Cześć, dawno mnie tu nie było, a poznałem ciekawą kobietę i naciąłem się na to, że mi zależało, a dodatkowo ona chyba jest jeszcze myślami przy kimś innym.
Poznaliśmy się na Tinderze. Dość szybko zaproponowałem spotkanie i zgodziła się od razu. Później sama mówiła, że wcześniej z innymi facetami chciała dłużej pisać, ale zmieniła podejście i u nas zagrało to tak, że szybko przeszliśmy do spotkania.
Pierwsze i drugie spotkanie były długie, oba trwały po około 5 godzin. Było dużo rozmowy, śmiechu, lekkiego droczenia i stopniowego poznawania się. Z jej strony nie było mocnej inicjatywy fizycznej, ale nie miała problemu z dotykiem z mojej strony. Po pierwszym spotkaniu wymieniliśmy się numerami i kontakt się potoczył dalej. Po drugim spotkaniu zaprosiłem ją na trzecie i zgodziła się.
Poszliśmy na bilard, uczyłem ją grać, była luźna atmosfera, więcej dotyku, klepnięcia w tyłek, nie reagowała na to wycofaniem. Jak wyszliśmy próbowałem ja pocałować, ale się wycofała i powiedziała nie, zły timing, ale sama zaproponowała abyśmy poszli na pizze, bo mówiłem że jestem głodny. Tam pogadaliśmy trochę głębiej, założyła Tindera po to, żeby przestać myśleć o pewnej relacji. Opowiadała też o jednym facecie z innego miasta, który jej się podobał, była nim zainteresowana, ale on zaczął się dziwnie zachowywać i kontakt się urwał. Sprawia wrażenie spokojnej, wycofanej i skromnej. Sama raczej nie inicjuje kontaktu między spotkaniami, ale odpowiada i wchodzi w rozmowę. W drodze do domu powiedziała mi, że ona woli, kiedy relacja rozwija się powoli. Na koniec zapytałem, czy pójdziemy na kręgle, ale odpowiedziała, że ma teraz trochę zajęty czas i musi pomyśleć. Na pożegnanie przytuliłem ją i pocałowałem w policzek. Na drugi dzień napisałem do niej odnośnie tego bilarda, popisaliśmy, ona wchodzi w gierki słowne, dopytuje, ale nie inicjuje kontaktu. Nie chciałem wyjść na takiego co się obraził tym brakiem pocałunku.
Wczoraj była cisza i zastanawiam się czy jakieś można tu ruchy wykonać, czy trzeba to olać.
Potrzebuję wytrzeźwiałki, a tu wiem że można dostać kontrolne strzały 
Byłem w identycznej sytuacji stosunkowo niedawno z tym że mi przyszło to łatwo bo nie wkręciłem się. Miałem inne opcje do wyboru a ją potraktowałem jako cel który chce zdobyć tak po prostu bo miałem taki kaprys. Spotykanie, rzadki kontakt z jej strony, zero inicjatywy dokładnie to o czym piszesz, czułem że szkoda a czasu, ale pociągnąłem to właśnie dla własnego doświadczenia. Jedyne na co pozwalała to na przytulanie się i to do bólu, a jak próbowałem ją pocałować to powiedziała "nie dzisiaj" czyli dokładnie to samo "zły timing". U niej też był "ktoś" z kim pisze z kim rzadko się widuje, myśli o nim, ale nie wiadomo jak to będzie. W końcu mi się znudziła ta dziecinada i nawet już nie chciało mi się z nią spotykać więc napisałem że kończymy. Czasem w takich momentach kobieta zaczyna za tobą gonić, tutaj dostałem tylko odpowiedź zwrotną pełną oburzenia.
Co ci mogę powiedzieć? Jesteś Beta orbiter ale w tej uboższej wersji bo czasem taki beta sobie pokorzysta a Ty dostajesz tylko złudną nadzieję. Potrzebny jej jesteś na chwile tak żeby zajęła sobie głowę czym innym, ale też nie zrobi nic co będzie "nie w porządku" wobec niego. Ona myśli o tamtym chłopie i wystarczy jeden jego ruch i Ciebie nie ma.
Nie baw się w to szkoda czasu. Ja po tamtym doświadczeniu tylko utwierdziłem się w przekonaniu że nie lubie tego typu dup.
Raczej już za późno, w tym momencie nie dodasz ognia.
Może beta nie, ale ktoś inny siedzi w banii, raczej chwilowa opcja, pocieszenie. Przestałbym inicjować kontakt i tyle, ma się rozsypać to się rozsypie i tak. Kręć się za kimś innym, ją traktuj jak wędkę zarzuconą na przyłów.
Odpowiedz sobie na pytanie, czy widzisz błysk w jej oku. Czy jest Ciebie ciekawa, czy słucha Ciebie i jest przy tym obecna całą sobą. Czy tylko ciągniesz to na siłę, bo o tak może "zatrybi".
