Cześć, mam prośbę o sugestie
Pierwsze podejście zapytałem dziewczynę o to gdzie jest uczelnia bo serio nie wiedziałem i chwilkę pogadałem, usmiechala sie ale nie zabrałem kontaktu bo nic mnie do tego nie popychało a w sumie może było warto..
I drugie podejście po zajęciach idę szybko za dziewczyną i mówię cześć a ona sie usmiechnela i powiedziala, że się nie znamy a ja, wiem tak podszedłem bo mi sie spodobałaś i ona coś tam powiedziała, że się śpieszy ale to było takie miękkie i ja sie odwrocilem po tym w sensie nie, że nie mam odwagi tylko obojętne mi to było, mam jakiś mechanizm wewnątrz by nie zatrzymywać ludzi czy być nachalny i jeśli nie będę na tyle świadom w danej chwili i tego nie zauważe to sam z siebie się odwróce a przez to trace okazję by sie zaprezentować
Denerwuje mnie to we mnie, że nie biorę niekiedy kontaktu oraz, że tak szybko 'odpuszczam' a ona akurat była śliczna.. To jest automatycznie, po prostu jakbym nie miał kreatywności i reakcji, tylko tak o nie to nie..
Ciężko mi to skorygować i mam wrażenie, że zostawienie dziewczyny z 'hej spodobalas mi się' to to dla niej balast a ja właśnie lubię powiedzieć bezpośrednio i nie myśleć nad jakimś tekstem,trochę zaczynam wątpić w tą bezpośredniosc pomimo że jest spoko bo zgodna z człowiekiem.
Chodzi mi o jakieś małe rady, które w tym pomogą dzięki którym będę w stanie być bardziej obecny
Dokładnie, traktowanie podejść "dla sportu" może i jest dobre na początek kiedy ćwiczysz, ale później jeśli chcesz budować szczere i głębsze relacje, powinieneś być też szczery w działaniu. Zadaj sobie pytanie, po co podchodzisz do dziewczyny. Jeśli tylko pogadać, to okay, rozmawiasz i odchodzisz. Jeżeli chcesz ją poznać, to bierzesz kontakt.
I tak jak Kensei wspomniał - luz. Jeśli się nie uda, trudno. Nie każdej podejdziesz, tak samo jak nie każda podejdzie Tobie.
Czasami może nam się tylko wydawać, że laska nie jest zainteresowana - może po prostu sama się stresuje. Przesadnie swoim odczuciom też nie ma co ufać, nawet jak nie masz ochoty brać kontaktu ale laska Ci się podoba, to i tak go weź - choćby dla zasady. Wyrobisz sobie w ten sposób nawyk. Polecam też dla eksperymentu przyjąć założenie, że choćbyś czuł że Ci się nie chce czy coś jest nie tak - próbować. Taka gra, że doprowadzasz cel od początku do końca i patrzysz co się będzie działo. Nie chce Ci się wziąć kontaktu? Bierzesz. Wydaje Ci się, że dziewczyna nie jest zainteresowana spotkaniem? Mimo to podejmujesz próbę i zapraszasz. Jeżeli wdrożysz ten koncept i go przetestujesz, daj znać - ciekawy jestem jak to u Ciebie podziała
Jestem w obcym, wielkim mieście więc mam gdzieś opinie czy coś i mogę podbić dla funu, brak blokad przeważnie..
I dziś zagadalem do kolejnej, dziewczyna jak z bajki z dużym tylkiem, blondynka może modelka nawet tak czy siak do ładniejszej nigdy nie podszedłem i mówię cześć a ona tak mnie zmierzyła trochę i odpowiada cześć a ja - stałem obok uniwersytetu i Cię zauważyłem i podszedłem bo mi sie spodobalas czy coś przechodząc z nią przez pasy a ona aa to fajnie, patrząc przed siebie i takim tonem to powiedziała jakby zniechęconyn, że automatycznie sie odwrocilem.. I nie wiem skąd sie to bierze bo może by coś było gdybym zapytał o cos, pogadał bardziej, mam chyba wewnątrz siebie coś takiego, że skoro zagadałem to dziewczyna powinna niewiadomo co zrobić a jak nie to narazie a zaś mnie to męczy w głowie, nie potrafię zbyt długo w interakcji wytrwać jeśli od samego początku sie nie klei lub dziewczyna sie nie szczerzy od ucha do ucha.. :/
Ok bo ja sie nasluchalem ze zawsze trzeba werbalnie intencje okazać by nie myślała, że chcesz niewiadomo co od niej i narzucic rame a to często zauważyłem w zamieszanie wprowadza dziewczynę
Jak podchodzisz do dziewczyny i zagadujesz to powinieneś wiedzieć co od niej chcesz i nie chodzi tu o numer tel.
