Cześć!
Poznałem dziewczynę na Tinderze. Trzy lata młodsza ode mnie, wysportowana, ogarnięta, ambitna, itd. Wcześniej była w kilkuletnim związku, więc potrafi tworzyć poważniejsze relacje. Innymi słowy, potencjalnie dobra kandydatka na długoterminową partnerkę.
Pisanie z nią od początku szło dobrze, a po pewnym czasie zaczęła angażować się w rozmowę wyraźnie bardziej niż ja - dużo żartowała, droczyła się, zadawała pytania i sama opowiadała różne historie. Pojawiały się nawet jakieś żarciki o ślubie i dzieciach
Nie zwlekałem długo z propozycją spotkania, na które oczywiście zgodziła się, ale termin ustaliliśmy dopiero na kilka dni później. Była w trakcie ciężkich egzaminów na studiach i miała mało czasu. Przez te kilka dni pisaliśmy ze sobą codziennie. Mówiła, że nie może się doczekać rozmowy ze mną na żywo. Widać było ogromne zainteresowanie z jej strony.
Do momentu spotkania właściwie wszystko szło niemal idealnie, więc nie będę szczegółowo opisywał tego etapu. Wspomnę tylko o jednej sytuacji, która być może ma jakieś znaczenie:
Spotkanie pierwotnie umówione było na czwartek wieczorem. W ten sam dzień rano ona miała egzamin, przez co prawie nie spała w nocy. Kilka godzin przed ustaloną godziną spotkania napisała do mnie z pytaniem, czy moglibyśmy jednak przełożyć na piątek lub sobotę, bo niezbyt dobrze się czuje po tej zarwanej nocce. Powiedziała, że dostosuje się do mnie. Czuć było, że jej zależy, więc nie robiłem problemów i napisałem, że w takim razie przekładamy na jutrzejszy (piątkowy) wieczór. Zgodziła się i podziękowała za zrozumienie. Jakiś czas później zapytała, czy może jednak nie pasowałoby mi w weekend. Odpowiedziałem stanowczo, że nie, bez żadnych dodatkowych wyjaśnień. Ona wtedy dopytała dlaczego nie, jednak zupełnie to zignorowałem i zmieniłem temat. Stwierdziłem, że próbuje mnie testować i nie mam obowiązku tłumaczenia się obcej dziewczynie z takich rzeczy. Czy to mógł być błąd? Może uznała, że z nią pogrywam, próbuję manipulować i celowo wywołać zazdrość? Może jednak trzeba było odbić to w jakiś inny sposób niż olanie?
Przechodząc do samego spotkania - w piątek odbyło się już bez przeszkód, o ustalonej wcześniej godzinie. Był to spacer po parku i po mieście (sama tak chciała). Myślę, że wypadło całkiem nieźle, dziewczyna była zaangażowana w rozmowę, żartowaliśmy i śmialiśmy się. Z jej strony padały jakby delikatne sugestie, że to nie będzie nasze ostatnie spotkanie, tzn. mówiła coś w stylu: "może kiedyś tam pójdziemy", "może kiedyś ci coś tam pokażę". Na zakończenie stanęliśmy naprzeciwko siebie żeby się pożegnać i wtedy ona pociągnęła mnie lekko za zwisający z szyi szalik. To był taki totalnie spontaniczny gest, po którym lekko się speszyła. Odebrałem to jako pewną oznakę zainteresowania. Objąłem i przytuliłem ją po tym na kilka sekund, po czym rozeszliśmy się z uśmiechem.
Wspomnę też o pewnym małym "zgrzycie" - kilka godzin przed spotkaniem zapowiedziała, że ma dla mnie maksymalnie 1 godzinę. W trakcie spaceru kilkukrotnie wyjmowała telefon, aby kontrolować czas i nie przekroczyć ustalonego przez siebie limitu. Nie dała się namówić na przedłużenie, tłumaczyła się ogromem nauki do kolejnego egzaminu. Próbowałem zrozumieć, bo sam pamiętam jak wyglądały moje maratony nauki do sesji, ale trochę jednak mi się to nie spodobało.
