Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czy i jak wybaczyć zdradę.

29 posts / 0 new
Ostatni
Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233
Czy i jak wybaczyć zdradę.

Cześć,

Po tytule już widzicie że mocny temat.
Jestem w związku dwa lata. Dziewczyna dużo młodsza ode mnie (ja 30 ona 21).

Mieliśmy kryzys w związku trwający około 5 miesięcy. Ja mam trochę problem z otwieraniem się i z okazywaniem uczuć, czy przyznawaniem do słabości. Narobiły mi się spore kwasy w pracy, byłem pod duża presją przez długi czas. Nie dopuszczałem do siebie w tym czsie Gośki, byłem toksyczny. Zwykle buduje swój wizerunek jako człowieka sukcesu, zawsze wyluzowanego, i po prostu boje się że zostanę porzucony jeżeli się przyznam że mi coś nie idzie.
Ostatnie 2 miesiące kryzysu to był naprawdę hardcore. Albo ze sobą w ogóle nie rozmawialiśmy, albo się kłóciliśmy (ja zaczynałem kłótnie).

Dziewczyna chciała odejść. Wtedy we mnie coś pękło, że przecież ja kocham i co ja w ogóle wyprawiam, że duma nie pozwala mi tego okazać. Otworzyłem się przed nią. Spodziewałem się że teraz spojrzy na mnie jak na frajera, ale zamiast tego dostałem od niej ogromną dozę wsparcia i zrozumienia. Nigdy się tak dobrze nie czułem. Pomogła mi się wygrzebać z gówna. Dzisiaj mam nową robotę, stare problemy rozwiązane, zarabiam lepiej, lepiej śpię, i znowu cieszę się życiem w pełni u boku kochającej i wspierającej dziewczyny.

No ale wiadomo już co się stało.
Wiem że w trakcie tego naszego kryzysu który się skończył 2u tygodniowym rozstaniem kogoś miała. Ja się w pierś uderzyłem, że nie mogę od niej wymagać niewiadomo czego jeżeli sam wtedy tak koszmarnie zjebalem. Twierdziła że to były dwa spotkanka, i na jednym raz ją ziomek pocałował. Mówiła że to tyle, że nie chciała tego pocałunku i że się odsunęła. Myślę sobie spoko, mogę z tym żyć.

Dosłownie kilka dni temu napisał do mnie ten ziomek, Kacper.
Okazuje się że ten romans wcale nie trwał 2 spotkania tylko 2 miesiące i doszło w jego trakcie do seksu i to wielokrotnie. Koleś się w niej zakochał, a jak między nami się naprawiło, to ona go olała bez słowa komentarza, i tyle. Typek się wkurwił że został tak potraktowany, ustalił moje dane, i uznał że co prawda już jej nie chce, ale nie pozwoli się tak traktować i zdał mi relacje z ich zdrady.

Gośka się zapierała nogami i rękami, twierdziła że koleś zmyśla bo jest pierdolnięty i że się mści. Ja wiedziałem że kłamie bo dostałem komplet informacji, zdjęcia, screeny z rozmów itd.
Celowo jej o tym nie mówiłem, zastanawiałem się jak daleko będzie brnąć w swoje kłamstwa.

W końcu pękała, przyznała się. Przerażona jak cholera, zaczęła przepraszać, płakać, błagać o wybaczenie.
Kurwa. To jest pierwsza osoba przed którą się otworzyłem, która zaakceptowała moje słabe strony i pierwszy raz od super dawna poczułem szczerą miłość z czyjej strony. Ale z drugiej, jej kłamstwo i fakt że uprawiała seks z kimś innym. I to nie że raz...
Jakby w tamtym czasie raz się z kimś przespała i momentalnie pożałowała to bym jej wybaczył. Sam wtedy wykreowałem patologiczną sytuację.
Ale z pełną premedytacją, i świadomością że dopuszcza się zdrady, szła na kolejne spotkania. Łącznie przez 2 miesiące spotkali się około 10-12 razy.
Ona mówiła że nasz związek wtedy i tak był już praktycznie martwy i była pewna że tego nie wytrzymamy, że byłem dla niej wyjątkowo wredny, że czuła się jak gówno a ten typek był miły itd.

Miesiące po kryzysie i przed kryzysem były cudowne. Bez rysy na szkle. Seks zawsze wybitny bo idealnie się uzupełniamy (mamy dokładnie takie same preferencje).
Kurwa z jednej strony bardzo nie chcę z tego rezygnować, a z drugiej zdrada plus jej kłamstwa, to dla mnie bardzo dużo. Jestem wściekły i zobrzydzony jej zachowaniem

O wszystkim dowiedziałem się kilka dni temu, i powiedziałem jej że jestem tak wściekły że jedyne co czuje to złość i obrzydzenie i że nie jestem w stanie nic więcej z siebie wykrztusić. Powiedziałem że jak jej zależy to ma teraz siedzieć na dupie i czekać aż się odezwę. Nie mieszkamy razem, i od kilku dni jest cisza, siedzi i czeka. Wiem że się boi jak cholera, że jej tego nie wybaczę i nie odzywa się że strachu. Nie chce jej kazać czekać zbyt długo, bo wiem jaki koszmar aktualnie przeżywa, ale z drugiej strony nawet nie wiem jak miałbym z nią teraz rozmawiać.

Nie wiem czy mnie stać na to żeby jej to wybaczyć, nie wiem czy mnie stać na to żeby jej zaufać, i nie wiem czy w ogóle powinienem się starać to zrobić.