1. Podoba ci się. Chcesz poznać, nawiązać relacje i ew. być parą.
2. Chcesz ją przelecieć ONS, a potem się zobaczy.
Zakładam opcje 1 .... Opcja 2, to inna gra
Podchodzenie w biegu, na korytarzu z tekstem "Cześć, spodobałaś mi się" jest raczej bez sensu. Dziewczyna gdzieś idzie, ma ileś rzeczy na głowie i będzie zaskoczona, uśmiechnięta, czy nie.
Należy wybrać moment, np w przerwie między zajęciami, kiedy sobie stoi albo siedzi, albo w kantynie.
Najpierw spróbuj nawiązać kontakt wzrokowy. Jak już załapiesz ( na tyle, żeby przynajmniej cię zauważyła), znajdujesz moment, kiedy jest sama, podchodzisz i zagadujesz. Wtedy nie będzie już zaskoczona i odpowiedź na twoją zaczepkę będzie bardziej wiążąca. Albo uprzejmie lub mniej "spadaj", albo gadka wchodzi
Jeżeli cię nie spuści na bambus od razu, to masz jej złożyć konkretną propozycje - Kobiety bardzo nie lubią jak się im dupę zawraca i nie wiadomo o co chodzi. Zatem powinieneś być przygotowany i wiedzieć co się dzieje w okolicy. Najlepsze są aktualne wystawy, ew muzea, bo jak się umówicie, to sobie będziecie chodzić, oglądać i gadać i będziecie mieli o czym gadać i się poznawać. Kina na początek bym nie proponował.
I to by było na tyle. Taki przepis wypróbowany i skuteczny na początek znajomości.
Przeczytałem wszystko, dzięki za odpowiedzi
Kensei, masz rację, wyluzowałem a to dzięki temu, że przyjrzałem się głębiej sobie, nie będę tu wszystkiego opisywał bo to bardzo skomplikowane, ale podobam taki kuriozalny przykład, mnie nawet mieszało wewnątrz to, gdy zauważyłem, że Panie w pracy często sie do mnie usmiechają, bylem zdegustowany trochę i nie chciałem na nie patrzeć (prawdopodobnie bylem wkurwiony bo czas mi sie dluzyl i nie rezenowałem z ich stanem emocjonalnym)
Nie potrafiłem zrozumieć z czego one sie tak cieszą skoro tu siedzą x lat i zarabiają niewiele itd.
Jestem ogólnie osobą bardziej egocentryczną, jakby jakiś reformator i to mnie gubiło w takich koleżeńskich znajomościach, bo czułem się często ponad kimś (nie, że - patrzcie na mnie bo coś tam, tylko totalnie nieświadomie, mając swoją zajawke, budując na niej tożsamość i trzymając się tego kurczowo bylem bardzo spięty i jednocześnie odrzucałem wiele innych rzeczy czy wiele osób bo nie czułem w nich pasji do czegokolwiek i to pompowało moje ego)
Gdy tak się biłem w myślach z chwilą teraźniejszą czy to szkoła czy praca bo nie lubię kontroli to praktycznie non stop bylem negatywny, dopiero po godzinach czułem ulge lub gdy rozmawiałem w międzyczasie z kimś z kim miałem głębszą znajomość, nie wkladałem intencji w to by sam w sobie czuć się dobrze, dać sam sobie trochę szczęścia i wyluzować bo bylem zatracony w czymś innym.
Pod koniec dnia dla odmiany to ja zostałem zagadany przez dziewczynę z Białorusi, sam chciałem się odezwać, ale zamyśliłem sie na chwilę i Ona tak o zwróciła mi uwagę, że mam nie dopięty plecak, zaproponowałem, że ją trochę odprowadzę i w taki sposób sobie pogadaliśmy jakiś czas na luzie, kontakt zabrałem.
Ćwicz, ćwicz. Dobrze działasz.
A takie panny co wyżej srają jak dupę mają przy zagadaniu to ja krótko gasze teraz.
Jak ma wyjebane i nie zwraca uwagi przy rozmowie, to przed olaniem mówisz krótko: wiesz... wydawało mi się że oprócz wyglądu masz coś w sobie interesującego ale jednak nie zawsze obie te rzeczy idą w parze.
I odchodzisz i tyle. Na pewno jej to we łbie zostanie. Z tym, że ja tak robię jeśli złapię z kobietą kontakt wzrokowy i swoim zachowaniem pokaże, że jest wstępnie zainteresowana a później gra nie wiadomo kogo.
Uważam, że w innym przypadku jest bardzo ciężko zagadać taką nie zainteresowaną ale są goście co nie mają z tym problemu.
Ważne by piłeczki odbijać i zmniejszać ich mniemanie za wysokie.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."