Cześć. Mam taką rozkminę od jakiegoś czasu.
Kilka lat temu jak mi aż tak nie szło z kobietami i tego seksu było mniej, jak nie czułem takiej pewności siebie jak teraz to strasznie byłem napalony, prawie każda dziewczyna seksowniej ubrana powodowała straszną chęć - to aż przeszkadzało.
Od jakiegoś czasu nabrałem strasznej pewności siebie, kontakty z Kobietami przychodzą mi lekko, wyglądam naprawdę dobrze (słyszę to często i widzę te spojrzenia) i co .. i już nie mam takiego parcia i czuję się jakby spadło mi libido
.
Spotykam się z nową, mega atrakcyjną dziewczyną i .. i nie mam tego wow. Już pisałem o tym w jakimś temacie .. nie wiem czy to jej mała energia seksualna, czy jakiś podświadomy brak chemii. Laska jest mega nagrzana, zakochana wręcz, a ja jakoś tak bez ekscytacji.
Kolejna sprawa, że przez 2 lata byłem w związku z dziewczyną, z którą nie musiałem się kochać w gumce, robiliśmy to naprawdę bardzo często, była mega ciasna i tak ją czułem, że było ciężko długo wytrzymać.
I teraz z gumką jest jakoś tak ... no aż dojść nie mogę momentami. Nie czuję nic, a laska jest troszkę szersza.
Poszedłem do seksuologa, zalecił badania kompleksowe. Wszystko w normie, teściu górna granica, niestety PRL też, ale to może stres przez pobranie krwi, bo zawsze sram strasznie i nienawidzę tego, TSH środek normy, PSA ok. Próby wątrobowe i cholesterole też ok.
Nie wiem zatem co się odpier***a
Może to po prostu nie ta laska ? Jakoś tak no nie wiem, nie fantazuję o niej w ciągu dnia.
Imo nie jest to wcale takie dziwne. Po prostu przestały cię interesować takie "średnie" i szukasz czegoś lepszego.
skax dręczyła mnie również odpowiedź na to pytanie, ale moja sytuacją była lekko inna – nie będę dokładnie opisywał.
POWÓD
Byłem jednostką unikająca doświadczeń, z psychologicznego punktu widzenia, takie jednostki znacznie silniej reagują na różne zdarzenia, zarówno negatywne, jak i pozytywne. Czyli jak rzadko uprawiałeś seks i traktowałeś kobiety jak boginię, spełnienie swoich największych pragnień, to normalne, że odczuwałeś z tego szczytową satysfakcję, spełniając swoje marzenia. Gdy przechodzi coś do użytku dziennego i traktujesz, to z góry, że Ci się to należy, to wtedy wchodzisz w schemat, że nic Cię nie zaskakuje, masz mniejsze odczucia emocjonalne i doznania. Dla mnie jest to wejście na wyższy poziom w uwodzeniu, nie potrzebujesz tego, dlatego warto nadać sobie jakąś wewnętrzną motywację, dlaczego warto latać w ogóle za tymi laskami. Co ważniejsze odpowiedź już nie brzmi: dla szczęścia, dupczenia, radości, przyjemności, tylko jako niezależna jednostka, Twoja odpowiedź jest już bardziej wyrafinowana.
ROZWIĄZANIE
Po pierwsze nie narzekam. Mniej wypuszczania plemników z siebie, wiąże się u mnie z większą ekscytacją życiem. Co do seksu, zainteresowałem się seksem tantrycznym, wpisz w google, mężczyzna wieloorgazmiczny. Jest do odskocznia i próbowanie nowych horyzontów, zawsze zapewnia lepszą jakość wspomnień
Wysoki poziom prolaktyny obniża poziom dopaminy więc tym samym mniejszy efekt WoW.
Żeby było fajniej to najlepiej pomoże abstynencja na jakiś czas.
Oczywiście przy abstynencji nofap i noporn obowiązkowe tak aby zbić prolaktynę i trochę się zresetować.
Częsty taki sam seks zaczyna nudzić, bo tak działa układ nagrody.
A są jakieś leki na tą prolaktynę ? Trochę ciężko z tą abstynencją od seksu jak się ma codziennie napaloną laskę .. co mam powiedzieć ? Kochanie stop na 2 tygodnie, bo potrzebuję resetu
Nie jestem specem (endokrynologiem) tylko bardziej "netowym teoretykiem". Ale leki oczywiście są jak np. Dostinex który to obniża prolaktynę i dodatkowo upreguluje receptor D2 dopaminy (z Polskiego na nasze dzięki temu przynajmniej teoretycznie powinno być przyjemniej).
Niemniej znając życie to podziała tylko na chwilę bo i tak organizm dąży do homeostazy więc najlepszym dla organizmu byłby czas...
Może macie racje z tym, że organizm musi wrócić do homeostazy. Tak po prawdzie to ja jeszcze jedną nogą jestem w byłbym związku. Sam się rozstałem z dziewczyną poznając tą nową, ale nadal rozmawiamy, bo .. bo się przyjaźnimy, po prawdzie tęsknię trochę i no sami wiecie.
Obecna dziewczyna zakochała się we mnie i ciągle chce seksu. Ja podczas dnia w ogóle nie bywam napalony (to przez tą prolaktynę pewnie). I tak jak pierwsza rudna wychodzi praktycznie bez problemu i jest fajnie tak na drugą prawie nigdy nie mam ochoty. Muszę poczekać te pół dnia. Czy to normalne ? Z byłą dziewczyną też rzadko kiedy miałem od razu ochotę na drugą rundę. Zazwyczaj musiały z 3-4h zlecieć. Czy to po prostu taki organizm ? Testosteron jak mówiłem wyszedł mi wysoki .. ćwiczę regularnie, jestem silnym, sprawnym fizycznie facetem.
Najchętniej to bym na pół roku rzucił te wszystkie lachy i zajął się sobą, żeby znowu poczuć aż desperację i ochotę na te kobiety - bo teraz nawet na ulicy widok seksownej kobiety jest dla mnie .. bez szału.
Może macie racje z tym, że organizm musi wrócić do homeostazy. Tak po prawdzie to ja jeszcze jedną nogą jestem w byłbym związku. Sam się rozstałem z dziewczyną poznając tą nową, ale nadal rozmawiamy, bo .. bo się przyjaźnimy, po prawdzie tęsknię trochę i no sami wiecie.
Obecna dziewczyna zakochała się we mnie i ciągle chce seksu. Ja podczas dnia w ogóle nie bywam napalony (to przez tą prolaktynę pewnie). I tak jak pierwsza rudna wychodzi praktycznie bez problemu i jest fajnie tak na drugą prawie nigdy nie mam ochoty. Muszę poczekać te pół dnia. Czy to normalne ? Z byłą dziewczyną też rzadko kiedy miałem od razu ochotę na drugą rundę. Zazwyczaj musiały z 3-4h zlecieć. Czy to po prostu taki organizm ? Testosteron jak mówiłem wyszedł mi wysoki .. ćwiczę regularnie, jestem silnym, sprawnym fizycznie facetem.
Najchętniej to bym na pół roku rzucił te wszystkie lachy i zajął się sobą, żeby znowu poczuć aż desperację i ochotę na te kobiety - bo teraz nawet na ulicy widok seksownej kobiety jest dla mnie .. bez szału.