Krycha
Portret użytkownika Krycha
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 28
Miejscowość: Warszawa - okolice

Dołączył: 2010-11-15
Punkty pomocy: 12

Sytuacja chujowa, ale nie nadzwyczajna.
Czy wybaczyć zdradę? To już zależy tylko i wyłącznie od ciebie.
To że kłamała- jak to mówią, tonący brzytwy się chwyta. Miała ci od razu opowiedzieć wszystko ze szczegółami i czekać na przebaczenie? No jeśli by miała na ciebie wywalone, to może...
Ja ci mogę polecić dwie kwestie- raz, to przemyśleć dokładnie wszystkie plusy i minusy relacji z nią, czy to jest rzeczywiście kobieta trudna do zastąpienia, czy była przed wami jakaś fajna wizja przyszłości?
A dwa, to szczera rozmowa z zainteresowaną. Wspólne omówienie na spokojnie wszystkiego, jak się z tym czujesz, czy to był jednorazowy wypadek i ona na prawdę tego szczerze żałuje?
A jeśli się zdecydujecie kontynuować ten związek, to praca, praca, szczerość i jeszcze raz praca nad relacją, komunikacją.
Wyjścia są dwa, decyzja należy do was czy uniesiecie ten ciężar.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Dzięki za odpowiedź.

Jej się już wcześniej zdążały kłamstewka. Nie chciałem roztrząsać tego tematu więc próbowałem go przemilczeć w pierwszej wiadomości. Gośka była molestowana za dzieciaka (w wieku 11 lat). Rodzice szybko zainterweniowali i przerwali ten proceder, ale uraz pozostał.

Ma dzisiaj problemy z samoocena. I tak ją podziwiam, widząc jak świetnie sobie radzi dźwigając taki ciężar. Ale bardzo źle znosi krytykę. Bardzo źle znosi poczucie bycia niekochaną. W złych sytuacjach jej samoocena spada do tak niskiego poziomu że ucieka w dragi i samookoleczanie się.
Wielokrotnie okłamywała mnie że czuje się dobrze i jest wszystko si, a po cichu cpala opium. Przepracowaliśmy to. Zacząłem czytać książki, pamiętniki osób takich jak ona, rozmawiałem z terapeutami, żeby zrozumieć jej punkt widzenia, jej emocje, i żeby być w stanie jej pomóc. Ona jest naprawdę bardzo silna i bardzo się stara, dlatego do tej pory wybaczałem jej wpadki. Za każdym razem jak robiliśmy krok wstecz, to zaraz potem trzy do przodu. Relacja się super rozwijała, miałem poczucie że za każdy zainwestowany punkcik zaangażowania, dostawałem 100 razy więcej.

Ja wiem że ona w trakcie tego kryzysu przez moją oschłość czuła się naprawdę źle. Jakby to była zdrowa osoba to wywalilbym ją z domu i nawet się nie obejrzał. Ale wiem z czym ona się mierzy, jaki ciężar dźwiga, i wiem jak bardzo się stara.

Męczy mnie jej kłamstwo. Bo to kolejne. Ona się wstydzi jak cholera swoich problemów, dlatego kłamie. Rozumiem to. Ale zdrada to zupełnie inny kaliber. Pamiętam jakim szokiem było jak się dowiedziałem że miała problem z dragami i jak potrafiła to perfekcyjnie ukrywać.
Teraz dostałem w mordę czymś dużo cięższym bo zdradą. Te jej kłamstwa wryły mi się w głowę. Siedzę teraz i kwestionuje już chyba naprawdę wszystko. Co jeszcze ukrywa, co będzie ukrywać w przyszłości, czy w ogóle kiedykolwiek przestanie to robić?

Ona naprawdę potrafi być cudowna. Wiem że mnie kocha, wiem że się stara i daje z siebie 120%. Niektóre rzeczy ją po prostu czasami przerastają, ale przyjmuje pomoc, chodzi na terapię i ciężko pracuje żeby sobie ze sobą poradzić.

Nie wiem czy wytrzymam te zdradę i nie wiem czy zdobędę się na wyrozumiałość żeby to znieść. Boje się że będę się mimo wszystko czuł jak frajer który pozwala się traktować jak śmieć.

Angażując się w tę znajomość ja byłem w pełni świadom że ryzyko zdrady jest spore. Byłem na to gotowy bo wierzyłem w jej intencje. Wiedziałem że tak młoda osoba, z takimi doświadczeniami, prędzej czy później zdradzi.
Ona musi wsadzić rękę w ogień żeby zrozumieć że parzy. Ale skala tej zdrady, że to były wielokrotne spotkania, ukrywanie zdrady, fakt że musiałem się o niej dowiedzieć od jakiegoś randomowego Kacpra. To że kłamała i się wypierała do ostatniego możliwego momentu.
To bardzo dużo

_Mr.X
Portret użytkownika _Mr.X
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: xx
Miejscowość: Krakow

Dołączył: 2018-08-09
Punkty pomocy: 178

Okej, ahhhh... jak sprawdza się powiedzenie: że kobieta to jak małpa. Nie puści gałęzi, dopóki nie złapię kolejnej.
albo
Jak suka nie da. To pies nie weźmie.

Fakt: jesteś ofiarą zdrady. Powiem Ci, że nawet jak w tej przerwie (2 tyg.) skoczyłaby na bok to też wyglądałoby to źle. A ona będąc już z tobą rozpoczęła romans i to z seksem.

Dla mnie definitywnie skreślona na cokolwiek.
Powinieneś jej wybaczyć zdradę, ale nie dla niej tylko dla SIEBIE i pożegnać definitywnie.
Zdrada to najgorsza rzecz. Gorzej ją przeżywamy my mężczyźni, niż kobiety. Dla nas to jak strata dziecka.

Smutne jest to, że jak było dobrze u Ciebie to happy związek. Tobie pojawiają się problemy finansowe lub w pracy a ta już szykuje grunt pod nowe. Mało tego ona już te nowe skonsumowała.

