Cześć wszystkim
,
Stwierdziłem, że nikt tak dobrze mnie nie zrozumie jak osoby podzielające tak samo mocno jak ja zainteresowane ciągłym poznawaniem dziewczyn. Ja uwielbiam to robić, jest to dla mnie coś najwspanialszego na świecie, ale czasem jestem zblokowany własnym życiem.
O co mi chodzi, aktualnie bardzo staram się zmienić pracę, ale żeby to zrobić potrzebuję poświęcić dużo czasu na naukę żeby móc mieć jakieś szanse itd. (chodzi o JavaScript itp.)
Jestem typem człowieka, że albo robi coś na 100% albo w ogóle, ciężko mi coś pogodzić na zasadzie, że jednego dnia nauka, drugiego day game itd. Wypadam wtedy z ciągłego bycia głową w tej dziedzinie i prowadzi to do różnych utrudnień w kontynuacji tego tematu.
Czyli jak działam w dg to potrzebuję to robić codziennie, aby mieć głowę ciągle w tym i wtedy mi to wychodzi, jak się poświęcam programowaniu to też muszę to robić codziennie. Nie będę rozwijać dlaczego, wydaje mi się, że powinienem zostać zrozumiany, w razie konieczności wyjaśnię w komentarzach.
Moje pytanie jest takie czy uważacie, że lepiej jakbym na czas osiągnięcia celu (tj. zmienienia pracy) zaprzestał całkowicie temat poznawania dziewczyn, aby jak najszybciej osiągnąć ten cel i dopiero w momencie osiągnięcia do tego wrócić?
Czy robić np. godzinę albo chociaż pół godziny dziennie day game (choć w minimalnym stopniu), a resztę czasu zostawić na naukę?
Tylko dodam, że wpadają również randki, na które też trzeba wtedy znaleźć czas.
Będę super wdzięczny za wszystkie odpowiedzi i z dużą ciekawością zapoznam się z tym co o tym myślicie.
Dzięki. 
Podziel czas: 80% dla rozwoju osobistego 20% dla dupeczek. Chyba nic strasznego jak ten jeden dzień w tygodniu odpuścisz naukę. Nie bądź niewolnikiem samego siebie.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Nie popadałbym w skrajności, że albo tylko A albo tylko B. Całkowite olanie wychodzenia prowadzi do tego, że potem będziesz potrzebował czasu na ponowne "wdrożenie się". Poświęcaj czas swoim celom i ustal, że wychodzisz tylko w weekendy lub np, że poświęcisz na to tyle i tyle czasu w ten i ten dzień.
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
nie uzalezniaj swojego zycia od poznawania lasek i wychodzenia na przyslowiowe dupeczki. Ogarnij siebie i swoją pracę, a gdy juz bedziesz miał stały grunt pod nogami wtedy zajmij się kobietami.
Dajmy na to przykład ze poznasz sobie parę dziewczyn to gdzie wtedy bedziesz mial ten czas dla siebie i swojego rozwoju czy tez pracy? Juz nie powiem o związku gdy z biegiem czasu napewno się pojawią dodatkowe problemy, a pozniej bedzie placz na forum ze dla tej jedynej zaniedbales siebie i swoja pracę..
najpierw Ty, praca, wygodnie życie - później dopiero ONA.
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Uwodzenie nie może być dla ciebie najważniejsze. Jak będzie, to szybko się wypalisz. Rozwijaj siebie,spełniaj się w pracy itp, a raz na jakiś czas możesz się pobawić, powodzić
Bardzo dzięki chłopaki za odpowiedzi.
Możliwe, że dla większości osób lepiej sprawdziłoby się podejście proponowane przez vanarmina czy TeTrisa, ma to bardzo dużo plusów, ale w moim przypadku to się niestety nie uda. (myślę, że fajnie tak potrafić, ale wg mnie to kwestia mocno osobowościowa, nie będe się rozwijał)
Najlepiej się czuję z tym co napisał Owski i najbardziej mi to podemnie pasuje. Poza tym mam wiele własnych argumentów za tym i czuję, że tak powinienem zrobić.
Osiągnąć cel, który nie jest jakoś super daleko na horyzoncie i potem można już full działać i nie martwiłbym się czasem wtedy, a tak teraz nie mógłbym mieć dobrze ani jednego ani drugiego. A im bardziej temat z dziewczynami się rozkręca tym więcej tych sytuacji, potrzeba jeszcze więcej inwestycji czasu, a cel ciągle się odsuwa.
Druga sprawa, że te sytuacje mocno wciągają i ciężko tak skrupulatnie, super silnie, za wszelką cenę trzymać się grafiku kiedy jest np. super spotkanie z dziewczyną fajnie się rozwija i tak je przerwać i koniec, bo nauka. W pewnym momencie takich sytuacji jest coraz więcej i więcej. Niektóre relacje są tak wysoko i są tak piękne, że nie można się im sprzeciwiać nie oddając się chwili. No długo mógłbym pisać.
Co do Twojej odpowiedzi kamo moim zdaniem trochę inaczej to wygląda. W przypadku kiedy robi się to spójnie i szczerze z własnym sobą, nie robi się podejść, bo trzeba tylko, bo się chce, a poznawanie dziewczyn nie polega na robieniu podejść tylko na szczerym poznawaniu nowych dziewczyn, nowych relacji. To wg mnie to nie może się wypalić.
Momenty odczucia wypalenia miałem tylko wtedy, kiedy mi nie wychodziło, a ja zamiast robić mądrze i cieszyć się z małych rzeczy próbowałem zbijać statystyki i robić mechanicznie. Robić dużo podejść ok, ale każde traktować wyjątkowo, jako nową relację, w której może coś niesamowitego się wydarzy, gdy tak miałem w głowie to nie miałem nigdy odczuć wypalenia i budziłem się z ogromną ciekawością i chęcia do tego i tylko czekałem co się wydarzy.
Choć tutaj również zdaję sobie, że jest to kwestia mocno indywidualna i komuś mogłoby sprawdzać się podejście wręcz przeciwne do mojego, ale piszę jak to u mnie.
Oto mi właśnie mi chodziło. Podejście dla samego podejścia wydaje mi się bezcelowe. Oczywiście, że chodzi o poznawanie, dawanie obu stronom przyjemności, satysfakcji, jak i rozwijaniem siebie, ale na zasadzie ,,nic nie muszę, ale MOGĘ to zrobić i jak chce to zrobię"