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Slasher mowi dobrze. Ona ma kogos w glowie. I ja bym sie nie bawil w bilardy czy "randeczki" tylko jechal na ostro. Zaden "zły timing" czy inne bzdury. Uraaial bym sytuacje tylko na seks i nic wiecej. Wiekszosc kobiet w dzisiejszych czasach jes pasywna, wiec nie liczylbym jakies inicjatywy z jej strony.
BEZ LITOSCI. Zero traktowania jej i myslenia o niej jako o przyszlej partnerce. Szkoda czasu na bzdury. Bez emocjonalnie i bez wkrecania uwodzic ją na seks i nic wiecej.
Sam fakt ze spedziliscie razem 2 x po 5 godzin i DO NICZEGO NIE DOSZLO, juz jest sygnałem ostrzegawczym, ze FRIENDZONE czeka za rogiem.
Zasady portalu | | Netykieta | Zgłoś nadużyc
Ale po co zastanawiać się czy ona myśli o kimś? Dzisiaj myśli, jutro przestanie, who cares...
Poza tym to pachnie shit testem, wręcz powtarzalnym filtrem, a przy okazji niejawnym ustawianiem sytuacji pod fwb. Choć wygląda na typ który nie potrafi być w fwb bo szybko będzie miała potrzebę czegoś więcej.
Mówi że nie chce spieszyć się z rozwojem relacji, odpowiadasz że to dobrze bo nie szukasz związku, ale niczego nie wykluczasz. Dzięki temu ona nie czuję presji, a może i poczuje wyzwanie. Zostawiasz przestrzeń na fwb, ale bez nazywania tego wprost, zdejmujesz z niej potrzebę ochrony wizerunku bez oceniania, a sobie dajesz szansę żeby lepiej ja poznać zanim podejmiesz decyzję.
Grałbym dalej, ale od razu trzeba ucinać temat innych facetów, w ogóle mniej gadania więcej działania. Akceptowała bliskość, stwierdziła że woli poczekać, robisz krok w tył, budujesz większe napięcie i robisz dwa kroki do przodu.
Tylko nie zakładał bym już teraz czy to na chwilę czy coś na dłużej, nie zachowała się jakoś źle, a jak ma na początku dystans (który Ty również powinieneś mieć bo to normalne i zdrowe), a później uda ci się zbudować w niej zaangażowanie to takie kobiety potrafią być całkiem wdzięcznymi partnerkami na dłużej jeżeli są dobrze poprowadzone.
Faktycznie, bardzo często tak jest, że kobieta balansuje w sytuacji, gdy jest w danym związku, który chyli się ku upadkowi, ale nie ma potencjalnego następcy. Jeśli założyła Tindera, aby zapomnieć o pewnej relacji, to sądzę, że temat tej relacji może nie być ostatecznie zamknięty. Jest to nawet opisane w psychologii ewolucyjnej. Czasami kobieta wręcz szuka pretekstu, aby zrezygnować z jednej relacji i wejść w inną, albo bada potencjalnych kandydatów, aby sprawdzić grunt pod nogami w przypadku rozstania.
Sam doświadczyłem takiej sytuacji w przeszłości, spotykałem się z kobietą, ale za dużo rozmyślałem nad tym, czy jest gotowa zamknąć przeszłość i właśnie brak moich zdecydowanych kroków spowodował, że już dłużej się nie spotykaliśmy.
Tak więc opcji nie masz zbyt wiele. Możesz orbitować wokół niej i być jej dobrym kolegą, któremu nadal będzie nawijała makaron na uszy. Możesz również totalnie zrezygnować, albo zaryzykować i pchnąć to do przodu, nie będąc już reaktywnym w stylu "Co ona sobie pomyśli?", albo że woli, gdy relacja rozwija się powoli. Rozumiem, że jest to jej osobista preferencja, ale emocje często to wyznaczają nam ścieżki i dopiero potem racjonalizujemy sobie podjęte pod wpływem emocji działania.
"Czy trzeba to olać" - a kto ci każe? Jest jakaś niepisana reguła, że jak nie wychodzi, to trzeba to olać? Ja wolę iść do końca i nawet jak wyjdę na idiotę, to umiem spojrzeć sobie w oczy przed lustrem. Olewanie to droga donikąd. Nie ma nigdzie arbitralnej diagnozy, że 'trzeba coś olać'. Znam mnóstwo przypadków, kiedy ktoś sugerował olać dany temat, a jednak dało się coś z tego wyciągnąć. Sam czasami odzywam się do kobiet w przypadku których temat jest wręcz teoretycznie niemożliwy do wyciągnięcia, ale często można się pozytywnie zaskoczyć.
Nie można mieć mniej niż zero. Najwyżej wyjdziesz na creep'a i zbyt uporczywego (wg. mnie i tak już takie cechy przedstawiłeś w tej relacji patrząc, że twoja inwestycja jest znacznie nieproporcjonalna do jej inwestycji), ale najgorzej jest właśnie przebywać pomiędzy odpuszczeniem a pójściem 100% do przodu.
