Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Brak życia towarzyskiego

37 posts / 0 new
Ostatni
Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14
Brak życia towarzyskiego

Witam wszystkich,

Piszę do Was bezradny chłopak w wieku 27 lat, któremu mocno doskwiera brak znajomych, życia towarzyskiego z poczuciem pustki i osamotnienia, z którym nie potrafię sobie poradzić, a nie wiem nawet jak to zmienić. Może forumowicze będą mieli jakiś pomysł?

Otóż, żyłem ponad 4 lata z narzeczoną, gdzie skupialiśmy się głównie na sobie, naszych celach, planach. Natomiast pod koniec lutego tego roku, rozstaliśmy się, a raczej rozstanie to inicjatywa tej dziewczyny. Długa historia.

Wróciłem na stare śmieci, do domu rodzinnego na 3 miesiące. Swoje wypłakałem i swoje przemyślałem. Postanowiłem, że zmienię swoje życie. Zmieniłem pracę ze stacjonarnej, mało zarobkowej na pracę zdalną w porządnej firmie, w znacznie lepszych warunkach finansowych i benefitowych.

Wyprowadziłem się z miasta, w którym mieszkałem z narzeczoną. Zmieniłem miasto oddalone o ponad 222km. Są to obszary Górnego Śląska.

I tu zaczynają się schody....

Na początku bardzo cieszył mnie fakt, że wyprowadzę się, że to będzie początek czegoś nowego, gdzie poznam fajną kobietę i ogólnie ludzi. Będzie żyło się "na nowo" w przyjemny sposób. Niemniej jednak jest nieco odwrotnie.

Skutek jest taki, że siedzę sam w mieszkaniu, pracując zdalnie. Jeżdżę sam na zakupy i sam spaceruje i wszystko sam.

Wybrałem ten obszar, gdyż wziąłem za pewnik mojego ziomka, z którym miałem robić biznes. Aczkolwiek gość ma na głowie swój ślub i inne gówno rzeczy. W efekcie niby on jest tutaj, ale go nie ma, nie ma go dla mnie.

Próbowałem poznać jakąś dziewczynę przez aplikacje randkowe, niestety bez skutku. Często mnie w tym internecie zlewają, odrzucają i tyle z tego wychodzi.

Jestem w kropce. Nie wiem gdzie poznawać nowych ludzi. Jak ich poznawać? jak to zmienić, jak naprawić, zbudować życie towarzyskie. Wydaje mi się, i tak w sumie jest, że jedynie kogo obchodzi moje życie, to mojej rodziny, a gdybym zniknął, to już chuj ze mną.

Chodzę troszkę smutny, mam zmienny nastrój. Często pije sam alkohol, co nie jest zdrowe, wiem...ale chce zmienić stan rzeczy. Sęk w tym, kurwa, jak?

Szukałem na FB grup, które są jakieś tematyczne w mieście, w którym mieszkam aktualnie. Grupy związane z jakimś hobby, planszówki, integracje itd. Tego po prostu na FB nie ma. Jestem w szoku, bo takich grup praktycznie w tym mieścia nie ma, w innych są. Miasto jest naprawdę duże...jednak aglomeracja.

Serio, jestem bezradny. Nie mam pojęcia jak to zmienić...co, mam podejść do typa na ulicy i się przywitać? Hej stary, zostaniesz moim znajomym? Wiesz, nie mam nikogo, nie mam z kim wyjść na browara.

Nie mam możliwości poznawania ludzi w pracy przez charakter zdalnej, a także w szkole/studiach, bo najzwyczajniej w świecie już nie studiuje.

Na chuj mi te pieniądze, cele biznesowe, jeśli żyj i robię wszystko sam. Jeszcze troche i zaczne gadać do siebie.

Macie jakieś pomysły, jak mozna ten stan zmienić?

