Witam wszystkich. Miałem problem, aby dać adekwatny tytuł temu tematowi - mam nadzieję, że nie zmyliłem większości.
Ostatnio, bo związane z moją osobą, nurtuje mnie pytanie czy kiedy pojawia się po kilku spotkaniach brak zainteresowania ze strony płci pięknej naszą osobą to czy jest to nasza wina - gdzieś popełniliśmy błąd (pieskowaliśmy itd.) czy może to być niezależne od nas. Jeśli może być tym drugim to jakie występują powody takiego zachowania?
Wydaje się być realnym,, że jeśli po kilku spotkaniach coś w naszym charakterze się nie spodoba to kobieta/dziewczyna nie jest zainteresowana dalszą relacją. Ale znów czy po kilku spotkaniach można poznać na tyle osobę? A przecież dobrze realizując kolejne spotkania powinniśmy widzieć dalsze zainteresowanie, w końcu wprowadzamy je do naszego ciekawego świata. Jak to jest?
Temat powstał z tej przyczyny, że nie sądzę, abym popełnił gdzieś błąd i spotkałem się z brakiem zainteresowania. A może to ST, albo gdzieś na chwilę "uchyliłem gardę" i zostałem wypunktowany. Jednak swoja sytuację pewnie opiszę w kolejnym poście, na razie jestem ciekaw czysto teoretycznie.
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Wszystko jest możliwe. Nie da się z góry założyć któregoś ze scenariuszy. Aczkolwiek częściej jest to nasza "wina", w sensie, panienka szuka czegoś innego niż się jej w danej chwili "oferuje" (FF, LTR, i inne bzdety).
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Takie randkowanie przypomina trochę szukanie po ciemku zgubionego przedmiotu. Ty zapraszasz dziewczynę, spotykasz się a ona robi coś w rodzaju kastingu - pasuje jej, albo nie - Te Twoje cechy i zachowanie. Jasne że możesz być spalony czynnikami z zewnątrz np. masz złą opinie w środowisku jej znajomych, wiec masz słabsze szanse na coś wiecej.
Ogólnie to jest to wkurwiające, te testy i gierki. Miałem taką sytuacje że laska mi gadała że nie chce faceta. Ja ok, wyjebane na te gadanie. Ile tam było testów i gierek? niezmożona ilość. I co w pewnym momencie zrobiłęm błąd, jakiś test oblałem. Wtedy ona do mnie, że na dziś dzień to ona wie że nie chce niczego więcej ze mną. Trudnością w tych podchodach jest to, że wiele razy nie zdajesz sobie sprawy czego ta dziewczyna oczekuję. Czy serio tylko relacji koleżeńskiej czy czegoś wiecej? raz ją chwyciłem za rękę to z nią uciekła, a innym razem normalnie mogłem ją chwycić za tyłek podczas zabawy... wiec tu bardziej chodzi o zauważenie czego ona sama chce.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Oczywiście, że może być niezależne od ciebie, ziom, wiesz ile rzeczy jest niezależnych od ciebie?
Właściwie to głównie PUA - i mam na myśli takie oldschoolowe PUA, z rutynami, historyjkami DHV, A->B->C->D->seks - próbuje wyciągnąć CIEBIE z interakcji, dając lasce w zamian ten ostrożnie wyprodukowany plan działania. Dlatego właśnie tyle durnych pytań, bo kolesie nauczyli się kilku rzeczy które powinni robić i laska się spotyka z nimi tylko dlatego, że podoba jej się to co typ ROBI - a potem płacze na forum, że ona nie dzwoni i nie inicjuje.
Z drugiej strony - nie traktuj tego jak wymówki, jak zjebałeś to zjebałeś. Pamiętam, że ktoś gdzieś w blogu napisał najlepszy sposób na podryw: spodobaj się -> nie spierdol
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
Christiano "takie randkowanie" hmm, a to "takie" to jakie? Bo opisywałem normalne spotykanie się, w którym chcemy doprowadzić do seksu i z reguły do związku. (Ale pamiętając o regule, że to kobieta ma chcieć związku).
arm, zdaję sobie sprawę ile rzeczy jest ode mnie niezależnych. Z tym planem działania to tutaj są nakreślone RAMY i wyłącznie działania, a reszta zależy od charakteru chłopaka/mężczyzny i osoby, którą podrywa.
