Witam wszystkich kolegów. Jak pisałem ostatnio jestem na etapie 3. lekcji, a raczej pracy domowej.
Tak jak mówiłem, był lekki stresik, ale powiedziałem sobie, że nie jestem pizdą i ruszyłem w teren, tzn. na miasto, bo na ulicy miałem zamiar podchodzić do kobiet z zapytaniem o godzinę
wiem, że to dla niektórych banalne, ale każdy od czegoś zaczynał w końcu. Wyszedłem zatem na ulicę odziany w trochę za duży sweter (to mnie nieco dołowało) i od razu podszedłem do grupy 3 dziewczyn i zapytałem jedną z nich o godzinę - miałem wrażenie, że ma ze mnie bekę razem z tymi koleżankami, ale miałem to w dupie w końcu to dla mnie jest ta nauka nie dla nich, chuj z nimi
później jakoś jednak krępowałem się podchodzić do grupek dziewczyn, jak Gracjan napisał "podejdź do kobiety" to chyba do pojedynczej, ale jakbym się mylił to poprawcie mnie, drodzy koledzy. Potem to już było z górki, choć pewne błędu oczywiście były, muszę chyba zwrócić uwagę na postawę, bo nieco się garbię.