Cześć mam 28 lat. Jakoś od 1,5 roku zauważyłem, że strasznie pogorszyły się moje relacje z kobietami pomimo progresu jeśli chodzi o życie zawodowe, stylówę, hajs, wygląd. Kiedyś nie było tak źle. Byłem w stanie spotkać się z 3 laskami w jednym tygodniu - i z DG i z tindera. Teraz cudem jestem w stanie doprowadzić do jakiejkolwiek randki. Próbowałem ostatnio znowu tindera itd ale sparowało mnie z samymi laskami 2/10 autentyk. O jakiejkolwiek lasce chociaż 7/10 mogłem pomarzyć. Tu też przed laty sytuacja wyglądała dla mnie korzystniej. Apkami randkowymi aż tak się nie martwię ale przy DG też moje wyniki się drastycznie pogorszyły. Jak już jakimś cudem dostanę numer lub instagrama to później laska zlewa - wiecznie nie ma czasu albo po prostu ghostuje i nawet nie ma jak się umówić. Jak już jakaś zgodziła się umówić w ostatnim czasie to miałem same mega dziwne i chore akcje np:
1 - laska poznana przy GD. Młoda bo 21 lat. Fajnie się gadało i dość zaciekawiona moim życiem. Spotkałem się z nią 2 razy w tym samym parku bo tak chciała pomimo tego, że sugerowałem inne miejsca. Do jakiejkolwiek kawiarni itd za wszelką cenę nie chciała. Za 3 razem też chciała iśc do tego samego parku więc napisałem, że już mi się tam nie chce, i że wolę gdzieś indziej. Ona strzeliła focha i na tym skończyła się znajomość.
2 - laska poznana przy GD. 24 lat. Od początku wydawała się zainteresowana rozmową. Sama zaproponowała, że możemy się spotkać tego samego dnia. Miałem umówionego fryzjera za 1,5 h więc zaproponowałem żebyśmy szli teraz od razu na spontanie. Zgodziła się bez problemu. 40-60 min rozmowy, która się serio kleiła. Odprowadziłem ją pod mieszanie, bo miałem po drodze. Ona wylatuje mi z tekstem, że może mnie odprowadzić do fryzjera. Spieszyłem się więc powiedziałem, że dziękuję ale możemy się kiedyś jeszcze ustawić. Dała numer i się rozeszliśmy. 2 dni później dzwonie i nie odbiera. Kolejne 2 dni później piszę smsa z propozycją spotkania. Pisze, że nie ma czasu w weekend i nie zaproponowała alternatywy. Piszę kilka dni później i oczywiście też nie ma czasu. Nie logiczne - wygląda na zainteresowaną ale później i tak ma mnie w dupie.
3 - laska poznana na Bumble (testowałem alternatywe dla tindera). Laska 32 lata. Pisze do mnie sama. Wymiana kilku zdań i proponuję jej spotkanie. Oczywiście nie ma czasu itd. I tak rozmowa się ciągnie 2 tydz i pewnie na tym sie ta "znajomość" zakończy.
Coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy coś ze mną jest nie tak. Popadam w kompleksy. Mam 173 cm wzrostu (+5 w specjalnych wkładkach). Startuje na ogól do lasek 160 - 165 cm więc wydawać by się mogło, że nie ma tragedii. Coraz częściej zaczynam też myśleć, że coś jest nie tak z moim ryjem choć teoretycznie nie powinienem narzekać
Wiem, że to może wydać się głupie ale ciężko się nie załamywać i frustrować. Z mojej perspektywy sytuacja wygląda tak jakby dziewczyny wgl nie były zainteresowane płcią przeciwną.
Nie pytam Was co robię nie tak, bo nie jestem pieskiem do lasek i znam podstawy, a poza tym co można stwierdzić po krótkim opisie. Bardziej mój wątek kieruje do facetów, którzy są aktualnie czynni jeśli chodzi o poznawanie lasek. Jak to wygląda u Was? Czy wy też zauważacie, że rynek się strasznie zepsuł przez tindery, instagramy itd? Czy poznawanie lasek przychodzi Wam łatwo i tylko ja borykam się z tym problemem? Jak radzić sobie z frustracją?
Pozdro
Frustracja zależy od podejścia.
Nie wiem po co wzrost bierzesz jako kartę przetargową. Przecież to jesr głupie do kwadratu. Grasz kartami jakimi ci jest dane albo spadaj do mamy.
Wątpliwości szybko łapiesz. Ty wiesz w ogóle kim jesteś, co masz do zaoferowania, czego możesz oczekiwać? Czy jeszcze nie doszedłeś do tych pytań?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Jakiś pospinany jesteś…jak chciała w parku to trzeba było piknik z winem zrobić, tej sytuacji z fryzjerem też nie czaję, chyba byl vibe skoro chciała z toba do fryzjera się przejść, może by nawet na cb poczekała…
W podrywie łatwiej niż kiedykolwiek, także to z tobą coś nie tak misiu kolorowy…może sukcesy zawodowe cię pospinały
Musiałeś coś odjebac.
W maju o babę zajebiście łatwo, wystarczy się na dobrą sprawę umyć i ubrać w miarę świeże ciuchy.
Do mnie same parę razy zagadaly, i dostaje sporo IOI, więc to nie kwestia bab.
Mówisz że wyglądasz dobrze, dobrze zarabiasz, znasz podstawy więc nie chcesz rad. Może komuś sodówka uderzyła?
Nie wiem. Z tego co opisałeś ciężko jest coś wywnioskować. Zrób se może przerwę.
