Do tego wpisu natchnął mnie wpis poprzednika, wiec chce napisac o sobie coś , moze ktoś coś doradzi. Do kwietnia było wszystko jak należy, nawet na dzien kobiet uwiodlem kobiete która chyba byla moja najsexsowniejsza kobieta. Potem wszystko w glowie sie posypalo. Przyszło lato a ja popadlem w kompleksy, ze ma malo miesni, ze nie mam 185 cm, ze nie mam urody jak latynos. CHyba to sie wzielo z tad ze widze podziw wielu lasek takimi facetami. Do tego doszly jakies kompleksy w stylu " co ja jej powiem jak mnie zapyta o prace" bo prezesem banku nie jestem. Ani nie mam fury za 100 tysiecy.
Takie myslanie calkowicie odcielo mi skrzydla na lato i tylko sporaycznie poznoawalem kobiety, wychodzac do klubu, ale nawet tam moj chujowy stan dawal o sobie znac.. kiedys kobiety same mnie zaczepialy a teraz molgem tylko podpierac sciane.
Problem z nastawieniem do samego siebie, czuję się mało atrakcyjny i mam jakby zaniżoną samoocenę, mimo tego że nawiązuję jakieś relacje dość łatwo to sobie tworzę blokady w głowie, czuję się mało wartościowy tak jakby.
Dbam coraz bardziej o siebie, a samoocena spada.. jeszcze troche i stwierdze ze musze miec wille z basenem.. bo jak powiem o mieszkaniu to obciach i nie ma efektu "wow".
Ostatnio w klubie widzialem kolesia ktory byl ubrany w koszule w kratke wymietoloną... ale wyrwal mega laske i sie z nia calowal.. mi kopara opadla... ja tu wygladam super a taki typ wyrwal niezla szmule.. W pracy umnie tez jest sporo kobiet ( duze korpo) czasem nic sie nie odzywam.. bo co mam jej sie pytac jak tam w pracy? nudne...i co ona pomysli... tymaczem umnie dziewczyny gadaja z facetami ktorzy ani stylu ani wygladu... a zemna nie wiem boja sie zaczac rozmowe? Unikaja mnie ? jestesmy na tych samych stanowiskach.
Mam spora wyrwe w uwodzeniu przez lato, stwierdzam ze jak mam zagdac chujowy ten w stylu " czsc jak leci" z kipeska energia..to wole wcale... i poczekac az wejde na poziom i mindset.
Jakies rady jak sie odbic od mentalnego dna, jak sie nie czuc " gorszym" jak na nowo wzbudzic w sobie aure uwodzenia i tego ze jestem zajebisty ?
Jako rzecze Adept
''Czy gdybyś leżał po seksie w swoim łóżku z dwiema super modelkami zauroczonymi Tobą, to czy byłbyś zainteresowany ciężką pracą? Gdyby przyszedł do Ciebie jakiś sprzedawca i oferował nowe typy golarek, nowy samochód itp. gadżety, to czy miałbyś wielką motywację, aby ruszyć swój tyłek, wygonić extra dupeczki z łóżka, żeby teraz ciężko zapieprzać na jakiś nowy gadżet? Pewnie nie. Więc z punktu widzenia cywilizacji (społeczeństwa) – byłbyś trutniem. Zbędnym elementem, który czuje się zajebiście i nic mu więcej nie potrzeba. To nie popychałoby cywilizacji do przodu. Twoje szczęście i szczęście Twojego penisa, nie ma wiele wspólnego z rozwojem cywilizacyjnym. Dlatego cały marketingowy przekaz na świecie nadaje sygnał „Ty jaki jesteś nie wystarczysz, aby czuć się fajnie”. Ideą jest to, aby mężczyzna myślał, że nie podoba się dziewczynie z natury, że musi zrobić coś wyjątkowego (w filmach np. uratować kraj, świat itp) dopiero wtedy zasługuje na miłość kobiety. Odrzuć taki przekaz.'
https://www.uwodzenie.org/trudne...
,, jeżeli chcesz uwodzić najpiękniejsze kobiety, uwodzenie nie może być dla ciebie najważniejsze". Być może za bardzo chcesz i za bardzo uzalezniasz swoją pewność siebie od sukcesów w uwodzeniu.
Kensei ma racje
Pozdro.
