Hej Panowie.
Ostatnio postanowiłem wrócić do poznawania kobiet, po pewnej przerwie. Sytuacja jest prosta:
jakiś czas temu zauważyłem, że autobusem którym dojeżdżam codzienne do roboty, jeździ śliczna dziewczyna. Nie było żadnego kontaktu wzrokowego ani oznak zainteresowania. Mimo tego biłem się ze swoją odwagą przez kilka dni, ale w zeszłym tygodniu postanowiłem spróbować zagadać directem i powiedzieć jej, że mi się podoba, pogadać i ugrać jakąś kawkę czy numer. Pewnego dnia wyszedłem za nią na przystanku, na którym wysiada, zaczepiłem ją od tyłu i zapytałem z uśmiechem "Przepraszam, mogę Ci zająć chwilę?". Ona chwilę się zwiesiła ale odpowiedziała, że "Nie, śpieszę się do pracy". Po tym każdy poszedł w swoją stronę, czyli generalnie mnie zlała xD Mimo tego i tak czułem się ekstra bo się odważyłem podejść.
Nie mniej minęło parę dni i w tym tygodniu też ją widzę w tym autobusie i nadal bym coś popróbował.
W sumie jak ją wtedy zaczepiłem to była godzina 7:58 i rzeczywiście leciała do pracy na 8, więc czasu mało.
Pytanie moje - w jaki sposób zagadać ponownie, co powiedzieć?
Powiedz, że Ci się spodobała, a jak nie to nie.
Poluję w busach i tramwajach i powiem Ci tak.
Po 1 one Cię widzą - nawet kiedy myślisz, że nie.
Po 2 im więcej krążysz tym gorzej.
Po 3 fajnie że otworzyłeś!!! Chuj z tym że Cię zlała.
Teraz możesz do niej podbić, przywitać się i zacząć normalną rozmowę. Gdzie pracuje, co robi + przemycać tam swoją osobowość.
Jak wyczujesz że idzie dobrze -> numer. Jak nie to normalna gadka, skoro i tak jeździcie tym samym to po numer pójdź przy 2/3 okazji. Im większy raport masz, tym łatwiej się z nią umówisz.
Także teraz ją znasz, po prostu podbij, powiedz hej, zapytaj o imię i z nią pogadaj
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Przeca podejdź do niej w tym autobusie. Jak ona cie widzi a ty zwlekasz z drugim razem to wychodzisz na dziwaka. Najpierw sobie ulóz w głowie że ona będzie chciała z Tobą rozmawiać, bo jak zaczniesz się jej bac to będziesz się wiecznie jąkał. Przedstaw się, powiedz że ostatnio tak szybko zniknęła za horyzontem aż sam byłeś w szoku ale teraz zostalo jeszcze kilka przystanków więc musiała by cię ewentualnie wyrzucić przez okno albo wypchac zza drzwi.
Podejdź jak do człowieka, a nie do jeża. Nie bój się. Znasz jej głos. Rozmawiałeś już z nią. Masz łatwiej. Możesz do tego nawiązać. Ona wcale nie pokazała, że nie chce z Tobą gadać. Ty najlepiej wiesz jak to powiedziała. W stylu "nie, czytaj: spierdalaj" czy w stylu "wiesz, nie bo się spieszę" z naciskiem na ton głosu. Wymyśl jedynie jak do tego nawiązać, jednak nie w stylu "wtedy mnie zlałaś, teraz jesteś w autobusie, więc mi nigdzie nie uciekniesz". Nie zrób czegoś takiego, że ona po prostu będzie się Ciebie bała. Jak przeczytałem, że podszedłeś od tyłu, to myślałem, że dalej będzie, że zaczęła spierdalać
Dzięki Panowie za rady.
Wykorzystam je.
Dzisiaj miałem idealną okazję do niej podejść ponownie, bo stała sama w autobusie, ale zabrakło mi odwagi. Siedziałem tyłem i wystarczyło wstać, odwrócić się i zrobic pare kroków i zacząć rozmowę.
Od tamtego podejścia widzę tę dziewczynę kątem oka, nigdy twarzą w twarz, ale chuj z z tym. Zawsze staje w tym samym miejscu, więc to o tyle prostsze.
Teraz oczywiście żałuję.
I tak to zrobię, jestem tego pewien. Bez spiny, ale choćby nie wiem co, na 100% podbiję do niej w przyszłym tygodniu.
Stary, nie obmyślaj planu. I tak Ci plan nie wyjdzie i tak. Ty o tym wiesz. Jak ją zobaczysz to o niczym nie myśl. Jak stoi na środku autobusu to przejdź obok niej i ją szturchnij niby przypadkiem i rzuć "o, cześć" i samo poleci. Przecież możesz jej powiedzieć "cześć", skoro już się znacie
Nie wiem, niby to takie proste "podejdź i zagadaj" a jak przychodzi co do czego, to nas paraliżuje. Najbardziej Ty się nie boisz tego, że ona Cię oleje. Najbardziej boisz się, że inni ludzie to zobaczą "co oni sobie pomyślą". Działaj. Tyle. Myślisz, że inni ludzie nie podrywają dziewczyn? Kiedyś stoję późnym wieczorem z kumplem na stacji metra. Siedzi zajebista laska na ławce. Ja sobie myślę "nie mogę zagadać, bo pociąg zaraz przyjedzie (zawsze sobie tłumaczymy w ten sposób "dlaczego nie mogę"). Kolega mówi "ale laska, szkoda że ma słuchawki na uszach, bo bym zagadał". Widać było jak faceci na nią patrzą. Podszedł do niej jakiś koleś - ZWYKŁY - ręce w kieszeni, zgarbiony, wyluzowany. Siadł obok niej, nogi wyprostowane - skrzyżowane (mówię jak to wyglądało, bo to rzucało się w oczy, że był wyluzowany). Schylił się do niej i ni to po cichu, ni to głośno mówi "część, jestem Marcin". Wszystkim do koła kopara opadła (nigdy wcześniej nie widziałem, jak facet zagaduje dziewczynę na ulicy). Wyciągnął rękę, a ona odpowiedziała tym samym "Ola". Tyle. Dalej już normalnie sobie gadali. Już nikt się nie patrzył na nich. Była to już naturalna rozmowa znajomych. Mówię to dlatego, że nie powinieneś się spinać, a jak podejdziesz to zagadaj jak koleżanki. ZWYCZAJNIE. Ja też nie raz przysiadałem się do nieznajomych panien. One nie gryzą, bo do nich zagadasz. Zrozum. Nie wyróżniaj ich w myślach. Nie rób z niej bogini. Podejdź, może ona jest materiałem na nowego znajomego, bo na dziewczynę się nie nadaje. Może miała operację i nie ma cipki, ale poza tym może okazać się fajną osobą. Może pracuje w Ministerstwie i może załatwić Ci niezłą pracę. Po prostu ją poznaj, zanim zaczniesz gloryfikować.
Podbij najpierw do 10 innych. Później do niej jak się tak w nią wkręciłeś:)
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Wkręciłeś się w kobietę, z którą nawet nie rozmawiałeŝ. Skupianie się na jednej dziewczynie to nie jest dobry pomysł, zwłaszcza na takim etapie "znajomości". Pompujesz emocjonalny balon jak by zagadnie do zupełnie obcej dziewczyny było wydarzeniem roku.
Z takim ciśnieniem to mowę Ci odejmie nawet jak pozytywnie zareaguje