Po spotkaniu ona odezwała się do mnie pierwsza, i to bardzo szybko, bo około godzinę później. Wymieniliśmy kilkanaście wiadomości, po czym ona wyjechała z tekstem, żebym szedł już spać, bo przeze mnie nie może się uczyć. Wkurzyło mnie to lekko, bo w końcu sama do mnie zagadała, a teraz mnie odpycha. Odpisałem żeby sama szła spać, ja jestem teraz poza domem (poszedłem wtedy na siłkę). Zapytała gdzie w takim razie jestem, ale zignorowałem to i zmieniłem temat. Czyżby kolejny błąd, podobnie jak poprzednio? Kolejnego dnia (w sobotę) rano wymieniliśmy kilka wiadomości, po czym ona zniknęła na pół dnia. Odpisała mi dopiero wieczorem. Stwierdziłem, że nie będę jej zawracał głowy skoro ma tyle nauki, więc tylko polajkowałem jej wiadomość i olałem. Odezwałem się dopiero w niedzielę po południu, znowu wymieniliśmy kilka wiadomości i ona ponownie powiedziała, że przeszkadzam jej się uczyć. Tym razem zniknęła na dużo dłużej - na około 24 godziny (wcześniej nigdy się to nie zdarzyło). Odezwała się dopiero w poniedziałek po egzaminie. Nie przejąłem się tym jakoś mocno, ale od tego czasu zauważalny stał się spadek jej zainteresowania. Niby nadal odpowiada na wiadomości i rozmowa się jakoś tam klei, ale nie czuć już takiej chemii jak wcześniej, odpisuje dużo rzadziej, nie angażuje się zbytnio, nie reaguje tak dobrze na droczenie się i żarty. Dodatkowo skasowała parę na Tinderze (ale dalej obserwuje mnie na Instagramie). Przed spotkaniem była mocno podjarana i wręcz sama się narzucała, a teraz czuję, że zostałem zdegradowany do roli opcji zapasowej - zbyt słaby żeby dalej chciało jej się angażować, ale za dobry żeby od razu mnie spławić.
Wiem, że tu na forum nikt nie jest jasnowidzem czy wróżką, ale czy na podstawie tego opisu da się wychwycić jakieś błędy, które mogły przyczynić się do takiej reakcji dziewczyny? Przyznam szczerze, że miałem w przeszłości już podobne sytuacje z innymi laskami (czyli duże zainteresowanie na początku, a po spotkaniu ochłodzenie z nieznanych mi przyczyn), więc chciałbym to jakoś zrozumieć. Sam wykombinowałem następujące potencjalne przyczyny:
- Po prostu nie spodobałem jej się z wyglądu na żywo i tyle.
- Pisania było zbyt dużo i jej się przejadłem. Tutaj jednak muszę dodać, że to wynikało głównie z jej inicjatywy, sama zabiegała o moją uwagę, a ja nie chciałem jej na siłę zlewać. Przed spotkaniem raz olałem ją na pół dnia, to później sama zagadywała gdzie jestem i dlaczego nie odpisuję.
- Nieświadome oblałem jakieś jej shit testy. Trochę ich niestety leciało, starałem się je odbijać lub ignorować jak tylko mogłem, ale być może czegoś nie wyłapałem.
- Rzeczywiście uznała, że próbuję z nią pogrywać i manipulować, z powodów opisanych wcześniej. Dziewczyna nie jest głupia.
Czy to prawdopodobne, że po spotkaniu zagadała do mnie pierwsza tylko po to żeby sprawdzić, czy mi się spodobała i podbić sobie w ten sposób ego?
No i ostatnie pytanie - w jaki sposób teraz najlepiej prowadzić znajomość, żeby zachować jakieś szanse na odwrócenie sytuacji, a jednocześnie własny honor?