Dokładnie to samo co kolega, identyczna sytuacja. Nie spinam się jakoś mega, nie stworzyłem sobie ciśnienia w głowie że koniecznie muszę. Tak po prostu poczułem się za mało atrakcyjny na każdej płaszczyźnie, mimo tego że wiem że jak już doprowadzę do odizolowania kobiety i zostanę z nią 1vs1 to sobie poradzę i z dużym prawdopodobieństwem domknę. Sęk w tym, że potrzebuję pomocy ziomka żeby w ogóle otworzyć i nie bać się podejść.
Według mnie za bardzo uzależniasz swoje szczęście i poczucie wartości od sukcesów w podrywie. Kilka razy Ci się nie udało, mindset poleciał w dół, to oczywiście powoduje że forma jest coraz słabsza i powstaje błędne koło, z którego ciężko będzie Ci się wyrwać z takim nastawieniem. Traktuj to jak zabawę, czerp przyjemność z samego podejścia i poznania nowej osoby. Jak dzisiaj nie masz ochoty podchodzić to się nie zmuszaj, tylko zrób cokolwiek innego, co w danej chwili przyjdzie Ci do głowy. Pamiętaj, że świat nie kręci się wyłącznie wokół lasek!
A odnośnie pracy, hajsu, wzrostu, itd. Uwierz mi, że początkowo wszystko zależy wyłącznie od tego, jak to dziewczynie zaprezentujesz. Możesz być nudnym lekarzem, który grzebie ludziom w dupach i narzeka na zarwane nocki, albo entuzjastycznie nastawionym korpoludkiem, który w przerwach na kawę planuje otwarcie własnej firmy, czy co tam Ci po głowie chodzi (laski lubią jak masz cel, do którego dążysz i przy okazji myślisz perspektywicznie). Przykład lekarza akurat trochę osobisty, bo sam nim za rok zostanę i jak na razie żadna dziewczyna z tego powodu majtek przez głowę nie ściągnęła
Ze wzrostem nic nie zrobisz, ale z sylwetką możesz. Miesiąc na siłowni i nawet jeśli nie będzie widać rezultatów to uwierz, że poczujesz, jakbyś był panem świat i wszystko było w Twoim zasięgu. Naprawdę polecam
Nie staraj się porównywać do innych. Nic Ci to nie da a stworzy tylko problemy. Czy auto za 100 koła jest Ci potrzebne po to aby mieć kobietę ? Myślę, że nie no chyba, że mówimy o przysłowiowych blacharach. Oczywiście, że może być to dołujące jak widzisz zafascynowanie kobiet innymi facetami ale zastanów się czy te kobiety są dla Ciebie atrakcyjne skoro lecą na auto za 100 koła i gdy masz pieniądze ? Teraz obróć sytuacje i wczuj się w rolę tej kobiety i w sytuacje gdy ten koleś wpada w jakiś kryzys finansowy i auto znika i odpowiedz czy ta kobieta będzie z nim ? Wydaję mi się, że nie. W obecnych czasach jest taki pęd za tym wszystkim, super ekstra związki, drogie samochody, drogie fury, jachty, wakacje, imprezy. Czy to wszystko będzie gdy kasa zniknie ? Nie mówię, że zniknie bo nie życzę nikomu ale taka sytuacja może być. Wtedy to wszystko znika. Większość tych kobiet są na tyle wygodne, że wolą być z typem, który im wszystko funduje itp Bierze się to po prostu z ich wygody i próżności. W głębi duszy to są małe dziewczynki z którymi tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać a jak pojawia się problem to biedna nie wie co ma robić.
Musisz też zdjąć sobie tą presje z głowy. Te wszystkie wymówki o czym będę z nią rozmawiał i to wszystko co Cię blokuje. Mam wrażenie, że po prostu blokuje Cię to, że chcesz wypaść jak najlepiej ale tak naprawdę do końca nie wiesz jak to zrobić. I tu może leżeć problem.
Ja na początku swojej przygody też miałem bardzo ale to bardzo dużo obawy przed jakimkolwiek rozmawianiem z kobietami z którymi tak naprawdę nie łączy mnie żadna relacja. Jeśli np. była to znajoma mojego kolegi/koleżanki to nie było problemu ale z obcą osobą nie było opcji.