WildGuy
Nieobecny
Ogarnięty
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 508

Skoro pijesz alkohol SAM, to idź do pubu lub klubu, tam jest pełno samotnych gości, którzy tylko czekają, aby ci opowiedzieć historię swojego życia. To jest bardzo proste, zresztą łatwiej otworzyć faceta niż kobietę. Nieraz taki koleś stoi sam przy barze, a jego koleżanki wywijają na parkiecie. Potem stoisz sobie i rozmawiasz a obok nagle pojawia się wianek kobiet. Jak wyglądasz na ogarniętego to większość ludzi będzie chciała cię poznać.
Jeśli mieszkasz w małym mieście, to nawet łatwiej. W małych miastach lepiej bazować na kręgu społecznym, to dużo łatwiejsza opcja i przystępna dla większości. Na początku może ci się wydawać, że ludzie nie chcą, żebyś do nich podchodził, bo wyglądają antagonistycznie, szczególnie w Polsce. Ale w rzeczywistości tacy nie są, wiele osób reaguje pozytywnym zaskoczeniem. W ten sposób poznałem wielu znajomych, to są też normalni ludzie, nie jacyś stali bywalcy klubów. Potem poznałem ich znajomych i krąg się rozszerza. Po prostu mówisz "Hej". Jak nie zareagują, no to trudno, to tak jakbyś napisał do laski i nie odpisałaby ci.
Już nie będę rozwijał sposobu typu, zapisanie się na jakieś zajęcia hobbystyczne, airsofty, czy cokolwiek, co robisz w grupie. Ludzie, którzy mają znajomych to tacy, którzy mają jakieś życie.

~

Javareal
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2021-09-04
Punkty pomocy: 429

Ogólnie zgodzę się z tym po za jednym.

"Potem stoisz sobie i rozmawiasz a obok nagle pojawia się wianek kobiet."

To jest myślenie magiczno-zyczeniowe. Nie pojawia się nagle wianek kobiet dookoła.

//Nie spoglądaj już na innych jak na środek narkotycznego zaspokajania.//

WildGuy
Nieobecny
Ogarnięty
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 508

Akurat w sobotę miałem taką sytuację. Pogadałem z kolesiem i po paru minutach zjawiła się jego kuzynka z koleżankami. To się często zdarza. Większość ludzi chodzi w grupach na imprezy. Bardzo często też gość może być z dziewczyną, która wzięła go jako kompana, żeby poszaleć z koleżankami, a on się czuje jak dodatkowe koło u wozu i np. unika parkietu. Wiem, bo gadam z tymi facetami, zresztą sam rzadko kiedy atakuję parkiet, nawet jak przychodzę z dziewczynami. One tam mogą tańczyć i 6 godzin, dla mnie 30 min to już dużo.

~

Javareal
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2021-09-04
Punkty pomocy: 429

"Często pije sam alkohol, co nie jest zdrowe, wiem...ale chce zmienić stan rzeczy"

Porównaj

"Zmienię ten stan rzeczy"

Z
"Chce zmienić ten stan rzeczy"

Taki problem z samotnością jak ty ma bardzo dużo ludzi. Żyjemy w czasach internetu, gdzie mamy dostęp w sekundę do człowieka, który mieszka na drugim końcu świata. A mimo to ludzie są bardziej samotni niz kiedykolwiek.

Spojrz na swoje życie jak na całokształt, jeżeli dozyjesz 70, to masz jeszcze 43 lata na poznanie różnych ludzi, jeszcze wiele ich poznasz, dlatego się tak o to nie spinaj.

To nie brak ludzi jest twoim problemem, tylko brak JEJ. Po odejściu tej dziewczyny, brakuje ci tych "chwil" czujesz pustkę, której nie potrafisz zapełnić.

//Nie spoglądaj już na innych jak na środek narkotycznego zaspokajania.//

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Chodzenie do klubów, pubów dla mnie odpada. Troszkę to wygląda jak desperacja. Wiesz, idziesz sam i próbujesz zagaić. Nie jest to komfortowa sytuacja, jak w przypadku hobby, czy kontaktów zawodowych.
A ogarnięty jestem, i to nawet bardzo, życiowo oczywiście. Zawodowo git, finansowo git, zdrowie git, auto mam. Wszystko jest, poza problemem, który poruszyłem na forum.

WildGuy
Nieobecny
Ogarnięty
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 508

Bycie samemu bez przyjaciół też jest niekomfortowe. Myślę, że wyjście do klubu jest mniejszą desperacją niż instalowanie aplikacji randkowych, czy szukanie znajomych na facebooku (przynajmniej tak jeszcze było 10-15 lat temu, ale rozumiem, że teraz żywe kontakty to coś nienormalnego, a tinder to standard). Jednak bliżej natury ludzkiej są prawdziwe kontakty społeczne, a że nie są to czasy rzymskich forów, czy greckich agor, to pozostały kluby, puby, ewentualnie jakieś festiwale, też dobra opcja.

