W listopadzie kończę 22 lata. Jakiś czas temu, na spotkaniu ze znajomymi, poznałem młodszą o 5 lat ode mnie dziewczynę. Na początku nie zwróciłem na nią żadnej uwagi – co takiego mogłaby mieć w sobie 17 latka? Sprawy potoczyły się jednak w taki sposób, że jeden z moich kolegów zaczął ją zapraszać za każdym razem, gdy gdzieś razem wychodziliśmy. Doszło więc do tego, że od jakichś dwóch miesięcy widuję ją średnio raz w tygodniu, mimo że nigdy sam ją na spotkanie nie zaprosiłem. Od samego początku widać było z jej strony duże zainteresowanie moją osobą. Ja jestem raczej dosyć otwartym i towarzyskim człowiekiem, więc mimo tego, że niczego od tej dziewczyny nie oczekiwałem i nie planowałem wchodzić z nią w jakieś „miłosne wątki” – na każdym z tych spotkań, łapałem jej miękkie piłki i trochę z nią flirtowałem. Były negi, na które reagowała tak jak powinna. Było sporo kina i mimo że starałem się w pewnym stopniu trzymać ją na dystans, z tygodnia na tydzień byliśmy coraz bliżej. Na ostatnim spotkaniu było dużo przytulania, siedzenia na kolanach – ogólnie dotyku. Skończyło się na tym, że „polecieliśmy w ślinę”. Do niczego więcej jak na razie nie doszło.
Po tym ostatnim spotkaniu doszedłem do wniosku, że muszę zdecydować jak dalej tę znajomość poprowadzić. Uważacie, że warto się w coś takiego angażować i brnąć w to dalej? Dziewczyna jak na swój wiek wydaje być się dosyć ogarnięta, ma ciekawe pasje i idzie z nią pogadać na poziomie. Nie zapominam jednak, że to nadal jest 17-latka, której do psychicznej dojrzałości brakuje jeszcze sporo.
Ona jest nakręcona na tę znajomość dosyć mocno. Któregoś dnia wspomniałem coś o tym, że nauczę ją jeździć na rolkach. Oczywiście o te rolki próbowała dopytywać. Widać, że bardzo chciałaby, żebym wyszedł z inicjatywą spotkania poza gronem tych znajomych. I mam teraz, kurwa, dylemat. Z jednej strony myślę, że warto byłoby zobaczyć jak to wszystko dalej się potoczy i zabrać ją na te rolki. Z drugiej strony wydaje mi się, że w naszej sytuacji 5 lat różnicy to jednak duża różnica i zastanawiam się czy bliższa znajomość 22 letniego faceta z 17 letnią dziewczyną ma jakikolwiek sens.
Jak wy widzicie coś takiego? Z tego, co zauważyłem, część ludzi uważa to za „patologię” i prawie pedofilię, a część uważa, że to całkiem normalna sytuacja i że mimo różnicy wieku może wyjść z tego coś naprawdę fajnego. Powinienem sprawdzić, co z tego wyniknie i zaprosić ją na te rolki czy może taka znajomość jest spalona już na starcie i jedynym sensownym rozwiązaniem jest ją sobie odpuścić? Jeśli zaproszę ją na to spotkanie, jej młoda głowa nie narobi sobie przesadnej nadziei? Ja bez problemu potrafiłbym sobie odpuścić, gdyby okazało się, że to jednak nie jest „to”. Nie chciałbym jednak później stu tysięcy wiadomości na godzinę „ej, to jest miłość przecież, daj nam drugą szansę”, albo pociętych przez nieszczęśliwą miłość żył.
Ja od dwóch lat jestem z Panna 10 lat młodsza. Wiek to tylko liczba
Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz.
ziomek, tylko mlodsze laski wchodza w gre
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Widzę, że masz duszę rozkminiacza i analizatora. Po co Ci to? Nie lepiej iść na ogień? Mógłbyś przeżyć z nią piękne chwile... Ale Ty nie! Ty wolisz doszukiwać się problemów tam gdzie ich nie ma! Symulujesz w swojej głowie potencjalne trudności, jak jakiś program do testów. Jakbyś czytał felietony admina to wiedziałbyś, że to babska rola. A Twoją jest zbijać ich "obiekcje" i stawiać na swoim. Ona jest jeszcze bardzo młoda, z powodzeniem możesz stać się dla niej życiowym autorytetem, imponując jej obyciem i doświadczeniem.
Dla mnie osobiście minimalna granica to 18 lat.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Też to jakiś czas temu zauważyłem. Wiem, że dużo na tym tracę i powinienem się pozbyć tego myślenia, nie wiem jak to jednak zrobić.