Za bardzo analizujesz, wyluzuj,używaj intuicji i jak nie ta to inna.
Tutaj polecę fajnego bloga
https://www.podrywaj.org/blog/cy...
Chcesz do niej pisać to pisz, zagaduj itp.
Baw się przy tym dobrze, bo widać, że się spinasz i uważasz na to żeby nie złamać żadnej żelaznej zasady podrywania. A podrywanie to przede wszystkim ma być zabawa.
---------------------------
Nasuwa się tylko: o kurwa. Błąd na błędzie tutaj nawet szkoda komentować tej Twojej powieści dziwnej treści. Moim zdaniem laska nie jest Tobą zainteresowana i ma rację bo jesteś sztywny jak łopata i masz za dużo czasu w życiu na analizowanej każdej dupereli. Jak połączysz te istotne wady z mało konkretnym działaniem to wychodzi ciapa w czystej postaci.
Dzięki za komentarz. Mam świadomość, że jestem sztywny, ale chcę nad tym popracować. Mógłbyś wskazać chociaż jeden z tych moich błędów? I co rozumiesz przez "mało konkretne działanie"?
Widać po Tobie, że zbyt zależało Ci na tej relacji i laska to zauważyła że jesteś needy. Już na samym początku założyłeś że jest to kandydatka na LTR, bez żadnej kwalifikacji i weryfikacji in real life xD
W ogóle temat rozkmina takiej objętości jakbyście razem byli 5 lat w związku, a to jakaś randomowa laska z tindera z którą byłeś tylko raz na spotkaniu
Więcej luzu w podejściu do kobiet, bo już z samego opisu sytuacji widać że robisz wszystko aby przypodobać się kobietom, zamiast mieć w dupie co o Tobie sądzą i być po prostu sobą.
Tylko ona sama początkowo zachowywała się jakby była needy dużo bardziej niż ja. Tak jak wspominałem - wystarczyło olać ją na jakieś 8 godzin i już dopytywała co się ze mną stało. Ale oczywiście laskom takie rzeczy uchodzą na sucho, a facet jak tylko okaże trochę zaangażowania to od razu dostaje w łeb... No nic, takie życie
Dzięki za komentarz!
PS rozkminiam tę sytuację głównie po to, żeby zrozumieć swoje błędy i nie powtarzać ich z innymi dziewczynami.
Czyli popisaliście kilka dni i widziałeś sie z nią raz i to jest powód zakładania tematu... Powiem Ci tak skoro tinder nieszczęsny bo nie uważam że tam można poznać kogoś sensownego... To czemu w obwodzie nie masz przynajmniej 2 kobiet. Taki etap randkowania zwłaszcza online to nie jest nigdy nic poważnego. Moim zdaniem powinieneś do tego typu spotkań podchodzić na luzie. Tak na prawdę nic nie wiesz o tej kobiecie. Powiedziała Ci co chciała. Może zniknęła bo wrogowie jej szukają i za chwilę będzie potrzebować od Ciebie kasy (kto oglądał na netflixie ten zczai)
żebyś miał to czego chcesz wcale nie musisz być najlepszy – musisz być po prostu nieco lepszy niż ci, którzy Cię otaczają.
Ja bym dodał jeszcze zdjęcia pobitego ochroniarza
Nic z tego nie będzie. Zamiast roztrząsać temat to trenuj na silce 2x mocniej i szukaj następnej. Ona po tym spacerze już Cię odrzuciła
„ Trzy lata młodsza ode mnie, wysportowana, ogarnięta, ambitna, itd.”
+ tinder = kolejka samców w oczekiwaniu az potwierdzi spotkanie wiec mie dziw sie,ze ciagle spoglądała na zegarek.