Pod tym względem kobiety są bezlitosne.
Odpuść ją sobie. Ona Cie nie szanuje nawet. A teraz jak wrócisz do niej. To tym bardziej.
Twoje lata najlepszej atrakcyjności właśnie się rozpoczęły. Korzystaj z tego. Znajdź kobietę, która ma wartości. A nie jak G0sia, pisana prze zero Wink Ona ich nie ma.

Życie jest czasami surowe. Miej szacunek do siebie i odpuść. W tym przypadku jest o wiele łatwiej bo: brak wspólnych zobowiązań (dzieci, domu, kredytu itd)

Piona dla Kacpra za poinformowanie. My mężczyźni powinniśmy się w ten sposób informować. Dla dobra ogółu!

Podejmuj takie decyzje ,które przyniosa ci najlepsze wspomnienia~ Mr.X

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 28
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 1057

"Jestem w związku dwa lata. Dziewczyna dużo młodsza ode mnie (ja 30 ona 21)."
Ok, tu pierwszy punkt zapalny. Czym się kierowałeś, wybierając do związku dziewczynę, która miała 19 lat, kiedy Ty miałeś 28? Jakie były Twoje motywacje w tym momencie? Po co Ci była taka młoda osoba?

"Gośka była molestowana za dzieciaka (w wieku 11 lat). Rodzice szybko zainterweniowali i przerwali ten proceder, ale uraz pozostał. Ma dzisiaj problemy z samoocena. I tak ją podziwiam, widząc jak świetnie sobie radzi dźwigając taki ciężar. Ale bardzo źle znosi krytykę. Bardzo źle znosi poczucie bycia niekochaną. W złych sytuacjach jej samoocena spada do tak niskiego poziomu że ucieka w dragi i samookoleczanie się.Wielokrotnie okłamywała mnie że czuje się dobrze i jest wszystko si, a po cichu cpala opium."

Ok, tu punkt zapalny numer dwa. Bierzesz sobie do związku 19-latke, która ma ogromne problemy sama ze sobą. Jest osobą uzależnioną od bardzo silnej substancji. Z Twojego opisu wynika, że "ją podziwiasz". Czemu? Dlaczego wybrałeś właśnie taką osobę?

" Przepracowaliśmy to. Zacząłem czytać książki, pamiętniki osób takich jak ona, rozmawiałem z terapeutami, żeby zrozumieć jej punkt widzenia, jej emocje, i żeby być w stanie jej pomóc"
Tu mamy punkt zapalny numer trzy i meritum problemu. I to co tu napisałeś jest dla mnie najbardziej niepokojące. Dlaczego piszesz "przepracowaliśmy"? Też byłeś molestowany i ćpiesz opium? Nie wiem czy już rozumiesz co chcę Ci pokazać? Próbujesz być ratownikiem dla dziewczyny z ogromnymi problemami. Jesteś współuzależniony. To nie jest Twoja rola żeby z nią coś takiego przepracowywać. Robisz zdecydowanie za dużo, bierzesz na siebie za dużo i chcesz wziąć odpowiedzialność za życie kogoś, kto powinien wziąć odpowiedzialność sam za siebie.

Idźmy dalej... "Mieliśmy kryzys w związku trwający około 5 miesięcy. Ja mam trochę problem z otwieraniem się i z okazywaniem uczuć, czy przyznawaniem do słabości. Narobiły mi się spore kwasy w pracy, byłem pod duża presją przez długi czas. Nie dopuszczałem do siebie w tym czsie Gośki, byłem toksyczny. "
Masz problem z okazywaniem uczuć, określasz sam siebie jako ktoś, kto potrafi "być toksyczny". Oczekujesz od 21letniej pogubionej emocjonalnie osoby, że w tym Ciebie wesprze, mimo że jak piszesz - ona totalnie nie radzi sobie sama ze sobą.

I tu dochodzimy do zdrady. Zdrada to nie jest problem Waszej relacji. Zdrada to jest tylko objaw tego, że w tej relacji wszystko jest nie tak jak być powinno. Możesz jej wybaczyć i możecie żyć dalej, tylko że to jest budowanie domku z kart na piasku.

Zamiast próbować ją ocalić przed nią samą i podziwiać za to jaka jest silna, to Ty powinieneś się wybrać na terapię. Powinieneś z kimś porozmawiać o tym czemu wybierasz związek z 21letnią osobą uzależnioną od opium i z wieloma innymi problemami. Czemu czujesz się nieodpowiedzialny za kogoś. Czemu masz problem z wyrażaniem emocji i jesteś w stanie otworzyć się tylko przed Twoją partnerką? To są pytania, które powinieneś sobie zadać.

Trafiłeś na bardzo fajne forum mądrych ludzi, ale to wciąż jest "tylko" forum o uwodzeniu. Te problemy, z którymi Ty się zmagasz to są bardzo grube sprawy do przegadania ze specjalistą. Partnerka uzależniona od narkotyków, molestowana, samookaleczająca się, Twoje "toksyczne" zachowania, syndrom ratownika, który masz... Nie powinieneś tego zamiatać pod dywan i udawać, że wybaczysz jej zdradę i będzie super. Nie będzie.

Nie uratujesz nikogo swoją miłością. Prędzej pójdziesz na dno razem z tym, kogo próbujesz wyciągać. Idź na terapię, bo sam potrzebujesz kamizelki ratunkowej.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Trochę przesadzasz.

