz
nauczyć się języka i atakować temat, no chyba że tak będziesz jeździł do 67 roku
they hate us cause they ain't us
To już chyba zależy od twojego otoczenia. Ja po szkole (technikum informatyczne) i po dobrze zdanej maturze wbrew zaleceniom wszystkich zlałem polibudę ciepłym moczem, mimo że już się dostałem i zostałem operatorem cnc. Uwielbiam tę robotę. Nikt nie patrzył na to krzywo, mimo że 95% znajomych studiuje. Ba, od niektórych słyszałem że mi zazdroszczą, że mam robotę, bo oni nie są pewni co ich czeka za to 3-4 lata.