Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Brać kredyt czy nie?

14 posts / 0 new
Ostatni
Hiddan106
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 21
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-09-16
Punkty pomocy: 7
Brać kredyt czy nie?

Cześć,
mam 21 lat, jakiś czas temu przeglądając to forum trafiłem na temat odnośnie kredytu na mieszkanie. Autor pisał, że ma pracę, dorabia po godzinach, resztę czasu spędza z dziewczyną. Żyje na wynajmie, a do odłożenia na mieszkanie długa droga.
Ktoś pisał, żeby za nic w świecie nie pchał się w kredyt, bo powoduje stres przed utratą pracy/partnerki. Do tego człowiek w wielu sytuacjach nie zagra agresywnie, co mogłoby przynieść duży zysk. Z drugiej strony mieszkanie na wynajmie przez powiedzmy kolejne 10 lat też nie urywa nóg...

Przyznam, że do tej pory miałem kredyt w planach - w moim środowisku to norma i starsi koledzy się na to decydują.
Teraz spojrzałem na to z innej perspektywy i rzeczywiście nie chciałbym mieć takiej kuli o nogi.

Moje plany zmieniły się o 180 stopni bo zacząłem rozważać emigrację w celu zarobkowym. Kończę inżynierkę na politechnice, na magistrze mógłbym wyjechać na Erasmusa do Niemiec (koleżanka pojechała na całe 3 semestry) i tam już zostać w automotivie.

Trochę mnie to jednak przeraża - opuszczenie wszystkiego co mam i wyjazd na 5-6 lat za granicę żeby zapieprzać (w najlepszych latach swojego życia). Z drugiej strony, może lepiej się poświęcić i potem mieć już wymarzone mieszkanie niż balować ze znajomymi w Polsce i skończyć z kredytem na głowie...

Do tej pory miałem dość luźne plany co do przyszłości, nawet zacząć zaocznie inny kierunek czy uczyć się dodatkowo języka azjatyckiego, natomiast teraz jakby wszystko legło w gruzach, bo ciężko odłożyć w Polsce na mieszkanie i zacząłem się skupiać bardziej nie na tym co mnie kręci, tylko co pozwoli mi na zarobienie na mieszkanie. Nie studiuję prestiżowego kierunku, zwykły politechniczny po którym idzie się do fabryki za 3k na początek i powoli awansuje. Mam też hobby na którym dorabiam 600-1000 miesięcznie. Ale tak jak widzę, zmierzam ku sytuacji autora wątku o którym wspomniałem. Też zarabiał ileś tam na etacie i dorabiał parę stówek na swoim hobby.

W dobrym scenariuszu będę zarabiać te 6k za 2-3 lata, z czego powiedzmy 2,5 odkładać miesięcznie. W rok to jest 30k, w 10 lat 300k,to dalej raczej nie starczy na kupno mieszkania we Wrocławiu. Zakładam że w Niemczech jestem w stanie odkładać 6k miesięcznie, co przyspiesza ponad dwukrotnie kupno mieszkania. Do tego doświadczenie na plus bo lepiej być inżynierem czy pracownikiem w niemieckim Volkswagenie niż polskim, tak sądzę. No i język szkolę od razu.
Także plan jest taki, że kończę inżyniera i wyjeżdżam do Niemiec na mastera. Chciałem na informatykę, ale spróbowałem stażu w IT i to nie dla mnie, bardziej jakaś automatyka przemysłowa/CNC itp

Mając dziewczynę, można szybciej odłożyć bo ona się dokłada, ale zakończyłem związek tydzień temu więc na razie będę polegać tylko na sobie.
Być może będę średnio zarabiał więcej przez te 10 lat-myślę że tak bo w przemyśle wrocławskim to są stawki spokojnie do przeskoczenia, ale i tak zajmie to na pewno dłużej niż jakbym odkładał np w Niemczech czy Norwegii.

Trochę mnie stresuje cała ta sprawa kredytu, jakieś rady od starszych kolegów? A tak wgl, to mówimy tu o kredycie na mieszkanie, co dopiero sprawić sobie dom w przyszłości...
Ogólnie dorosłe życie nie wygląda tak sielankowo jak myślałem i żałuję wielu decyzji z przeszłości, przez które teraz mam parę razy mniej pieniędzy niż mam (a by się mega przydały). No ale cóż... wnioski i lecimy dalej.