Znalazłem ją w trakcie pandemii. Pracowałem zdalnie, zamknięty w chacie, nudziło mi się, trafiłem do jakiejś grupy w internecie, poznałem tam paru ludzi. Spotkaliśmy się grupa irl. Wpadłem jej w oko i to ona za mną biegała. Mi się z nią dobrze gadało i próbowałem nakierować tę znajomość na przyjaźń, kumpelstwo. Takie niezobowiązujące, co jakiś czas se razem w coś pograć przez neta. Ona nalegała i nalegała, uznałem że się męczy i zgodziłem się spotkać we dwójkę irl. Miałem nadzieję że nic z tego nie będzie i że jej przejdzie, ale wyszło inaczej.

O jej problemach przecież nie wiedziałem od początku. Jak mi po pół roku związku z łzami w oczach i roztrzęsiona zaczyna opowiadac swoją historię to co miałem zrobić? "Sorry, jednak jesteś jebnieta, idź w cholerę"? Byłem już wtedy zaangażowany i uznałem że kurde, jak budujemy relacje to musimy umieć się wspierać.

Możesz mieć rację z tym syndromem ratownika, ale to raczej jest efekt gotowanej żaby. Trwa to już długo, taka rola została mi narzucona i chyba faktycznie ją nieświadomie przyjąłem.

A co mojego nieotwierania się. Każdy ma jakieś demony, lubimy udawać że jest inaczej. Terapeuta z którym rozmawiałem zdecydowanie dłużej niż przez dwa wpisy na forum nie uznał tego za zaburzenie, tylko cechę której muszę być świadom, żeby se nią za bardzo nie szkodzić. Ciśnienie na jakie w tamtym okresie byłem wystawiony było zdecydowanie powyżej jakiekolwiek normy. Jakbym był mściwy to spokojnie mógłbym się ze swoją poprzednia firmą sądzić o odszkodowanie za niepłatne nadgodziny i straty moralne. Uważam że skoro moje demony odezwały się dopiero w momencie ekstremalnej presji, to nie jest aż tak źle. Nie jest to codzienna sytuacja.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Dobrze,

Myślałem że użytkownicy tego forum spędzają tu czas dobrowolnie bo czerpią satysfakcję z dyskutowania, udzielania rad itd.

Biorę sobię w takim razie tę profesjonalną i rzetelną psychoanalizę do serca i więcej waszego bezcennego czasu kraść już nie będę.

m4a1
Portret użytkownika m4a1
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: W PL

Dołączył: 2014-03-06
Punkty pomocy: 398

Gówno z tego będzie. Pożegnaj się z panną, zrób detoks, zmężniej i za jakiś czas zacznij od nowa, ale oczywiście z inną.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Ta,

Umówiłem się z nią na jutro i kończymy.
Tak jak było napisane wcześniej, to że w momencie kryzysu poszła szukać nowego bolca pokazuje jej prawdziwe intencje.
Potrzebuje atencji do egzystencji, dobrze się z tym maskuje, a mi się wizja zostania jej podpaska średnio podoba.

Zaangażowałem się w jakieś chore gówno.
Trudno. Mykam, strzała.

Pinochet
Portret użytkownika Pinochet
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2017-09-30
Punkty pomocy: 3716

Laska nie ma życiowego expa. Nie nadaję sie dla ciebie.

Skakała po badylu innego typa z premedytacją. Wracała od niego w skowronkach, siedział z tobą myślała o kolejnym spotkaniu z nim.

Sorki.. Musiałem to napisać. Miało cię to zaboleć Smile Wez sie w garść i niech sie usunie z twojego zycia. To jest jeszcze gówniara. Niech to bedzie lekcja dla niej, ze nie skacze sie po obcych kutachach. Nie masz o czym z nią rozmawiać. Nie daj po sobie poznac, ze cię rusza rozstanie. I najważniejsze to nie zamykaj sie na przyszłe relacje. Nie każda jest taka inna.

"Ona mówiła że nasz związek wtedy i tak był już praktycznie martwy i była pewna że tego nie wytrzymamy, że byłem dla niej wyjątkowo wredny, że czuła się jak gówno a ten typek był miły itd."

Klasyczna wymówka i odwracanie kota ogonem. Bo w sumie co innego mogła powiedzieć?

Nie pchaj sie więcej w takie małolaty. One sie musza wyszukiwać zanim siądą na dupie.

Krysadio
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-01-14
Punkty pomocy: 96

Jeżeli się zastanawiasz czy wybaczyć zdradę, to pomyśl że mu się z niej wyślizgnął, a ona jak najszybciej próbowała go wślizgnąć z powrotem jęcząc jak jej dobrze

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Powiem Ci ziomek że ja sam mam takie pół instrumentalne podejście do seksu. Umiem postawić granicę między seksem który cos znaczy, a po prostu użyciem czyjegoś ciała do takiej awangardowej masturbacji.

Nie jestem na etapie żeby tworzyć otwarte związki, bo mimo wszystko w związku chciałbym być emocjonalny. Ale same ruchanie jakoś mnie bardzo nie piecze. To że se użyła czyjegoś dicka jako bio wibratora w trakcie kryzysu uważam że jest do przeżycia. Jednorazowy taki wyskok bym zniósł.

To co mnie wkurwia to to że ta mała suka se robiła grunt pod nowego "mentalnego stabilizatora" i płaciła mu dupą za atencję.
Jakby to był czysty popęd seksualny w godzinie słabości to umialbym machnąć ręką.

Ale ten mały kurwiszon, żeby typa namówić na ruchanie udawał że jest w otwartym związku. Typek jej nie chciał wiedząc że ma chłopaka a ona za nim łaziła i dosłownie prosiła się o bolcowanie. Kurwa brała jego dicka do mordy, a tego się już nie robi dla własnej przyjemności tylko po to żeby komuś zrobić dobrze.

