To też Wam coś opowiem
było to takoś 7 miesięcy temu. Target starszy o dwa lata, ma chłopaka, a ja... no cóż, wszystkiego sie bałem. Kino troche stosowałem, ale o kc nie było mowy. Pisałem z nią często, smsy i na gg. A często pisałem też z jednym z użytkowników z tej strony właśnie na gg i tego feralnego dnia też chciałem mu napisać. Więc otwieram okienko na gg i piszę:
-Dawno się nie odzywałem do targetu, że zmieniła opis na ggna taki smutniejszy, więc pomyślałem, że z tym jej chłopakiem jest gorzej, czyli lepiej dla mnie. I tak pisałem co miałem na myśli i odruchowo enter, napisałem jedno zdanie i enter.
Później patrze...
przez pomyłke pisałem do niej nie wiedziałem co ze sobą zrobić, to wszystko poszło do niej, szczegółów tu nie wypisałęm, ale nie było szans, żeby sie nie skapnęła, że pisałem o niej
A póżniejsze pomysły, jak sie wykręcić przechodziły same siebie
Ale jakoś sie wygrzebałem z tego
Poszedłem z dziewczyna juz do pokoju... ale zachciało mi sie pic poszedłem na dół i tam ekipa mnie zawineła... Wyszła z imprezy spieta. A moje wszystkie plany co do niej legły w gruzach. ;S
Ja raz rozkochałem w sobie 2 koleżanki oczywiscie one pokłócone, mega napalone na mnie... A ja sobie to odpuściłem :/ a było jak na tacy A najgorsze w tym wszystkim jest to że włożyłem w to wysiłek aby tak było.
Ja miałem tez kilka przypałów dawniej, ale dosyć niedawno już powiem nawet ze przeczytałem kilka poradników o podrywaniu, tylko je poprostu trochę zapomniałem.
Przejeżdżam autem z kumplem, widzę że niezła laska na mnie zerkała idąc chodnikiem (szła z koleżanką) No więc zawróciłem, zatrzymałem się na zatoczce i one przechodzą a ja do niej: Przepraszam że przeszkadzam: Ona: Tak słucham, Ja: Jesteś taka piękna że musiałem zagadać,. Ona: Dzięki, narazie... i poszła
A ja z wychyloną szyją i opuszczoną gębą zastanawiam się co ja kurwa uczyniłem.. TAK SIĘ NIE ROBI. Kolega który siedział kołomnie myślałem że zajebie mnie śmiechem.
Tydzień depresji przez to miałem i z 2 miesiące problem z kontaktem kobieta - mężczyzna.
A teraz rwę najwięcej lasek ze znajomych, w szczególności od tego co się ze mnie tak śmiał.
Ale jest z tej bajki też morał. Wiedza raz przyswojona musi być szlifowana cały czas, o podrywaniu nie można sobie zapomnieć i później być znów dobrym...
Siedzimy sobie w pokoju w 4-kę. Ja, kumpel, znajomy i laska, która mi się podobała. Gadka szła dobrze, ona była zainteresowana. Zagadywała do mnie z uśmiechem i kokietowała.
Żeby zagrać twardziela i zobojętniałego wyszedłem na korytarz pod okno zajarać. Myślę sobie - jeśli będzie zainteresowana to wyjdzie zagadać. Czekam tak z 15 minut i słyszę jak wychodzi na korytarz i do swojego pokoju. Za nią znajomy i cyk klucz w zamku przekręcił. Rżnięcie było aż na korytarzu echo niosło, a ja wkurwiony na maksa mało okna nie rozjebałem
Mi trochę nie jest do śmiechu, gdyż za podryw wziąłem się dopiero od niedawna
-3 dni temu miałem sytuację, HB8 oblukałem na przystanku, po czym od razu podjechał autobus, ona usiadła z tyłu, ja dość niedaleko niej. Przypatrzyłem się jej, odliczałem do 3 by podejść, już wstałem z plecakiem po czym zadzwonił do niej telefon, a ona "czeeść kochanie", przesiadłem się do tyłu
-tego samego dnia, gdy wracałem z uczelni, autobus powrotny (dodam, że są to autobusy komunikacji miejkiej, jedzie się średnio 15 minut i są zatłoczone). Było akurat dość późno, a co za tym idzie, mniej osób. Przede mną sporo miejsc wolnych, jakaś HB7 dosiada się do mnie, rozmawiając przez telefon (z rozmowy wnioskuję, że z mamą:P). Pomyślałem sobie, skończy gadać- zagaduję. Gadała tyle, że aż wysiadłem, niegrzecznie przecież zagadać jak ktoś rozmawia (2. fail przez telefon...).
