Cześć!
Mam do was sprawę.
Mieliście doświadczenia z zajętymi Pannami? Jak to jest?
Sytuacja wygląda tak: mam w pracy koleżankę, jest zajęta (zaręczona)
Podczas wyjścia na miasto okazała mi dużo zainteresowania, flirtowała, ciągle mnie dotykała, sprawdzała gdzie mam łaskotki itp. Pozytywnie reagowała na odwzajemniony dotyk.
Jednak z tyłu głowy cały czas miałem, że jest zajęta i nie poszedłem krok dalej.
Co o tym myśleć? Jak rozgrywać takie sytuacje?
"Sytuacja wygląda tak: mam w pracy koleżankę, jest zajęta (zaręczona)"
Jak masz dobrą pracę i dobrze zarabiasz to bym 2 razy przemyślał sprawę przed podjęciem konkretnych działań
Pozdrawiam
Zgadza się, może być z tego więcej problemów niż korzyści.
Ale laska sama wszystko iniciuje, to nie jest tak, że ja się na nią napaliłem i zamierzam rozwalić jej związek.
Wydaje mi się, że nie jest szczęśliwa, bo zakochana laska nie odstawiałaby takich numerów
Lepiej próbować i potem żałować- niż żałować, że się nie próbowało.
Vili, często się przewija ten temat z koleżankami z pracy.
Zmień pracę i dopiero wtedy ją zdobywaj. Inaczej możesz narobić sobie kłopotów.
Jest duża szansa, że ta Twoja koleżanka po prostu szuka atencji, adoracji, sprawdza swoją wartość na rynku matrymonialnym i tyle. Kobiety to bardzo dobre aktorki. Jeśli włożysz rękę do jej majtek i złapiesz za pizdę, a ona to odwzajemni, łapiąc Cię za kutasa, wówczas można uznać, że jest zainteresowana.
Kiedyś, gdy byłem młody i głupi, miałem romans z mężatką z pracy, ale spotykaliśmy się na seks jak już odszedłem do innej firmy. Wcześniej flirtowaliśmy ze sobą, spotykaliśmy się po godzinach, był dotyk, pocałunki. Żadna drama nie miała miejsca na szczęście. Ja sobie znalazłem wolną kobietę, ona innego ogiera i każde z nas poszło w swoją stronę bez jakichkolwiek pretensji.
------
Chcesz mieć fajną du.pę na sobotę? To ją sobie umyj!
------
Laska jest zaręczona z jakimiś facetem, planują ślub, a Ty myślisz swoim małym i chcesz ja tylko wyruchac? Debil to mało powiedziane
Kolego chyba się zagalopowałeś lub nie potrafisz czytać ze zrozumieniem
)
Lepiej próbować i potem żałować- niż żałować, że się nie próbowało.
Panowie, kolega przychodzi tu po radę, a nie po kubeł zimnej wody.
Są dwie opcje:
Idziesz na całość używając gambitu pocałunku mystery-ego:
- Chcesz mnie pocałować?
- Tak - całujesz
- Nie wiem/ możliwie- mowisz: "To się przekonamy" całujesz.
- Nie - to mówisz: "A, okey, bo wyglądało jakbyś chciała" - wracasz do rozmowy jak by nigdy nic.
(Musi to być dyskretne miejsce)
Kolejną opcją jest odpuszczenie i możesz ją mieć przy sobie do preselekcji i miłego spędzania czasu. Pytanie w tym czy jest o Ciebie zazdrosna?
Chwytaj dzień =)
Wydaje mi się, że ten moment lepiej odpuścić. To nie jest kandydatka do stałej relacji
Po prostu nie miałem wcześniej podobnych doświadczeń i chciałem poznać wasz punkt widzenia.
Lepiej próbować i potem żałować- niż żałować, że się nie próbowało.