Jak o tym pomyśle jestem tak wkurwiony że mam ochotę wyjebać przez okno krzesło na którym siedzę, a zaraz potem się wyrzygac. Obrzydliwe to jest.
Ja jestem taką leniwą pizdą że ja bym autentycznie chciał jej wybaczyć. Było mi z nią dobrze w łóżku jak z nikim, a i poza łóżkiem fajnie mi się czas spędzało. Nie chce mi się szukać nowej dziewczyny z którą się będę czuł tak dobrze, która się tak dobrze wstrzeli w moje gusta, babrać się w to całe budowanie związków od nowa. Jakbym mógł to bym jej to naprawdę z czystego lenistwa wybaczył.

Ale jestem aktualnie tak wkurwiony, że od samego myślenia o niej robi mi się niedobrze.
Za całe wsparcie jakie ode mnie dostała, za całą moją wyrozumiałość, za zaufanie. To co było między nami to była miłość, i pokonywałem kolejne problemy bo wiedziałem że miłość jest rzadka, i warta zachodu. Myślałem że ona też to tak widzi.

A tu się okazało że w momencie kryzysu uruchomiła procedurę "opuścić pokład" i tyle to jej zaangażowanie było warte. Zostałem potraktowany w stylu "ok, nasz midlane intuje, GG go next".

Ja nie jestem smutny i nie płacze że mi się plany na przyszłość zawaliły, że MiŁoŚć MoJ3g0 żYc1a się sypie.
Ja jestem wkurwiony do granic możliwości za to jak zostałem potraktowany. Nikomu przed nią tyle od siebie nie dałem. Było przed nią sporo dziewczyn które się we mnie kochały i które potem wyły że nie umiałem im dać z siebie tyle ile ta małpa dostała za darmo. Było mi z nią dobrze jak z nikim i nikt nie dostał ode mnie więcej miłości, wsparcia, atencji i wyrozumiałości niż ona. A w zamian napluła mi do mordy. Siedzi teraz wyje, błaga i przeprasza, ale mimo wszystko nie umiem się w tej sytuacji zdobyć na cokolwiek innego niż pogardę.

Ehhh. Rzadko pisze na tym forum. W zasadzie tylko wtedy kiedy mam problem o którym z jakiegoś powodu nie chce rozmawiać ze znajomymi albo rodzina.

Bardziej chciałem się tutaj wygadać niż dostać jakieś sensowne rady. Miałem może trochę cicha nadzieję że ktoś z podobnymi doświadczeniami miał podobną historię, i znalazł jednak może jakiś sposób żeby z tego typu gówna wybrnąć.

No ale chuj, cudów nie ma. Nie umiem jej spojrzeć w jej oczy bez dostawania mdłości. A od myślenia o niej wkurwiam się jak nigdy w życiu.

Dobra chłopaki i dziewczyny, to by było na tyle.
Dzięki wielkie wszystkim którzy mnie wysłuchali. Dużo mi lepiej. Za 3 godzinki się z nią widze i to będzie krótka rozmowa.

Do następnego Smile

nowyzawodnik
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Wroclove

Dołączył: 2017-09-08
Punkty pomocy: 25

Nie doodratowania koleszka. Typ racjonalizuje jej zdradę, syndrom ofiary. Boisz się zostać sam przyznaj się. Dodatkowo zaakceptuj to, że twoja księżniczka była szarpana za włosy przez innego. Wiedziała co robi i to z pełną premedytacją. Teraz jeszcze nie jest za późno, to czy zostaniesz w tej relacji zależy twoje życie. Jak zostaniesz będziesz wrakiem człowieka. Każdy mówi ci tu ze swojego doświadczenia i próżno tu szukać chłopaków, którym powrót się udał. Ona wróci nie raz, ale i tak już nic między wami nie ma. Kiedy znajdzie się na horyzoncie inny bolec ona znowu cię zostawi albo zrobicie sobie przerwę, sprawdzi gałązkę i jak się nie dowiesz to wróci do ciebie lub dowiesz się i sytuacja się powtórzy. Powodzenia

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Ty w ogóle przeczytałeś to co napisałem?
Dosłownie 20 minut temu zakończyłem związek.

nowyzawodnik
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Wroclove

Dołączył: 2017-09-08
Punkty pomocy: 25

No i graty, powodzenia w postanowieniu

Ksarvat83
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 39
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2022-12-27
Punkty pomocy: 88

To teraz najważniejsze by się tej decyzji o zakończeniu trzymać. I nie wracać. Nigdy.
Ja zrobiłem taki blad. Wróciłem po pół roku, miał być tylko seks. A w głowie po chwili różne pomysły, że może jednak warto na nowo.
Jest jedna odpowiedź ,nie nie warto.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Choćby mi ta mała kurwa ufundowała wycieczkę w kosmos (moje największe marzenie), to chuja bym jej wybaczył, bo wiedziałbym jak zarobiła pieniądze na taki bilet.

Pogadałem z nia, zmusilem do szczerości. Po tym co usłyszałem, to nawet jakbym chciał to nie jestem w stanie z nią być dalej.
Zero szacunku do mojej osoby.
Ten kryzys to się okazuje że nie ja wywołałem. Ona odpuszczała se wtedy obowiązki, i imprezowała. Robiłem jej wyrzuty straszne że się stacza. Ta się broniła że przecież ma 21 lat i ludzie w jej wieku tak robią. No nie wiem, ujebanie semestru na studiach wydawało mi się jednak przesadą. Tym bardziej że wolała imprezować niż się uczyć. No cisnąłem ja że ma się ogarnąć, aż w końcu chciała się rozstać.