-wczoraj autobus powrotny, siedzę sobie pod oknem, na 2. przystanku od pętli wsiada jakaś HB9 o.O. Jak myślicie, co robiła?! Taak, rozmawiała przez telefon! Pomyślałem znowu, skończy- coś na spontanie wymyślę. Skończyła rozmawiać- 3 sekundy, nie wiem skąd mi to przyszło do głowy, zacząłem macać jej kurtkę (siedziała przede mną). Ona się odwraca, nieco zdziwiona i pyta- "co pan robi" (lool jaki tam ze mnie pan xD). Ja na to, a nic, byłem ciekaw czy to prawdziwa skóra (miała kurtkę ala skóra- tylko ta wersja ekologiczna:D). Ona na to "i co, prawdziwa?", a ja na to "nie wiem- nie znam się :P". Chwila jakiejś bardzo głupiej gadki (nie pamiętam o czym, ładniejsza kobieta- większy stres). Po 5 minutach wysiedliśmy na tym samym przystanku, była idealna sytuacja by wziąć numer, a na przystanku stoi jakiś facet, 120 w klacie, 50 w bicku:D ona z nim buziaka, gość się pyta jej 'co to za kolo', ona na to że to kolega z uczelni (hmmm...), pożegnałem się z nią, odszedłem.
To są moje 'akcje' (że co?) z ostatnich trzech dni... Nie powiem że mnie one trochę nie zniesmaczają, ale co poradzić, od 2 tygodni jestem wolnym człowiekiem to nie poprzestanę
pozdrawiam!
~to jest moje nowe konto, do starego nie pamiętałem maila i wcisnąłem 'nowe hasło'...
Dodam też coś od siebie, może temat się trochę ożywi ;]
Rzecz się działa w 1 klasie gim. Siedziałem z kumplem pod klasa i czekaliśmy na dzwonek gdy w pewnym momencie podbiły do nas jakieś laski z 3 klasy, przedstawiły nam się itp a ja myślałem że sobie jaja z nas robią więc to zlewalem. Przez następne dni gadalismy na każdej przerwie z tymi dziewczynami a było ich 7. Po kilku tygodniach spodobała mi się jedną z dziewczyn i postanowiłem że poderwe ją na bad boy-a hahaha (tylko że wtedy nic na ten temat nie wiedzialem), zacząłem więc udawać dresa i cwaka co im się nie spodobało ale ja byłem przekonany że wszystko robię dobrze. Pewnego dnia wpadłem na mega zajebisty pomysł żeby pocisnąć chłopaka jednej z nic i napisałem mu na nk że wygląda jak gej itp hahaha ale koleś zachowal się ok i nawet o niczym nie powiedział swojej dziewczynie co mnie wkurzyło bo nie zobaczyły jaki to ja jestem zajebisty i zrobiłem ten sam numer 2 raz i sprawa wyszła na jaw. Po tym wszystkim przestały sie że mną zadawać i znajomość się skończyła a kumpel do dziś dnia ma z nimi kontakt.
