Zauwazylem u siebie ze gdy jestem np na baletach w klubie, to musze sie czuć najatrakcyjniejszy, najlepiej wygladac by swobodnie podbijac do lasek. Jak widze ze w poblizu jest jakis koleś który jest atrakcyjniejszy a ja chce poznać jakas panne to odrazu w glowie powstaje hamulec w stylu " daj spokój przeciez ona pewnie wolala by jego, jakby chciala kogos poznac to by wybrala go "
Strasznie mnie hamuje, takie porównywanie sie do innych facetów, odrazu staje sie jakiś bierny i rezygnuje z działania. Chodz sam dbam o siebie i nie wygladam zle. Ale tez nie jestem modelem z okladki.
Mieliscie tak, sa jakies spoboy by to zmienic cos przestawic w psychice ? Zmienić to negatywne myslenie ?
Od razu Cię hamuje, bo masz kompleksy. A tak naprawdę nie wiesz, co się danej lasce podoba. Ja wychodzę z prostego założenia. Ludzie mają różny gust i trzeba próbować.
Ja nigdy nie przeglądam się innym, cała moja uwaga jest skoncentrowana na kobietach. W miejscu publicznym, inni faceci w mych oczach jakby przestali istnieć, tak jestem skupiony na wypatrywaniu dziewczyn.
A urodę facetów trudno mi ocenić, bom nie bialogłowa, zresztą kwestia urody w podrywie jest mocno przereklamowana.
Ja widzę po sobie i swoich koleżankach, że każdej podoba się ktoś inny. Mój facet często też zaczyna się dziwnie zachowywać, jak zagaduje mnie jego umięśniony kolega. Ale sęk w tym, że mnie kompletnie nie kręcą umięśnieni faceci. On mi się podoba m.in. dlatego, że jest szczupły. Jakby w swoim mniemaniu był bardziej "idealny", czytaj umięśniony, to nie zwróciłabym na niego uwagi.
No niekoniecznie kolego, ponieważ jak potrafisz mądrze prawic przy kobiecie i ja zainteresować to wygląd zewnętrzny wtedy schodzi na drugi plan. Więc nie stawiaj całych swoich sił na "ubiory", aparycja lovelasa jest zbędna. Lepiej skupić się na języku i być pewien swoich umiejętności. Reszta to szczegóły.
Natomiast potpatrywanie innych facetów i porównywanie się do nich kto jakie ma muskuły, jaką ma koszulkę itd są chorą jazdą i jak najszybciej musisz to usunąć ze swojej głowy. Taki user a cierpisz na jeden z podstawowych problemów początkujących adeptów zdobywania pewności siebie.
Problem tkwi w Twojej głowie. Też nieraz się na tym łapałem, teraz mam to w dupie i nie zwracam uwagi na innych kolesi. Zawsze się ktoś znajdzie przystojniejszy, ale co z tego?
Ciesz się tym co masz, a nie skupiaj na tym czego nie masz. Tracisz flow w ten sposób.
Pomyśl ile jest facetów niskich, pryszczatych, rudych itp. i co oznacza, że oni nie znajdą kobiet? Nie...
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Chodzi o skłonność do rywalizacji, w tym przypadku o dupery, a samo porównywanie się do innych kolesi jest objawem. To tak jakbyś startował w wyścigu ulicznym, spojrzał na rywala i nabrał wątpliwości, bo typ podjeżdża sportową betą. Tyle, że mpakiet ma z aliexpress a pod maską 1.6 i korek wstydu w zderzaku. I ci kolesie to właśnie takie bety, w większości tani amanci. Kluby to takie miejsce, gdzie raczej średnio wartościowi goście stroszą pióra i właściwie tyle mogą, bo przy bliższym poznaniu wychodzi założone LPG i lipny mpakiet.
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
Też miałem podobny problem. Naucz się nie porównywać siebie do innych, porzucić swoje ego. W każdej dziedzinie życia znajdzie się ktoś lepszy i gorszy od Ciebie, to naturalne i nie należy się tym zbytnio przejmować. To nie ty masz być lepszy od kogoś, tylko masz być najlepszą wersją siebie. W moim problemie pomoglo mi nagranie związane z autosugestia porzucenia zazdrości. Nie traktuj kolesia jak rywala, pomysl, że on w sumie mógłby być spoko kolesiem, który czegoś by Cię nauczył.
Widzę, że to twój kolejny tego typu temat. Dobrze ci radze, kierunek terapeuta lub psycholog bo się będziesz chłopie ze sobą męczył cały czas.
Od siebie dodam. Skupiasz się na rzeczach, które są daremne. Skup się na zabawie, rozmowie...
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Kolego, chyba boisz się porażki a to źle wróży. Porażka też jest elementem gry i żaden PUAS nie ma skuteczności 100/100. Trzeba to po prostu olać, zdjąć z siebie ciśnienie że każde podejście musi być udane. Inaczej ciężko ruszyć z miejsca. To czy gość jest atrakcyjniejszy czy nie (w jej oczach) zweryfikujesz dopiero po podejściu do niej. Inaczej pozostaniesz w sferze donikąd nieprowadzących domysłów.