~

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

ludzie na facebooku zgadują się na kajaki, siłownie, basen, bieganie, rowery. Niestety nie młodzi i głównie 30-40+, ale jak się długo poszuka to i da się znaleźć tak znajomych przed 30 i nie jest to już desperackie tak jak kiedyś.

Dużo ludzi też się właśnie przeprowadza i wali posty typu "nie znam tu nikogo, ktoś wyjdzie ze mną na miasto?" Zgłasza się 20-50 innych osób, że ma tak samo.

Więc nie jest tak źle. Ale niestety klucz to duże miasto. W miastach 100-300k jest tragedia. Małe miasta nie są dla młodych ludzi

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

"Serio, jestem bezradny. Nie mam pojęcia jak to zmienić...co, mam podejść do typa na ulicy i się przywitać? Hej stary, zostaniesz moim znajomym? Wiesz, nie mam nikogo, nie mam z kim wyjść na browara.

Nie mam możliwości poznawania ludzi w pracy przez charakter zdalnej, a także w szkole/studiach, bo najzwyczajniej w świecie już nie studiuje.

Na chuj mi te pieniądze, cele biznesowe, jeśli żyj i robię wszystko sam. Jeszcze troche i zaczne gadać do siebie.

Macie jakieś pomysły, jak mozna ten stan zmienić?"

Stary, masz 27 lat... W małym mieście to warto mieszkać gdy masz 35+, żone, dziecko, kota, psa.

Punkt pierwszy to wyprowadzka do Krakowa/Warszawy/Wrocławia/Gdańska.

Pracujesz zdalnie? To nawet lepiej. Przeprowadzasz się na obżeża, bo nie potrzebne ci centrum. Wynajmujesz za 2000zł miesięcznie kawalerkę albo za 2500zł małe mieszkanie 40-50m2. Wiem, że ceny są pojebane i są kawalerki za 2500 i mieszkanie 40m2 za 3500, ale to zwykle w centrum miasta, w sumie to nawet nie centrum tylko 70-80% miasta xD. No fliperów posrało, ale co zrobić.

Na obrzeżach idzie dostać za 500-1000zł mniej, minusem jest gorsza komunikacja i 45min - godzinka do centrum. Ale coś za coś.

Ta inwestycja ci się zwróci.

Co następnie? Rób to co LUBISZ. W dużym mieście jest wszystko.

Lubisz siłownie? Dołącz do sekcji trójboju, masz od razu kumpli (ale nie pochlejesz)
Lubisz kluby? Szukaj grup na facebooku i ustawiaj się z typami/laskami (w dużych miastach tych grup jest sporo)
Lubisz strzelnice? Są kółka strzeleckie

Ale mimo wszystko "pasjonaci" to są dobrzy kumple/znajomi jak już masz ułożone życie/dziewczyne/żone.

Jak chcesz poszaleć to musisz się wkręcić do jakiejś grupy co jeździ na rejvy, hardstyle i inne, ponownie obserwuj grup, wychodź samemu na miasto, dużo ludzi idzie poznać nawet o 1 w nocy na rynku...
Nawet możesz z jakimiś pułasami z forum chodzić na dupy i ćwiczyć pajacowanie przed laskami zagadując-stalkując je w ciągu dnia na ulicy.

W dużym mieście nie da się być samotnym, chyba że się postarasz. Niestety ludzie często mieszkają pare lat w krakowie czy warszawie i potem kupują mieszkania w mieście 200k, bo tanio...

A potem zonk, bo to miasto umarłe i nie ma tam nic, żadnych rozrywek. Same stare baby. Miasta 100-200k są jak wsie, tylko gęsto. Są dobre dla człowieka co ma stabilne życie i się wyszalał, albo skupia na rodzinie. Ale nie dla 27 letniego singla.

Wiem że to wielka zmiena wyjechać do dużego miasta, może się boisz, stresujesz, nie masz tam nikogo. Będzie drogo, ale zaufaj mi warto. Dla młodego faceta w Polsce naprawdę, do 40 roku życia wybieraj miasta 500k+, potem se wybudujesz dom na wsi pod lasem.