Mnie najbardziej rozwaliła historia o walącym się murze
„Dziewczyny dojrzewają szybciej od chłopców, bo chwasty rosną szybciej od dobrych upraw” Marcin Luter
Ja to z jakieś 2 lata temu pisałem już 3 lata z jedną dziewczyną taak tylko pisałem , słuchałem jej żalenia na temat jej chłopaka i radziłem i myślałem ,że w ten sposób niedługo będziemy razem , czaicie 3 lata ?????? Poznawałem jakieś dziewczyny inne ale tamta dziewczyna to był dla mnie numer jeden codziennie pisałem praktycznie , a jak idąc z kumplami ją widziałem na mieście to się chowałem udawałem ,że jej nie widzę a 10 minut później wysyłam do niej smsa: "hej to Ty byłaś w galerii bo Ciebie nie poznałem" i takie buty haha jak jeszcze se przypomne to napisze bo dużo tego było
Może historia którą opowiem nie dotyczy sfrajerzenia ale jak sobie teraz o tym przypomnę to śmiać mi się chce
Poznawałem się z pewną dziewczyną,akurat przechodził mój kumpel i jakoś coś tak się zamyśliłem o nim,i gdy przedstawiałem się tej dziewczynie przez przypadek podałem imię kumpla zamiast swoje.Stres też trochę zrobił swoje
PS.
Pamiętam też jak jakieś 7 lat temu wysyłałem koleżance prezenty na NK myśląc,że w ten sposób jakoś się zbliżymy
No dobra to i ja opowiem moją historię...
Było to gimnazjum, lat temu wiele. Byłem wtedy przekonany, że tą jedyną jest pewna koleżanka. Młody byłem, wiadomo, gadu gadu poszło w ruch. Szast-prast, po dwóch miesiącach napieprzania na gadu zapytałem się jej o chodzenie, oczywiście też przez gadu. Odpowiedziała, że się zastanowi... Boże, ależ ja byłem wtedy uradowany. Cieszyłem się jak dziecko z powodu braku odrzucenia, a jedynie sformułowania "muszę to przemyśleć". Zajęło jej to tydzień. Po tygodniu się umówiliśmy, żeby gdzieś wyjść. Po zapytaniu się jej czy już się namyśliła, stwierdziła, że nadal potrzebuje czasu. Wieczorem się odezwała. Na gadu, a jakże.
"Zostańmy przyjaciółmi"
Dalej był dół, ogromy, szeroki i głęboki jak rów marjański. Ale... Może nie wszystko stracone! Stwierdziłem , że może ustawienie opisu na gadu pomoże, oto co wymyśliłem (pisownia, spacje, entery zachowane)
"Mówią że nadzieja umiera ostatnia...
...ale umiera...
...moja umarła"
I tak skończyła się moja pierwsza historia nieszczęśliwej miłości, potem poznałem inną dziewczynę. Seksowną, ciekawą , pełną emocji i chorych akcji... Wytrzymałem 3 lata. Może kiedyś coś o Niej napiszę.
Sytuacja z ostatniej wigilijnej imprezy studentów. Była na niej dziewczyna dajmy na to hb8 a że nie było nic innego w okolicy interesującego to się zainteresowałem nią. Jak to studenckie imprezy wyglądają dużo wódy i innych alkoholi. Podryw szedł wyśmienicie, mówiła że ma chłopaka i takie tam, rozmawialiśmy, tańczyliśmy już zaczynałem dotykać ją po udach pod koszulką oznaki zainteresowania z jej strony i masowania mnie pod koszulką ale w tym samym momencie trochę a nawet baaaa nie kontrolowałem picia wódki a do tego jeszcze zmieszałem z winem. Morał był taki z super podrywu wylądowałem najpierw głową w klozecie i zgasłem o 1 męcząc się z godzinę w toalecie. Aż jak sobie przypomnę jej wzroook że tak niemiłosiernie zjebałem jak ledwo co szedłem do ubikacji. Ale obudziłem się nad ranem i wiecie co!! Impreza nadal trwała, włączyło mi się nieśmiertelność i ładowałem wódę dalej ale jej już nie było
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
To też Wam coś opowiem
nie wiedziałem co ze sobą zrobić, to wszystko poszło do niej, szczegółów tu nie wypisałęm, ale nie było szans, żeby sie nie skapnęła, że pisałem o niej 


było to takoś 7 miesięcy temu. Target starszy o dwa lata, ma chłopaka, a ja... no cóż, wszystkiego sie bałem. Kino troche stosowałem, ale o kc nie było mowy. Pisałem z nią często, smsy i na gg. A często pisałem też z jednym z użytkowników z tej strony właśnie na gg i tego feralnego dnia też chciałem mu napisać. Więc otwieram okienko na gg i piszę:
-Dawno się nie odzywałem do targetu, że zmieniła opis na ggna taki smutniejszy, więc pomyślałem, że z tym jej chłopakiem jest gorzej, czyli lepiej dla mnie. I tak pisałem co miałem na myśli i odruchowo enter, napisałem jedno zdanie i enter.