Wtedy przeżyłem to swoje katharsis i uznałem że sam mam pretensje do samego siebie, o swoje niepowodzenia w pracy, i wylewam żal jaki czuje do siebie, na nią. Uznałem że mierze ja swoją miarą, ja mam bardzo duży szacunek do edukacji i wiedzy, ale może ona ma inne priorytety, których postanowiłem nie rozumieć i nie szanować.

Kurwa jak teraz to czytam to aż mi wstyd jakim debilem wtedy byłem.
Te moje problemy w pracy w ogóle nie miały żadnego znaczenia. Ten mały kurwiszon sobie uznał, że ona chce sobie spróbować innego życia. Że ona zazdrościła zawsze tym swoim rówieśnikom, co nie mają ani pracy, ani szkoły, tylko siedzą, imprezują i cpaja za pieniądze starych. Wykoncypowała sobie taki genialny pomysł na siebie. Znalazła typka który był aktywny w tym środowisku, dupą wkupiła się w jego łaski i skosztowała cudownego życia degenerata bez ambicji.

I chuj, ja się w piersi bije że ją zmuszam do spełniania niby to moich aspiracji, i myślę że ten kryzys to przeze mnie. A tu się okazuje że jednak od początku miałem rację. Nie przesadzałem z reakcją. Ona się staczła, nie wmowilem tego sobie. Świadomie podjęła taką decyzję, że tak chce żyć. No komedia kurwa.

Chcecie więcej info? Bardzo proszę. Jak sobie gdzieś tam z nią wyszedłem na miasto, i wracaliśmy do chaty, to poprosiła mnie żebyśmy poszli trochę na około, bo chce zadzwonić domofonem do kolegi, żeby go obudzić w nocy. Taki żarcik. Zgadnijcie co to był za kolega?
Tak. To był ów Kacper. I ona się 3 dni przed tym zarcikiem z nim jebala. Na wyjściu ze mną, wykorzystując moje zaufanie, idzie razem ze mną zrobić psikuska typowi który ją 72 godziny wcześniej rżnął. Niebywałe to jest.

Nie jest w stanie mi nawet powiedzieć ile razy z nim spala. Twierdzi że nie więcej niż 10. No to mówię jej że 10 to nie za dużo, i powinna być w stanie zliczyć ile razy dokładnie tych spotkań było. A ona że nie pamięta.
No mówię jej że wyjścia są dwa. Albo było tych spotkań dużo więcej i teraz kłamiesz. Albo masz na mnie na tyle wyjebane że nawet się nie pofatygowałaś żeby zapamiętać ile razy mnie zdradziłaś. Kto by się tam przejmował takimi drobnostkami jak tym, że się puszcza.

Ta mi teraz cuda na kiju obiecuje, że ona dostała taką nauczkę, że na bank nic w tym stylu już nie zrobi. Yhym, na pewno.

Co za kurwa mała bezczelna.
"Tak, kurwilam się jak ostatnia szmata, ale dostałam nauczkę. I fakt że dostałam nauczkę to jest dla Ciebie dowód na to, że więcej tego nie zrobię". No nie wprost tak powiedziała, ale o to jej chodziło. Że powinienem wyciągnąć logiczny wniosek, że ona wyciągnęła z tej pomyłki logiczny wniosek.
To że się kurwiła, mam przyjąć jako gwarancję teg, że nie zrobi tego więcej. Kpina.

Spoko spoko, jest tego więcej. Pytam się jej, że rozumiem że se chciała zrobić eksperyment życiowy i sprawdzić inny styl życia. Dla tego eksperymentu postanowiła mnie potraktować jak bezwartościowego śmiecia. Eksperyment Ci nie wyszedł, jednak życie degenerata Ci się nie podoba. I odkryłaś tym samym że mnie jednak tak strasznie podobno kochasz.
A co byś zrobiła jakby Ci się eksperyment jednak powiódł? Teraz siedzisz ze mną i mi opowiadasz jak to się brzydliwie czułaś rżnąc się z Kacprem, ale jakby Ci się eksperyment powiódł to siedziałabyś teraz z tym innym i opowiadała jemu, jak to się obrzydliwie czułaś rżnąc się że mną. I zapytałem gdzie w tym wszystkim jest ten szacunek do mnie o którym tyle mi opowiada?

No i teraz hit, Panie i Panowie. Wisienka na torcie. Odpowiedziała mi że "Kacper wielokrotnie mnie przy niej obrażał i próbował mnie poniżać, ale ona zawsze mnie broniła".

No kurwa. Ja pierdole faktycznie. Z jego kutasem w gębie, i z jego spermą w dupie, tak pięknie i zaciekle broniła mojego honoru, a chwilę później pytała się mu gdzie ma ochotę się spuścić tym razem. Wzruszyłem się. Aż jej przyznam order suki roku, virsuki obciągari. Rok się niedawno zaczął, ale myślę że zwyciężczynię tego prestiżowego plebiscytu już wszyscy znamy.

Widzisz ziomek, ja nawet jakbym chciał zachować się w tej sytuacji jak pizda i ją przyjąć z powrotem. To to jest po prostu w świetle tych wydarzeń niemożliwe. Wchodząc w relacje z kimś tak młodym i niestabilnym, cóż, możecie mi zarzucać głupotę. Się szarpnąłem, uznałem babka ma minusy spore, dużo ryzykuje, ale wydaje mi się że dam radę to ogarnąć. Podobała mi się i uznałem że zaryzykuję. Mogę być debilem że tak naiwnie wszedłem w coś tak paskudnego. Ale do tego żeby ją przyjąć z powrotem to bym musiał być jakoś ciężko niedorozwinięty.

Szkoda mi jej bo ona siedzi i wyje teraz, nienawidzi samej siebie za to co zrobiła. Dałem jej swoje wybaczenie. Popełniła szereg naprawdę obrzydliwych błędów, jej problemy z samą sobą ja przygniotły. Nie chce żeby się poddawała. Dostała moje wybaczenie. Ale na 10000000% nie przyjmę jej z powrotem.