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Ja zamieszkałem w Katowicach. Wcześniej mieszkałem w Szczecinie. Stąd wybrałem Katowice, przez tego kumpla o którym wyżej wspominałem.
Lecz jak już pisałem, wziąłem go za pewnik i to był błąd.

Krzysiek_zbl
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 89
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-02-13
Punkty pomocy: 148

Kato to miasto umarłe, postkomunizm zżera tutaj jakiekolwiek życie. Bywam tam codziennie, i powiem ci szczerze, że gdyby nie biznes stacjonarny (no i plus, że kobita została na miejscu) to dawno bym z aglomeracji uciekł, życie jest za krótkie aby siedzieć w takim mieście nie wspominając o Chorzowie, Zabrzu, Świętochłowicach i tak dalej, tym bardziej w przypadku pracy zdalnej.
Oczywiście mówimy o życiu młodych ludzi.

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

No właśnie na początku byłem podjarany miastem. Wszystko przez to, że napaliłem się na kumpla, nie robiąc wcześniejszego researchu.
Ale spoko - mam najem mieszkania do końca września (w zasadzie celowo wziąłem 3 miesiące umowy).

Zdziwiło mnie to, że nawet jakieś grupy towarzyskie, sportowe na FB, czy integracyjne są w znacznym stopniu gorszej jakości, a nawet jest ich brak.

Dla przykładu. Z ciekawości sprawdziłem grupy rozwijające się w Łodzi, Krakowie czy Wrocławiu. I fakt. Tam się więcej dzieje.
Poza centrum Kato, rynkiem, nic więcej jeszcze nie znalazłem ciekawego/fajnego.

Stąd właśnie zastanawiam się nad potencjalną zmianą jak coś, ale jeszcze nie wiem gdzie, jakie ewentualnie miasto Wink

Na pewno Katowice są lepszym miastem, niż zadupie z którego przyjechałem.

Krzysiek_zbl
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 89
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-02-13
Punkty pomocy: 148

Na Facebooku jest jakaś jedna grupa z planszówkami, którą znalazłem, ale tam są jakieś podejrzane singielki grubo po trzydziestce.
Dla młodych ludzi to ciężko.
Osobiście polecam ci Kraków (urokliwy rynek, wiadomo) albo Warszawa, chociaż tam jest inna mentalność i mnie tam się ciężko pomieszkiwało.

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Generalnie w każdym mieście są wady i zalety. O Łodzi też mówią, że chujowa i się wyludnia.
O Krakowie, że smog i zakorkowane miasto.
Każde miejsce na ziemi będzie miało jakieś chujowe opinie i zdanie

Krzysiek_zbl
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 89
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-02-13
Punkty pomocy: 148

Wiadomo, ale my tutaj mówimy stricte o życiu towarzyskim.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 257

Zależy co ktoś lubi. Mnie zawsze ciągnęło do małych miejscowości. Nigdy nie kręciły mnie wielkie aglomeracje.
Obecnie mieszkam na stałe w miasteczku około 300k ludzi. Mam własne m, mam co robić. Nie nudzi mi się. Ale ze znajomymi deficyt, a to z tego względu, że już każdy w moim wieku ma swoją rodzinę, dzieci, a ja jestem sam.
Szkoda, że nie mieszkamy w tej samej miejscowości, bo razem chodzilibyśmy na dupeczki Wink

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Co kto lubi. Wiadomo.
Ja lubie wieś, ale możliwości społeczne są wręcz zerowe. Stąd pojawił się temat Wink

iraklis
Nieobecny
Wiek: 18

Dołączył: 2010-07-13
Punkty pomocy: 105

Generalnie uważam, że problem leży gdzieś w Tobie. Ciężko jest mi wyobrazić sobie, że nie możesz poznać ludzi w takiej aglomeracji.

W mojej opinii jeśli chcesz poznać męskie grono to idź tam gdzie będziesz witany z otwartymi rękami. Niech po prostu będzie to zgodne z Twoim hobby. Jeśli ćwiczysz to zaglądaj kogoś na siłowni. Jeśli kopiesz piłę to idź na boisko, zapisz się do jakiejś lokalnej osiedlowej drużyny.