Później patrze...
przez pomyłke pisałem do niej
A póżniejsze pomysły, jak sie wykręcić przechodziły same siebie
Ale jakoś sie wygrzebałem z tego
hahah...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Poszedłem z dziewczyna juz do pokoju... ale zachciało mi sie pic poszedłem na dół i tam ekipa mnie zawineła... Wyszła z imprezy spieta. A moje wszystkie plany co do niej legły w gruzach. ;S
Ja raz rozkochałem w sobie 2 koleżanki oczywiscie one pokłócone, mega napalone na mnie... A ja sobie to odpuściłem :/ a było jak na tacy
A najgorsze w tym wszystkim jest to że włożyłem w to wysiłek aby tak było.
Ja miałem tez kilka przypałów dawniej, ale dosyć niedawno już powiem nawet ze przeczytałem kilka poradników o podrywaniu, tylko je poprostu trochę zapomniałem.
Przejeżdżam autem z kumplem, widzę że niezła laska na mnie zerkała idąc chodnikiem (szła z koleżanką) No więc zawróciłem, zatrzymałem się na zatoczce i one przechodzą a ja do niej: Przepraszam że przeszkadzam: Ona: Tak słucham, Ja: Jesteś taka piękna że musiałem zagadać,. Ona: Dzięki, narazie... i poszła
A ja z wychyloną szyją i opuszczoną gębą zastanawiam się co ja kurwa uczyniłem.. TAK SIĘ NIE ROBI. Kolega który siedział kołomnie myślałem że zajebie mnie śmiechem.
Tydzień depresji przez to miałem i z 2 miesiące problem z kontaktem kobieta - mężczyzna.
A teraz rwę najwięcej lasek ze znajomych, w szczególności od tego co się ze mnie tak śmiał.
Ale jest z tej bajki też morał. Wiedza raz przyswojona musi być szlifowana cały czas, o podrywaniu nie można sobie zapomnieć i później być znów dobrym...
No to Wam pokażę co to sfrajerzenie
Siedzimy sobie w pokoju w 4-kę. Ja, kumpel, znajomy i laska, która mi się podobała. Gadka szła dobrze, ona była zainteresowana. Zagadywała do mnie z uśmiechem i kokietowała.
Żeby zagrać twardziela i zobojętniałego wyszedłem na korytarz pod okno zajarać. Myślę sobie - jeśli będzie zainteresowana to wyjdzie zagadać. Czekam tak z 15 minut i słyszę jak wychodzi na korytarz i do swojego pokoju. Za nią znajomy i cyk klucz w zamku przekręcił. Rżnięcie było aż na korytarzu echo niosło, a ja wkurwiony na maksa mało okna nie rozjebałem
Mi trochę nie jest do śmiechu, gdyż za podryw wziąłem się dopiero od niedawna
-3 dni temu miałem sytuację, HB8 oblukałem na przystanku, po czym od razu podjechał autobus, ona usiadła z tyłu, ja dość niedaleko niej. Przypatrzyłem się jej, odliczałem do 3 by podejść, już wstałem z plecakiem po czym zadzwonił do niej telefon, a ona "czeeść kochanie", przesiadłem się do tyłu
-tego samego dnia, gdy wracałem z uczelni, autobus powrotny (dodam, że są to autobusy komunikacji miejkiej, jedzie się średnio 15 minut i są zatłoczone). Było akurat dość późno, a co za tym idzie, mniej osób. Przede mną sporo miejsc wolnych, jakaś HB7 dosiada się do mnie, rozmawiając przez telefon (z rozmowy wnioskuję, że z mamą:P). Pomyślałem sobie, skończy gadać- zagaduję. Gadała tyle, że aż wysiadłem, niegrzecznie przecież zagadać jak ktoś rozmawia (2. fail przez telefon...).