To jakie mogą być przyczyny zewnętrzne?
Jak na "filozofa" masz coś słabe abstrakcyjne myślenie.
Jakie mogą być przyczyny? Może ma złośliwą mamę, może tata ją bije, może wujek ją dotykał, może ma okres, może jest socjopatką, może ma inny ideał faceta, może się boi, może się nie boi a chciałaby, może woli rudych, może jutro ma sprafdzian z pszyry (sic), może jest zajęta farmieniem czołgów w world of tanks i nie ma czasu na facetów, może jest hipsterką a ty nie wziąłeś jej do starbucksa, może nie lubi koloru w który byłeś ubrany, może nie spodobała jej się twoja fryzura,
(wdech)
może jej przyjaciółka była chora, może za tydzień wyjeżdża z kraju, może ma hobby które zajmuje jej większość czasu, może uważa się za królewnę a ty byłeś za mało książęcy, może jest z rodu Szujskich, którzy pochodzą od Rurykowiczów, i szuka conajmniej Radziwiłła do ożenku (potomkowie obu rodów żyją, to musi być zajebiste), może masz za słabe auto i myśli że nie jesteś dla niej wystarczająco dobry, może masz za dobre auto i ona myśli że nie jest wystarczająco dobra dla ciebie, może szuka faceta na stałe, może nie szuka faceta w ogóle
(wdech)
Może po prostu cie nie polubiła. Mam wrażenie, że szukasz wymówek.
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
arm, piękna lista. Wolałbym kilka racjonalnych przykładów/powodów.
Hmmm, wątpię żebym szukał wymówek, jeszcze dzisiaj edytuję ten post i opiszę Ci sytuację, z chęcią też poznam opinię innych.
Może jestem przewrażliwiony, może szukam wymówek jak piszesz, może jestem po prostu jebnięty.
Będę się starał jak najbardziej skrócić, ale nie chcę pominąć szczegółu - dla mnie mało ważnego, a który może z waszego punktu widzenia okazać się ważnym.
Na początku roku akademickiego umawiałem się z ludźmi przez grupę z facebooka na zajęcia, żeby to nie nudzić się jak mops. Nazwijmy ją "X". (skracając) spotkaliśmy się, poszliśmy na wykład, gadka szmatka, że ja niby mam niedaleko i że to tylko 15 minut na nogach - przekonała się, że nie, ale nie mogłem nic u mnie zacząć, bo zaraz miałem znów zajęcia i musiałem wracać, na pożegnanie zaprosiła mnie do siebie na obiad jak skończę zajęcia. Przyszedłem, poznałem współlokatorów, blablabla. Postanowiłem się zrewanżować. Obiad, wino, jakiś film. Kolejne spotkanie ponownie u mnie, wino, film (zaczęliśmy poprzednio oglądać kolejny) - sama się przytuliła, trochę się całowaliśmy, nic nadzwyczajnego. Kolejne spotkanie miało być na mieście, ale że nie mogła to chciała zmienić godzinę - w końcu spotkaliśmy się w inny dzień. Później miałem do niej wpaść, ale chora była i niby nagle rodzice do niej przyjechali. Stwierdziłem, że skoro wcześniej chciała się spotkać o innej porze to coś jej się odwidziało i w ten sposób chce mnie olać. Nie odzywałem się, po kilku dniach kontakt z jej strony, umówiliśmy się na mieście. Następnie miała do mnie przyjść, ale się rozchorowała dwukrotnie. Gdy w końcu wyzdrowiała, przyszła do mnie na obiad. (Jeszcze nie widziałem, aby ktoś nie będąc głodnym tak cieszył się z obiadu
- zrobiłem to co myślała, że przyrządzę za pierwszym razem). Później całowanie, jakieś tam macanko i wspólne leżenie, nie dało się ugrać nic więcej. Kolejnym razem, przyszedłem do niej - była oschła, nie chciała się całować itd. Nie wiem dlaczego (uprzedzając hejty dbam o higienę
) Dwa dni temu dzwoniłem, chciałem się umówić dwa trzy dni do przodu, ale brak czasu i wstępnie umówiliśmy się na poniedziałek. Ale miałem jej dać wczoraj znać jak mi poszło w nowej pracy. Wczoraj dzwoniłem, jednak nie odebrała i jak na razie się nie skontaktowała. Teraz mam małą zagwozdkę, bo w swoim stylu nie skonktaktowałbym się, jednak skoro jesteśmy umówieni, a mam podać konkretną godzinę i miejsce to będę musiał zadzwonić. Czuję, że nie odbierze, sms nie w moim stylu. Poza tym odpiszę, że nie może. Nie chcę wyjść na stręczyciela czy tam "needy".