Jeśli zaś chcesz budować relacje damsko-meskie to tutaj raczej nic nowego nie powiem. Możesz robić to wszędzie, w sumie męskie też ale widzę że masz obawy.

Mówisz żadna spoko, nie ma drugiej takiej
Nie możesz chcieć czegoś, o czego istnieniu nie wiesz, łapiesz?

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

A jak ma kogoś poznać, zagadywać do obcych ludzi na ulicy?

To normalne że w miastach 100-200k ludzie głównie znają się ze szkoły czy pracy i są to starzy dobrzey znajomi, jednak 90% młodych ludzi wyjeżdza do krk czy wawy, bo tam zarobią 10 000 miesięcznie albo i więcej, jest rozwój.

Ja ćwiczę na siłowniach wiele lat i nikt do siebie nie zagaduje, każdy słuchawki na uszach i jazda. Może na małych tak jest, na siecioówkach nikt sobie nie mówi cześć ani nie podaje ręki

Grunt ma taki, że w dużych miastach ma masę facebookowych grup, dołączy do 3-4 grup i nie będzie wiedział co ma robić w weekend, bo tyle sie dzieje.

Mało kto się odnajduje w miastach 100k bo tam większość osób zna się całe życie.

A w dużych miastach przyjezdnych i nowych osób takich jak on, szukających integracji - są setki, tysiące. W małych miastach ludzie nie są nastawieni na poznawanie nowych osób po prostu

Tarzan
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Z dala stad

Dołączył: 2022-01-30
Punkty pomocy: 59

O ile wczesniej zignorowalem to co piszesz bo inni ludzie normalnie pisali o tyle tutaj tez powtarzasz te same glupoty.
No sory ale inaczej nie potrafie tego nazwac. Ja jestem ze wsi niedaleko malego miasta i x osob zdolalem poznac na miescie. Pare osob w autobusie, kilka nad rzeka, kilka w sumie nie wiem gdzie jeszcze. W kazdym razie jakos nie mialem problemow z zagadaniem do nowo poznanych osob i utrzymaniu tej znajomosci na dluzej. A te osoby zapoznaly mnie ze swoim kregiem znajomych i w rezultacie poznalem znacznie wiecej osob.
Nie wiem czy sam mieszkales w malym miescie czy piszesz jedynie o swoich wyobrazeniach ale to zalezy jedynie od checi danej osoby czy kogos pozna czy nie.
Co do autora tematu nie wiem czy da rade kogos tak poznac bo kluby czy puby uznaje za desperacje takze widocznie ma sporo wymowek i oporow. Ale to juz inna kwestia. Powinien nad tym popracowac i poprzelamywac sie.
Na silke czy miejsca do cwiczen w parkach co prawda nie chodze i chodzic nie bede ale osoba ktora znam w takim parku poznala x osob gdy regularnie tam chodzila.
Gdy dwie osoby zajmuja sie tym samym to naprawde niewiele trzeba zeby zlapac wspolny temat. Moze to tez jakies twoje wymowki infreak.

Poza tym autorze nawet w malych miastach sa grupy zainteresowan (niekoniecznie facebookowe tylko jakies oficjalne czy z domu kultury, grupy rekonstrukcyjne czy cokolwiek innego). Zamiast dolaczac do roznych grup na facebooku daj zapytanie na spotted czy sa ciekawe grupy zainteresowan czy cos podobnego w katowicach. To zapewne dostaniesz duzy odzew. Przede wszystkim dzialaj a nie badz bierny.

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

tak, mieszkałem na wsi, potem dwa lata w małym mieście i potem duże miasto.

W małym mieście byłem aspołeczny i odizolowany mimo prób, nikt nie chciał sie ze mną zadawać, ludzie sie znali od dawna, ignorowali obcych. Zero imprez, integracji, możliwości poznania w naturalny sposób. Chodziłem samotnie po barach i klubach. Próbowałem wielu rzeczy, a finalnie kończyłem samotnie jeżdząc na rowerze czy chodząc na siłownie i potem powrót do chaty i samotne siedzenie. Nawet współlokatorzy mieli na mnie wywalone, bo się znali wczesniej kilka lat i spędzali czas, a ja byłem "obcy". A to było jeszcze X lat temu przed covidem, ludzie byli jeszcze otwarci.