Skoro mówi, że Tinder miał jej pomóc przestać myśleć o pewnej relacji, a zaraz potem dodaje, że wykazała zainteresowanie pewnym facetem, to jest tam po to, aby jednak kogoś sobie znaleźć. W pewnym momencie z pewnością byłeś w jej kręgu zainteresowań, ale gdzieś popełniłeś błąd i jej zainteresowanie spadło. Jak dla mnie bez większego rozpisywania się, to brak zdecydowania w początkowych fazach, który potem przyczynił się do tego, że próbowałeś to rekompensować nadmiernym inwestowaniem. Klasyczny przypadek - próbujesz grać bezpiecznie, a potem, kiedy "nagroda" się oddala, to nagle inwestujesz 10x więcej niż wcześniej. Jeśli po 10 godzinach interakcja toczy się wokół lekkiego droczenia i "stopniowego zapoznawania się", to wygląda jak typowy friendzone, który okrasiła słowami, że woli jak relacja rozwija się powoli, a jednocześnie unika dalszego kontaktu. Jak dla mnie po prostu potrzebowała zdecydowanie odważniejszych kroków na początku relacji - nie dostała tego - więc zamyka temat. Chciała zapomnieć o poprzedniej relacji, a nadal jest w rozkroku, bo mogłeś jej nie dać pewności czego od niej oczekujesz, albo nie byłeś spójny z tymi oczekiwaniami. Ja rozumiem, że są przypadki, gdzie ktoś pewnie i 50 razy spotykał się z kimś przez Tindera i coś z tego wyszło, ale pewnie jest wielokrotnie więcej przypadków, kiedy jednak poszło to donikąd. Musi zaiskrzyć w początkowej fazie znajomości. Jeśli zaiskrzy, to ten płomień trzeba rozniecić, a nie czekać, że nagle w cudowny sposób zaiskrzy w dalszym etapie znajomości.
~
Załozyła tindera by wypełnić pustke po kimś innym. Jeśli poczyniła takie ruchy to znaczy, że dalej jest z nim związana na poziome emocjonalnym. Poza seksem nie próbowałbym ugrać czegoś więcej. Relacja z kimś takim to duże zagrożenie jeśli sie w nią zaangażujesz. One często czekaja, aż ex sie odezwie.
" W drodze do domu powiedziała mi, że ona woli, kiedy relacja rozwija się powoli"
Można to rozumuieć na różne sposoby. W kontekście waszej sytuacji, ona sprawdza czy pojawi się ktoś ciekawszy, dawkując tobie po trochu kontakt.
Rozpisuje się, a zerkam na date dodania posta.. Jak się rozwinęła sytuacja?
Uważam, że jak baba jest wkręcona, to nawet spokojna laska bardzo mocno pcha relacje do przodu, często z dnia na dzień robiąc duże kroki. Jedna z gorszych opcji jak baba jest wkręcona w byłego, ja kiedyś spotykałem się z laską, która od 3 lata tęskniła za eks, zero konkretów, co się nie działo to jej się coś przypominało z nim. Strata czasu, zaruchać jak się da, a potem puścić dalej w świat popsutą zabawkę, nie brakuje chętnych do naprawy.
Cześć, odpuściłem wtedy całkowicie uznając że nie będę tracił na to czasu i energii. Nie odezwała się, nic w temacie nie zrobiła. W tę sobotę, więc dwa miesiące później, od niechcenia napisałem jej "idziemy na piwo?" i odpisała że jest poza miastem ale wraca nazajutrz...zaproponowałem wtorek, potwierdziła. Na spotkaniu była bardziej obecna niż na ostatnim, pamiętała fakty które jej opowiadałem i jakieś inne bzdety, ale nie pcha tej relacji, wydaje mi się sztywna. Chuj wie o co chodzi, chyba nie będę się w to bawił. Zapytałem ją co ona w zasadzie robi poza pracą, chyba ją to speszyło, bo okazało się że nic. Powiedziałem jej że nie wierzę w przyjaźń damsko męską i nie szukam koleżanki. Zaczęła mówić trochę więcej o swoim życiu i zaczęło mnie to zniechęcać, więc zakończyłem spotkanie. Do dzisiaj się nie odezwała, więc ja się tymi zabawkami bawić nie będę
Cześć, odpuściłem wtedy całkowicie uznając że nie będę tracił na to czasu i energii. Nie odezwała się, nic w temacie nie zrobiła. W tę sobotę, więc dwa miesiące później, od niechcenia napisałem jej "idziemy na piwo?" i odpisała że jest poza miastem ale wraca nazajutrz...zaproponowałem wtorek, potwierdziła. Na spotkaniu była bardziej obecna niż na ostatnim, pamiętała fakty które jej opowiadałem i jakieś inne bzdety, ale nie pcha tej relacji, wydaje mi się sztywna. Chuj wie o co chodzi, chyba nie będę się w to bawił. Zapytałem ją co ona w zasadzie robi poza pracą, chyba ją to speszyło, bo okazało się że nic. Powiedziałem jej że nie wierzę w przyjaźń damsko męską i nie szukam koleżanki. Zaczęła mówić trochę więcej o swoim życiu i zaczęło mnie to zniechęcać, więc zakończyłem spotkanie. Do dzisiaj się nie odezwała, więc ja się tymi zabawkami bawić nie będę