Pomijając te pierdoły mój instynkt podpowiada mi, że coś się spierdoli, jej zachowanie jest dla mnie dziwne, nie mogę tego opisać, po prostu to czuję. (Z reguły się nie mylę.)
Nie wiem czy to ST czy mam sobie dać spokój. Gadkę mam dość dobrą, podobam się jej fizycznie, mam zainteresowania, nie wypisuję do niej tylko umawiam się na spotkania. Ot jak zawsze.
Przyjmując wersję, że nie odbierze bądź smsem napisze, że nie ma czasu. Co dwa tygodnie mam z nią wspólnie zajęcia. Ja normalnie podszedłbym do sprawy i zaczął rozmawiać, tylko coś czuję, że ona będzie udawać, że mnie nie zna bądź mnie nie widzi.
Nie sram żarem, bo nie odebrała telefonu, tylko czuję, że jej podejście do mojej osoby zmieniło się na "chłodniejsze" i chciałbym wiedzieć jaka może być przyczyna. A ostatni akapit jest po to, aby poznać wasze zdanie "na wypadek".
może za bardzo chcesz...
don't ever give up...
nikt Ci nie powie coś się stało bo z tego co tu piszesz to nie ma jak tego wywnioskować. Jedno jest pewno laska jest średnio zainteresowana albo gra w gierki bo za dużo odwołanych spotkań. Brak szacunku jesli nie oddzwania... Drugie co mi wpadło w oczy to banalne spędzanie czasu, obiad/kolacja w domu wino film leżenie... i to nie raz... Coś Ci powiem, ja jak jestem na etapie spotykania się to nigdy tak nie robię, unikam siedzenia i nudnych spotkań jak ognia, nigdy nawet nie zabieram lasek na balety, do klubów, pubów, kawiarni, restauracji bo to też jest oklepane i nudne. Nie rób tego przez pierwsze 2 miesiące dopóki laska czegoś do Ciebie nie poczuje bo strzelasz sobie w nogę. A Ty zaczynasz od lezenia i filmu - słabo. Nie wiem jaki jest to typ laski ale jeśli już ją całowałeś to COŚ to dla niej znaczy więc może nie jesteś na tak przejebanej pozycji jak myślisz.
Moja rada to więcej spontanu, więcej przygody, więcej emocji... pamiętaj że pierwsze spotkania decydują o tym jak będzie wyglądać cała relacja dlatego ja zawsze przyzwyczajam laski do umawiania się na spontnie a nie z wyprzedzeniem. Dzwonię np o 16 i mówię "co robisz? gdzie jesteś? będe za 15min jedziemy nad morze". Pierwsze spotkanie umawiane potem 2 kolejne na spontanie i laska już jest nauczona. Prawie każda laska CHCE faceta która wpadnie jak churagan do jej zycia i wszystko rozpierdoli, a Ty z nią leżakujesz...
groom, dzięki za radę, nie powiem otworzyłeś mi oczy.
Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale o ile się z nią spotkam w ustalony poniedziałek to chcę ją zabrać na lodowisko. (Trochę za późno na akcje na spontanie... ehhh)
Myśląc nad tym co napisałeś to dałem dupy. No nic każda kolejna dziewczyna spotyka się z lepszym "mną", kiedyś osiągnę przyzwoity poziom.
Za odwołane spotkania zjebki były. Zresztą, jak ktoś "w chuja leci" to zjebka mu się należy, bo będzie pozwalał sobie na więcej.
Fakt, z tym, że nie odebrała i się nie skontaktowała leci w chuja.