Przez 2 lata próbowałem poznać wiele osób, setki prób i nic z tego nie wychodziło.

Potem wyprowadziłem się do dużego miasta i już w ciągu pierwszego tygodnia poznałem nowe osoby... nie robiąc nic nadzwyczajnego. Tak więc wiem dobrze co mówię, ludzie w małych miastach znają się praktycznie całe życie, stamtąd ludzie uciekają, a nie przyjeżdżają, dlatego ludzie są mega zamknięci na obce osoby. Życie w małym mieście gdy się nikogo nie zna to udręka totalna. Nikomu nie polecam

Tarzan
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Z dala stad

Dołączył: 2022-01-30
Punkty pomocy: 59

A więc skoro tobie się nie udało, a mi się udało, to znaczy, że jest to możliwe tylko tobie nie pykło (być może zbyt duża desperacja, problem z inner game lub czymś innym, mogę tu gdybać).

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Sęk w tym, że możesz mieszkać nawet w Warszawie. Chodzi o to, gdzie chodzić, aby poznawać i budować towarzystwo.

Byłem na sztukach walki, gdzie trenujesz, a nie gadasz o pierdołach.
Sport to jedno, ale właśnie, gdzie poznawać ludzi, poza sportem.
Jak szukać wydarzeń, miejsc, gdzie są ludzie niekoniecznie mający związek ze sportem. Miejsca, gdzie są ludzie podobno wiekowi do mnie, a coś się robi.

Serio, na FB w Kato takich grup nie ma za bardzo, która zrzesza jakąś społeczność, ludzi.

Pod Łodzią poznałem więcej ludzi, a to za sprawą wydarzeń biznesowych z FB, grup jogi itd.

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Ja tak dodam jeszcze od siebie, że nie wiem, czy to też nie jest kwestia tej pracy.
Ja z nikim nie mam kontraktu pracując w domu. Z pracownikami też, ponieważ nie ma video rozmów.
Siedzisz i robisz się aspołeczny.

Niby fajnie, bo mam lajtowa prace, fajnie, bo mogę pracować skąd tylko chce.
Fajnie, bo kasa większa.

Natomiast może warto rozważyć, czy nie zrobić resetu.
Zmienić pracę, a nawet branże, gdzie dzieje się znacznie więcej. Są ludzie, jest współpraca, nie jest spokojnie.

I nie mówię o robocie w fabryce. Może też biurowa, tylko że z ludźmi.

Wtedy musiałbym wyjechać tam, gdzie jest stacjonarna praca.
A nie każda firma ma tutaj swoją siedzibę. Te ciekawsze to nawet w Gdańsku czy właśnie w Krakowie.

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

Ponownie pytam - co ci szkodzi mieszkać na Obżeżach Krakowa czy Gdańska? Fakt w centrum Krakowa czy Gdańska ceny za wynajem będą zaporowe i kosmiczne, ale mieszkając na obżeżach możesz dorwać fajne mieszkanka w rozsądnej cenie za 500-1000 mniej, do rynku będziesz miał 50 minut tramwajem.

Pracujesz zdalnie, więc? Sklepy będziesz miał pod ręką, będziesz jeździł praktycznie tylko na spotkania z ludźmi

Masa aktywności, grup, ludzi chcących się poznać. Nie da się być aspołecznym w takim Krakowie czy Gdańsku, ja nie zlicze ile razy ktoś mnie zaczepił wieczorem zapytał o coś, potem szliśmy na piwo, najczęściej były to osoby zza granicy, ale znajomości fajne

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Nic mi nie szkodzi mieszkać w Krakowie
Rozważę ten temat.

adrian1994
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2018-09-12
Punkty pomocy: 8

Wydaje mi się, że mnóstwo osób można poznać właśnie w pracy.

Dobrze myślisz, skoro tak czujesz to zrób reset. Pieniądze to nie wszystko , a zdalna praca wcale nie jest taka fajna.
Po czasie wszyscy na nią narzekają więc coś w tym musi być.

Postaraj się znaleźć pracę gdzie jest duży przemiał osób.
Mój brat rozstał się z dziewczyną i też był w kropce. Poszedł pracować na lotnisku. Tam poznał super dziewczynę, bo był przemiał osób.