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 3716

Mieszkasz z rodzicami to jesteś w jakimś stopniu uwiazany, musisz się podporządkować.

Wlane mieszkanie - robisz co chcesz. Chodzisz z fujara na wierzchu, rzygasz na dywan czy sprowadzasz panienki co tydzień inna. Mamy wybór

Hiddan106
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 21
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-09-16
Punkty pomocy: 7

Akurat w moim przypadku mieszkanie z rodzicami to ostateczność. Mam trudną sytuację rodzinną, poza tym miasto dość małe, więc i perspektywy mniejsze.
Niedawno się wyprowadziłem i na tę chwilę nie myślę o powrocie ale czas pokaże...

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 3716

Akurat ten temat mnie zaciekawił więc chętnie odpowiem co ja uważam i co ja zrobie.

Pracuje w Niemczech i kasa jest o niebo lepsza, przede wszystkim w moim zawodzie.

Uzbieram 50000 i reszta w kredyt. Jak ja mam zbierac kilka lat na mieszkanie to mam takie coś w dupie. Po prostu potrzebuje własne 4 ściany , a wynajmować nie będę bo się to po prostu nie opłaca. Mam płacić ponad 1000zł na mieszkanie, które nigdy nie będzie moje? Wole , żeby to była rata kredytu i nikt mnie z domu nie wyjebie.

Kredyt to stres, musi być ciągły przypływ gotówki. Ale masz swoją chate, coś za coś.

Ja planuje kupić mieszkanie i dalej pracować za granicą przez jakiś czas. Możliwe, że uda mi się wyjechać do Norwegii i wtedy bym miał rotacje 2/2 czyli 2 tygodnie pracuje i 2 tygodnie w Polsce, wtedy człowiek też pożyje i kobite po dupie poklepie :]

W dodatku jesteś teraz singlem więć nie masz obowiązków w postaci kobiety, do której trzeba przyjezdzac. Spokojnie można robic za granicą jak człowiek nie ma dziewuchy.

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 2041

Czy to forum dla porywaczy czy kurwa doradców kredytowych.
Ja pierdole, większość ludzi bierze kredyty i jakoś żyje z tym. Jeden nie ogarnia,nie radzi sobie i wali samobója a drugi ma w dupie, spłaca i żyje pełną gębą.
Nikt ci tutaj nie powie, bierz lub też nie bo nikt nie wie jaką masz konkretnie sytuacje zawodową, życiową.
Jak dygasz i masz plany jechać za granicę to to zrób, chcesz tu siedzieć i nie wsadzać w dupe kasy za wynajem komuś obcemu to dołożysz troszkę miesięcznie i masz swoje mieszkanie.
Zawsze jest związek między zdrowiem psychicznym a związkiem ale nie ma osoby co przeżyje życie bez stresu i wszystko będzie u niego cukierkowo. A jeśli ktoś tak pisze, mówi to wiedz że pierdoli kocopoły i chuj mu na imię.
Ja zarabiam całkiem nieźle, ostatnio widziałem średnią brutto wg gus i mam trochę ponad i za chuj narazie nie wezmę kredytu bo: Mam inne wydatki, kupiłem dopiero co samochód ze sportowym zawiecho i musze go trochę porobić, jak to z używanym. Jeżdżę na wakacje za granicę. Poza tym inwestuje w siebie w kursy i takie tam związane z samorozwojem i założeniem firmy.
Ale pewnie lada moment wezmę kredyt czy to na mieszkanie czy nowy samochód bo nie mam możliwości odkładania rocznie po 50 tysięcy żeby coś później kupić za gotówkę.
Takie kurwa życie. Zresztą jakbyś ogarniał dziedzinę finansów to byś wiedział że kredyty nie są złe, najgorzej to wpierdolić się w piramidę bo nei masz za co spłacać. Musisz być pewien że będziesz miał zawsze na spłatę co miesiąc jak masz wątpliwości to chuj dupa zbita.
Niektórzy tak umiejętnie kombinują, że biorą kredyt i spłacają go innym kredytem większym bo akurat trafił się z zajebistymj warunkami. I tak życie całe kombinują, mają hajs i ciągle muszą spłacać ale zapierdalają nowym audi i mają chatę 300m2.