Ja dzisiaj i jutro jestem cały dzień w pracy. Skoro wstępnie się z nią już umówiłem to pozostaje mi się z nią skontaktować, chociaż pewnie nie odbierze.
spokojnie nie sraj żarem odbierze/ nie odbierze. Ja jak mam wątpy czy laska odbierze czy nie to najpierw testuje ją smsem. Wysyłasz coś zadziornego, wzbudzającego zainteresowanie np: "potrzebuje trochę szmalu, chcesz ze mną napaść na bank? Lepiej prowadzisz czy strzelasz?" albo "Twój horoskop na dzisiaj jest całkiem interesujący. Powodzenia!" a ostrzej "chciałabyś być niegrzeczna? ;>"
Jak dostaniesz szybką odpowiedz to dzwonisz. Dalej, miejsce - lodowisko jest spoko, daje pretekst do mocnej eskalacji dotyku, jak któreś z was nie będzie umiało jeździć to będzie śmiech a o to chodzi. Musisz miec też plan B bo może chcieć się spotkać ale nie na lodowisko, przemyśl to. Teraz musisz mieć aktywną randkę, np aquapark albo jakieś kompleksy basenów ze zjezdzalniami, saunami itd. Tak samo daje możliwość dużego kontaktu. Dobór miejsca to ważna sprawa ale ważniejsze jest Twoje zachowanie. Podejrzewam że w Twoim przypadku zbudowałeś dużo zaufania, komfortu ale emocje leżą. Bądz bardziej bezpośredni, brutalny, seksualizuj relację. Naciskaj mocniej na nią.
Odwołane spotkania, nie odbieranie, zlewczy stosunek powstaje najczęściej jak laska jest zainteresowana ale za słabo bo robisz coś źle. Często słyszę "ty jesteś nieobliczalny! wariat!" lub "z Tobą wyjście do warzywniaka po ogórki to przygoda życia" i Ty teraz musisz osiągnąć podobny efekt.
Z tym napadem na bank całkiem spoko, akurat się składa, że potrzebuję trochę hajsu to będzie spójne. Dzięki za rady. To jutro po robocie działam.
O ile dojdzie do spotkania to mam zamiar wsiąść z nią do busa i podjechać na to lodowisko, dowie się jak będzie na miejscu.
Jak byłem bardziej bezpośredni i seksualizowałem relację to znów strefa zaufania czy komfortu leżała. No nic, trzeba mi znaleźć złoty środek.
Jeszcze raz dziękuję.
Zauważ, że kiedy dziewczyna jest tobą naprawdę zainteresowana to "zapomni" o tym że ma chłopaka, będzie Ci ułatwiać działanie, przyjdzie na spotkanie, nie będzie Cię karmić wymówkami typu "mam obiad u babci", sama wyjdzie z inicjatywą, nie w głowie jej będą jakieś gierki.
A jak nie jest zainteresowana, albo juz utraciłeś to zainteresowanie , to zacznie cię spławiać (wtedy jest ten moment żeby spasować). Na początku delikatnie np. odwołuje spotkania, nie oddzwania
BTW czy ty kiedys odwołałeś spotkanie z dziewczyną która cię interesowała? Myslę że nie, później jeżeli nie zrozumiesz tego i dalej napierasz to spodziewaj się tekstów ; nie i zrozum to w koncu, nie dzwon do mnie, daj mi spokój.
A co to pytania, zainteresowanie bardzo łatwo utracić i jeżeli było ono od początku waszej znajomości to najwyraźniej popełniłeś zbyt duże błędy, weź to na klate.
Niestety kiedy ty grałeś w gry, goniłeś za piłką, nawalałeś się z kolegami to kobiety juz zbierały doświadczenie w relacjach z facetami, im szybciej ty to zaczniesz robić tym lepiej. Więc wkładaj tą ręke do ogniska i się ucz.
EDIT: Przeczytałem twoje kolejne posty daj sobie spokój natychmiast, bawi się Toba z braku innej opcji, jak znajdzie to spodziewaj się kopa w dupe. Chyba nie chcesz angazowac w taką kobietę swoich uczuć i czasu ?
Zero smutków, zero złości
wyjebane po całości.