Nie raz i nie dwa złapałem się na tym, że szedłem gdzieś z przeświadczeniem, że coś pójdzie nie tak, że będzie niefajnie, że coś nie wyjdzie i nigdy te przeświadczenia się nie sprawdzały. Im bardziej czegoś się obawiałem, tym bardziej byłem zaskoczony. Zawsze wszystko wychodziło najlepiej jak tylko mogłoby wyjść. Mimo tego, do mojej pojebanej podświadomości nie trafiają żadne racjonalne argumenty. Ona zawsze na siłę szuka potencjalnych problemów, które później nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Może masz jakieś rady jak się z tego "rozkminiania i analizowania" wyleczyć?
Po prostu sobie to uswiadomic
I tyle. Jak zaczynasz rozmyslac, to przestan. Pomoga, ale nie odrazu.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
w ogole to widze ze jestes pewny siebie, to ze pojdziesz z nia na rolki nie oznacza ze panna odrazu sie w Tobie zakocha i bedzie Ci pisac miliony smsow ...
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Wszystko zależy czego od panny chcesz?
5 lat to niewiele o ile sam masz 26,25..Ja majac 28 spotykałem sie z 19.Fajnie bylo ale krótko zwiazku bym nie zbudował.Inna mentalność.
Ty masz 22 ona 17.Cwicz ruchaj, baw sie zwiazku dlugiego z tego nie zbudujesz.
ee no nie przesadzajcie ze znowu z 17stka nie da sie zwiazku zbudowac, wystarcza checi. rok lekkiego flirtu i zobaczysz co z tego bedzie, nie odrazu do oltarza ma z nia isc
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Chłopie, a co ty chcesz stworzyć z dziewczynka? Pojęcia nie mam..
Jeśli mentalnie jest spoko to przecież możesz się z nią pospotykac sam na sam. Rolki czy jakaś randka to jeszcze nie jest żadne zobowiązanie i nie obliguje Cię to do niczego poza dobra zabawą. Pozwoli Ci to określić Twoje i jej oczekiwania wobec relacji i ocenić czy faktycznie do siebie pasujecie.
Wiek nie ma znaczenia w późniejszych latach..
Co możesz z 17stka? Pograć w lotki, łapać motyle albo budować domek dla ślimaków.
pobawić się możesz ale nie próbuj się angażować
ma sie bawić uczuciami 17stki? proszę Cię...
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Niepotrzebnie to rozkminiasz bo... wszystko zależy od tego jaka ta dziewczyna jest. Wiek to tylko liczba, wskazuje pewne trendy w zachowaniu ale nie musi. Z resztą, podejrzewam, że jesteś w stanie spokojnie wskazać kilka dziewczyn w twoim wieku lub starszych które znasz i z którymi nigdy byś się nie umówił bo są niedojrzałe, lub nie pasują Ci jakieś ich inne cechy.
Spotkaj się z nią i sprawdź. Bo skończy się na tym, że najpierw będziesz dociekał jaka jest, a za jakiś czas jaka mogłaby być.
Dzięki za rady Panowie.
Sprawa przedstawia się tak, że przed chwilą panna sama mi spotkanie zaproponowała. Ja ustaliłem termin i jesteśmy umówieni na czwartek. Pójdę tam bez jakichkolwiek oczekiwań. Nie nastawiam się na nic, poza dobrą zabawą. Przy okazji będę mógł wybadać grunt, zobaczyć jak laska zachowuje się gdy jestem z nią sam na sam. Zrozumiałem, że takie wyjście nikogo do niczego nie zobowiązuje, a nawet jeśli nic z tego nie wyniknie, to będę bogatszy o jakieś doświadczenie.
Badyleq nie będę wglebial się w prawo. Ale dopowiem jeszcze coś. To prawda, że ona ma 17 lat ale zaraz będzie miała 18 czyż nie więc nie nazywaj się pedofilem.
Spotkanie ciebie do niczego nie zobowiązuje. Jeśli chcesz ją pocałować to po całuj, jeśli chcesz być jej przyjacielem i zobaczyć jak to się rozegra to bądź, ale pamiętaj o dotyku dłoni, bo jeśli przez całą przyjaźń tego nie ma to, dostajesz łatkę przyjaciel na zawsze, z którym świetnie się rozmawia. Prawda jest taka, że dziewczyna która ma 19 lat i więcej może byc nie po układana i mieć siano w głowie w porównaniu do twoje 17stolatki.
Po takich spotkaniach twoje doświadczenie wzrasta i uczysz się rozmawiać kobietami, tak jak to niżej napisałeś więc korzystaj z możliwości i skilluj się w rozmowie z dziewczyną.