"+ tinder = kolejka samców w oczekiwaniu az potwierdzi spotkanie wiec mie dziw sie,ze ciagle spoglądała na zegarek"
I temat wyczerpany chyba
Z opisu sytuacji nawet ja tutaj przez kabel od internetu czuję takie napięcie z twojej strony, że i tak się dziwię tej lasce, iż mimo wszystko zgodziła się na to spotkanie. I nie chodzi wcale o bycie złośliwym czy dopierdalanie się na siłę, tylko bardziej o to, że ktoś ci nakładł durnot do łba i zamiast bawić się relacją, robisz z tego sprawę życia i śmierci analizując niepotrzebnie każde pierdnięcie, przez co sam sobie rzucasz kłody pod nogi i jak widzisz wielki chuj z tego wszystkiego wynika.
Te wszystkie mądrości internetowych ekspertów dziel zawsze na pół, a najlepiej jak jest taka możliwość,konfrontuj w ich własnymi wynikami w realnych życiu. Jeśli takiej możliwości nie masz, to traktuj to wszystko z przymrużeniem oka w kategoriach ciekawostki przyrodniczej, a nie wyroczni w kwestii postępowania z dziewczynami.
Na moje, to po prostu przegiąłeś z pajacowaniem i zgrywaniem jakiegoś alfa sralfa, co ona uznała za zjebanie umysłowe i tyle. Odwróć na chwilę rolę i spróbuj sobie wyobrazić związek z kimś takim jak ty, napiętym jak skóra na baranich jajach, łapiącym za słówka, czepiającym się dupereli i robiącym z igły widły.
Nie twierdzę, że taki właśnie jesteś, ale z tego co przeczytałem, to tylko od takiej strony dałeś lasce siebie poznać, więc w zasadzie trochę to dziwne co cię jeszcze tutaj dziwi...
Na przyszłość więcej luzu i miej wyjebane, a będzie ci dane.
Mały update, żeby nie zostawiać wątku tak bez wyjaśnienia:
w ostatni piątek nasza rozmowa (przez komunikator) stała się na tyle jałowa, że postanowiłem ją urwać. Niespodziewanie, wczoraj rano ona odezwała się sama. Znowu zaczęła jakby żartować i lekko się droczyć, tak jak wcześniej przed spotkaniem. Popisaliśmy trochę, ale nie byłem w stanie wywnioskować o co jej w sumie chodzi. Postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i zaproponowałem spotkanie - jak się zgodzi to spoko, a jak nie to trudno, najwyżej się lekko skompromituję (w sumie i tak już przestało mi zależeć). Jak można się było spodziewać - podała wymówkę, że cały przyszły tydzień ma już zajęty.
Teraz przynajmniej jasno wiem na czym stoję. Z mojej strony to definitywnie koniec tematu, niech spada na drzewo.
Dzięki Panowie za wszystkie wartościowe komentarze
I najważniejsze, bądź konsekwentny w tym, że odpuszczasz
Pozdro
"Z mojej strony to definitywnie koniec tematu, niech spada na drzewo."
Cały czas zbyt ambicjonalnie podchodzisz do tematu, całkiem niepotrzebnie, jeszcze wylewu dostaniesz albo coś, no i po co? Z powodu głupiej dupy? Poszukaj sobie innej, a tą trzymaj na orbicie, nigdy nie wiadomo kiedy jej się zachce, nie ma się co obrażać i unosić męską pseudo dumą, a takie znajomości warto sobie trzymać "na być może kiedyś tam" obracając w tym czasie inne. Ja mam zawsze co najmniej kilka jednocześnie, które się odzywają co jakiś czas, przeważnie tylko po to, żeby sprawdzić co u mnie i ewentualnie podregulować sobie samopoczucie, po czym tematy się kończą i kontakt się urywa na kolejne tygodnie czy tam nawet miesiące, aż któregoś razu znienacka któraś wyśle zboczonego mema i od słowa do słowa kończy się u niej albo u mnie na chacie wiadomo czym. Związków z tego co prawda nie będzie, bo większość tych dziewczyn, to jakieś tam moje byłe i niedoszłe, ale co sobie poruchasz za friko, to twoje. Tylko musisz zmienić nastawienie, bo jak tak ciebie czytam, to cały czas przebija negatywne nastawienie i sprawiasz wrażenie despoty, który coś sobie ubzdurał i tak ma być albo koniec, bo zasady przede wszystkim... Jakie kurwa zasady? Spis banialuków powszechnie uznawanych za prawdy objawione i przekazywanych z pokolenia na pokolenie w internetach.