Ogólnie gdyby nie ta praca to pewnie nadal by leżał i kwiczał Smile

Jeżeli zaczniesz szukać pracy, chodzić na rozmowy kwalifikacyjne to samo to spowoduje, że ruszysz się do ludzi i będziesz miał możliwość przy okazji kogoś poznać.

To bardzo dobry punkt wyjścia z twojej sytuacji.

I co jeszcze mogę dodać od Siebie to postaraj się nie myśleć tylko o poznawaniu znajomych tylko zacznij cieszyć się życiem.

Jesteś młody, wysportowany to tylko przejściowy etap w Twoim życiu. W dzisiejszych czasach wiele osób w Twoim wieku ma z tym problem.
To już niestety nie są czasy szkolne gdzie znajomi byli na wyciągnięcie ręki.

Musisz wejść w jakąkolwiek społeczność, a nowa praca nadaje się do tego idealnie Smile

Głowa do góry i działaj! Smile

Nie musi być idealnie, żeby było wspaniale!

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 970

Nie kumam tej rady ze zmianą pracy...

Praca zdalna chujowa? Praca zdalna to najlepsza rzecz na świecie! Nie dość, że zarabiasz sensownie, to jeszcze możesz się wyspać, ugotować coś zdrowego w czasie zamiast zamiawiać syf na mieście, masa czasu, zero słuchania głupot od anetek w pracy... Cisza, spokój, odpalasz sobie ulubiony wartościowy podcast, pracujesz, zero potrzeb.

Zależy też jaka branża. Ja pracuje w IT więc nie wyobrażam sobie zmiany branży na inną, tylko po to żeby poznawać ludzi. Wcześniej chodziłem do biura i to był dramat, ci wszyscy ludzie bez życia gadający tylko o programowaniu... Kasie i Basie z HR o dzieciach i rozwodach, udupianiu starego na jak największe alimenty. Sorry, to nie dla mnie.

Nie w pracy zdalnej jest problem, bo praca zdalna to 2 razy 1 godzina czyli 2h zaoszczędzone na dojazdy do pracy. W pracy nie masz kolegów tylko konkurencje zapamiętaj to sobie! A jak masz w pracy "rodzinną atmosfere" to zarabiasz na bank mniej niż u konkurencji. To jest psychologia i januszerka żeby tylko zapłacić mniej.

Pracy zdalnej niech się kurczowo trzyma, bo to jest złoto w tych czasach. Tylko właśnie trzeba podejść zdrowo do życia. Jak sie pracuje zdalnie no to odpada większość pasji robionych z domu, trzeba znaleźć balans. Wychodzić na zewnątrz, czytać ksiązki w parkach, kawiarniach.

Chodzić na zajęcia sportowe, do ludzi. W małych miastach tego nie ma, to fakt. Tam każdy siedzi zamknięty. Ale w dużych miastach? W dużych miastach to ludzi jest aż za dużo. Co weekend jakieś wydarzenia. Praca zdalna z niczym nie koliduje, ale jak ktoś lubi np grać w gry no to jest lipa. 8 godzin siedzenia w domu praca, kilka godzin grania, miesiąc i jesteś mentalnym trupem. Trzeba się nastawić na pasje "zewnętrzne"

Deepack
Portret użytkownika Deepack
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Wieś :)

Dołączył: 2017-03-03
Punkty pomocy: 14

Kurwa 100k mieszkańców
Zacznijmy od tego, że ja mieszkałem całe życie w miejscowości +200 mieszkańców, a miasteczko gminne miało +/- 20 000 mieszkańców.

Z jednej strony praca to pomysł spoko, z drugiej weźmy pod uwagę jedna rzecz.
Dojazdy, koszta, nie zawsze fajni ludzie.
Z drugiej strony musiałbym zmienić całkowicie branże, bo nawet zamienię zdalną pracę na stacjonarną, to i tak będę siedział wgapiony w ekran.