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 2041

Podrywaczem oczywiście nie porywaczem, chyba ze kobiecych serc

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

Hiddan106
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 21
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-09-16
Punkty pomocy: 7

W sumie nie taki straszny ten kredyt. Grunt to być dobrym w jakiejś dziedzinie. Wtedy jest to poczucie, że nawet jak wyrzucą z pracy czy coś nie pójdzie na działalności to jakoś człowiek zarobi te 1500 na kredyt. Ostatecznie to nie jest jakaś zawrotna kwota. A jak się mieszka z laską to jeszcze łatwiej myślę bo wtedy się składamy w dwójkę.
W sumie mieszkając na wynajmie też trzeba dać te 1500 do właściciela także jeden chuj.

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

Nikt z Was nie wziął pod uwagę tego, że kredyty w Polsce w większości oparte są na zmienną stopę procentową. Ludziom się wydaje, że bank wyliczy wysokość raty i ona będzie taka sama przez 30 lat. Mam znajomych z kredytami po korek, zachowują się jak frankowicze wydają kasę na lewo i prawo, myślą, że chwycili życie za nogi, nie mają żadnej rezerwy finansowej żeby w przypadku kryzysu i wzrostu raty szybko dokonać nadpłaty. A jak ich pytam czy wiedzą co to jest stopa procentowa albo Wibor, co wypływa na ich zmianę i jak to się przekłada na zmianę raty kredytowej to NIKT! nie był w stanie odpowiedzieć. Nawet nie wiedzą na jakich warunkach kredyt mają! Wzięliśmy kredyt bo wszyscy biorą, w banku mówili, że to bezpieczne. Osobiście interesując się od kilku lat tematami ekonomicznymi i samemu chomikując na własny kąt jestem tym przerażony. Nikt nie pamięta nawet, że przyczyną kryzysu w 2008 r. była bańka na nieruchomościach w USA. Polecam wpisać sobie na youtube - Kryzys finansowy 2008 Przyczyny, skutki. Jeśli którekolwiek z tych pojęć są Ci nieznane to zanim weźmiesz kredyt powinieneś się doedukować.

vanarmin
Portret użytkownika vanarmin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-11-20
Punkty pomocy: 868

Jeszcze jest taka opcja żeby wziąć kredyt na mieszkanie, mieszkać w jednym pokoju a pozostałą część pokoi wziąć pod wynajem. Kasę za czynsz przeznaczyłbyś na spłatę rat kredytu. Plus jest taki, że inwestujesz w swoje mieszkanie i masz stałe źródło dochodu. Warunkiem jest mieszkanie w dużym mieście typowo studenckim z dobrą lokalizacją. Minus to mieszkanie z innymi ludźmi.

Drugie rozwiązanie tak jak widzę, to nie brać kredytu, zapierdalać w Niemczech, dusić każde ojro jak typowy Janusz. Uzbierasz odpowiednią sumkę na powiedzmy 70% kosztów mieszkania i zaciągasz kredyt na mniejszą kwotę której Ci brak, resztę pokoi wynajmujesz i samo się spłaca.

"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"

benrot
Portret użytkownika benrot
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Wroclaw

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 248

Bierz kredyt jeśli masz opcje, mieszkanie we Wrocławiu bez problemu wynajmiesz w razie czego za kwotę nie niższą niż rata kredytu. Ja wynajmuje mieszkanie pod Wrocławiem, lokatorów znalazłem w 3 dni i do tego jeszcze casting robiłem Smile

Hiddan106
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 21
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-09-16
Punkty pomocy: 7

A ja gdzie będę mieszkać? Mówisz o sytuacji wspomnianej wyżej że mieszkam w jednym pokoju a pozostały/pozostałe wynajmuję studentom czy że pracujesz za granicą i bierzesz mieszkania w PL na kredyt i samo się spłaca w tym czasie?

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 996

Myślę, że autorowi bardziej chodziło o to, czy jechać do Niemiec, trzepać hajs, ale mniej korzystać z życia czy może zostać w Polsce, męczyć się finansowo, ale "najlepsze" lata życia przeznaczyć na imprezy i kobiety oraz pracę w Polsce.