Airman
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Byle jak najdalej

Dołączył: 2023-01-08
Punkty pomocy: 9

Nie dałbyś rady żyć z nia i tą świadomością. Sam zresztą to zauważasz. Przed tobą dni zwątpienia czy słusznie postępujesz, ale tez niesamowitego wkur*ienia. Swoją drogą, niezła pizda z tego typa co to ci napisał i pokazał te dowody co robili, co pisali.
Tak czy owak.
Nie sztuką jest wybaczyć zdradę, ale wybaczyć zdradę i zapomnieć. Nie ma sposobu na to, No nie ma. Może inaczej gdyby byl to jednorazowy skok w bok pod wpływem emocji ? To jakoś by się dało. Nie wiem. Ale jeśli było to świadomie z jej strony kilka razy. To nie ma sposobu byś wyparł się trgo z swojej świadomości. Z każdym dniem byś coraz bardziej analizował to wszystko. Jedyny złoty środek na coś takiego to odcięcie sie od niej stary. I nie ulegaj gdy nadejdą chwile słabości bo na pewno takie będą. Na przemian. Wkur*ienie na nią na siebie jak bardzo wycierała tobą podłogę gdy szliście razem by zrobić mu żarcik domofonem a podświadomie myślała o tym, jak ją dziura już swędzi na sama myśl o nim, ty niczego nie podejrzewając. Przeplatane z momentami wybaczenia „ a może jakoś to będzie?”. Nie ku*wa nie będzie. Nawet jakbyś uwierzył, ze będzie dobrze to nie będzie dnia w którym nie pomyślisz chociaż przez chwile gdy próbowała smaku innego fiuta a po tym uśmiechając się szczerze do ciebie. Twoja wyobraźnia będzie jeszcze bardziej wszystko podkręciła niz mogłoby to być w rzeczywistości. Z miesiąca na miesiąc bys tylko tracił swój cenny czas na coś co nie ma sensu. I stawał się coraz większym wrakiem czlowieka. Z coraz większą niechęcią do życia. Dawaj znać jak tam sytuacja wygląda…

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Dzięki stary.

Naprawdę bardzo dziękuję wszystkim którzy mi tutaj odpisali. Wstydzilbym się przyznać kumplom albo bratu że mnie ktoś tak potraktował. Czuje się jak gówno że ktoś kogo kochałem mógł mi coś takiego zrobić.
Naprawdę jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczny. Szczerze.

Momenty zwątpienia póki co nie nadeszły, i raczej nie nadejdą. Gadałem z nią z ciekawości. Nawet jakbym chciał być słaby to nie mam żadnego logicznego powodu, którym mógłbym swoją słabość przed samym sobą usprawiedliwić. Nie dostałem od niej żadnego dowodu na to, że w trakci romansu choć przez chwilę myślała o tym jak ja się z tym poczuje.

Wraca tylko dlatego, że jej było że mną dobrze. Ja rozumiem że nasze różne spojrzenia na świat mogłyby zaorać związek. Że stabilizacja i samorozwój to nie są priorytety 20-o latki. Że chce się wyszumiec i tego ode mnie nie dostaje za dużo. Akceptowałbym że chce odejść z tego powodu. Ale ona sobie chciała po prostu przetestować takie życie, i swoją ciekawość, swoją potrzebę ceniła tak wysoko, że na jakikolwiek szacunek do moich uczuć nie zostało w ogóle miejsca.

Teraz płacze, mówi że jej przykro, że niczego tak nigdy nie żałowała. Że życie ze mną to najlepsza rzecz jaka jej się przydarzyła.
Trzeba było myśleć o mnie wcześniej. Teraz wyje bo traci dobra partie i wygodne życie.
Trzeba było wyć wcześniej, z powodu tego, że robi takie świństwo drugiemu człowiekowi. A nie teraz, jak rozkapryszony gówniarz, którego ulubiona zabawka się właśnie popsuła.

Jeszcze raz dzięki stary. Mam nadzieję że mi nie odjebie na tyle żeby do niej wracać. Ani ja, ani ona na to nie zasługuje.

Krysadio
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-01-14
Punkty pomocy: 96

Takie są już kobiety. Ona płaczę, bo jej plan szlag trafił i wszystko wyszło na jaw. Kobieta, która Cię szczerze kocha i szanuje, nigdy by tak nie postąpiła. Żadna, a na pewno żadna zdrowa psychicznie by tak nie postąpiła. Człowiek jest kuszony nieraz każdego dnia, ale wie, że w domu jest osoba, która na nią czeka i nie chce tego stracić i trzyma fujarę lub dziurę zapiętą na cztery zamki.

Ona obliczyła, że warto się dać targać za włosy i rżnąć jakiemuś typowi, bo albo się nie dowiesz, albo się skulisz jak frajer i dalej będzie mogła żyć na twoim garnuszku będąc w wolnym czasie poniewierana jak szmata przez innego. Chciałbyś mieć kobietę, którą inni traktują jak worek na spermę?

Szanuj się i nie patrz na jej sztuczne łzy. To się tyczy każdego, kto wejdzie w ten wątek, bo go zdradziła dziewczyna i się zastanawia czy wybaczyć.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Człowiek, który powiedział, że "już nigdy więcej tego nie zrobi", jest taki sam zanim to powiedział.

Tak odnośnie Twojej byłej głupiej tępej dzidy jak i nas samych.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Tak samo myślę.
Próbowałem znaleźć w tej historii cokolwiek, jakikolwiek racjonalny detal, żeby móc w oparciu o niego nie tracić całkowicie nadziei.