Jak już ochłoniesz i na spokojnie usiądziesz, wszystko sobie przemyślisz, to sam do tego dojdziesz co ci się bardziej opłaca, być upartym i konsekwentnym za wszelką cenę czy popuścić gumę w kalesonach i dać czasowi czas, a sprawy niech się toczą swoim rytmem. Z fartem.
Dzięki, ciekawy punkt widzenia, ale jednak nie ze wszystkim się zgadzam
Myślę, że gdyby nasza znajomość trwała dłużej, to rzeczywiście mógłbym ją trzymać w rezerwie, w międzyczasie spotykając się z innymi. Ale ona zbyła mnie już po pierwszym spotkaniu, więc teraz szanse na jakikolwiek seks z nią są bliskie zeru. Dlatego uważam, że w tej sytuacji nie ma sensu żebym poświęcał jej moją uwagę, nawet jeśli odezwie się sama, bo i tak nie będę miał z tego żadnych korzyści. Rozmowa z nią sama w sobie mnie nie interesuje, nie interesuje mnie co u niej słychać, nie interesuje mnie jej samopoczucie. I nie mówię tego w złości czy z powodu urażonej dumy, po prostu straciłem nią już zainteresowanie jako potencjalną partnerką, tak jak ona straciła mną.
Wiem, że prędzej czy później na Tinderze znajdzie się inna laska, które chętnie rozłoży nogi. Zatem lepiej skupić się na innych, a tej nie dawać więcej ani grama atencji, bo i tak już dałem jej zbyt dużo. Teraz po przemyśleniu tematu na chłodno widzę, że to wcale nie była tak dobra kandydatka na LTR jak mi się wcześniej wydawało, także nie ma czego żałować.
Zaczęła się dusić Twoim nadmiernym dążeniem do kontaktu z nią.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
O Panie ilu tu analizowania.
Jak przełożyła raz randkę to ok akceptowalne, drugi raz w sumie tez jakoś bym przeżył, ale niech to ona poda następny termin co i jak.
Druga sprawam randka w godzinę? Really, ustaliła to z tobą przed spotkanie na żywo czy w trakcie.
Jak w trakcie to pewnie na żywo nie było szału dla niej, chciała się szybko ulotnić.
Swoją drogą jakby randka była dla niej spoko i byś ją oczarował to by została.
Potem żeby ci przykro nie było jeszcze kontakt był. One czasami trzymają kontakt tylko po to żeby pompować ego a wiedzą, że i tak nic z tego nie będzie.
Next i nastepnym razem jak koledzy pisali mniej spiny, więcej akcji.
Jak cię już trzymała za ten szalik to mogłeś ją spróbować pocałować.
"Jak przełożyła raz randkę to ok akceptowalne, drugi raz w sumie tez jakoś bym przeżył, ale niech to ona poda następny termin co i jak."
Tak jakby podała następny termin, tylko bardzo ogólnie - piątek lub sobota. Powiedziała, że dostosuje się do mnie jeśli chodzi o konkretną godzinę. Było czuć inicjatywę z jej strony, dlatego ta sytuacja akurat mnie nie martwi
"Druga sprawam randka w godzinę? Really, ustaliła to z tobą przed spotkanie na żywo czy w trakcie"
Też mi się wydaje dość słabe z jej strony takie sztuczne ograniczenie czasu. Ustaliła to ze mną kilka godzin przed spotkaniem (przez komunikator, nie na żywo). Być może jest to jakaś wskazówka, że zaczęła tracić zainteresowanie jeszcze przed randką, tylko tego nie zauważyłem.