Moim zdaniem nie ma sensu się bawić w imprezowanie i marnowanie okazji. Seks może i jest przyjemny, ale jaka z niego korzyść skoro ma to się odbić finansowo? (Jeżeli zamierza latać za dupami to sporo tej kasy trzeba zainwestować w wygląd, lepsze kosmetyki, paliwo, alkohol itd) Trzeba myśleć długoterminowo. W wielu książkach jest jak mantra powtarzane, że ludzie osiągają swoje cele tylko wtedy, gdy są wstanie myśleć długoterminowo i odraczać natychmiastowe przyjemności na później. Czyli zamiast TV wolą wybrać naukę języka obcego, zamiast książek fantasy wolą książki o marketingu, finansach czy pieniądzach, zamiast grać w gry lepiej zapisać się na jakiś dodatkowy kurs i zwiększać pozycję itd. Oczywiście chodzi o sytuacje, kiedy przyjemności są regularną codziennością, a nie wypoczynkiem raz na jakiś czas.

Nie chodzi tutaj też o to, aby stać się robotem od pracy i rozwoju, a wszystkie przyjemności olewać. Chodzi po prostu o to, że tak naprawdę wszystkie zajebiste rozrywki nie są nam aż tak w życiu potrzebne jak nam się wydaje. Większą satysfakcje życiową daje osiągnięcie jakiegoś długo-terminowego planu niż regularny seks z ładną dziewczyną z klubu/tindera za którą się latało, który jest przyjemny tylko 5-10 sekund, a potem często nawet nie masz ochoty z nią rozmawiać.

To o czym mówią to to, że to tzw. "imprezowe życie" i hedonizm często ryje ludziom beret i myślą, że to kwintesencja szczęścia, ale tak naprawdę to jest tylko iluzja - bo nie te drobne przyjemności nie sprawiają, że wzrastasz jako człowiek. One sprawiają, że czujesz się zajebiście przez moment, ale następnego dnia masz łeb ciężki od kaca albo czujesz się wypluty z energii do działania. Wręcz po jakimś czasie masz wyrzuty sumienia, że zamiast się czegoś uczyć poświęcasz kolejną godzinę na gry czy latanie za dupami, zamiast brać się za siebie i rozwijać jako lepsza osoba. Rozrywka zawsze się przyda - ale chodzi o to, aby rozrywka sama w sobie nie była twoim głównym celem życiowym w sensie: "od dzisiaj balety". Lepsze podejście moim zdaniem brzmi: "Najpierw Ja i moje plany życiowe, rozwój osobisty, a w wolnym czasie przyjemności". W ten sposób czujesz, że naprawdę coś robisz ze sobą i w wolnej chwili się nagradzasz. Przypomnij sobie ile pamiętasz z baletów sprzed 3-4 lat - czy te wspomnienia jakoś znacząco zmieniły twoje życie?

Nie wiem, może załączyło mi się starcze pierdolenie, ale jak miałem 21-22 lata to myślałem, że balety i imprezy to najlepsze co czeka w życiu człowieka. Teraz po paru latach mi się zmieniło i myślę o sobie, że tak naprawdę zmarnowałem masę czasu na pierdoły i znajomości, które się urwały i nic mi w życiu nie dały, a imprezy którymi jarałem się pare lat temu nic znaczącego do mojego życia nie wniosły(wniosły jedynie to, że na następny dzień cały dzień leżałem i leczyłem kaca bo nie mogłem nic zrobić). Wręcz kiedyś myślałem, że wszystkie balety były zajebiste, a teraz mi się wydaję, że mógłbym na palcach jednej ręki policzyć dobre imprezy, reszta z aktualnego punktu widzenia to było marnowanie życia na chwilowe przyjemności. Hedonizm to największa iluzja XXI wieku, dopiero po latach przychodzi otrzeźwienie, że jednak te wszystkie libacje nie były potrzebne i dało się żyć bez tego.

berrad
Portret użytkownika berrad
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Mazowieckie

Dołączył: 2009-01-12
Punkty pomocy: 976

Bierz normalnie kredyt hipoteczny. Jest to w tym momencie najtańszy pożyczany pieniądz. Jakieś konsumenckie itp odpadają. Najbezpieczniej jest wziąć kredyt na połowe swojej maxymalnej zdolności kredytowej. Sa niestety tacy optymiści, którzy biorą pod korek. Nie dość, że są na styk z budżetem miesięcznym (czyli nic prawie nie odkładają) to jak wzrośnie WIBOR a im pensja nie to są w ciemnej dupie. Kredyt to nic złego, wielu ludzi go ma. Niestety chcesz mieć własne M to albo musisz zarabiać dziesiątki tysięcy miesięcznie aby było bez kredytu, mieć bogatych rodziców albo właśnie wziąć kredyt Smile