-wczoraj autobus powrotny, siedzę sobie pod oknem, na 2. przystanku od pętli wsiada jakaś HB9 o.O. Jak myślicie, co robiła?! Taak, rozmawiała przez telefon!
Pomyślałem znowu, skończy- coś na spontanie wymyślę. Skończyła rozmawiać- 3 sekundy, nie wiem skąd mi to przyszło do głowy, zacząłem macać jej kurtkę (siedziała przede mną). Ona się odwraca, nieco zdziwiona i pyta- "co pan robi" (lool jaki tam ze mnie pan xD). Ja na to, a nic, byłem ciekaw czy to prawdziwa skóra (miała kurtkę ala skóra- tylko ta wersja ekologiczna:D). Ona na to "i co, prawdziwa?", a ja na to "nie wiem- nie znam się :P". Chwila jakiejś bardzo głupiej gadki (nie pamiętam o czym, ładniejsza kobieta- większy stres). Po 5 minutach wysiedliśmy na tym samym przystanku, była idealna sytuacja by wziąć numer, a na przystanku stoi jakiś facet, 120 w klacie, 50 w bicku:D ona z nim buziaka, gość się pyta jej 'co to za kolo', ona na to że to kolega z uczelni (hmmm...), pożegnałem się z nią, odszedłem.
To są moje 'akcje' (że co?) z ostatnich trzech dni... Nie powiem że mnie one trochę nie zniesmaczają, ale co poradzić, od 2 tygodni jestem wolnym człowiekiem to nie poprzestanę
pozdrawiam!
~to jest moje nowe konto, do starego nie pamiętałem maila i wcisnąłem 'nowe hasło'...
Dodam też coś od siebie, może temat się trochę ożywi ;]
Rzecz się działa w 1 klasie gim. Siedziałem z kumplem pod klasa i czekaliśmy na dzwonek gdy w pewnym momencie podbiły do nas jakieś laski z 3 klasy, przedstawiły nam się itp a ja myślałem że sobie jaja z nas robią więc to zlewalem. Przez następne dni gadalismy na każdej przerwie z tymi dziewczynami a było ich 7. Po kilku tygodniach spodobała mi się jedną z dziewczyn i postanowiłem że poderwe ją na bad boy-a hahaha (tylko że wtedy nic na ten temat nie wiedzialem), zacząłem więc udawać dresa i cwaka co im się nie spodobało ale ja byłem przekonany że wszystko robię dobrze. Pewnego dnia wpadłem na mega zajebisty pomysł żeby pocisnąć chłopaka jednej z nic i napisałem mu na nk że wygląda jak gej itp hahaha ale koleś zachowal się ok i nawet o niczym nie powiedział swojej dziewczynie co mnie wkurzyło bo nie zobaczyły jaki to ja jestem zajebisty i zrobiłem ten sam numer 2 raz i sprawa wyszła na jaw. Po tym wszystkim przestały sie że mną zadawać i znajomość się skończyła a kumpel do dziś dnia ma z nimi kontakt.