Jakby mi ona powiedziała że się pogubiła, że wpadła w jakąś spirale emocjonalnego spierdolenia z której nie mogła się wydostać. Że jest przerażona tym co zrobiła, że boi się tego co ma w głowie, skoro te myśli są ja w stanie popchnąć do takich czynów.

To może bym się zaczął zastanawiać czy by się czasami nie zacząć zastanawiać.

Ale jej stwierdzenie że ta "nauczka" to jest dla niej wystarczająco cenna lekcja żeby mi moc z całą pewnością i stanowczością obiecać wierność. To jest jak naplucie mi w mordę.
Równie dobrze mogłaby powiedzieć "mam na Ciebie kompletnie wypierdolone i nie mam najmniejszego zamiaru nad sobą pracować żeby Tobie też było ze mną dobrze. Po prostu bardzo chcę żebyś mnie wziął spowrotem, tęsknię za rzeczami jakie od Ciebie dostawałam, ale nie myśl sobie że mam zamiar podjąć jakąkolwiek pracę nad sobą, żeby Tobie też coś od siebie dać. No, może poza dupą i gardłem".

Obrzydliwe. Brzydzę się nią. I zaczynam coraz bardziej do siebie mieć też pretensje, że musiałem dostać czymś tak ciężkim jak ta zdrada przez łeb, żeby przestać usprawiedliwiać jej wybryki.

derick
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Poznan

Dołączył: 2012-05-29
Punkty pomocy: 37

domyślam się co czujesz, też spotkałem taką, przy której otworzyłem się max i zaangażowałem, bo była pierwszą tak kochającą osobą w stosunku do mnie, niestety zbyt szybko obrosłem w piórka, laska totalnie zagubiona psychicznie, emocjonalnie, wampirka uwagi, atencjuszka, po przejściach życiowych, nie przyłapałem jej na zdradzie, ale mogę się domyślać, że mogło to mieć miejsce, pewnego dnia po prostu powiedziała mi, że nie wie czego chce, ze nie potrafi sie zakochać po jej przejściach i przeprasza, ze to zniszczyla, uszanowałem to i się pożegnałem, po czym następnego dnia do mnie dzwoni z płaczem, ze wie co traci i juz załuje, jakas totalna masakra, ta kobieta ma 32 lata, wyniszczyła mnie psychicznie, taką huśtawkę emocjonalną mi zapodawała, ze nie potrafiłem ustabilizować się psychicznie, dlatego dobrze robisz, że w to nie wchodzisz, nie dałoby Ci to spokoju, gdzieś z boku głowy by Ci to ciągle siedziało, wiem to atupsji, trzymaj się, potrzebujesz czasu, w koncu minie, emocje opadną

vl94
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2019-01-03
Punkty pomocy: 11

Nie zebym bronil dziewczyny, ale zawsze mnie smieszy Jak autorzy pisza jacy To byli super och ach, krotki miesiac wrednosci i laska poszla na Bok.
Prawda jest taka, ze mozesz sporo rzeczy zataic.
PS: dziewczyna robiac gale tez moze miec przyjemnie Smile

Gazda1415
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-11-11
Punkty pomocy: 233

Nie, nic tu nie zjebalem.
Jakbym miał sobie coś do zarzucenia to na milion procent próbowałbym tego użyć żeby jakoś ją usprawiedliwić i tym samym do niej napisać. Znam siebie, dobrze wiem czemu już drugi tydzień miele we łbie tę sytuację.
Brakuje mi jej, ale po prostu nie jestem w stanie z nią rozmawiać, i nie znalazłem niczego czym mógłbym się chociaż próbować okłamywać, że coś mogę naprawić po swojej stronie.

To jest w 100% jej wina. Jej odjebalo, to ona jest egoistką, nie przejawiała podczas naszej rozmowy żadnych symptomów wskazujących że miałoby się to zmienić. To ona zdradziła i to wbrew moim pierwotnym założeniom, to jednak ona wywołała kryzys.

Nie ma w tej historii dosłownie nic o co mógłbym obwinić siebie, i nie ma nic co mógłbym sobie wmówić że "jak w sobie poprawie to się sytuacja już nie powtórzy". Jakbym coś takiego znalazł to ja już dobrze wiem co bym zrobił.

TenTypTakMa89
Portret użytkownika TenTypTakMa89
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: X

Dołączył: 2012-05-27
Punkty pomocy: 677

Gosia to zwykła ku*ewka i uwierz, że ona na tyle Cię nie szanuję, że ma Ciebie w dupie i już pewnie szuka kolejnego bolca, ponieważ ma 21 lat i DZIURĘ w głowie jak większość obecnych małolatek Wink jej sztuczne łzy to reakcja obronna na to, że jest zwykłą szmatą i wszystko się wydało. To, że mieliście kryzys to się o taki kryzys walczy RAZEM, a nie wskakuje na innego bolca, bo jej źle. Kobiety są strasznie pojebane pod tym względem. Jak facet zdradzi to afera na cały świat, jak kobieta zdradzi to przez swojego faceta, bo ją zaniedbywał Laughing out loud

dobrze zrobiłeś i nie bedziesz tego żałował. nie słuchaj na to co mówi, patrz na to co robiła (z gościem).

yerg
Portret użytkownika yerg
Nieobecny
aka "ostry" wcześniej banowany - obserwować
Płeć: mężczyzna
Wiek: 666
Miejscowość: xxxxx

Dołączył: 2022-10-24
Punkty pomocy: 130

Powiedziałbym tak ...

I ślubuję ci miłość WIERNOŚĆ ... i na tym słowie trzeba zakończyć...

POZDRAWIAM dobrze postąpiłeś ... życie zweryfikowało ' WAS ' szukaj dalej...