Szczerze to nie wiem, co jest u Ciebie nie tak. Ale równie szczerze napiszę, że takie porażki to nie porażki, a porażeczki, nic nie znaczące sytuacje, które zdarzają się każdemu. To naprawdę kwestia Twojego mindsetu i niskiej pewności siebie, że po kilku odrzuceniach, i to nie spektakularnych (w końcu nikt nie wysłał na Ciebie dwunastoletniego brata, żebyś się odczepił, jak to się stało w przypadku innego kolegi z forum
), już się poddajesz, już psycha sitting i już wstukujesz w neta opis sytuacji, żeby się doradzić innych, co robisz źle.
Więcej luzu, więcej swobody, więcej bawienia się tym. Miej w sobie zgodę na porażkę. Nie ta, to inna. Przypominaj sobie w takich chwilach o swoich poprzednich sukcesach, że sobie poradziłeś, że dałeś radę, że masz X przyjaciół, jesteś lubiany, ileś tam dziewczyn samych do Ciebie podbijało, ale je odrzuciłeś, bo taki jesteś cool ziomo. Gwarantuję Ci, że wtedy nie zafiksujesz się na jakimś pojedynczym odrzuceniu, tylko z uśmiechem zaprosisz w zamian inną dziewczynę na randkę.
A co do Tindera, to pamiętaj, że tam o wszystkim decyduje algorytm. Czasem nawet dla testu będzie Ci podtykać osoby spoza widełek wieku i odległości, które ustawiłeś. Albo same nieatrakcyjne osoby, których nikt nie wybiera. Albo dla odmiany serię modelek ze wschodu lub botów
Moja opinia jest taka, żeby się nie zrażać. W ostateczności możesz spróbować skasować i założyć konto od nowa, poprawić zdjęcia, zmienić styl zagadywania, poeksperymentować z ustawieniami wieku i odległości, na chwilę założyć konto na innej apce, a do Tindera wrócić za parę tygodni.
No i moja ostateczna rada: jak już tak naprawdę czujesz, że Ci nie idzie i trafiasz na same kurioza, zrób przerwę. Serio. Nigdy nie zapomnę swojej czarnej serii w wakacje na studiach, kiedy wszystkie moje randki z neta były koszmarem. A każde kolejne niepowodzenie sprawiało, że moja pewność siebie dramatycznie znikała i zaczynało mi się włączać myślenie, że coś ze mną nie tak.
Wystarczyła przerwa. Zaczął się nowy semestr na studiach, nauka, wolne wieczory spędzone na bieganiu i jeździe na rowerze - i nawet nie pamiętam kiedy, nagle zaczął się złoty okres mojego życia, genialny nowy związek, propozycje randek dosłownie wszędzie, rewelacyjne samopoczucie itp.
Czarną passę trzeba czasem przełamać. Jak coś nie wychodzi, zostaw, skup się na czymś innym i wróć, kiedy będziesz gotowy.
Też mam 173cm wzrostu, ale nigdy bym nie pomyślał, że można mieć tak niskie poczucie własnej wartości i dodawać jakieś wkładki +5cm.
Mam sporo do czynienia z uczniami i uczennicami w liceum. Problem jest taki, że coraz trudniej będzie ci konkurować z tym wzrostem, bo niemalże wszyscy uczniowie w ciągu ostatnich 10 lat poszli mocno w górę. Uczniowie w 2 klasie liceum to już minimum 180cm wzrostu, a średnia z 185cm. Nie mówię o uczennicach, gdzie tez sporo dziewczyn jest już na poziomie 170cm w górę, więc zawęża się grono potencjalnych w przyszłości partnerek dla ciebie.
Kiedyś spotkałem się z dziewczyną, która miała ze 156cm chyba. Mówiła mi, że nie chciała z początku się spotkać ze względu na mój wzrost, ale okazał się być dla niej idealny. Dużo babek myśli, że 173cm to jest jakoś super mało, gdzie same mają max 160cm.
Jeżeli masz 173cm wzrostu to nie pisz tego na tinderze, chociaż jeżeli szukasz partnerki na całe życie, to ułatwi ci to selekcję z automatu.
Nawet jeżeli ona ma 170cm wzrostu, to masz szansę na żywo ją przekonać do siebie, zamiast od razu dać się odrzucić na starcie, ale wiadomo. Jak dziewczyny nie pociąga ktoś tego wzrostu to nic z tym nie zrobisz.
Co do do bumble i innych mniej znanych wynalazków. Tam często są chatboty, które powodują, że zaangażowanie w apce się utrzymuję i pieniadze na dodatkowe rzeczy wlatują. Teraz AI tak poszło do przodu, że ciężko po zdjęciach rozpoznać czy to real czy fake tak samo z rozmową. Druga sprawa. Nawet jeżeli real 32 latka kobietka, to równie dobrze może mieć w domu męża, ale nie jest pewna co do ciebie i nie wie czy warto ryzykować.
Co do Tindera, nie polecam lajkować wszystkich lasek jak leci żeby zaoszczędzić czas na przewijaniu. Algorytm Tindera tego nie lubi.
Możemy się oszukiwać, ale dziewczyny mocno patrzą na wzrost i przywiązują do tego dużą wagę.
Możemy się też nie oszukiwać, podrywać i sprawdzać jak się z tym ma wybrana kobieta, zamiast zakładać z góry, że każda ma tak samo
.
Ale 173 + buty i prawie 180cm będzie
Teraz te nastolatki i nastolatkowie są powyrsstani i wydaje się że jak ktoś ma te 175 jest kurduplem ale oni często noszą buty na platformach 10cm.bez przesady już z tym wzrostem wolałbym mieć chyba te 175cm niż 2m jak jakiś ogr