Panowie o co chodzi z tymi kobietami. Spotykam się z dziewczyną ponad trzy miesiące zaangażowałem się na maksa co po lekturze tego forum wiem juz ze to nie było dobre. Przez pierwsze dwa miechy dziewczyna tez wykazywała bardzo zaangażowanie. Ale ostatnie tygodnie to porażka. Po ok miesiącu od poznania zaczęliśmy uprawiać sex i oboje jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Jednak ostatnio widzę że jest coś nie tak dziewczyna jest rozdrażniona nie ma ochotę na sex zostały jedynie jakieś przytulania całusy co kwituje że jak jej ze mną dobrze i przyjemnie a jak już to musze na nie wymuszać czego nie lubię robić. Na weekend pojechała do rodziców którzy mieszkają kilkaset kilometrów od naszego miejsca zamieszkania bo jej matka miała planowany zabieg. Przed wyjazdem powiedziała mi że musi to wszystko przemyśleć powiedziała że jest jej ze mną dobrze, że nikt wcześniej jej tak dobrze nie traktował ale boi się że i tak ją skrzywdzę i w ogóle chyba nie poradziła sobie jeszcze po ostatnim związku. Dziewczyna jest po przejściach ok rok temu zostawił ją face tydzień przed ślubem. Teoretycznie wykluczam że też kogoś poznała bo pracuje po 10-12 godzin dziennie i spotykamy się 3 nawet 4 razy w tygodniu. Wydaje mi się że przegrzałem temat tzn. wymęczyłem ją swoją osobą choć to nie tylko ja chciałem do nie jeździć ale ona też często pisała przyjedz do mnie teraz nie wiem czy odpuścić dać sobie z nią spokój czy probować jeszcze walczyć.
Nie znałem tego określenia ale chyba tak jest. Dam sobie na razie spokój bo ta sytuacja męczy też mnie. Dzięki.
Może i tak zwany plaster, ale moim zdaniem większe prawdopodobieństwo, że chce rozwoju i pogłębiania związku. Może chcieć, mocniejszych deklaracji, wspólnego zamieszkania i w efekcie firm-oświadczyn.
Bardzo często tego chcą i właśnie w ten sposób, to okazują.
Trzy miesiące związku to dla mnie trochę za krótko na jakieś głębsze deklaracje. Zresztą zobaczymy co z tego wyniknie dalej.
Nie piszesz ile ma lat, ale już jedną nogą była na ślubnym kobiercu. Musisz się pogodzić z tym, że w końcu chce ojca dla jej dzieci. To nie kwestia charakteru, a procesów chemicznych. Tak więc pewnie nadszedł czas na poważniejsze decyzje
To co opisujesz to typowe zachowanie.
Z moją kobietą mieszkaliśmy u mnie przed ślubem. Wszystko cacy, a po trzech miesiącach zaczęła mi się ni z gruchy, ni z pietruchy wyprowadzać. Pierścionek nagle wszystko zmienił.
Po czynach poznacie a nie po słowach
warto zbadać zaangażowanie tym co może dla Ciebie zrobić. A nie mówić.
Życie to nie liczba wdechów i wydechów