"Swoją drogą jakby randka była dla niej spoko i byś ją oczarował to by została."
No cóż, pewnie masz rację...
"Potem żeby ci przykro nie było jeszcze kontakt był. One czasami trzymają kontakt tylko po to żeby pompować ego a wiedzą, że i tak nic z tego nie będzie."
To jest właśnie najgorsze. Człowiek później zaczyna się bać okazywać zainteresowanie dziewczynom, które naprawdę są tego warte i same są zainteresowane, bo nigdy nie wiadomo czy to nie jest kolejna głupia atencjuszka, która tylko udaje i podbija sobie ego. Nie wiem jak się przed czymś takim bronić.
Jeszcze taka ciekawostka: ilekroć w rozmowie z nią przed spotkaniem użyłem słowa "randka", ona zawsze prostowała mnie, że to nie będzie żadna randka, tylko "spotkanie". Nie wiem co o tym sądzić.
Bo randka to ma być w jej głowie. Werbalnie randka najlepiej w formie żartu, droczenia się, no chyba że Twój obiekt westchnień patrzy na Ciebie jak w obrazek.
Dywersyfikuj swoje zainteresowanie na inne kandydatki jeśli jeszcze nie jesteś w związku i możesz sobie na to pozwolić. Twoja kandydatka najprawdopodobniej ma inne opcje, dlatego z taką gracją chodziła z Tobą po cienkim lodzie na którym Ty leciałeś po szyję już przy pierwszych krokach.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
"Też mi się wydaje dość słabe z jej strony takie sztuczne ograniczenie czasu. Ustaliła to ze mną kilka godzin przed spotkaniem (przez komunikator, nie na żywo). Być może jest to jakaś wskazówka, że zaczęła tracić zainteresowanie jeszcze przed randką, tylko tego nie zauważyłem."
Nie masz na to bezpośrednio wpływu przed spotkaniem. Zawsze mogłeś zrobić dwie rzeczy
1)"no spoko zobaczymy bo ja ustawiłem sobie stoper na 30minut"
2)"serio godzinę? Dobra, to proszę zmieńmy termin, na takie gdzie będziesz mieć więcej czasu.
W obu sytuacjach masz grać według swoich reguł a nie jej.
"To jest właśnie najgorsze. Człowiek później zaczyna się bać okazywać zainteresowanie dziewczynom"
Nie ma co się bać, masz robić swoje i klasycznie "musisz być gotów ją stracić" wtedy wszystko staje się łatwiejsze.
"bo nigdy nie wiadomo czy to nie jest kolejna głupia atencjuszka, która tylko udaje i podbija sobie ego. Nie wiem jak się przed czymś takim bronić."
Pierwsza rzecz to kobieta i nie zależnie czy dała ci kosza czy nie, to miej szacunek. Bo zaczniesz zachowywać się jak mizogin i nienawidzić kobiet za to, że Ci nie idzie. Każdemu z nas kiedys nie szło. Druga sprawa ona może być atencjuszką, utrzymywać wiele kontaktów by podbić ego, no robić niezliczoną liczbę rzeczy, ale jak trafi na odpowiedniego gościa to cała ta fasada pada i temu gościowi już nie zrobi nic. Pewnie spróbuje, ale szybko jej się odwidzi jak zostanie sprowadzona szybko na ziemie.
"Jeszcze taka ciekawostka: ilekroć w rozmowie z nią przed spotkaniem użyłem słowa "randka", ona zawsze prostowała mnie, że to nie będzie żadna randka, tylko "spotkanie". Nie wiem co o tym sądzić."
Kolejny klasyk z podstaw, a co Cię interesuje co ona sądzi, patrz co robi.
Jakbyś miał silne przekonania to byś powiedział "Dla mnie to randka i sprawie, że bedzie dla nas najlepsza na świecie, czy Ci się to podoba czy nie"
Rozumiesz tok myślenia?