Kiedyś w Łodzi jeździłem na spotkana biznesowe, gry planszowe w grupach, konferencje, koncerty itd
Parę miesięcy temu posłuchałem się ludzi, którzy mówili jaka to łódź jest chujowa i żebym zmienił miasto.
Ok, tak też zrobiłem.
W łdz dalej żyją grupy FB z różnymi aktywnościami.
Bo widzicie...ja mam wywalone czy miasto jest ładne, czy też nie.
Nie ważne gdzie, ważne z kim.

Kolejny kompromis.... wyprowadzka nawet do Gdańska to niekomfortowa sytuacja. Kilkaset kilometrów.
Moja mama jest sama, a też chciałbym w miarę ją odwiedzać.

Dziękuję wszystkim za pomoc i zaangażowanie
Szukam po prostu kompromisu w którym nie będę musiał celowo zmieniać w życiu, szczegóły kluczowych dla mnie segmentów.

Pracy
Całkowicie innej
Miasta w uj daleko

Ps to prawda. Wystarczy wyjść z domu, aby poznawać ludzi.
Pytanie nie tyle co gdzie, tylko pytanie, jak?
I tyle.
Wystarczy wyjść z chaty

adrian1994
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2018-09-12
Punkty pomocy: 8

Podsumowuje moją poprzednią wypowiedź: " No pain, no gain".

I to jest szczera prawda. Masz tendencję do poddawania się jeszcze zanim zacząłeś.
Jeżeli nie spróbujesz to nie będziesz wiedział.

Zasada jest taka, że ile dasz do Świata tyle do Ciebie wróci.
Oczywiście praca to zawsze praca, swoje musisz zrobić, praca to nie szkoła chociaż i w szkole trzeba było się uczyć.

Pytanie jakie spotkają Cię okoliczności w związku z nowym doświadczeniem życiowym.
Trafisz na złą pracę ? Nikogo nie poznasz? Szukaj dalej. Gwarantuje Ci że poznasz nowych ludzi, a przecież o to Ci chodzi.

Może to nie będą odrazu Twoi przyjaciele, a może będą? Tego nikt nie wie, ważne jest żebyś coś robił, bo wszechświat nie lubi "zamuły".

Z tego co mówisz to nie jesteś szczęśliwy, a Twoje Życie jest nudne.
Więc albo spojrzysz na Siebie i zmienisz coś o 180 stopni, albo będziesz miał wymówki i serio będzie Ci ciężko.

Ja wiem, to co mówisz ma sens, zawsze są jakieś problemy i zawsze są plusy i minusy.
Masz rację, że miasto byle jakie jest dobre byle mieć znajomych. Tylko, że musisz coś zmienić z tym co robisz teraz, bo jak na razie praktyka pokazuje, że to co robisz teraz nie daje żadnego efektu.

Według mnie nie wystarczy wyjść z chaty żeby kogoś poznać.
Ja na przykład rzuciłem alkohol i narzekałem na brak znajomych.
Byłem w sumie w podobnej sytuacji co ty.
Zarabiałem, finansowo bardzo dobrze, nie piłem, a brakowało mi prawdziwego przyjaciela.

No i kiedyś podszedłem do dziewczyny na stacji benzynowej. Okazało się, że odbieramy na tych samych falach i stała się moim przyjacielem.

Z osoby która miała doła stałem się szczęśliwym człowiekiem z prawdziwym przyjacielem u boku, a myślę, że tacy nie zdarzają się często.

Wystarczyła jedna odpowiednia osoba która tak mnie podbudowała, że stałem się najlepszą wersją Siebie.

Sukces jest na wyciągniecie ręki tylko trzeba po niego sięgnąć.

Wierzę w Ciebie, ale musisz coś robić, a samo wychodzenie z chaty nie wystarczy, no chyba, że tak jak pisali wcześniej, pójdziesz na miasto, ruszysz się gdzieś, bo chodzenie w kółko po ośce nie za dużo Ci da...

Powodzenia!

Nie musi być idealnie, żeby było wspaniale!

adrian1994
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2018-09-12
Punkty pomocy: 8

P.S. Na liczebność w mieście wcale bym nie zwracał uwagi. 20k mieszkańców to wcale nie taka wiocha, a według mnie w takim małym mieście nawet łatwiej kogoś poznać, jeżeli 20k to Twoje miasto rodzinne to wróć tam, może jakieś stare znajomości się odświeżą, stare sympatie...

Nie musi być idealnie, żeby było wspaniale!