Mnie najbardziej rozwaliła historia o walącym się murze
„Dziewczyny dojrzewają szybciej od chłopców, bo chwasty rosną szybciej od dobrych upraw” Marcin Luter
Ja to z jakieś 2 lata temu pisałem już 3 lata z jedną dziewczyną taak tylko pisałem , słuchałem jej żalenia na temat jej chłopaka i radziłem i myślałem ,że w ten sposób niedługo będziemy razem , czaicie 3 lata ?????? Poznawałem jakieś dziewczyny inne ale tamta dziewczyna to był dla mnie numer jeden codziennie pisałem praktycznie , a jak idąc z kumplami ją widziałem na mieście to się chowałem udawałem ,że jej nie widzę a 10 minut później wysyłam do niej smsa: "hej to Ty byłaś w galerii bo Ciebie nie poznałem" i takie buty haha jak jeszcze se przypomne to napisze bo dużo tego było
http://develop.blog.pl/
Może historia którą opowiem nie dotyczy sfrajerzenia ale jak sobie teraz o tym przypomnę to śmiać mi się chce
Poznawałem się z pewną dziewczyną,akurat przechodził mój kumpel i jakoś coś tak się zamyśliłem o nim,i gdy przedstawiałem się tej dziewczynie przez przypadek podałem imię kumpla zamiast swoje.Stres też trochę zrobił swoje
PS.
Pamiętam też jak jakieś 7 lat temu wysyłałem koleżance prezenty na NK myśląc,że w ten sposób jakoś się zbliżymy
No dobra to i ja opowiem moją historię...
Było to gimnazjum, lat temu wiele. Byłem wtedy przekonany, że tą jedyną jest pewna koleżanka. Młody byłem, wiadomo, gadu gadu poszło w ruch. Szast-prast, po dwóch miesiącach napieprzania na gadu zapytałem się jej o chodzenie, oczywiście też przez gadu. Odpowiedziała, że się zastanowi... Boże, ależ ja byłem wtedy uradowany. Cieszyłem się jak dziecko z powodu braku odrzucenia, a jedynie sformułowania "muszę to przemyśleć". Zajęło jej to tydzień. Po tygodniu się umówiliśmy, żeby gdzieś wyjść. Po zapytaniu się jej czy już się namyśliła, stwierdziła, że nadal potrzebuje czasu. Wieczorem się odezwała. Na gadu, a jakże.
"Zostańmy przyjaciółmi"
Dalej był dół, ogromy, szeroki i głęboki jak rów marjański. Ale... Może nie wszystko stracone! Stwierdziłem , że może ustawienie opisu na gadu pomoże, oto co wymyśliłem (pisownia, spacje, entery zachowane)
"Mówią że nadzieja umiera ostatnia...
...ale umiera...
...moja umarła"
I tak skończyła się moja pierwsza historia nieszczęśliwej miłości, potem poznałem inną dziewczynę. Seksowną, ciekawą , pełną emocji i chorych akcji... Wytrzymałem 3 lata. Może kiedyś coś o Niej napiszę.
Showtime, motherfucker, it's on.
Sytuacja z ostatniej wigilijnej imprezy studentów. Była na niej dziewczyna dajmy na to hb8 a że nie było nic innego w okolicy interesującego to się zainteresowałem nią. Jak to studenckie imprezy wyglądają dużo wódy i innych alkoholi. Podryw szedł wyśmienicie, mówiła że ma chłopaka i takie tam, rozmawialiśmy, tańczyliśmy już zaczynałem dotykać ją po udach pod koszulką oznaki zainteresowania z jej strony i masowania mnie pod koszulką ale w tym samym momencie trochę a nawet baaaa nie kontrolowałem picia wódki a do tego jeszcze zmieszałem z winem. Morał był taki z super podrywu wylądowałem najpierw głową w klozecie i zgasłem o 1 męcząc się z godzinę w toalecie. Aż jak sobie przypomnę jej wzroook że tak niemiłosiernie zjebałem jak ledwo co szedłem do ubikacji. Ale obudziłem się nad ranem i wiecie co!! Impreza nadal trwała, włączyło mi się nieśmiertelność i ładowałem wódę dalej ale jej już nie było