Przełamałem to w sposób taki, że starałem się rozmawiać z każdą kobietą, którą stanęła mi na drodze. A uwierz mi, że jest ich naprawdę dużo w ciągu dnia począwszy od starszej Pani w spożywczaku, która sprzedaje mi bułki gdy idę po śniadanie przez dziewczyny, które są kasjerkami na stacjach benzynowych czy panią listonosz. O ile Pani ze spożywczaka nie jest targetem o tyle przełamujesz swój strach przed rozmową z obcą osobą. Z kasjerką z Orlenu też nie musisz tworzyć jakiś relacji nie wiadomo jakich ale jeśli jesteś na tej stacji co jakiś czas ( ja tak mam bo mam po drodze do pracy i tam mi wygodnie tankować ) to postaraj się zagadać do którejś kasjerki. Zrobisz to raz, poprowadzisz luźną, niezobowiązująca rozmowę a zobaczysz jak twojego ego wzrośnie następnym razem gdy będziesz widział, że ona jednak Cię pamięta i sama coś zagaduje. To są proste rzeczy i może nie prowadzą do nie wiadomo czego ale mi bardzo pomogły. No i przede wszystkim uśmiech.
Mówisz żadna spoko, nie ma drugiej takiej
Nie możesz chcieć czegoś, o czego istnieniu nie wiesz, łapiesz?
Trzy kwestie
Zacznę od końca:)
* mówisz, że lato kiepsko poszło jeśli chodzi o PUA, no cóż niby taka opinia panuje, że maj, czerwiec, lipiec, względnie sierpień, to miesiące randkowe - sezon randek i pewnie coś w tym jest (ciepło, więcej ciała na wierzchu itd. )OLEJ TO!! Sezon jesienno zimowy to czas na działanie w klubach, knajpach, pozostaje też internet - masa możliwości. Nie podziałałeś na wakacjach, możesz podziałać teraz:)
* co do samooceny, weź pod uwagę, że wyrzeźbiony latino - to medialny wzorzec - twór marketingowy, podobnie ja chuda modelka z małymi cyckami. Ja na przykład wolę większe cycki i nawet jeśli oznacza to 3 kilogramy więcej w biodrach, to i tak wolę taką pann ę niż wieszakowatą niunię. Otaczają nas zwykłe kobiety, które CZĘSTO szukają zwykłego faceta. Masz spadek fomry poprzez złą samoocenę JEDNA RECEPTA - podchodź, nie musisz od razu budowa atraction, itd., podejdź z najprostszym pytanie, choćby o godzinę i zbadaj reakcję. NIe chcesz, żeby było to takie lakoniczne, zapytaj o godzinę i powidz: "tel mi padł" - zobacz jaką będzie =sz miałrekację. Idę o zakład, że minimum jedna na trzy popatrzy na Ciebie z uśsmiechem.
Powodzonka
zawsze staram sie dac jakies emocje i nie gadac schematycznie, czesto wiem nawet co gadac.. ale w glowie rodzi sie mysl ze zrobie z siebie idiote.. " co on gada, ja go nie znam przeciez"
Mam tak samo . Od kwietnia przynajmniej dwa trzy razy w miesiącu wychodziłem do klubu a ostatnie miesiące co tydzień lub dwa razy w tygodniu i co ? W klubie miałem tylko raz , że była mocno zdecydowana na spotkanie i parę dni później się z nią spotkałem ale jakoś nie było chemii Co z tego , że raz czy dwa na imprezę zatańczę zmysłowo i seksualnie z jakąś dziewczyną jak jakoś w klubie brakuje mi pomysłu na rozmowę z dziewczyną . Po prostu zawsze mam pustkę w głowie miałem z dwa razy tak , że tańczyłem z nią tak zmysłowo dosyć , ale bez całowania tylko mocno już obmacywanie było i poszedłem z nią na sofy gadka się kompletnie jakoś nie kleiła . Trafiają mi się zajęte ( albo kłamią , że są zajętę ) Prawdziwa zmora to koleżanki , nie raz , że " ona nie za tańczy bo jest z koleżanką " i udają nie dostępne . Próbuje przez internet , ale laski np na takiej Sympatii w ogóle nie opisują a juz o jakieś rozmowię i spotkaniu to można zapomnieć na tinder się przestawiłem to przynajmniej jak oboje polubimy to 1/3 odpisze coś tam z łaski swojej
Ze wszystkich miejsc do podrywu, kluby i internet są najgorszymi.
Dlatego Gracjan w podstawach, odradzał podryw w klubie, a o tym w necie, wręcz zakazywał pisać na forum. Mym zdaniem słusznie. I klub i internet są bowiem, środowiskami mocno spaczonymi. Kobiety doskonale wiedzą, że mają tam zwiększony popyt na siebie i będą podrywane, przez co zachowują się jak zimne suki.